Po który hummus sięgniesz? Wegańskie pasty Primavika i Vega Up

Przez lata bloggowania i obserwowania różnych stron internetowych – przede wszystkim z recenzjami słodyczy, lecz okazjonalnie również kulinarnych – odnotowałam wiele spożywczych mód. Była moda na masło orzechowe, surowe batony, czekolady konkretnych marek (np. Ritter Sport). Była też moda na pasty z ciecierzycy z dodatkiem zmiażdżonego sezamu, czyli hummusy.

Sama z hummusem zapoznałam się dość późno, a mojego doświadczenia nawet dziś nie można nazwać bogatym. Na blogu zaprezentowałam kilka past z ciecierzycy, jednak były to pasztety i paprykarze. Wreszcie dołączam do nich hummusy, które zdecydowanie mi posmakowały i z przyjemnością włączyłam je do codziennej diety. O ile na śniadanie nie wyobrażam sobie nie zjeść corn flakesów z mlekiem, o tyle kolacyjne kromki czymś posmarować trzeba, a rozmaite pasty wegańskie sprawdzają się idealnie.

Primavika, Primaeco Hummus Bio z suszonymi pomidorami, copyright Olga Kublik

Hummus Primavika

Pierwszym hummusem próbowanym w zeszłym roku jest ekologiczny produkt marki Primavika z linii Primaeco. Mimo iż ze spotkań z pastami konkurencyjnych marek zapamiętałam, że bywają suchawe i nie zawsze współpracują podczas rozsmarowywania, Hummus Bio z suszonymi pomidorami okazał się przyjazny i uległy. Ponieważ ma smak pomidorowy, zawiera dużo skórek: miliony! Co jednak ważne, nie są niemożliwe do przegryzienia, nie frustrują ani w ogóle w niczym nie przeszkadzają. Ponadto Hummus Bio Primaviki zawiera leciutką pikanterię czosnku, która nie wpływa negatywnie na chory żołądek.

Wegańska pasta z ciecierzycy Primaeco pachnie bardzo przyjemnie, ale i zaskakująco, bo mieszanką chipsów paprykowych, słodkiej papryki w proszku, chrupek bekonowych i paprykowego zaduchu. Znajdujące się w niej cząsteczki pomidorów mają mięciutką skórkę i przylegający do niej miąższ, są delikatne. Nie widząc etykiety, z uwagi na złudny aromat wzięłabym je za paprykę.

Primavika, Primaeco Hummus Bio z suszonymi pomidorami, copyright Olga Kublik

Im bliżej byłam dna słoiczka hummusu eko Primaviki, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że suszone pomidory są bardzo paprykowe. Spodobała mi się minimalna pikanteria, świetna konsystencja, dzięki której delikatny chleb nie ulega rozerwaniu, a także wyważony poziom słoności. Hummus jest paprykowy i pomidorowy jednocześnie, przepyszny. Uważam go za produkt godny powtórki.


Vega Up, Hummus z wędzoną papryką i marchwią, copyright Olga Kublik

Hummus Vega Up

Kilka miesięcy po hummusie Primaviki miałam szansę poddać testowi wegańską pastę z ciecierzycy marki Vega Up. Przede wszystkim urzekło mnie jej opakowanie, ponieważ kocham niskie i szerokie słoiczki. Po wyjedzeniu zawartości i wymyciu szkła można w nich robić budynie, kisiele, galaretki i inne desery. Zachwycająca jest też zawartość kalorii: jedynie 143 jednostki biodrowe w 100 g.

Podczas gdy poprzednik wydawał się paprykowy, wegański hummus Vega Up rzeczywiście to warzywo zawiera – w postaci wędzonej. Na pierwszy rzut oka wygląda na suchy i niechętny do współpracy z chlebem, jednak nabrany na nóż rozsmarowuje się na kromkach idealnie (jest cudownie kremowy, choć zawiera typowe hummusowe farfocle). To nie pierwszy raz, gdy z przyjemnością odkryłam, iż pozory mylą.

Vega Up, Hummus z wędzoną papryką i marchwią, copyright Olga Kublik

Hummus z wędzoną papryką i marchwią Vega Up pachnie mieszanką klasycznego hummusu i… pieczonego kurczaka. A dokładniej skórki pieczonego kurczaka, na której znajduje się zatrzęsienie aromatycznych przypraw. Dalej w zapachu pojawiają się wędzona papryka i inne, trudne do rozpoznania warzywa.

Smak Hummusu z wędzoną papryką i marchwią Vega Up jest spójny z zapachem. Mimo iż w składzie pojawia się chilli, pasta smakuje spokojnie, łagodnie, a wręcz słodko. Odrobinę przypomina wędlinę: pieczoną pierś drobiową obtoczoną przyprawą. Odnotowałam też nutę wędzonego kurczaka. Miłośnicy gotowanych warzyw ucieszą się na wieść o silnym udziale słodkiej, łagodnej marchewki.


Który hummus wybrać?

Hummus Bio z suszonymi pomidorami marki Primavika jest bardziej dostojny, klasyczny, typowo hummusowy. Znaczna większość użytych do jego produkcji składników – cieciorka, olej słonecznikowy, pomidory suszone na słońcu, miazga sezamowa, 100% sok z cytryny, czosnek suszony, koncentrat pomidorowy – pochodzi z ekologicznych upraw oraz zakładów przetwórczych. Dzięki temu hummus zyskał europejskie logo Euroliścia, które poświadcza jego jakość.

Z kolei Hummus z wędzoną papryką i marchwią Vega Up jest mniej hummusowy, raczej po prostu pastowarzywny. Czy to minus? Według mnie nie. Mało tego, uważam, iż stanowi jedną z najlepszych past kanapkowych – bez względu na rodzaj – które jadłam w 2018 roku. Jest słodziutki, marchewkowy i łagodny niczym obłoczek. Do tego zachwyca kremową konsystencją.

Sama chętnie wrócę do obu past. Do produktu Primaviki, kiedy najdzie mnie ochota na hummus, do wyrobu Vega Up zaś, gdy będę chciała zjeść dobrą pastę warzywno-mięsną bez mięsa.


Składy i wartości odżywcze:


(kliknij obrazek, by przenieść się na stronę Primaviki,
odwiedź też fanpage’e: Facebook, Instagram)

(kliknij obrazek, by przenieść się na stronę Vega Up,
sprawdź też fanpage FB wegańskiej marki)

***

Dajcie znać, jakimi hummusami w ostatnim czasie zachwyciliście się wy.

10 myśli na temat “Po który hummus sięgniesz? Wegańskie pasty Primavika i Vega Up

  1. Robilam kiedyś hummus, ale bez dodatków smakowych i i nie bardzo mi posmakowal – nie moja bajka :D zdecydowanie wolę paprykarze albo pasztety ;) jadlas kiedyś hummus naturalny? :) ja z tych dwoch chyba bym sie skusila na ten drugi z marchwią, bo uwielbiam marchewki a smak wedzonego kurczaka brzmi obłędnie ^^ zawsze wybierasz do kanapek weganskie pasty czy używasz też czasem mięsnych? :)

    1. Nigdy nie robiłam hummusu, ale to nic zadziwiającego, wszak mało w kuchni robię. Klasyczny hummus jadłam, podobnie jak warianty z innymi dodatkami (np. z oliwkami). Zanim zapytasz: tak, lubię wszystkie, nie, nie mam ulubionego :P Od kilku lat jadam tylko wegańskie pasty. Jakość mięsa w mięsnych jest tragiczna i obrzydzająca.

            1. Od kilku lat Wielkanoc spędzam w swoim domu :P Nie jestem też typowym dzieckiem, które wraca do domu rodzinnego, żeby się najeść domowych pyszności. Jak idę do mamy, zabieram swoje jedzenie i picie w torbie, haha.

  2. Nie jadłam żadnego z nich, a hummus zazwyczaj kupuję w Lidlu lub Biedrze. Czasem robię sama w domu i taki lubię najbardziej, bo wychodzi mniej słony niż te kupne – te mogę jeść tylko z niesłonymi waflami np. gryczanymi lub jak dodatek do warzyw z kaszą na lunch, z chlebem to już zbyt dużo soli jak dla mnie :P

    1. Kiedyś na pewno sięgnę po warianty z Biedry i Lidla. Zresztą wydaje mi się, że lidlowy już jadłam. I chyba też z Aldiego.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.