Ferrero, Rondnoir

Uwielbiam pralinki Ferrero. Zresztą nie tylko pralinki, bliskie memu sercu bowiem są wszystkie produkty tej marki – od dziecięcej linii Kinder, przez niepozorne wafelki Duplo, aż po czekoladowo-orzechowy krem Nutella, który w czasach gimnazjalnych pochłaniałam na słoiki. Niestety dosłownie.

W najmłodszych latach szczerą miłością darzyłam Raffaello. W gimnazjum lub odrobinę później kokosowe kulki ustąpiły miejsca laskowoorzechowym Ferrero Rocher, które zdecydowanie bardziej lubię do dziś (Raffaello zaś nieco mi obrzydło). Rondnoir z kolei jadłam… prawdopodobnie raz – na studiach – na dodatek była to pojedyncza pralinka. Wydała mi się wówczas cudowna, o wiele lepsza od klasyków marki Ferrero. Szalałam z radości, gdy pewnego dnia znalazłam ją w miseczce poczęstunkowej w pracy.

Ferrero, Rondnoir, pralinka w deserowej czekoladzie z kakaowym nadzieniem i kawałkiem deserowej czekolady wewnątrz, copyright Olga Kublik

Rondnoir

Widok pralinek Rondnoir nieco mnie rozczarował. Zapamiętałam je jako ciemne, okrągłe, obsypane ziarnkami kawy lub opiłkami ciemnej czekolady oraz ciemnoczekoladwo-kawowe w smaku (przede wszystkim kremu). Tymczasem czekoladki okazały się płaskie na spodzie, obtoczone ciemnymi kuleczkami i dość brzydkie. Oczywiście mogło być gorzej, ale mogło też być lepiej.

1 pralinka Rondnoir waży ok. 10 g, czyli tyle, co Raffaello, ale mniej niż Ferrero Rocher. Dostarcza 56 kcal w sztuce i 555 kcal w 100 g.

Ferrero, Rondnoir, pralinka w deserowej czekoladzie z kakaowym nadzieniem i kawałkiem deserowej czekolady wewnątrz, copyright Olga Kublik

Rondnoir pachną ciemną czekoladą. Warstwą zewnętrzną są cukrowe w konsystencji, ciemnoczekoladowe w smaku kuleczki, które urozmaica czekoladowy krążek umieszczony na czubku. Pod nimi znajduje się polewa czekoladowa, a jeszcze niżej część charakterystyczna dla wszystkich pralinek Ferrero, czyli wafelek.

Ciemna czekolada w pralinkach jest deserowa, choć sprawia wrażenie gorzkiej (porządnie kakaowej). W konsystencji jest polewowa, bo rozpuszcza się wodniście zamiast bagienkowo, a także proszkowata. Nie brakuje w niej słodyczy, acz słodycz owa nie sprawia wrażenia przesadnej.

Krem z Rondnoir, który miałam za kawowy, w rzeczywistości okazał się ciemnoczekoladowy, tak jak cała reszta. W konsystencji jest gęsty niczym Nutella, miękki, tłusty. W jego środku tkwi kulka twardszej czekolady, oczywiście deserowej. (Czekolada zajmuje 40,5% całej pralinki).

Ferrero, Rondnoir, pralinka w deserowej czekoladzie z kakaowym nadzieniem i kawałkiem deserowej czekolady wewnątrz, copyright Olga Kublik

Po degustacji mam mieszane uczucia. Wytworne pralinki Rondnoir jednocześnie mnie zawiodły i oczarowały. Zawiodły, ponieważ zapamiętałam je jako kawowe, oczarowały zaś intensywnym smakiem ciemnej czekolady i nutellową konsystencją kremu skrytego pod chrupiącym wafelkiem. Co godne przypomnienia, w całokształcie są słodkie na przyzwoitym poziomie.

Najbardziej żałuję tego, że w środku pralinek tkwi kolejny kawałek czekolady, nie zaś ziarno kawy. Smutno mi również z powodu braku biegnkowości. Mimo tego uważam, że są przepyszne.

Ocena: 6 chi


Skład i wartości odżywcze:

Ferrero, Rondnoir, pralinka w deserowej czekoladzie z kakaowym nadzieniem i kawałkiem deserowej czekolady wewnątrz, skład i wartości odżywcze

Dane pochodzą z oficjalnej strony marki Ferrero.

28 myśli na temat “Ferrero, Rondnoir

  1. Moje ulubione z całej serii :)
    Szkoda tylko że nie można ich kupić oddzielnie albo w impuldywnych opakowaniach tak jak rafaello czy ferrero Rocher :/

    0
  2. O, pamiętam, jak bardzo mi one smakowały! Nie jadłam ich lata i w sumie wracać nie chcę, bo jak jakieś dwa lata temu wróciłam do innych kulek z serii, wydały mi się paskudne, wiec wspomnienia o tych nie chcę psuć.
    Ziarno kawy w środku to genialny pomysł, pasowałoby świetnie.

    0
    1. Niestety mnie również podczas ostatniej degustacji Ferrero Rocher i Raffaello oba słodycze wydały się przeciętne.

      0
  3. Mnie z kolei wygląd zachwycił, ale może to dlatego, że chyba nazbyt często raczę się produktami ,,na wagę”. Mam taką myśl, że Ferrero jest chyba jedynym producentem na świecie, który nie rozczarowuje… nigdy. Wiadomo, że są lepsze i gorsze produkty, ale nie ma chyba ani jednego strzału w kolano. Wszystko jest po prostu dobre, a niektóre rzeczy to istny kosmos – rafaello czy zwykłe jajo kinder. Pozostali producenci – u każdego znajdę co najmniej jeden (albo kilkanaście) niezjadliwych.

    0
    1. Nie rozczarowuje nigdy? Nie zgodzę się. Mnie ostatnio rozczarował Rocherkami i Raffaello. Ponadto nienawidzę Schoko-Bons i nie przepadam za Country.

      0
  4. Jadłam je raz (podobnie jak Ferrero Rocher), ale pamiętam, że mi smakowały. Nie wiem, skąd u Ciebie skojarzenie z kawą, bo ja pamiętam głównie gorzką czekoladę, ale tak czy inaczej smakowały mi bardziej niż Ferrero Rocher.

    0
      1. Wczoraj jadłam drugi raz, bo mnie kolega poczęstował :D W moim mózgu Rafaello, Merci, Lindorki, Ferrero Rocher i Ferrero Rondnoir to luksusowe bombonierki i nigdy takich nie dostałam (no, prócz Merci).

        1+
  5. Moje ulubione :) czułaś tam kawę ? ja nigdy :) . Szkoda,że już nie mozna ich dostać tak osobno do kupienia:(

    0
  6. Taż pamiętam, że wyglądały inaczej, dużo lepiej, teraz trochę odpychająco. Ostatni raz jadłem w liceum, jakoś w latach 2008-2009. Wyglądały, jak te z linku poniżej i były zajebiste w smaku, idealne do kawy :)

    https://i.pinimg.com/originals/ba/2c/b6/ba2cb6915b64f44b0bab5db34299a159.jpg

    Na allegro da się kupić made in DE, na zdjęciach są takie jak kiedyś, ale wiadomo, jak to z wyglądem na reklamach bywa, a jak jest w rzeczywistości. Chyba muszę sprawdzić. :)

    4+
      1. Z tego co pamiętam, to tak, oboje jesteśmy made in 1991 :) Niestety coraz więcej słodyczy z dawnych lat ma tylko zachowaną nazwę. :(

        4+
        1. Jadłeś Alibi? Według mnie to jeden wielki zawód. Tak samo myślę o Pringlesach. W dzieciństwie uwielbiałam oba produkty.

          Si, 1991 :)

          1+
          1. Za czasów młodości sporo, zaraz po Picnicu mój ulubiony baton, pamiętam jeszcze reklamę, że można było wygrać czapkę amerykańskiego policjanta, jeśli się znajdzie wersję z białą czekoladą, niestety nie udało się :) . Teraz tego nowego Alibi nie jadłem, bo przeczytałem Twoją recenzję i się zniechęciłem. :) Co do Pringlesów, to prawda, ale raz wpadły mi w ręce po dłuższej przerwie od nich, jakieś produkowane nie na nasz rynek (smak niespotykany u nas) i wg mnie były takie jak kiedyś. Ostatnio też za mną chodzi sprowadzić Picnic, bo widziałem że w UK jest dostępny. :)

            1+
            1. Uważaj, bo ten Picnic – choć smakowo w porządku – to inny baton niż nasz z dzieciństwa. Kiedyś był jak Lion, tyle że z rodzynkami. Teraz nie ma w nim wafla… Przeczytaj moją recenzję albo rzuć okiem na zdjęcia. Jest znacznie lepszy od Alibi, niemniej wg mnie trzeba go traktować jako nowy produkt, a nie powrót do przeszłości. Wielka szkoda, bo ja również miałam go w TOP najlepszych batonów.

              1+

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.