Lista rzeczy, które zrobisz do końca roku 2017

Jeszcze nie było dnia/święta Wszystkich Świętych – potocznie zwanego Świętem Zmarłych – a już myślimy o Bożym Narodzeniu. (Wina jak zwykle leży po stronie sklepów, które co roku prześcigają się we wprowadzaniu tematycznego asortymentu). Mało tego, jeszcze nie było Bożego Narodzenia, a my już snujemy plany, dokąd się wybierzemy, by celebrować nadejście nowego roku. (Tu z kolei winna jest ograniczona liczba wejściówek na godne uwagi imprezy. Jeśli obudzicie się zbyt późno, zostanie wam wybór pomiędzy opieką nad cierpiącą na kolki córką przyjaciół a Sylwestrem z Dwójką u babci).

Ponieważ na moim blogu zaginanie czasoprzestrzeni jest na porządku dziennym, wygodnie moszczę się w wehikule czasu i wyprzedzam was o dwa i pół miesiąca. No i cóż… obraz nie jest przyjemny. Widzę, jak z paluszkami wdeptanymi we włosy leżycie na dywanie, jedną ręką czule obejmując nogę osoby o bliżej nieokreślonym pochodzeniu, drugą zaś smyrając po szyjce pustą butelkę po Piccolo.

Wszyscy doskonale wiemy, co następuje potem. Otwieracie jedno oko – drugie jest sklejone częściowo oderwaną kępą sztucznych rzęs – mruczycie z niezadowoleniem, że trzeba wstawać, a następnie drepczecie do łazienki. Nieczułe lustro rzuca wam w twarz parę nowych zmarszczek, fosforyzujące żółcią zęby, nieubłaganie wędrujący w stronę pępka biust oraz kontrastującą z nim jędrną fałdkę tuż nad kupionymi specjalnie na tę okazję (o rozmiar za małymi) dżinsami. Jak co roku mówicie sobie: nie no, tym razem naprawdę schudnę/rzucę palenie/zadbam o siebie/zapiszę się na siłownię/nauczę się miłości mowy francuskiej/kupię wymarzone fortepianino/skończę z potajemnym żarciem psiej karmy/przestanę się umawiać z mężem szefowej/zagadam do Józka z klatki obok, nawet jeśli ma tylko jedno oko i tak dalej.

Zanim dojdzie do tej niemiłej chwili, w której przypomnicie sobie, jak daleko wam do ideału, jak wiele rzeczy zostawiliście w tyle, jak dużo spraw zaniedbaliście i ile rzeczy powinniście byli zrobić, oferuję wam rozwiązanie alternatywne. Otóż zamiast użalać się nad sobą na przełomie lat 2017 i 2018 i rzucać na głęboką wodę postanowień, z których i tak zaraz zrezygnujecie, rozłóżcie je w czasie i zacznijcie już dziś.

Aby nie rozczarować samych siebie w styczniu roku 2018,

stwórzcie listę zadań, które wypełnicie do końca tego roku.

Możecie umieścić na niej:

  • nowe umiejętności do zdobycia (nauka pieczenia idealnego sernika, szybki kurs języka fińskiego)
  • przedmioty do upolowania (zarówno duży i drogi kredens, jak i małe i tanie draże kokosowe)
  • osoby do przeproszenia (przypomnijcie sobie, kogo i dlaczego zaniedbaliście)
  • miejsca do odwiedzenia (zwiedzenie stolicy sąsiada, ale również wizyta w markecie po drugiej stronie miasta, do której zbieracie się od pół roku)
  • wyjątkowe sytuacje (może jest coś, o czym zawsze marzyliście, ale nie mieliście odwagi, czasu, pieniędzy lub odpowiedniego towarzystwa, by to zrealizować?)
  • nadrabianie zaległości z jakiejkolwiek dziedziny życia (trzy lata temu kupiliście książkę, która zarasta kurzem? Doskonale wiecie, co z nią zrobić!)
  • uczucia/emocje (przez szybkie tempo życia nie dawaliście sobie czasu na chwilę słabości, bezradności i płaczu? Może warto to zmienić i spuścić trochę pary z serducha?)

Moja lista postanowień dokońcorocznych

Oczywiście nie chcę wam sugerować, co powinniście na swoich listach umieścić i jaki nadać wymienionym rzeczom priorytet. Nie będę przypominać, że każdy jest inny, należy się pięknie różnić, a także szanować, kochać i bla bla bla. Po prostu oceńcie, na czym wam naprawdę zależy i co rzeczywiście jesteście w stanie zrobić (plażowanie zimą w Polsce raczej odpada, podobnie jak spływ kajakowy).

Ja do końca roku chcę:

  1. Nadrobić zaległości towarzyskie i spotkać się z co najmniej pięcioma osobami, na których mi zależy, a które przez brak czasu spadły na drugi trzeci czwarty dziesiąty plan. Wstyd mi, że zamiast po prostu zorganizować posiedzenie, wciąż wymyślam przeszkody. Osoby te zamieszkały w mojej głowie i nieustannie upominają się o uwagę. W rzeczywistości nawet nie wiedzą, jak często o nich myślę.
  2. Skorzystać z jarmarku bożonarodzeniowego. To jest postanowienio-marzenie, które pojawia się w mojej głowie każdego roku. O zgrozo, rokrocznie bezczelnie je lekceważę. A to nie mam z kim jechać, a to pogoda nie ta, a to za późno, a to wolę obejrzeć nowy odcinek serialu. Guzik! W tym roku zadbam o to, by wypełnić treścią obrazek niespiesznego spaceru pośród drewnianych chatek. Będę wąchać intensywny i słodki aromat prażonych orzechów oraz karmelizowanych owoców. Oglądać ruchome bajki w domkach-teatrzykach. Kupować zupełnie niepotrzebne pierdoły po zawyżonych cenach. Marznąć i opędzać się od śniegu lecącego prosto w twarz. Pić grzańca z 200-militrowego kubka, nawet jeśli potem będzie mnie bolał żołądek. Słuchać wieśniackiej muzyki. Tańczyć bez myślenia o tym, czy i kto patrzy. Chłonąć kolory. Cieszyć się kiczowatością jarmarku. I na koniec – co najważniejsze – opierać głowę na ramieniu najbliższej mi osoby, chłonąc miłość i szczęście.
  3. Wyjeść suszone desery typu instant. Nawet nie wiecie, ile tego mam. I od ilu lat (!). Budynie, kasze manny, kaszki bliżej nieokreślone, ciacha z mikrofalówki, kisiele, owsianki, jaglanki… uff! Nie tylko chcę je wszystkie zaprezentować na blogu, ale przede wszystkim potrzebuję oczyścić szuflady. Albo nie, to wcale nie przede wszystkim. Na pierwszym miejscu stoi fakt, że denerwuje mnie moje chomikowanie. Daję sobie bana na dokupowanie, a potem dokupuję. Zasługuję na samoklapsa.
  4. Skończę oglądać serial LOST. Co prawda już raz go oglądałam, ale było to w liceum. Parę miesięcy temu uznałam, że do niektórych seriali warto wrócić i zastanowić się nad przyznaną im niegdyś oceną. Trochę przeraża mnie ich liczba – jeszcze bardziej liczba sezonów (jestem prawie pewna, że przy Grey’s Anatomy dokonam żywota) – lecz postanowienie to postanowienie.
  5. Świętować wyjątkowe dni. Andrzejki, Halloween, rocznica, Wigilia, Sylwester. Nie zamierzam siedzieć w domu i mówić, że trudno, najwyżej wyjdę za rok. Za rok mogę już nie żyć, ha!
  6. Dokończyć czytanie trylogii Millennium, zwłaszcza że: 1) jest genialna, 2) książki pożyczam od kolegi, a nieładnie trzymać czyjąś własność w nieskończoność, 3) chcę potem wrócić do filmów i zastanowić się, czy przyznane im dawno temu oceny aby na pewno są słuszne.
  7. Wyjeść wszystkie posiadane słodycze. Ha, ha, ha…

***

Jakie postanowienia pojawiły się na waszych listach?

30 myśli na temat “Lista rzeczy, które zrobisz do końca roku 2017

  1. Podoba mi się twoje pstanowienie dotyczące jarmarku :) oby aura dopisała i realistyczne płatki śniegu smyrały jarmarkowiczów po twarzy :P

    0

  2. Olga a ja co roku jestem na jarmarku u was:) . Nie mam postanowień chyba,że schudnąć 5 kg,ale trzeba by sie było ruszyć na siłownię :(

    0

  3. Ale fajne te Twoje postanowienia, część mogę z powodzeniem wpisać na swoją listę ;))
    Na jarmark bożonarodzeniowy sama bym się chętnie wybrała i muszę nad tym głębiej pomyśleć :D
    Co do wyjadania zapasów i niedokupywania nowych rzeczy to staram się nad tym panować i chyba coraz bardziej mi się udaje – wyjadłam już część kisieli i past kanapkowych, ale szafki mam ciągle pełne, a ostatnio znowu nakupowałam kilka kartonów roślinnych mlek, bo promocja…
    Co do świętowania wyjątkowych dni, to nawet nie wiem kiedy są Andrzejki (nigdy nie obchodziłam), Halloween w tym roku spędzę w pracy, Wigilię zapewne standardowo, a Sylwestra wyjątkowo nie lubię :D
    Z serialami też muszę trochę nadrobić – na pewno jeden sezon Greysów widziałam w kratkę, ale nie bardzo mam gdzie – liczę, że w końcu dodadzą wszystko na Netflix.
    No i chciałabym jeszcze polecieć w tym roku do Tajladnii, ale nie wiem czy uda mi się wyrobić z paszportem (a nie chcę lecieć w drugiej połowie grudnia, bo lubię ten czas przedświąteczny w Polsce), więc pozostawię to być może na kolejny rok, ale to wszystko zależy jak mi się życie potoczy – tak jak napisałaś, za rok można już nie żyć :D
    Mam nadzieję, że Ty całą swoją listę zrealizujesz ;)

    0

    1. 1. Nad czym konkretnie musisz pomyśleć w kwestii nawiedzenia jarmarku? ;>
      2. Spożywczy zakupoholizm tak bardzo zły…!
      3. Na Halloween możesz wyjść w sobotę poprzedzającą święto. Ja mam właśnie taki plan. Zresztą każdy z tych dni można zaplanować „alternatywnie”, jeśli tylko si chce.
      4. Tylko nadrabiaj seriale po kolei i w całości! ;)

      Powodzenia również, szczególnie z wylotem <3

      0

      1. 1. Nad tym na jaki się wybrać :D
        3. Oczywiście, że mogę, ale prawda jest taka, że nie będzie mi się chciało – wiem to :P W Halloween najchętniej pooglądałabym horrory przez całą noc – zdecydowanie wole takie stacjonarne rozrywki :)
        4. Jak wrzucą GA na Netflix to obejrzę od początku (ewentualnie od 6 sezonu, bo poprzednie pamiętam bardzo dobrze :))
        Dzięki :*

        0

          1. Zapewne nie da rady, bo wrócę do domu po 23 (zanim się ogarnę to będzie 24) i nawet jakbym chciała oglądać horrory to jest duża szansa, że usnę na pierwszym, bo tego dnia wstanę przed 5 – szkoda zaczynać :P

            0

                  1. Dla mnie na cmentarzu nie ma magicznego klimatu – zawsze strasznie się tam wynudzę i wymarznę i właśnie z tym kojarzy mi się ten dzień ;/

                    0

  4. Nie myślę o Bożym Narodzeniu – co innego mam na głowie i w głowie… musze uporać się z tym.
    Jeśli chodzi o Twoja listę mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować wszystkie punkty, a jeśli nie wszystkie to większosć ;)

    0

  5. o mamo… ależ dałaś mi do myślenia. Nie wiem co napisać, tyle emocji kłębi się teraz w mojej głowie. Poruszyłaś we mnie ,,coś” i mam nadzieję, że to nie zgaśnie i nie wyleci z mojej głowy w natłoku szarej codzienności. Uzmysłowiłam sobie właśnie ile mam jeszcze do roboty w tym roku… Sama nie wiem… ale musiałam Ci to tu teraz napisać. Teraz dodam tylko bo muszę (jakoś tak z wewnętrznego przymusu), że tylko… albo… aż Ci dziękuję za to :)

    0

  6. Jarmark bożonarodzeniowy we Wrocławiu spodobał mi się tak bardzo, że w tym roku wybieram się tam po raz trzeci. Osobiście nie przepadam za tamtejszym grzanym winem, ale polecam Ci kupić pieczone kasztany. Też mam zamiar świętować to jakże szatańskie Halloween, tylko że nie wybieram się na żadną mroczną imprezę z wywoływaniem duchów, ale puszczę sobie jakąś powiązaną tematycznie kreskówkę, której obejrzenie załatwi mi jedną z najlepszych miejscówek w piekle.

    0

    1. W ramach satanistycznych seansów bajkowych polecam „Hello Kitty” :P

      Do grzanego wina z jarmarku mam tylko jeden zarzut: jest mało grzane. Jeśli zmarzniesz na kość, niewiele ci pomoże. Za to polecam miód pitny, który można upolować w drewnianych chatkach. Pije się go z mało atrakcyjnego plastikowego kubeczka, ale smak… omg!

      0

  7. Zmusiłaś mnie do głębszej refleksji – to bardzo dobry pomysł i nawet wpisuje się w nurt „żyj tu i teraz” :D Wrócę do Ciebie, jak ustalę, co się znajdzie na liście (w tym tygodniu. Obiecuję.), a do Twojej dorzuciłabym klimatyczne wpisy Halloweenowe, Andrzejkowe, itp. – pomogą mi wejść w nastrój i celebrować te chwile :D

    0

    1. Halloweenowy wpis będzie na 100%, prawdopodobnie nawet z filmikiem, ale niestety już po Halloween. Nad andrzejkowym się zastanowię. W sumie mogę podzielić się znanymi i wypróbowanymi wróżbami :)

      Trzymam za słowo i czekam niecierpliwie!

      0

      1. 1. Pójdę z mamą do kina lub do filharmonii, jeśli będzie coś ciekawego. A jak nie, to na kawę lub obiad. Albo wszystko to zrealizuję – jeśli będzie coś godnego uwagi.
        2. Pójdę do restauracji indyjskiej.
        3. Kupię książki: o Hashimoto, Insulinooporności, „Odżywianie dla zdrowia” Pitchforda i dwie oo. Szustaka oraz Litzy.
        4. Dokończę czytanie „Za zamkniętymi drzwiami”.
        5. Dokończę oglądanie 1 sezonu „House of cards” (niezły challenge przy moim ubogim czasie wolnym).
        6. Na pewno raz pojadę do Legal Cakes (chciałabym i do Łodzi do „Chudego ciacha”, ale raczej w tym roku mi się to nie uda).
        7. Zrobię kartkę dla babci – taką świąteczną. I będę przy tym słuchać Franka Sinatry.
        8. Zmierzę się z jakimś fear foodem (może ryż na mleku kupny? Albo kaszka manna? Albo jogurt słodzony) – z całym opakowaniem, a nie łyżeczką/gryzem.
        9. Wyjaśnię różne relacyjne sprawy, bo chcę w Nowy Rok wejść z czystą kartą – a przynajmniej bez złudnej, dręczącej i hamującej nadziei.
        10. Pójdę na imprezę i będę dłuuugo tańczyć!

        1+

        1. 9-ty zrealizowany, dorzucam 11: spróbować wszystkich smaków pralin Lindt! Pójdę w poniedziałek do sklepu Lindta w jednej z galerii i zakupię po jednej sztuce każdego wariantu smakowego (ominę klasyka, kokosa w gorzkiej czeko i migdałowego w mlecznej czeko, bo je jadłam w Australii).

          1+

  8. Nadrobić zaległości towarzyskie! Tak, normalnie też o tym pomyślałyśmy jakiś tydzień temu xD
    W końcu jak mamy trochę przestronniejsze mieszkanie to stwierdziłyśmy, że w końcu zaprosimy kolegów ze studiów, bo przez dwa lata nie było ku temu okazji (przynajmniej my takiej okazji nie chciałyśmy widzieć) :P
    Dalej w planach mamy znaleźć pracę na stałe (teraz już jedna z nas, bo druga właśnie znalazła :P).
    Muszę też zrobić kurs z pilatesu i body pump, nawet na ten pierwszy już się zapisałam na listopad :)
    No i myślimy o założeniu własnego sklepu internetowego ale czy to się nam uda w tym roku? Chyba nie :)

    0

    1. Super plany. Z nadrabianiem towarzyskich zaległości oczywiście w pełni się utożsamiam i trzymam za Was kciuki. Z pracą sobie poradzicie, zdolne jesteście. A swój sklep? Wow! Tym bardziej trzymam kciuki i dopinguję. Będą w nim Wasze produkty, czy stawiacie na import?

      0

      1. Kolejny punkt odhaczony, bo właśnie dzisiaj dostałam pracę xD
        Myślimy nad takim własnym sklepikiem typu nasze osobiste produkty jak ciasteczka, batoniki, torty, ewentualnie jakieś pluszaki pandy xD Ale dopiero jesteśmy umówione na rozmowę z pewną osobą, która ma nam wszystko wyjaśnić jak taki sklep założyć :) Nie dziękujemy :P Nie zapeszajmy :)

        0

  9. Jestem pod wrażeniem długości listy, ja na tak krótki czas na swojej umieściłabym góra 3 pozycje :P Jedna z nich to gra na ukulele-zamówiłam na ali express, czekam az mi przyjdzie no i tutoriale z youtuba czas katować ;)

    0

    1. Mój znajomy na studiach grał na ukulele. Zabawny instrument, taka minigitara :P Życzę powodzenia – koniecznie pochwal się efektami za parę tygodni czy miesięcy.

      Na liście dużo rzeczy, bo jestem ambitna, niecierpliwa i za dużo bym chciała naraz, hłe hłe.

      0

Dodaj komentarz