Vanden Bulcke, 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling

Jeśli chodzi o czekoladowe owoce morza, mam ambiwalentne odczucia. Z jednej strony pamiętam produkt, który smakował mi jak mało co – możliwe, że była to morska bombonierka z Lidla, acz głowy nie dam – z drugiej przypominam sobie degustację przecukrzonych pralinek marki Vobro i trochę mi się odechciewa.

Wspomniana wyżej czekoladowa kolekcja muszelek z Lidla na mojej liście słodyczy do upolowania i zrecenzowania na blogu już jest. W oczekiwaniu na właściwy dzień zdecydowałam się zaprezentować konkurencyjne słodycze, które przywędrowały do Pyszczka, a co za tym idzie również do mnie.

Vanden Bulcke, 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling, bombonierka owoce morza z czekoladą mleczną i czekoladą białą z nadzieniem - kremem orzechowym, copyright Olga Kublik

20 Chocolate Seashells with hazelnut filling

Owoce morza nieznanej mi marki Vanden Bulcke wyglądają ładnie, jak zresztą wszystkie produkty tego typu. Niczym się nie wyróżniają. Odznaczają się dualistyczną kolorystyką, co może sugerować, że stworzono je z czekolady mlecznej i białej (opis milczy). Jak wynika z nazwy – co również pamiętam z degustacji bombonierki Vobro – powinien je wypełniać krem o smaku orzechów laskowych.

Vanden Bulcke, 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling, bombonierka owoce morza z czekoladą mleczną i czekoladą białą z nadzieniem - kremem orzechowym, copyright Olga Kublik

Chocolate Seashells with hazelnut filling pachną czystą mleczną czekoladą, znaną chociażby z grudniowych kalendarzy adwentowych. Są zatem słodkie, mleczne i zwykłe.

Środek czekoladek niby wypełnia krem, lecz przejścia pomiędzy nim a polewą ani nie widać, ani nie czuć podczas jedzenia. Całość jest twarda i gęsta. Plusy stanowią szybkość rozpuszczania się w ustach oraz przyzwoita bagienkowość. W tle pojawia się proszkowatość, acz tak niska, że można ją przegapić.

Vanden Bulcke, 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling, bombonierka owoce morza z czekoladą mleczną i czekoladą białą z nadzieniem - kremem orzechowym, copyright Olga Kublik

Dwukolorowa czekolada jest bardzo cukrowa. Dobra, lecz raczej nie zawróci nikomu w głowie. Środek smakiem – podobnie jak konsystencją – nie odbiega od czekolady. Wszystko jest mleczne, bardzo cukrowe i superbagienkowe. Jeżeli orzechy laskowe w ogóle tu występują, pojawiają się w posmaku posmaku posmaku. Jednak nawet wówczas jest to orzech z aromatu, nie zaś świeży.

Vanden Bulcke, 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling, bombonierka owoce morza z czekoladą mleczną i czekoladą białą z nadzieniem - kremem orzechowym, copyright Olga Kublik

Opakowanie bombonierki 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling sugeruje, że w środku czeka na degustatora – najczęściej osobę, którą postanowimy obdarować – coś ekskluzywnego. Tymczasem jest to kawał przeciętnej i niczym niewyróżniającej się mlecznej czekolady. Nugatu w niej nie znajdziecie, podobnie jak delikatnego kremu rodem z ulubionych pralinek.

Największą wadą produktu jest cukrowość. Nie chce się kupić go ponownie, ani nawet zjeść do końca. Odrobinę niżej na drabinie zawodu stoi jednolitość wpływająca na monotonię: mlecznej czekolady nie da się odróżnić od białej, a polewy od kremu. Nie polecam, chyba że chcecie zrobić komuś na złość.

Ocena: 3 chi


Skład i wartości odżywcze:

Vanden Bulcke, 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling, bombonierka owoce morza z czekoladą mleczną i czekoladą białą z nadzieniem - kremem orzechowym, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

21 myśli na temat “Vanden Bulcke, 20 Chocolate Seashells with hazelnut filling

  1. Tych nie jadłam i pewnie nie zjem (no chyba że ktoś będzie chciał mi zrobić na złość i takie dostanę :P), ale te z firmy Vobro jadłam niedawno po długiej przerwie i okazały się okropne – czekolada aż odrzucała sztucznością (i nie tylko ja to zaobserwowałam, więc to nie przemiany wewnętrzne moich receptorów smaku ), mam nadzieję, że więcej nie będę musiała .

    0
    1. Z degustacji bombonierki Vobro pamiętam tylko tyle, że smakowała czystym cukrem. Ja też mam nadzieję, że nie będę musiała do niej wracać.

      0
  2. Jadłam tę morską bombonierkę z Lidla i była naprawdę pycha!

    Szkoda, że tak blado wypadły. Potężna cukrowość i posmak posmak posmak (:DDDDD) orzechów laskowych zniechęcają. A ja tak uwielbiam nugatowe słodycze, och…

    0
  3. Jadłam, ale te najpopularniejsze, klasyki. Miło mi się kojarzą, zawsze dziadek z Niemiec przywoził :) Teraz już mi tak nie smakują, jak za dzieciaka :) Ale sentyment – pozostaje.

    0
  4. Mi jakoś te czekoladki z morskim akcentem nigdy nie smakowały. Za to opychałam się kocimi jezyczkami które ciocia przywoziła z Niemiec :) te polskie to oczywiście samo zło całe ciekawe czy te niemieckie wciąż są dobre :/

    0
  5. O owocach morza mam zdanie, że to czekoladki jak każde inne. Nie chciałabym więc żadnych.
    Nie wiem, jak smakują wspomniane adwentowe, nie wiem też, o co z nimi chodzi, jak i z całym adwentem. Być może jestem ignorantką, ale jakoś zupełnie nie interesuje mnie coś takiego (nie dotyczy mnie, najbliższych).
    Czekoladki z cukru? Nic dodać. Albo nie. Ten konik morski wygląda jak żelka o smaku coli.

    0
    1. Czekoladki adwentowe jadłam ostatnio w podstawówce lub gimnazjum, a i tak miło je wspominam. Chodzi w nich nie tylko – ale też – o smak, ale także o aurę. Jedna czekoladka dziennie… Ciekawe, czy komuś kiedyś się to udało.

      0
        1. Dokładnie. Dlatego jak czytam, że w jakiejś diecie jest napisane, żeby nie rezygnować ze słodyczy i „pozwolić sobie na kostkę czekolady dziennie”, mam ochotę przywalić autorowi tekstu dechą w łeb. Lepiej w ogóle nie jeść czekolady niż lizać ochłapy.

          0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.