Muzyczne podsumowanie początku roku: styczeń, luty, marzec, kwiecień

W połowie kwietnia próbowałam stworzyć muzyczne podsumowanie początku roku. Zasiadłam do laptopa i zaczęłam przesłuchiwać wszystko, co opublikowałam na Facebooku (zawsze to jakaś selekcja; w pamiętniku mam dwa razy tyle pozycji). Po godzinie dałam spokój i zirytowana zamknęłam plik z notatkami. Obiecałam sobie, że wybiorę tylko trzy piosenki z każdego miesiąca, bo więcej i tak nikt nie będzie miał czasu ani ochoty przesłuchiwać. Problem w tym, że na tablicę wrzucam wyłącznie taką muzykę, która trafia mnie… gdzieś tam głęboko. Jak z kilkudziesięciu utworów wybrać najlepszą trójkę?

Do stworzenia muzycznego podsumowania początku 2018 roku zasiadłam ponownie na początku maja. Tym razem musiałam znaleźć najlepsze utwory już nie z trzech, ale czterech miesięcy. W pocie czoła i ze łzami lejącymi się po policzkach w końcu przeprosiłam dziesiątki rewelacyjnych piosenek i zdecydowałam się na te, które trafiają najgłębiej lub kojarzą mi się z czymś ważnym.

Zapraszam was do przesłuchania utworów i podzielenia się swoimi ulubieńcami.

Najlepsze utwory muzyczne – styczeń 2018

Trevor Something – Into Your Heart

Now I know, that your hearts been damaged
I feed you drinks till you cant manage 
Its just so I can take advantage
And in the morning I just vanish

I’m gonna use your body
I’m gonna make you love me from the start
I’m gonna put this bullet right into your heart

***

Skan & ISOxo – ID (feat. Fang The Great)

Taki dźwięk mają moje myśli.

***

The Chainsmokers – Sick Boy

Oprawa wizualna, tekst, przekaz… Całokształt.
(Tak, wokalista też).

***

Najlepsze utwory muzyczne – luty 2018

Sanjoy – Shangri-La (feat. Kat Nestel)

I could breathe forever here
I could sleep forever inside these walls
You’re my secret garden
My timeless paradise
I could live forever with you

You’re my Shangri-La La La La La

Touch me soft like a violin
Change it up make it violent

You’re my Shangri-La La La La La

***

Zedd – Papercut (feat. Troye Sivan)

Right now it feels like we’re bleeding
So deep that we might not get back up
Our words will tear through the surface
Like a paper, like a papercut

Right now I don’t know why I love you
But by the morning when we wake up
I’ll reach for you and remember
It was just a paper, just a papercut

***

Eminem & 2Pac – I’m The Devil

Tak brzmi moje spojrzenie.

***

Najlepsze utwory muzyczne – marzec 2018

Mr.Kitty – give/take

In my head, I suffer
My memories erased
In my heart, a lover
I know I’ll be replaced

Expression, muted soft
Through anguish made of glass
My surface made to rot
Its cracks unveil my past

How much could I give?
How much could I take?

Close my eyes, empty rooms
I know I might be ill
Close my mind from inside
I’ll go in for the kill

***

Aleah – Water and Wine (Stefan Biniak Private Edit)

I am lost without you
But now I’m lost with you too
How can I know what to do
When what you tell me isn’t true

Learn to discern
Is what you say
When in my fury
I turn away

Show me your sign
Water and wine
I need you to be
More than a voice in me
Show me your face
Or at least some proof of your grace
I need you to be
More than a light in me
At least today…

***

Eminem & 2Pac – Ivar The Boneless

Melodia komórek mojego ciała.

***

Najlepsze utwory muzyczne – kwiecień 2018

Thirty Seconds To Mars – Walk On Water

Look at the sky, see a dying star
White lies, it’s a man on fire
Making love with the devil hurts
Times are changing

A thin line, the whole truth
The far right, the left view
Breaking all those promises made
Times are changing

Oh oh, oh oh
Do you believe that you can walk on water?
Oh oh, oh oh
Do you believe that you can win this fight tonight?

***

Edwan feat. Tylah Rose – Still Breathing (TTeeuuss Remix)

Dźwięk mojego smutku.

***

C∆nn∆bis – Mind

Melodia, która sprzyja sklejaniu siebie.

***

Czy któryś z moich utworów do was przemówił?
Jak brzmiał wasz początek roku?

11 myśli na temat “Muzyczne podsumowanie początku roku: styczeń, luty, marzec, kwiecień

  1. Gdybym musiał opisać swój notariusz początków sonario annus, musiałbym wpierw ciebie zabić. :)

    Or not, just a kiddin’. xD
    Moja ulubiona piątka albumów z ocenami (nie chronologicznie, zatem nie moja wina):
    I. Kraus – Path (stoner metal), 4/10
    II. Zebry a Mit – Laumes (free-jazz, kraut – tj. niemiecki jazz awangardowy), 9/10
    III. Pogodno – Sokiści chcą miłości (pop-rock, electro), 3/10
    IV. Romantic Fellas – Romantic Hotel (vaporwave, electropop), 7/10
    V. The National – Live Ntl. (rock progresywny, psych-pop, dad rock), 6/10

    0

    1. Nie, nie wycofuj się! Tylko… czy mogłabym wybrać rodzaj śmierci?

      Dlaczego masz wśród ulubionych albumów oceny 3 i 4 na 10? Ja tyle dają słabiznom.

      0

      1. No bo oceniam tu technicznie podgląd na interpretację danych utworów, bazę akompaniamentu (skala od A, Ab, B, B# do C fiz), typ wykonania brzmienia standardowego: basso continuo, largo, non troppo, andante, rodzaj tonacji – no i na tekst, warstwę literacką, czy epistemologiczną – oczywiście.

        Uwielbiam jive-rock, a nawet hillybilly, tylko że nagrania takie są w bardzo złej jakości (30/40 Hz), głównie 120kbps/s i dlatego nie ma możliwości wyłapania jakichś oględnych akordów. A tak zwane formatowane nagrania w standardach 90 Hz (takie mają tylko utwory audio w rozszerzeniu FLAC) nagrane w formatach Surround, Headphones, THX to też tzw. ‚memy’ popierane wśród niedouczonych – lub pomylonych(?) – dziennikarzy muzycznych. Ale szczegóły w partiach smyczkowych, czy akustycznych jak np. w gitarach typu Gibson czy Stanley w niektórych utworach bardziej mnie zniechęcają do słuchania. N.p. w nagraniach live. Ale naturalność dźwięku, i tu jestem skromny, zawsze przede wszystkim. Zero autotune’u w głosie, sztucznych VST, kodeków do obróbki spektrografu. I to żenuje tę gdańsko-dąbrowczańską grupę Pogodno z albumu powyżej.
        To nie jest ten sam „Budyń” co kiedyś.

        0

      2. Post scriptum: dlatego zawsze wracam do starego Czerniawskiego i Kukiza sprzed czasów dominanty środowiska „Brumu”, płyta Aya RL „Niebieska” (1981) jest fajna. Ukazuje tu całą życiową, i nie dość że muzyczną, to polityczną biografię młodego pana posła – buntownika. :D
        Już wtedy Kuba Wojewódzki oceniłby ją w skali od 1 do 10 na 21, ale to tylko za te miałkie chórki Edyty Bartosiewicz.

        0

          1. Ty jeszcze masz czas zmienić stuff, i spróbować przebrnąć przez 150 standardów amerykańskiego jazzu. Cole’a, Davisa, Kinga, Mathenego, Tyrmanda. W sam raz lepiej posłuchać „Blue Train” niźli „Za twoje zdrowie mała” z wymachującym fallusem Lipką na organach Unitry. xD

            0

  2. Nie znam tych utworów i jakoś nie umiem się przełamać by słuchać nowych rzeczy. U mnie zawsze Queen, nieważne jaki okres twórczości, każdy do mnie przemawia. Wiem, że powinnam być bardziej otwarta na nowe gatunki, ale jednak najlepiej czuję się właśnie w Queen.
    BTW: Świetny blog, stale obserwuję 😁

    0

      1. Mówię, że „Powinnam” ponieważ cały czas mi się wydaje że żadna inna muzyka nawet nie może się do Queen umywać, ale możliwe że ja po prostu nie daję tej muzyce nawet szansy, dlatego „powinnam” 😁

        0

Dodaj komentarz