Pracownia Obwarzanków Agnieszka Paśnik, d. Damięcki Obwarzanki Tradycyjne

Obwarzanki to jedne z moich ulubionych suchych chrupaczy, a przy okazji nieliczne ze słów, których pisowni nie potrafię zapamiętać. Jem je tak rzadko, że ani nie jestem w stanie zrobić porównania marek i ich produktów, ani wbić sobie do głowy raz na zawsze, że są to obwarzanki i nie ma obwarzanków, a nie obważanki i nie ma obważenek (Krakowiacy, nie linczujcie mnie!). Nawet jeśli teraz mi się uda, kilkuletnia przerwa między degustacjami bez wątpienia zaowocuje falowaną linią w kolorze czerwonym. Dobrze, że przynajmniej Word oraz internety mają się na baczności.

W koszyczku w Carrefourze znalazłam dwa produkty z Pracowni Obwarzanków Agnieszki Paśnik. Oba występują w tym samym wariancie smakowym i mają dokładnie ten sam skład, jednak wersja na sznurku – bez foliowego opakowania – dostarcza więcej kalorii w 100 g. Bardzo dziwne. Chyba że producent doliczył brud pochodzący z macających obwarzanki dłoni klientów supermarketu, wówczas miałoby to sens.

Pracownia Obwarzanków Agnieszka Paśnik, d. Damięcki Obwarzanki Tradycyjne, copyright Olga Kublik

Obwarzanki Tradycyjne

Obwarzanki to produkt, który rozpozna się nawet z zamkniętymi oczami. Charakterystyczny kształt, delikatna faktura, wyjątkowy i niemożliwy do pomylenia z czymkolwiek innym zapach: słodki, lekko spalony, słonawy. Trudno go opisać – lepiej wąchnąć samodzielnie.

Pracownia Obwarzanków Agnieszka Paśnik, d. Damięcki Obwarzanki Tradycyjne, copyright Olga Kublik

Na 100 g – a w przypadku moich obwarzanków ok. 110 g – składa się 15 okręgów. Choć są one bardzo twarde, po rozpuszczeniu stają się gęste i bagniste. Smakują słodko i pszennie, zupełnie jak wysuszona i skompresowana maślana bułka, rogalik lub chałka.

Pracownia Obwarzanków Agnieszka Paśnik, d. Damięcki Obwarzanki Tradycyjne, copyright Olga Kublik

W obwarzankach nie ma nawet cienia proszkowatości – po rozgryzieniu okazują się jednolite. Są maślane i słodkie, ale nie przesadnie. Bardzo chciałabym ująć w słowa ich smak, niestety jedynym uczciwym i prawdziwym stwierdzeniem jest to, że obwarzanki smakują jak… obwarzanki. Mogę porównać je do czerstwej słodkiej drożdżówki, ale czy trafię chociażby w pobliże dziesiątki?

Pracownia Obwarzanków Agnieszka Paśnik, d. Damięcki Obwarzanki Tradycyjne, copyright Olga Kublik

Choć w zapachu obwarzanków pojawia się nuta przypalenia, w smaku nie ma jej wcale. Jest tylko słodycz, maślaność i ogrom delikatności. Mimo iż następnym razem kupię je za milion lat, zrobię to na pewno, bo owych twardych suchych okręgów nie przestanę lubić nigdy.

Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Pracownia Obwarzanków Agnieszka Paśnik, d. Damięcki Obwarzanki Tradycyjne, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

18 myśli na temat “Pracownia Obwarzanków Agnieszka Paśnik, d. Damięcki Obwarzanki Tradycyjne

  1. Zawsze lubiłam ten produkt ale skład mnie przeraża ! Prawie każdy producent dowala utwardzony olej …..

    0
    1. Myślę, że gdybym zaczęła się przejmować składami słodyczy, które jem, musiałabym wyskoczyć przez balkon :P

      0
  2. Obwarzanki kupuję jak mi się napatoczą (u mnie w mieście raz w roku jest takie święto, na ktorym jest kilka stoisk z różnymi kształtami i smakami obwarzanków – np. miodowe, biszkoptowe, z makiem, grubw i cieniutkie, jednak smakiem specjalnie się nie rożnią), ale takie nieopakowane na sznurku i grubsze. Uwielbiam je – są dla mnie idealnie suche i nieprzesłodzone. Takich pakowanych to chyba nie jadłam, ale też wydają sie smakowite :)

    0
    1. Aż tyle rodzajów? Nie próbowałam. Mnie obwarzanki kojarzą się z dzieciństwem i wiklinowymi koszykami w supermarketach. Głównie w Leclercu, bo tam bywałam najczęściej. Co roku 1 listopada są do kupienia przy cmentarzu, tak samo jak gofry, rurki, kukurydza, orzechy prażone, kiełbasa… :P

      0
      1. Jest chyba z 8 rodzajów, a może i więcej ( w dzieciństwie były 2 – miodowe i takie grube jakby piankowe). Z marketami w ogóle obwarzanków nie kojarzę. Przy cmentarzu od niedawna i u nas można kupić 1 listopada, ale tylko jeden rodzaj z tego co mi się kojarzy. Poza tym chyba są tylko znicze, więc uczty się nie doświadczy tego dnia :D

        0
        1. Znicze i kwiaty? Łe tam, przeżytek. Kiełbasa i gofry – to jest to, co zmarli lubią najbardziej!

          PS Mieszkam przy jednym z dwóch największych cmentarzy wrocławskich. Może empatyczni sprzedawcy dbają o brzuchy pielgrzymów, żeby w tym szczególnym dniu nie przybyło więcej trupów :czarny humor:

          0
  3. Kaloryczność brudu, sznurka… No, a co innego? Sznurek pewnie też należałoby w takim przypadku opisać, więc dobrze, że miałaś te.

    Obwarzanki jadłam ostatnio… Chyba w wieku 5 lat na jakiś odpustach (?). Nie, nie chyba. Na pewno. Raz i drugi babcia mi opowiadała, jak to „z chlebem jak z koralami” chodziłam, mimo że wcale nie, bo po prostu trzymałam je w rękach.
    Z „jedzenia na sznurku” to chyba jedyna rzecz, jakiej próbowałam, bo wszelkie bransoletki z pudrowych cukierków to już mnie ominęły. Dlaczego o tym piszę? Bo takie twory to dla mnie abstrakcja. Kojarzą się jednak z czymś tam, mimo że o sentymencie nie ma mowy, i chyba mogę powiedzieć, że je darzę sympatią (można lubić coś, co do czego nie ma się pewności, że zna się smak? a tak po prawdzie, to w sumie nie pamiętam, by mi szczególnie smakowały). Podobnie „lubię” cienkie precle. Nie jem, ale…

    Trochę zaskoczyłaś mnie dodaniem recenzji takiego produktu. Ale pozytywnie.

    0
    1. Nie cierpię, gdy ktoś zapomina, jak sytuacja wyglądała w rzeczywistości, i pieprzy głupoty. Bez obrazy dla babci. Moja mama robi to samo.

      Obwarzanek obwarzankowi nierówny. Na „koralowym” sznurku zazwyczaj znajdują się takie: http://1.bp.blogspot.com/-a3DdnFfist4/UjvmaavYUrI/AAAAAAAAUYs/g8P7iFT5LpY/s1600/juujujujujujuj_072.jpg Są wstrętne. Leciutkie i puste w środku. Jak je mocniej złapiesz, zmiażdżą się i spadną na ziemię.
      Te są ok: https://i.wpimg.pl/O/644×429/d.wpimg.pl/1787538366-1359648584/obwarzanek.jpg
      http://1.bp.blogspot.com/-z68lMzZOvHw/TtIeVzrKCGI/AAAAAAAAANo/ieAfpUeTbw4/s1600/IMG_1559.JPG – te z kolei są ciężkie, suche i bułkowe.
      https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQlHD1Y-wNYxNoACQPFF1-ygy2Ds6q-o9ul-QoaQO-_vGnOvPp5 – to oryginał, całkiem spoko, ale suchy, więc po zjedzeniu całego bez popitki zaczniesz charczeć i umrzesz.
      http://static.ilewazy.pl/wp-content/uploads/precelek-z-makiem-5-sztuk.jpg – takie cudo kupowałam parę lat temu w Carrefourze. Miększe od zrecenzowanych przeze mnie, a także idące w stronę suchej buły, jednak smaczne. Lubię ten rodzaj.
      http://waltanie.blox.pl/resource/precelki.jpg – drugi rodzaj oryginalnych obwarzanków z Krakowa. Te kupowałam rzadziej.

      0
  4. Raz chyba chrupnęłam obwarzanka ze sznurka, ale był taki… pusty. I w smaku, i w konsystencji. Nie odnotowałam ani maślanej nuty, ani bagienka. Rozpuszczał się w nicość. Czuję się oszukana, bo kocham drożdżówy :(
    Jadłam jedynie krakowskie obwarzanki, ale one są słone bardziej – jak dobrze pamiętam.

    0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.