Vobro, Trufla dekorowana

Wieczór, w który spojrzałam w oczy orzechy dwóm sztukom Michasia Białego, stał pod znakiem Vobro. Tuż po zjedzeniu jasnych batoników sięgnęłam po posiadaną w zbiorach Truflę dekorowaną, która – uwaga, uwaga – wcale nie wykańczała kolekcji słodyczy tej marki, znajdującej się wówczas w moich słodyczowych puszeczkach. Oznaczało to, że jeszcze parę trudnych chwil mnie w życiu czekało. I to niebawem.

Vobro, Trufla dekorowana białą czekoladą, copyright Olga Kublik

Trufla dekorowana

Nie wiem, jak Vobro to robi, ale wszystkie słodycze spod jego skrzydeł, których do tej pory próbowałam, bezczelnie śmierdziały. Trufla dekorowana na przykład odznaczała się aromatem margarynowego kremu znanego z ciastek typu 7Days Cake, czyli zalanego tanim i ciepłym alkoholem. Dla osób, które nie miały z torcikami do czynienia, wyjaśniam: są to gąbczaste biszkopty z tłuszczową masą stworzoną z margaryny i spirytusu, uhonorowaną tanim kakaowym smakiem.

Vobro, Trufla dekorowana białą czekoladą, copyright Olga Kublik

Trufla dekorowana trudna była również w obejściu. Fakt, może i na zewnątrz było ciepło, ale mleczne czekolady trzymały się przyzwoicie. Ona natomiast topniała w palcach jak szalona.

Polewa kazała się typowo polewowa: cienka, tłusta i pozbawiona smaku własnego. Pod nią znajdowało się gumeczkowe nadzienie. Idealnie zmielone, gładziutkie. Pod zębami rzęziło, jak na truflę przystało. Nie występowała w nim ani proszkowatość, ani ziarnistość. Dużo było za to alkoholu. Na jedną sztukę cukierka batoniko-cukierka przypadał chyba cały, szczodrze polany kieliszek wódki.

Vobro, Trufla dekorowana białą czekoladą, copyright Olga Kublik

W gąszczu minusów zgubił mi się niepodważalny plus Trufli dekorowanej, jakim był jej wygląd. Na ciemnej polewie pojawiły się białe zawijasy, które mnie ujęły (skojarzyły mi się ze zmieniającym rozmiar degustatora cukierkiem z Alicji w Krainie Czarów). Niestety łatwo je było zniszczyć, bo przy 22 stopniach Celsjusza polewa w kontakcie z palcami umierała. Z konieczności jadłam cukierka widelczykiem.

Vobro, Trufla dekorowana białą czekoladą, copyright Olga Kublik

Lubię, a wręcz kocham alkoholowe słodycze. Trufla dekorowana marki Vobro to jednak sam alkohol. Nie trufla, ale cukierek alkoholowy. Procenty powodują charakterystyczne palenie w gardle. Jeśli zdarzyło wam się wypić za dużo taniego i/lub czerwonego wytrawnego wina, albo po prostu wódki, będziecie wiedzieć, o co chodzi. Po przełyku cienką strużką spływa niewidzialny ogień.

Poza powyższym Trufla dekorowana to twór zwarty i jednolity. Zacnie gumeczkowy i truflowo gęsty. W 90% smakuje alkoholem, w pozostałych 10% przyjemną czekoladą. Gdyby tylko polewa nie była tak podle tłusta i plastelinowa, produktowi przyznałaby 4 chi. Niestety, jakość ma znaczenie.

Ocena: 3 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Vobro, Trufla dekorowana białą czekoladą, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

10 myśli na temat “Vobro, Trufla dekorowana

  1. Nie jest to typ słodyczy, który byłby dla mnie w jakikolwiek sposób atrakcyjny 😛 Jestem raczej „domowo – ciastowym” typem osoby 😊 A i małe sprostowanie : W Alicji było to ciastko a nie cukierek 😉

    0

  2. Klikając w tę recenzję nie miałam złudzeń. Nie mogło wyjść smakowicie. Znaczy… no, gdyby tak odwalić polewę? Nie, dalej byłoby zbyt niezadowalająco (bo nie unicornowo).

    Widelczyk rządzi, haha. Ja ostatnio mini brownie z Lidla jadłam właśnie widelczykiem i dzięki wspomnieniu „widelczykowania” mi je przypomniałaś. <3 Taak, zdecydowanie wolę je, niż recenzowany twór.

    0

Dodaj komentarz