Vobro, Jamajka

Vobro jest marką, do której ze względu na niską jakość produktów nie pałam przesadnie wielką sympatią. Mimo tego odnajdowanym w sklepach słodyczom nie potrafię powiedzieć nie. Nasza przygoda zaczęła się od miniaturowej bombonierki Frutti di Mare, która smakowo była w porządku, niestety pod koniec bezwzględnie mordowała, za narzędzie zbrodni mając cukier. Później było gorzej, na talerzyku bowiem znalazł się niejadalny batonik Michaś, a wiele miesięcy po nim nieprzypominający produktu spożywczego cukierek Caramelli. Sytuacji nie poprawiła również biała wersja Michasia. Dopiero Trufla dekorowana przyniosła mi nadzieję na warunkową przydatność do spożycia wybranych tworów Vobro.

W trakcie polowania na trzy ostatnie z wymienionych wyżej słodyczy natknęłam się na prezentowany dziś kokosowy batonik Jamajka oraz wariant chałwowy Halvi. Po degustacji, by upewnić się w ocenie, dałam im szansę ponownie, tym razem w dostępnej w Carrefourze wersji cukierkowej na wagę.

Jeśli przyjdzie wam do głowy odkryć owe szlachetne smaki i wybitne konsystencje na własną rękę, celujcie albo we wspomniany wyżej market, albo jakikolwiek sklep należący do sieci Społem.

Vobro, Jamajka, batonik kokosowy w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Jamajka

Batonik Jamajka to 25 g produktu przewidywalnie średniej jakości oraz budzącego wątpliwości przeddegustacyjne (z kolei 2 cukierki na wagę = 28 g). Z jednej strony umysł podpowiada, że bezwiórkowe kokosowe nadzienie oblane czekoladą jest rzeczą tak pyszną, że nie może się nie udać, z drugiej jednak oko zezuje na logo marki i puszcza łzę rezygnacji.

Vobro, Jamajka, batonik kokosowy w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Na tory pozytywnego myślenia o batoniku Vobro zlęknionego degustatora przywraca zapach słodkiego kokosowego nadzienia suchego typu, jakie napotkamy chociażby w Kokoskach marki Mieszko. Występuje w nim nuta zaduchu (kurzu), co nie wcale jest tak przykre, jak się wydaje (jak brzmi).

Zdecydowanie gorzej słodycz sprawuje się pod względem konsystencji. W ciepłym dniu możemy zapomnieć o wyciągnięciu go z opakowania w całości, część bowiem na pewno zbuntuje się i przylegnie do folii. Zjawisko owo zawdzięczamy bardzo tłustej polewie, która rozpuszcza się w sekundę i brudzi wszystko, czego dotknie. A gwarantuję, że dotknie wszystkiego.

Vobro, Jamajka, batonik kokosowy w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Smak Jamajki to – na szczęście! – kolejny plus. Choć przy pierwszym podejściu nie przyznałam batonowi wysokiej oceny, pozytywny odbiór Pyszczka kazał mi zakup ponowić. Po kolejnej degustacji, tym razem dwóch sztuk, rzeczywiście przyznałam towarzyszowi rację, że słodycz jest dobry.

Polewa batona marki Vobro okazała się mleczna i słodka, a do tego – o dziwo – czekoladowa/kakaowa, nie zaś wstrętnie polewowa. Bagienkowa, niestety jedynie chwilowo. Albo proszkowata sama w sobie, albo w wyniku zmieszania z białym wnętrzem. To drugie było zwarte, kruche, ziarniste od kryształków cukru oraz występujących w żenująco niskiej ilości wiórków (lub wiórków obtoczonych w cukrze), lekkie i tak niesamowicie tłuste, że rozpuszczało się w ustach w sekundę, tworząc coś w rodzaju oleistej pianki. Smakowało przede wszystkim cukrowo, zaraz potem jogurtowo (kwaśnawo) i kokosowo (nieznacznie).

Vobro, Jamajka, batonik kokosowy w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

O Jamajce marki Vobro warto zapamiętać tylko tyle, że jest produktem niewyszukanym, prostym i plebejskim. Intensywnie cukrowym, subtelnie kokosowym, kwaśnawym (w sposób jogurtowy). W chłodniejszym dniu bardziej kruchym, w cieplejszym a la piankowym. Za każdym razem tak samo tłustym, chrupiącym od kryształków cukru i podłym jakościowo. Niespodziewanie smacznym, acz jeśli macie wysublimowane podniebienie i szukacie wykwintnych specjałów, tu nie znajdziecie ich na pewno.

Ocena: 3 chi ze wstążką
(byłyby i 4 psiaki, gdyby nie powalająca cukrowość)


Skład i wartości odżywcze:

Skład: cukier, tłuszcz roślinny palmowy, czekolada 20% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz mleczny, tłuszcz kakaowy, stabilizator E 492, emulgatory: lecytyny (z soi) i E 476, aromat), serwatka w proszku (z mleka), mąka pszenna, herbatnik (mąka pszenna, cukier, tłuszcz roślinny palmowy częściowo utwardzony, syrop glukozowo-fruktozowy, skrobia ziemniaczana, substancje spulchniające: E 450, E 500, sól), wiórki kokosowe 1,2%, aromat. Czekolada – masa kakaowa minimum 43%. Produkt może zawierać śladowe ilości orzeszków arachidowych, orzechów laskowych, migdałów i sezamu. Produkt zawiera gluten.

Wartość odżywcza w 100 g produktu: Wartość energetyczna: 2196 kj/526 kcal; Tłuszcz: 29,8 g, w tym kwasy tłuszczowe nasycone: 17,2 g; Węglowodany: 57,4 g, w tym cukry: 43,7 g; Błonnik: 3,6 g; Białko: 5,2 g; Sól: 0,3 g.

30 myśli na temat “Vobro, Jamajka

  1. Nie pałasz przesadnie wielką sympatią? A małą sympatią? Po ich kilku recenzowanych przez Ciebie produktach, ja się tej marki boję, a przecież tylko czytałam.
    Nie wiem, czy widziałaś moją odpowiedź u mnie na Twój komentarz o produktach obojętnych. Jeśli miałabym wybierać konkret (w końcu jako „zły przykład” podałaś Snickersy), to chyba bym powiedziała, że Twixy i Bounty. Ten ostatni to tak a pro po Jamajki.
    Kwaśność, nawet jogurtowa, w czymś takim trochę mnie przeraża… o innych rzeczach nie mówiąc. Albo nie. Piankowość chyba przeraża bardziej.

    0
  2. Z opisi wynika, że by mi smakował: lubię połączenie mleczności z kwaśnawym jogurtowym smakiem i kokosem. Jak trafię do Carrefoura dzisiaj, to kupię, ale w wersji cukierkowej (już widzę ten zwrok jak kładę na wagę jednego cukierka :D). I sprawdzę, co to były za kokosowe cukierki z alkoholowym, ciągnącym nadzieniem, co mi nie smakowały: nie były to Kokoski (których nie jadłam), bo tamte cukierasy były okrągłe (kształtem przypominały „Solidarność”, ale na górze miały takie zawijasy a’la róża).

    0
    1. Waga może nie złapać jednej sztuki. W Tesco są z tym problemy, nie wiem jak z Carrefourem.

      Zawijas występuje w pralinach Solidarności. Jesteś pewna, że to nie to?

      0
  3. W dzieciństwie bardzo je lubiłam, choć za często nie jadłam i teraz nawet nie pamiętam smaku. Nie wiem, jak byłoby teraz – w końcu mogły zmienić się cukierki, a mój smak to już na pewno taki sam nie jest :D Może jak kiedyś gdzieś je zobaczę, to kupię ;)

    0
      1. Bardzo to możliwe, bo jadłam je w czasach szkolnych (często wchodziły w skład mieszanek urodzinowych i pamiętam, że każdy na nie polował), a to już był najprawdopodobniej XXI wiek :D

        0
  4. Założę się, że Vobro to Twoja ulubiona marka i masz w domu ołtarzyk ze wszystkimi ich pysznościami.

    1+
  5. Miałam okazję zjeść na wakacjach i było pyszniutkie :) Polecam serdecznie wszystkim smakoszom!

    0
  6. Vorbo Jamajka… coś mi świta, że kiedyś, kiedyś była mieszanka Karaibska i w tej mieszance były cukierki Jamajka )a do tego cukierki Cza-Cza i Samba – jedne z nich były kakaowe a drugie kawowe plus takie w zielonym pozłotku orzechowe) :) Wieki ich nie widziałam…. ale domyślam się, że ten batonik mimo iż tego samego producenta smakuje inaczej i nie czuje potrzeby aby przekonać się jak ;P

    0
  7. Chyba jestem tutaj pierwszy raz i w dodatku na blogu z recenzjami słodyczy. Przyznam, że jestem pod wrażeniem :) Fajnie się czytało i mimo niektórych wad mam ochotę sama przekonać się o Jamajce :D Jadłam kiedyś Michałka i rzeczywiście nie był zbyt udany. Czasem lepiej stworzyć swój własny cukierek niż nieudolne próby innych marek

    0
    1. Skoro zawitałaś do mnie po raz pierwszy, to witam Cię serdecznie :) Cieszę się, że jesteś pod wrażeniem – mam tylko nadzieję, że w dobrym kontekście. Współczuję jedzenia Michasia. Vobro to bardzo… średni producent ;)

      0
  8. Wygląda apetycznie, a zapowiedź plebejskiej kokosowości kusi, ale ta jogurtowa kwaśność trochę mnie jednak zniechęca. Może kiedyś się skuszę.

    0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.