Vobro, Brownie

Na pożegnalną degustację z produktami marki Vobro – i jestem pewna, że tym razem to już oficjalne pożegnanie – wybrałam dwa względnie nowe batoniki urozmaicone nadzieniem. Pierwszym jest zaprezentowany dziś Brownie, drugim Caramelli, którego ku własnej zgubie kupiłam niedługo później w formie cukierkowej. Po kilku gryzach prawie zeszłam z tego świata.

Jeśli poszukujecie słodyczy najgorszych jakościowo, najtłustszych – na dodatek okrutnym rodzajem tłuszczu – i oscylujących smakiem między jakośtoprzełknę o zabierztoodemnie, jak najbardziej polecam wam zaopatrzenie się w zacne zasoby spod skrzydeł Vobro.

Vobro, Brownie, baton w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Brownie

To kolejna degustacja produktów znamienitej marki Vobro, do której musiałam zapatrzyć sie w talerzyk (by położyć na czymś roztopione łakocie), widelczyk (by nie musieć dotykać batonów palcami i co ugryzienie chodzić do łazienki celem umycia oraz odkażenia rąk) oraz chusteczkę (na wypadek, gdyby jednak coś poszło niezgodnie z przebiegłym i lisio sprytnym planem).

Vobro, Brownie, baton w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Batonik bardzo szybko zdradził swoją tradycyjną, czyli oleistą tłuszczowość. Pokrywała go… czekolada? Dobre sobie. Chyba że Fiata 126p można nazwać autem sportowym, wówczas rzeczywiście, Brownie został oblany doskonałą belgijską ciemną czekoladą z wysoką zawartością kakao.

Pod ciemną polewą skrywało się ciemne nadzienie. W obu warstwach na pierwszym miejscu występował cukier, co zresztą wcale mnie nie zdziwiło, podobnie jak pozostała część podłego składu. Jedynym plusem wyrobu była jego niska wartość odżywcza: 460 kcal w 100 g.

Vobro, Brownie, baton w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Baton Brownie był całkiem miły w zapachu, gdyż przypominał truflę ze spirytusem. Tanią i plebejską, wręcz żulerską, ale czekoladową i alkoholową, a to już zawsze – zwłaszcza w przypadku takiego słodycza – coś.

Polewa jaka zdawała się być, taka rzeczywiście była. Głównie tłuszczowa i oblepiająca wargi. Całe szczęście, że zdecydowałam się na widelczyk. Smakowo prezentowała się jako ciąg: tłuszcz – kakao – tłuszcz – cukier – tłuszcz. Tłuszcz oczywiście oleisty.

Nadzienie z kolei było ziarnistą od cukru gumką, w której skrywał się bardzo delikatny, rzadki, tłusto-wodnisto-oleisty krem. Na języku znikał z prędkością światła.

Vobro, Brownie, baton w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

W całokształcie miniaturowy baton Brownie był intensywnie czekoladowy i alkoholowy, co akurat zaliczam do plusów. Jego jakość niestety wołała o pomstę do nieba. Aż dziw, że marka serwująca w XXI wieku takie dobrodziejstwo wciąż ma się dobrze i wypuszcza na rynek nowe produkty. Jestem ciekawa, jacy ludzie kupują to bez przymusu i  dla przyjemności własnej.

Ocena: 3 chi ze wstążką
(gwoli wyjaśnienia – za jakość 1 chi)


Skład i wartości odżywcze:

Vobro, Brownie, baton w polewie kakaowej, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

28 myśli na temat “Vobro, Brownie

  1. No, cukier, olej, trochę czekolady zalali alkoholem i zadowoleni… W sumie wyższej jakości bym się po tym nie spodziewała. Też zawsze się zastanawiam, kto takie rzeczy kupuje.

    0

  2. Kiedy na niego popatrzyłam w sklepie skojarzył mi się z cukierkiem truflowym a tych nie lubię. Odłożyłam na półkę i widzę, ze nic nie straciłam ;)

    0

  3. Widziałam i jego, i Caramelli. Brzmi tragicznie i na pewno po niego nie sięgnę. Nie lubię takich gumkowych alkoholowych trufli, a jeszcze jak dochodzi do tego wszędobylski tłusty olej… Aż mnie zemdliło.

    0

      1. Nie ma lepszych trufli od tych z Odry! Nawet niedawno parę kupiłam i sądzę, że znikną w moim wnętrzu w nadchodzącym tygodniu.

        0

  4. Ja też jestem ciekawa kto kupuje takie rzeczy bez przymusu i coś mi się wydaje, że odpowiada za to przypadek – ktoś potrzebuje cukierki, więc wymiesza sobie w markecie losowo wybrane cuksy (tak robi np. mój wujek i niestety jego mieszanki imieninowe są dla mnie niezjadliwe). Wątpię żeby ktoś poszedł do sklepu z zamysłem „kupię sobie dzisiaj brownie firmy vobro”.

    0

      1. czy tylko ja wyszłam na ofiarę losu , która kupiła go z własnej nieprzymuszonej woli? Proszę mnie nie obrażać xD Może nie koniecznie wstałam z zamiarem jego kupna, ale był to zakup kontrolowany >.<

        1+

            1. Pani_chrup no właśnie dziwne by było, gdybyś wstała z myślą „wreszcie sobie dzisiaj kupię brownie vobro, ale fajnie, nie mogę się już doczekać !!”, zakup kontrolowany to co innego :D

              2+

  5. Brownie przypominające truflę? Lubie trufle, z odry, ale jak mam kupić brownie, to ma być to fajny, gumiasty i mocno czekoladowy ciastek, a nie cukierek z nutą alkoholu :)

    1+

  6. Mam ogromną prośbę! Jeśli jest to możliwe do wykonania i w swych zapasach posiada pani czekoladę Milki „Bubbly WHITE” – będzie recenzja? Produkt wyszedł dosyć dawno, ale jestem niezmiernie ciekawa, czy jest warta zakupu. ;D Oczywiście, sama polecę ją niedługo kupić, ale pańska recenzja ma zawsze w sobie „to coś” czego nie dostrzegamy. :)

    0

    1. Tylko nie „pani”, bo się pogniewamy! Olga jestem :) Czekolady nie mam, ale dopiszę ją do listy i przy najbliższych milkowych zakupach wezmę. Tyle że to nie wydarzy się zbyt prędko… :D

      Dziękuję za miłe słowa ;*

      0

Dodaj komentarz