Piotr i Paweł, Jogurt naturalny z czarną porzeczką

Zaprezentowany dziś jogurt to zupełny zwyklaczek, który wpadł mi w ręce dawno temu podczas zakupów w Piotrze i Pawle (stanowi produkt marki własnej marketu). Wybrałam go z uwagi na rzadko występujący w deserach mlecznych, a uwielbiany przeze mnie owocowy dodatek – czarną porzeczkę. Po tym, jak mnie oczarował, uznałam, że kupię go ponownie i zaprezentuję na blogu. I oto jest.

Piotr i Paweł, Jogurt naturalny z czarną porzeczką, copyright Olga Kublik

Jogurt naturalny z czarną porzeczką

Szata graficzna Jogurtu naturalnego z czarną porzeczką nie powala. Jest zwykła, przygotowana bez polotu, typowo dyskontowa. (Niestety nie współgra z ceną produktu, co nieszczególnie dziwi, w końcu to luksusowy Piotr i Paweł). Skład jeszcze się odczyta, ale o wartościach odżywczych znajdujących się idealnie na tle sosu z czarnej porzeczki zapomnijcie – poznacie je dopiero po zjedzeniu deseru. Albo dzięki recenzji.

100 g jogurtu z czarną porzeczką z Piotra i Pawła dostarcza 91 kcal.
1 kubeczek to 130 g i ok. 118 kcal.

Piotr i Paweł, Jogurt naturalny z czarną porzeczką, copyright Olga Kublik

Jogurt naturalny z czarną porzeczką składa się – jak zresztą zdradza nazwa i przezroczyste opakowanie – z jogurtu naturalnego oraz wsadu powstałego na bazie owoców sezonowych. Pachnie głównie posłodzonym jogurtem naturalnym, zwłaszcza bez przemieszania. Gdy już łyżka przekopie się przez barierę bieli, pojawia się drobne ukłucie kwaśnej czarnej porzeczki.

Jogurt jest gęstawy, minimalnie słodki, aksamitny, jednolity i śmietanowy. Odrobinę cierpki, jak na jogurt naturalny przystało. Tuż pod nim znajduje się bardzo rzadki wsad. Występuje go sporo. Jest pełen smaku. Został urozmaicony całymi owocami, po rozgryzieniu cudownie cierpkimi, oraz pesteczkami.

Owoce zdają się pochodzić z działki. Są jak przetwory mojej babci – zamknięte w słoiku, acz wciąż soczyste i zachowane w doskonałej formie kulki czarnej porzeczki. Hodowane z miłością. Dosłodzone torbą cukru.

Piotr i Paweł, Jogurt naturalny z czarną porzeczką, copyright Olga Kublik

Podczas pierwszej degustacji Jogurtu naturalnego z czarną porzeczką chciałam przyznać mu 6 chi, jednak powrót po kilku miesiącach ostudził przesadny entuzjazm. Deser jest świeży i pyszny, ale mały, nieekonomiczny, przesadnie słodki oraz rzadki w warstwie owocowego wsadu.

Mimo drobnych wad jestem pewna, że do jogurtu jeszcze wrócę. Stanowi zamkniętą w kubeczku esencję lata spędzanego na działce dziadków. Cechują go intensywność smaku oraz świeżość owoców bliska naturalnej. To miłe, że marki własne oferują tak dobre produkty.

Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Piotr i Paweł, Jogurt naturalny z czarną porzeczką, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

14 myśli na temat “Piotr i Paweł, Jogurt naturalny z czarną porzeczką

  1. Nawet gdybym miała w pobliżu Piotra i Pawła to pewnie i tak nie zarejestrowałabym obecności tego jogurtu w sklepie. Szata graficzna nie przyciąga, a jogurtów z dodatkiem owocowym zdżemowanym nie kupuję (kilka razy zdarzyło mi sie tylko te greckie z Piątnicy, ale i tak jadłam warstwy oddzielnie).

    0
  2. Ej, a mi się i szata graficzna podoba. Nieprzekombinowana.
    O, i takie jakieś fajne zwykłe jogurty chciałabym mieć w pobliskim sklepie. Zawsze jak u taty jestem i zaglądam do PiPa to właśnie jogurtów mi żal. Tyle bym spróbować chciała, a jak u niego jestem to jednak menu i tak nieźle wypchane mam itp.

    Też kocham czarną porzeczkę i żałuję, że tak rzadko występuje. Kiedyś trafiłam na jakiś pseudo-wykład o żywności i było, że porzeczki nie łączy się z jogurtem, bo ona ścina. Ta, jasne, a kwach cytrynowy to nie.

    No i super, siedzę teraz z dziką ochotą na czarne porzeczki (jak dobrze, że mam czekolady, ale i tak w kolejce do otwarcia swoje muszą odczekać, haha).

    0
    1. Co to znaczy, że masz wypchane menu? ;> I czemu nie możesz kupić jogurtów na zapas pod koniec wizyty, żeby zabrać do siebie?

      0
      1. Jak jestem u Taty (zazwyczaj to wypady na jakieś 2 dni) to przeżeram takie ilości sushi i słodkości w np. Cakester, Sweet Life, że po prostu nie ma szans, bym jeszcze taki dość zwykły, ale jednak słodki, jogurt zjadła. A bez sensu opychać się do nieprzytomności.

        Raz próbowałam Ehrmanna tak przewieźć, ale nie pytaj, co się z nim stało (myślałam, że wystrzeli, tak się wierzch uniósł).

        0
          1. Obecnie nawet samochodu nie mam (każdy tysiąc się liczy, bo mieszkania w Krakowie są droższe niż w Suwałkach i wiadomo, różnicę trzeba jakoś pokryć), a przenośna lodówka nigdy nie była mi potrzebna, ale to jakieś 7-8 godzin jazdy.

            0
              1. W Suwałkach mieszkałam u Mamy i płaciłam jej czynsz, a teraz mamy sytuację odwrotną, bo mieszkamy u mnie, ale czynsz w większości płaci Mama.

                A jogurt wreszcie zjadłam i… dołączył do tych, które sprawiły, że na jakiś czas zupełnie odechciało mi się dosładzanych sklepowych jogurtów. Zajeżdżał mi śmietaną z toną cukru. Cukier mnie dosłownie powalił już w ogóle. Niby smakował tak… „domowo”, ale to jednak zupełnie nie to, co lubię.

                0
  3. Na pewno duży plus za użycie owoców, a nie pseudoaromatów. Choć rzadkość sosu jest faktycznie wadą. Btw. mieszasz czasem jogurt z takimi sosikami? Czy zajadasz oddzielnie jak nasza Ania? :D

    0
    1. Jeśli rzeczywiście jest to sos, próbuję trochę, a potem mieszam. Pianki z Grand Dessertu i podobnych deserów NIGDY bym nie wymieszała. To zbrodnia!

      0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.