Eurowizja 2018 #allaboard – najlepsze i najgorsze wykonania

Ten rok nie sprzyjał oglądaniu Eurowizji. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie poznała wszystkich piosenek. Trochę więcej przewijałam, znacznie mniej się śmiałam, zabawa zaś była taka sobie, ale zadanie zostało odhaczone. Wyciągnęłam jeden ważny wniosek: oglądanie Eurowizji w pojedynkę to straszna kicha. Cały urok tej wiejskiej imprezy polega na komentowaniu wykonań, krzywieniu się i wycieraniu krwi płynącej z pokiereszowanych fałszem uchu. Z błota w końcu wyłaniają się perły, ale i je milej poznaje się w towarzystwie. A zatem postanowienie na 2019 rok: zorganizować całodzienny seans Eurowizji z grupą podobnych mi zdesperowanych fanatyków! Zapisy przyjmuję od zaraz.

Parę uwag zanotowałam też odnośnie samej Eurowizji. Przede wszystkim rzuciło mi się w oczy to, że impreza była nierówna. Pierwszy półfinał odebrałam jako słaby, drugi całkiem przyjemny. Byłam mile zaskoczona, gdy okazało się, że znaczna większość wykonawców, przy których zanotowałam serduszka (ulubieńcy), gwiazdki (dobrzy) i plusy (z potencjałem), przeszła do finału. Niestety znaleźli się tam także wykonawcy z kółkami (obojętni) i krzyżykami (żyjące masakry). Poza tym Eurowizja staje się coraz nowocześniejsza. Niby to normalne, bo wszystko na świecie ewoluuje, ale im więcej elektronicznych utworów i artystów na czasie, tym mniej właściwego konkursowi piosenki wiejskiego uroku.

Finalny odcinek Eurowizji przewinęłam niemal do końca – tak na parę minut wcześniej, by delektować się przyjemnym mrowieniem niepewności podczas zliczania głosów. Dopóki prowadziła Austria, byłam pewna, że po raz pierwszy zwycięży ktoś, kto naprawdę mi się spodobał (gwiazdka/serduszko). Niestety głosowanie telewidzów – albo raczej „telewidzów” – kompletnie zaburzyło hierarchię. Koniec końców wygrało dziwadło, które trzykrotnie przewinęłam: podczas półfinału, finału oraz zwycięskiego bisu. W sumie nie powinnam się dziwić – wszystko wróciło do normy. Eurowizja zakończona, shit triumfuje.

Eurowizja 2018 – zwycięzcy

– ranking alternatywny –

W akcie niezgody na rzeczywiste wydarzenia pozwoliłam sobie stworzyć własny ranking twórców i obsadzić pierwsze oraz ostatnie miejsca. Cała reszta to kółka, czyli nijacy wykonawcy i piosenki, które mogłyby zostać zmiecione z powierzchni tej zacnej planety, a i tak nikt by się nie zorientował.

Miejsce 1: Czechy

Mikolas Josef – Lie To Me

To pierwsza i jedna z niewielu piosenek, dzięki którym podczas seansu chciało mi się tańczyć. Od pierwszych sekund miałam na twarzy uśmiech. Podoba mi się tu wszystko: melodia, śpiew, stylizacje, scenografia i jajcarskie podejście do tematu. Oby więcej takich piosenek na Eurowizji.

PS Przypomniał mi się irlandzki duet braci Jedward z Eurowizji 2011, który nie został doceniony przez głosujących, ale ja piosenki słucham do dziś. Wykonanie zniszczył chórek dziewczyn.

***

Miejsce 2: Bułgaria

EQUINOX – Bones

Ta piosenka nie znalazła się na pierwszym miejscu tylko dlatego, że przedtem serce oddałam Czechom. Kto wie, jak potoczyłyby się jej losy, gdyby Bułgaria wystąpiła wcześniej. Warto jednak zaznaczyć, że mimo iż podoba mi się utwór, bawi mnie skład zespołu. Uznałam, że to mieszanina przypadkowych osób, które bardzo chciały wziąć udział w Eurowizji, ale w pojedynkę nie miałyby szansy. Mamy tu Williama z Black Eyed Peas, który po rozpadzie popularnego zespołu zjadł trochę za dużo hamburgerów, gościa z MISSIO, Bilguuna Ariunbaatara, białowłosą Jessie J i przypadkowego czarnoskórego.

***

Miejsce 3: Austria

Cesár Sampson – Nobody But You

Dobry głos, przystojna buźka i ładna piosenka. Jak tylko zaczął się austriacki utwór, pomyślałam, że kompletnie nie pasuje do Eurowizji. Oczywiście w pozytywnym sensie. Nie powstydziłaby się go żadna szanująca się stacja radiowa. Uważam, że to ten utwór powinien był wygrać.

***

Miejsce 4: Włochy

Ermal Meta e Fabrizio Moro – Non Mi Avete Fatto Niente

Włochy jak zwykle wystąpiły dopiero w finale. Posada jednego z pięciu sponsorów Eurowizji z jednej strony daje gwarancję dotarcia do końca imprezy, ale z drugiej sprawia, że piosenkę słyszy się tylko raz i trudniej się do niej przywiązać. Choć zwykle pewniaki są nieco syfne, tym razem wręcz przeciwnie.

Gość w granatowej marynarce to LP po zmianie płci. Drugiego nie wygoniłabym z łóżka.

***

Miejsce 5: Portuglia

Cláudia Pascoal – O Jardim

Najpierw oczarował mnie kolor włosów wokalistki, po chwili zaś jej cudowny głos i sama piosenka. Nie wiem, o czym jest, ale niesie w sobie tak jednoznacznie i pięknie wyrażone uczucia: smutek i tęsknotę, że nawet nie muszę sprawdzać. Kolejny plus za to, że jest w ojczystym języku. Szkoda, że na Eurowizji pojawiła się tylko raz. Wszystko przez to, że rok temu Portugalia zwyciężyła (niesłusznie!). Wygrane państwo ma zaszczyt wystąpienia dopiero w finale. No i raczej nie wygra dwa razy z rzędu.

***

Miejsce 6: Niderlandy

Waylon – Outlaw In ‘Em

Cudowne przemieszanie country z rock’n’rollem. Świetnie wpisuje się w wiejski klimat Eurowizji, a przy okazji porywa do tańca. Koleś ma kozacką marynarę w panterę z second handu.

***

Miejsce 7: Mołdawia

DoReDoS – My Lucky Day

Kabaret – pierwsze słowo, które zanotowałam przy wykonawcach z Mołdawii. Granatowy śpiewa w porządku, a różowy naprawdę dobrze. Kobiecina fałszuje, że aż przykro, ale nie ma to znaczenia, bo piosenka jest sympatyczna i skoczna, a choreografia zabawna. Chłopak w różowym garniturze kogoś mi przypomina. Niestety nie mogę sobie przypomnieć, o kogo chodzi. Świetnie, teraz nie zasnę.

Okej, po dwóch dniach intensywnego myślenia poznałam odpowiedź. To Paweł, uczestnik piątej edycji programu Rolnik szuka żony, kandydat Małgorzaty. Miło, że po debiucie w TVP awansował do Eurowizji.

***

Miejsce 8: Irlandia

Ryan O’Shaughnessy – Together

Miła piosenka i ładnie zaśpiewana. Trochę za smutna jak na Eurowizję, ale i tak mi się podoba. Przypomniała mi o kimś, kto na studiach dał mi prywatny występ na ukulele w parku botanicznym.

Tak na marginesie, to Lucas ze Słodkich kłamstewek.

***

Miejsce 9: Łotwa

Laura Rizzotto – Funny Girl

Oto utwór, który nie trafił do finału. Nie mam pojęcia dlaczego, tym bardziej że powędrowało tam sporo gniotów. Mniejsza o większość. Najważniejsze, że doceniłam go ja.

***

Miejsce 10: Szwajcaria

ZiBBZ – Stones

Tak naprawdę ta piosenka nie zasługuje na dziesiąte miejsce. Powinna znaleźć się gdzieś wyżej, ale nie miałam pomysłu gdzie, więc w efekcie wylądowała na końcu. Dlaczego nie trafiła do finału? Zagadka roku.

PS Ona to Charlotte DiLaurentis ze Słodkich kłamstewek, on Patryk Wojciechowski z Poject Runway.
PPS Kiedy patrzę na jej brzuch, mam ochotę spalić wszystkie posiadane słodycze.

***

Eurowizja 2018 – gnioty i masakry

Co roku na Eurowizji najwięcej jest kółek, czyli utworów obojętnych. Niestety zdarzają się również takie, od których uszy więdną, a pośladki zaciskają się w ramach niezgody. Oto one, w kolejności od… nie, ustawienie ich w jakiejkolwiek hierarchii jest niemożliwe. Wszystkie są tak samo złe.

Azerbejdżan: Aisel – X My Heart

Pierwsza scena – laska na trumnie. Pierwsze słowo – od fałszu więdnie ucho. Potem jest coraz gorzej, bo artystka biega po scenie, jakby miała biegunkę, i macha rękami. Nie wiem, czemu miało to służyć. Jeśli chciała skatować słuchaczy, osiągnęła cel z doskonałym wynikiem.

***

Islandia: Ari Ólafsson – Our Choice

Nie byłam pewna, czy mam ochotę zasnąć od klimatu piosenki, czy raczej zwymiotować od widoku sztucznego uśmiechu przyklejonego do twarzy wykonawcy. Myślę, że gdybym jakimś cudem została jego dziewczyną i codziennie rano budziła się, napotykając na tę woskową twarz, osiągnęłabym najwyższy roczny współczynnik spadnięć z łóżka. Częściej też fantazjowałabym o samozagładzie.

Btw, wokalista to Peeta z Igrzysk śmierci.

***

Izrael: Netta – Toy

W wolnym tłumaczeniu: jestem feministką, faceci są głupi, nie jestem ich zabawką, więc spasłam się i udaję azjatycką kurę, żeby podkreślić swoją niezależność oraz wyższość kobiet nad mężczyznami.

Informacja dla eurowizyjnych ignorantów: to *%^#0 wygrało tegoroczny konkurs.

***

Macedonia: Eye Cue – Lost And Found

Nie jestem pewna, co tutaj jest gorsze: okrutny fałsz wokalistki czy jej paskudny strój. Na wszelki wypadek zaryzykuję i obstawię, że oba elementy. Zwłaszcza że gdy już się przyzwyczaiłam do obrzydliwej marynarki i sądziłam, że nie może być gorzej, ściągnęła ją, a wówczas moje oczy spoczęły na bardzo modnej bluzeczce, która przemienia prawdopodobnie atrakcyjne piersi dużego rozmiaru w dwa rozlazłe i zwisające wory kartofli. Aż się odechciewa jeść placki ziemniaczane.

***

Chorwacja: Franka – Crazy

Piosenka nie jest najgorsza, ale postawiłam przy niej wielki krzyżyk, ponieważ artystka co chwile wykonuje gesty, jakby miało nastąpić długo oczekiwane pierdolnięcie, tymczasem wciąż jest tylko miałko. Rzeczywiście, niezła z niej krejzolka.

A tak przy okazji, wokalistka to Charlotte – matka Lucyfera.

***

Rosja: Julia Samoylova – I Won’t Break

Utwór jest słaby, a artystka tak fałszuje, że aż zęby zaczynają samoistnie zgrzytać. Rodacy wysłali ją na Eurowizję, bo mieli nadzieję, że głosujący na całym świecie zlitują się nad nią z uwagi na chorobę i przyznają punkty. Nie przeszła do finału i bardzo dobrze, bo ani trochę jej się to nie należało.

***

Hiszpania: Amaia y Alfred – Tu Canción

Po raz kolejny nie byłam pewna, czy zasnę, czy pobiegnę do toalety z ustami wypełnionymi efektami nienawiści. Wykonawcy to wyjący kastrat i nudziara. Niech żyją takie duety na Eurowizji!

***

Jeśli też oglądaliście Eurowizję 2018, koniecznie podzielcie się swoimi typami na tak oraz nie.

Interesuje was mój komentarz na temat wykonania, które nie znalazło się w zestawieniu? Pytajcie śmiało. Kartki z ocenami prawdopodobnie zachomikuję w kartonie, by w wieku 80 lat spojrzeć na nie z nostalgią i westchnąć: Olga, ty kretynko, po co przez całe życie zbierałaś tyle śmieci?!

Jeśli spodobał wam się wpis o Eurowizji 2018, a ubiegłoroczny przegapiliście, koniecznie nadróbcie zaległości! Pozwolicie jednak, że nie będę szukać starych kartek. Gdzieś są, ale gdzie…?

18 myśli na temat “Eurowizja 2018 #allaboard – najlepsze i najgorsze wykonania

  1. Tylko zerknęłam, kilka piosenek po części posłuchałam w necie.
    Waylon – Outlaw In ‘Em… tutaj rzeczywiście poczułam country :)
    Zwycięzcę szkoda komentować

    0

      1. Żebym to ja dokładnie pamiętała :P
        Na pewno Waylon – wpada w ucho, przyjemna oraz Wikingowie i to chyba najbardziej ale od dziecka lubię takie klimaty, folklor, coś co wiąże się ze starożytnością, kulturą itp. :)
        Dopiero teraz posłuchałam piosenki z Czech – człowiek ma ochotę sam potupać nóżką xD
        Izrael widziałam w telewizji – dla mnie do obłąkana kwoka…. ;P

        0

            1. Wiesz… W półfinale mi się podobali, ale w finale robiłam ostrzejszą selekcję i odpadli. Zapisałam, że wyglądają męsko i liczyłam na coś mocnego, tymczasem wystąpienie pozwalało przypuszczać, że odcięto im jaja :P

              0

  2. Oglądałyśmy oba półfinały w internecie i też przewijałyśmy, bo nic się kompletnie ciekawego nie działo. Jednak przy Czechach też miałyśmy ochotę potupać nóżką :) Piosenka, która wygrała jest zabawna i wpadająca w ucho (w tym czasie piekłyśmy ciasto, więc pierwszy raz tylko ją słyszałyśmy ale nie widziałyśmy tego co się na scenie wyprawia) ale czy aż tak żeby wygrać? Z drugiej strony wszystko było jakoś tak mało ciekawe, że nie miałyśmy w tym roku żadnego faworyta :/ Nawet nasz reprezentant nam się nie podobał.

    0

    1. Nasz reprezentant był tak polski, że gdyby nie podpis, nawet nie wiedziałabym, że jest od nas. Przy okazji fałszował, jakby słoń na ucho nadepnął. Czemu od paru lat posyłamy na Eurowizję osoby skazane na przegraną? Rok temu (?) trzeba było wybrać Margaret, a nie Szpakolca.

      0

      1. Specjalnie zeszłam do pokoju aby zobaczyć występ Polski – również słyszałam fałsz w szczególnosci kiedy próbował wyciągać ale winą obarczyli problemy techniczne ;/
        A ta fala, którą robił ten drugi? Nie wiem co to miało być….

        1+

          1. Rozczarowanie? Czy ja wiem? Nigdy nie spodziewałam się, ze polski występ będzie „wow”. Nigdy nie zostałam zaskoczona :)

            0

  3. Eurowizję oglądam nie dla samej muzyki tylko dla zabawy przy komentowaniu strojów i występów (co roku znajdzie się coś z czego się z mamą śmiejemy), więc nie wyobrażam sobie robienia tego w samotności. Eurowizyjne piosenki raczej nie są typowo w moim guście, ale staram się oglądać przynajmniej sam finał z nadzieją, że znajdę coś co mi się spodoba, choć nie wpisuje się w kanony tego, czego słucham na co dzień. Zgodzę się z Tobą, że Czechy wypadły w tym roku świetnie. To właśnie im albo Niemcom przyznałabym pierwsze miejsce.

    0

    1. Ja też oglądam Eurowizję dla otoczki. Może nie tylko, ale w dużej mierze. Niestety w tym roku wypadło tak, że musiałam podziwiać konkurs piosenki sama.

      Które piosenki były według Ciebie najgorsze? ;>

      0

      1. Jedyną piosenką, która nie podobała mi się tak bardzo, że aż ją zapamiętałam to „Toy” Izraela. Pomijając fakt, że sam utwór jest zupełnie nie w moim stylu, to jeszcze raziła mnie aranżacja . Rozumiem, że kicz też może być w pewnym sensie estetyczny, ale w tym przypadku chyba coś poszło nie tak.

        0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.