Muller, Riso Light & Tasty Naturalny

Po spożyciu cynamonowego Riso Light & Tasty nie byłam pewna, czy skuszę się na dwa pozostałe smaki z niskokalorycznej serii, czyli naturalny i wiśniowy. Lekki ryż na mleku marki Muller był przyjemny, ale nazbyt rzadki i bez pazura. Ponieważ jednak zasiał w moim umyśle ziarno, musiało ono w końcu wykiełkować.

Muller, Riso Light and Tasty Naturalny, niskokaloryczny deser na mleku, copyright Olga Kublik

Riso Light & Tasty Naturalny

Naturalną wersję Riso Light & Tasty zakupiłam wraz z wiśniową. Choć spodziewałam się, że jako podstawowa i bezsmakowa  będzie zawierała najmniej kalorii, okazało się wręcz odwrotnie – zawierała ich najwięcej (76 kcal w 100 g, przy czym zawartość jednego kubeczka waży 200 g).

Muller, Riso Light and Tasty Naturalny, niskokaloryczny deser na mleku, copyright Olga Kublik

Szata graficzna i kolorystyka ryżowego deseru były szpitalne, przez co pasowały do rekonwalescenckiej opcji light. Medyczny klimat podtrzymywała konsystencja, jako że biała część była – jak poprzednio – idealnie aksamitną kleistą wodą. Deseru nie dało się nabrać na łyżeczkę i utrzymać. Po sekundzie – albo i nie – rzadka papka smętnie zsuwała się z powrotem do kubka.

Powodem tragicznej rzadkości deseru był skład: mleko pełne 50%, maślanka, woda i ryż 7,8%. Za obniżoną liczbę jednostek biodrowych z kolei odpowiadały acesulfam K i aspartam.

W aromacie naturalne Riso Light & Tasty było mleczne, ale delikatnie. Stało na pograniczu bezzapachu. Mimo zastosowania dwóch słodzików smakowało minimalnie słodko, niemal mdło. Ryżu znajdowało się w nim niewiele. (Do zestawu Muller powinien załączać lupę). Okazał się twardawy i mączny, ale jakby odrobinę lepszy od ryżu z tradycyjnych Riso, bo nie czułam przejścia środek al dente – miększa otoczka.

Muller, Riso Light and Tasty Naturalny, niskokaloryczny deser na mleku, copyright Olga Kublik

W  całokształcie deser był mdły i żaden. Podczas degustacji czułam się tak, jakbym piła wodę lub mleko z zawartością tłuszczu 0,5%… czyli de facto także wodę. Uzupełniała ją szczypta ryżu, która niestety nie pozwalała się żołądkowi nasycić (typowo szpitalny trick – jesz, ale nie czujesz).

W efekcie naturalnego Riso Light & Tasty nie mogę nazwać ani smacznym i dobrym, ani niesmacznym i złym. Jeśli się na nie skusicie, będziecie mieli okazję odkryć, jak to jest jeść brak jedzenia lub jeść niejedzenie. Może gdyby dodać tu wiórki kokosowe, cynamon, mleko skondensowane, konfiturę albo… cokolwiek, dałoby się deser uratować. Nie wiem i się nie dowiem, bo powrotu nie przewiduję.

Ocena: 3 chi


Skład i wartości odżywcze:

Muller, Riso Light and Tasty Naturalny, niskokaloryczny deser na mleku, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

13 myśli na temat “Muller, Riso Light & Tasty Naturalny

  1. Wiórki faktycznie mogłyby go wzbogacić, aczkolwiek kupując gotowy deser, człowiek oczekuje gotowości do spożycia bez przeróbek. Może i zaoszczędzi się trochę kalorii, ale straci smaku. Ja zapewne go nie kupię, więc takie rozczarowanie mi nie grozi ;)

    0

    1. Masz rację. Nie lubię kupować z pozoru gotowych produktów, do których TRZEBA coś dorzucić, bo w przeciwnym wypadku są kiepskie. Inaczej traktuję te, do których dodatek zaaplikować MOŻNA, czyli np. jogurt naturalny czy twarożek Piątnicy (dawniej Grani).

      0

  2. Kupienie takiego nawet do głowy by mi nie przyszło. Nie dość, że ogólnie nie lubię takich ryży to jeszcze to nawet nie na mleku, bo odtłuszczone to wiadomo. Woda, jak sama piszesz. Wolę sobie sama zrobić ryż na mleku, bo lubię takie coś jeść na ciepło, a to… jeszcze przed przeczytaniem pomyślałam, że musi być nijakie, ale żeby aż niejedzenie? Nie no, w sumie to nie takie dziwne.

    0

    1. Lubię zimne desery nawet bardziej niż ciepłe, więc temperatura nie ma dla mnie w tym wypadku znaczenia. Potwierdzam za to, że odtłuszczone mleko = woda = zło. Nie rozumiem, jak można dla przyjemności własnej kupować mleko z zawartością tłuszczu 0 lub 0,5%. Absolutne minimum to 1,5%, a i tak nie umywa się do 2%.

      0

    1. Mam odmienne zdanie. Naturalne ryże są fajne, o ile nie przypominają zupy o smaku bez smaku (lub bezsmaku ;)).

      0

Dodaj komentarz