Nidar, Bamse Mums

Bohatera dzisiejszej recenzji – żelkowe pianki w czekoladzie norweskiej marki Nidar – otrzymałam od koleżanki z pracy, zakochanej w pomidorach i prowadzącej kulinarnego bloga Moniki. Z liczącej 400 g paczki wypożyczyłam ok. 70 g, co dało 8 sztuk dla mnie i tyle samo dla Pyszczka. Wieczorową porą zasiedliśmy na tradycyjnym miejscu degustacji, czyli łóżku, i rozpoczęliśmy testowanie.

Nidar, Bamse Mums, marshmallows w mlecznej czekoladzie, copyright Olga Kublik

Bamse Mums

Nie jestem entuzjastką żelków, lecz pianek już tak (a przynajmniej lubię je nieco bardziej). Poza tym kocham czekoladę, więc do Bamse Mums byłam nastawiona jednoznacznie pozytywnie.

Po otwarciu opakowania do moich nozdrzy dotarł cudny, odrobinę milkywayowy zapach. Łączył apetyczną mleczną czekoladę i wanilię. Przywiódł mi na myśl próbowanego dawno temu Marshmallow Fluffa, któremu oddałam serce ze względu na smak i oryginalność.

Nidar, Bamse Mums, marshmallows w mlecznej czekoladzie, copyright Olga Kublik

„Pianki” były mięciutkie, ale zwarte i dziegciowe (żujne, jak mawia Ola z Healthy Cottage). Nożowi nie ulegały tak łatwo, jak baton czy wafelek. Pokrywająca je mleczna czekolada okazała się cienka i zmęczona życiem, pokryta szarym nalotem. Z idealnie białym wnętrzem komponowała się bardzo ładnie. Chciałam spróbować jej osobno, niestety się nie udało. Przyrosła do pianki na stałe.

Nidar, Bamse Mums, marshmallows w mlecznej czekoladzie, copyright Olga Kublik

Marshmallow występujący w Bamse Mums to żelko-pianka, czyli ani żelka (np. Haribo), ani pianka (np. Jojo). Trochę szkoda, bo liczyłam na tę drugą. Biały twór cechowały gęstość, zwartość i sprężystość oraz słodki, bliżej nieokreślony, waniliowawy smak. Dopełniała go delikatna mlecznoczekoladowość zewnętrznej warstwy, prawdopodobnie bagienkowej, bo podczas ssania zostawiała na wargach przyjemnie gęsty ślad.

Nidar, Bamse Mums, marshmallows w mlecznej czekoladzie, copyright Olga Kublik

Warstwę marshmallow oceniam na 3 chi, bo za dużo w niej żelkowatości, mleczną czekoladę zaś na co najmniej 5 (powiedziałabym o niej więcej, gdyby dało się ją oddzielić od białego wnętrza), w efekcie czego Bamse Mums otrzymują 4 chi. Nie wróciłabym do nich, ale gdyby trafiło do mnie całe 400-gramowe opakowanie, nie oddałabym ani sztuki. Podobała mi się zwłaszcza milkywayowość, choć i aura zagraniczności, niedostępności oraz oryginalności dodała swoje trzy grosze.

Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Nidar, Bamse Mums, marshmallows w mlecznej czekoladzie, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

16 myśli na temat “Nidar, Bamse Mums

  1. Aż jestem ciekawa, jak smakuje dziegdź :D Kojarzy mi sie właśnie z piankami na herbatnikach w czekoladzie. A taka żelkowa pianka to bardziej kojarzy mi się z ptasim mleczkiem :) Spróbowałabym!

    0

    1. Ptasie mleczko jest delikatne i lekkie, a prezentowane słodycze twardsze, gęstsze i trudniejsze do ugryzienia. Btw, narobiłaś mi smaka na ptasie.

      0

        1. Nigdy nie jadłam cytrynowego, poza tym nie przepadam za wedlowskim. Zdecydowanie wolę Alpejskie Mleczko Milki.

          0

  2. O zgrozo, aż mnie ciarki przeszły. Już samo to, czym to jest… ale jeszcze żelkowatość i milkywayowość? O nie, dobrze, że gdybyś dostała wielkie opakowanie nie próbowałabyś nikomu oddać ani sztuki, bo bałabym się, że jeszcze ją dla mnie spróbujesz wepchnąć.

    0

  3. Zajebiście wyglądają. Zagranamaninionoczność, milkywayowość, fluffowatość… nastawia pozytywnie. Co dziwne, bardziej pozytywnie niż na pianki w białej czekoladzie, w formie babeczek, które jadłem…. ponad trzy lata temu.

    0

    1. Pianki w białej czekoladzie w formie babeczek? Poka fotkę z neta! (Ja znam tylko te zwykłe grzybki-ciepłe lody w różnych czekoladach).

      Coś podobnego do zrecenzowanych przeze mnie miśków jest teraz sprzedawane na sztuki w Żabach, Freshach i Netto.

      0

Dodaj komentarz