Kupiec, Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie

W życiu każdego człowieka przychodzi chwila, w której ogarnia go dzika ochota na coś zdrowego. Może to być modne smoothie z sezonowych owoców. Surowy kalafior, którego ukradło się z Biedronki, myśląc, że to Świeżak (nieco rzadziej surowa ryba). Albo sałatka z tofu. Mogą to być również wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie. Oczywiście pod warunkiem, że cukier na pierwszym miejscu w składzie, dodatki E, tysiąc rodzajów tłuszczu i inne różne zaliczymy do składników zdrowych.

Zaprezentowane dziś Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie otrzymałam na urodziny od siostry (dziękuję!).

Kupiec, Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie, copyright Olga Kublik

Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie

Niezdrowej czekolady na zdrowych waflach ryżowych znajduje się mało, gdyż jest bardzo cienka. Nie przeszkadza jej to jednak w roztaczaniu cudownego, mleczno-korzennego (!) zapachu, który momentalnie przywiódł mi na myśl pierniczkowe chrupkie pieczywo z mleczną czekoladą marki Tovago.

Paczuszka liczy 2 wafle, które ważą łącznie 30 g i dostarczają 140 kcal.
1 wafel w czekoladzie marki Kupiec to 15 g i 70 kcal.
100 g produktu to 463 kcal.

Kupiec, Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie, copyright Olga Kublik

Wafle są tradycyjnie styropianowo-stetryczaławe. (Od wielu lat od ryżowych wolę kukurydziane i nie sądzę, by kiedykolwiek miało się to zmienić). Przylegająca do nich czekolada rozpuszcza się bez problemu. Jest proszkowata, ale w smaku mleczna i słodka słodziutka, naprawdę przyjemna. Zanotowałam, że mogłabym zjeść ją w formie tabliczki. Za każdy razem, gdy wpadam na tego typu pomysł, zastanawiam się, czy i wtedy – w większym formacie – dany produkt wydałby mi się smaczny.

Kupiec, Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie, copyright Olga Kublik

Ryżowy wafel dołącza do smaku czekolady zbożowy pierwiastek. Całość wypada bardzo przyjemnie. Oczywiście wciąż zmieniłabym podstawę na kukurydzianą, a polewę nieco pogrubiła, jednak nawet w obecnej formie Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie marki Kupiec mogłabym zjeść ponownie.

Siostra wybrała bardzo dobrze.

Ocena: 4 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Kupiec, Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

20 myśli na temat “Kupiec, Wafelki ryżowe w mlecznej czekoladzie

  1. A dla mnie to strata pieniędzy. Są przesadnie drogie a wafle ryżowe można zjeść zagryzane mleczną czekoladą :) ekonomiczniej

  2. Lubię wafle ryżowe, ale nie wiem czy tylko ja tak mam że po ich zjedzeniu jestem jeszcze bardziej glodna niz przed? :D
    Kiedyś kupowalam takie pyszne w Kauflandzie o smaku papryki, były świetne a teraz ich chyba nie ma :(

    1. Są, są ;) Od Good Food i sprzedają je w wielu smakach: serowym, paprykowym, o smaku kwaśnej śmietany z cebulką, a nawet pizzy (ale sezonowo w biedronce). Może z Twojego Kaufa wyparowały, ale w innych sklepach nadal można je znaleźć… Wiem co piszę :D

    2. Ja tak mam z owocami, dlatego jadam je rzadko, a już na pewno nie same. Wciągnę pół kilo truskawek i czuję się wypchana, ale nie najedzona. Podobnie z jabłkami.

      PS Jadłam paprykowe Good Food i potwierdzam, że dobra rzecz.

      1. Naprawdę są jeszcze te smakowe? Mówicie o takich małych czy tych w normalnej wielkości jak naturalne wafle? Bo ja jadlam takie duże, i właśnie ich nie widze nigdzie :o

        1. Ja mówię tylko, że jadłam, a nie, że wciąż je widuję. Próbowałam i dużych (mniam), i małych (one były od Good Food? Nope. Od Sonko. Chyba że mamy na myśli inne).

  3. Zupełnie nie dla mnie. Mało, że niedobrze mi się robi od zapachu wafli ryżowych, jak ktoś je je przy mnie, to aż mi ciarki po plecach chodzą i normalnie coś mi się w środku robi, o smaku już nie mówiąc. Co więcej czekolada na czymkolwiek chlebowym (osobiście takich wafelków nie zaliczam do chleba, ale przez to, jak niektórzy „kanapkowo” je jedzą, to tak jakoś… jako na zwykłe wafelki nie umiem na nie patrzeć) nigdy do mnie nie przemawiała.
    A ciekawe, jak by wyszła jako tabliczka. Swoją drogą, chciałabyś zjeść jako tabliczkę DAWNĄ czekoladę z KitKata czy zawsze chodziło tylko o obgryzanie itp.?

    1. O bożenko… a mnie to podnieca jak ktoś je chrupie i aż mnie dreszcz pobudzający przechodzi po plecach… Takie moje chrupakowe zboczenie :D Zupełnie Cię nie rozumiem Kingo, ba! Nie chcę zrozumieć xD

    2. O rety :D Dobra, po kolei…
      1) Bardzo lubię zapach wafli ryżowych i kiedy ktoś je wyciąga, po wyniuchaniu aromatu zaczynam mieć ochotę.
      2) Bułka z Nutellą = 6 chi.
      3) Wafle ryżowe jako chleb = pomyłka.
      4) Wafle ryżowe jako tabliczka czy polewa czekoladowa jako tabliczka? Czekolady z dmuchanym ryżem już są, jednak do mnie nie przemawiają.
      5) KitKatowa tabliczka, w sensie że sama czekolada, jak najbardziej <3 (ale tylko dawna)

  4. Nigdy nie przepadałem za waflami ryżowymi, a z dodatkami średnio pasują, a co najgorsze bardzo szybko wietrzeją po otwarciu nawet dobrze przechowywane. Kukurydziane są dobre jak są cienkie, ale najlepsze okazały się ostatnio wafle gryczane, bo pasują do wszystkiego tylko dużo trudniej je trafić, bo robi je tylko kilka producentów na krzyż.

    1. Zgadzam się, że dziady bardzo szybko wietrzeją. Jak wkręciłam się w zupy krem z Biedronki, zagryzałam je waflami ryżowymi wieloziarnistymi, również z Biedronki. Po trzecim dniu od otwarcia trzeba było już się liczyć ze spożywaniem styropianu.

      Gryczanych nawet nie spotkałam. Jak zobaczę, kupię, skoro polecasz. Kukurydziane lubię sto razy bardziej od ryżowych. Ryżowe kupuję w wyjątkowych okolicznościach i z braku laku.

  5. Ostatnio szukałam czegoś podobnego sklepie, bo naszło mnie na coś umiarkowanie niezdrowego, ale skład czekolady mnie zniechęcił (zamiast kupiłam wafle gryczane i wegańską drożdżówkę z żurawiną :P). Może zrobię domową wersję, akurat mam otwarte wafle, a czekolad to zawsze mam zapas :)

  6. Wafle ryżowe na pewno nie sycą, bo to tylko węglowodany, więc obciążenie glikemiczne jest spore! Nic dziwnego, że nawet po zjedzeniu calej paczki doskwiera głód. Nigdy nie kupuję takich rzeczy i nie widzę w nich nic związanego ze zdrowiem

    1. Ja też nie uważam ich za zdrowe, natomiast jem dużo mniej zdrowych produktów i żyję. Nie dajmy się zwariować.

  7. Kiedyś uwielbiałam je chrupać. Pamiętam, że była nawet wersja z aromatem pomarańczowym (genialna!). Lubię połączenie chrupek ryżowych/zbożowych i czekolady (Kinder Countryyy! Wiem, że nie lubisz), więc dla mnie – idealnie (gdyby tylko czekolada była odrobinę grubsza – ale wiadomo, to już wtedy byłoby zdecydowanie nie-fit).

    1. Coś mi mówi ta wersja pomarańczowa, ale chyba nie jadłam.

      Niestety nie lubię nie tylko Kinder Country, lecz również czekoladowych tabliczek i batonów z ekspandowanymi ziarnami :(

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.