Wegańskie pasty kanapkowe z warzyw od Vega Up – prezentacja smaków

Kolejny etap mojej przygody z wegańskimi produktami marki Vega Up – po spotkaniach z daniami obiadowymi oraz idealnie kremowym i pysznie marchewkowym hummusemto degustacja czterech past warzywnych. Wszystkie zostały wykonane na bazie ciecierzycy, jednak zawierają odmienne dodatki.

Vega Up przedstawia swoje produkty jako:

  • polskie,
  • bez konserwantów,
  • bez sztucznych barwników,
  • wegańskie,
  • z dodatkiem soli morskiej.

Jeśli powyższe aspekty was przekonują, spróbujcie przynajmniej jednej z zaprezentowanych w recenzji past. W już w tej chwili mogę zdradzić, że warto. W większości odznaczają się świetnymi konsystencjami, więc nie porwiecie chleba podczas smarowania, są łagodne, a także mają niewiele kalorii. Sprawdzą się jako kanapkowa baza w trakcie uzdatniania ciała do przetrwania wiosny i lata.

Vega Up, Pasta z pieczonych batatów, copyright Olga Kublik

Pasta z pieczonych batatów Vega Up

Zanim spróbowałam pasty wegańskiej Vega Up, bataty jadłam dokładnie jeden raz. Zostały ugotowane i smakowały zupełnie jak marchew. Nie pamiętam, jak pachniały. Wiem za to, że pasta z ich dodatkiem pachnie dziwnie. Słodko w sposób warzywny, ale jednocześnie dziwnie w sposób nieokreślony.

Pasta z batatów Vega Up ma przepiękny i apetyczny kolor. Jest bardzo słodka, lecz w sposób warzywny, a nie cukrowy. Ma wyrazisty, choć łagodny smak. Przywodzi na myśl gotowaną na parze marchewkę, co zgadzałoby się z moimi odczuciami z degustacji samych batatów. Nie czuć w niej soli.

Vega Up, Pasta z pieczonych batatów, copyright Olga Kublik

Wegański specjał odznacza się idealną konsystencją. Rozmasowuje się w kilka sekund i z lekkim poślizgiem. Gdybym przyznawała wegańskim pastom kanapkowym oceny, ta zyskałaby 6 chi.


Vega Up, Pasztet wegański z pieczonymi warzywami, copyright Olga Kublik

Pasztet wegański z pieczonymi warzywami Vega Up

Tuż po otwarciu wegańskiego pasztetu warzywnego Vega Up poczułam smród. Kiedy jednak nos przyzwyczaił się do nowego zapachu, odnotowałam w nim intensywny, esencjonalny rosół przepełniony wsadem pietruszkowym (częścią korzenną). Drugą składową aromatu stanowią doskonale przyprawione, pieprzne wigilijne uszka bądź pierogi z grzybami.

Vega Up, Pasztet wegański z pieczonymi warzywami, copyright Olga Kublik

W smaku wegańskiego pasztetu nie odnalazłam już uszek ani nadzienia grzybowego. Tu występuje czysta, intensywna i niezaprzeczalna pietruszkowość. Odniosłam wrażenie, że pasta powstała z bardzo wielu ugotowanych na parze i przemielonych korzeni pietruszki. Ponieważ to jedno z moich ulubionych warzyw, byłam zachwycona. Znalazło się miejsce nawet dla naturalnej pietruszkowej goryczki.


Vega Up, Pasztet a la falafel z ciecierzycą, copyright Olga Kublik

Pasztet a’la falafel z ciecierzycą Vega Up

Skład tego pasztetu jest tożsamy ze składem pasty przedstawionej wyżej. Ponieważ jednak wartości odżywcze nie są zbliżone, zaczęłam się zastanawiać, czy to aby nie błąd. Po otwarciu Pasztetu a’la falafel zaś wiedziałam już na pewno, że ktoś dokonał pomyłki. Produkt niczym nie przypomina poprzednika.

Ta pasta wegańska Vega Up ma kolor szaropieczarkowy. Ze zwartej masy wyróżniają się zioła – jest ich sporo. Zapach przywodzi na myśl coś znajomego: jednocześnie potrawę indyjską, tylko nie mogę sobie przypomnieć którą, oraz jeden z pierwszych hummusów, jakie miałam okazję jeść (Sante?). Pasta odznacza się gorszą konsystencją od poprzedników. Jest typu suchego, w związku z czym kruszy się i trudniej rozsmarowuje. Brakuje jej kremowości.

Vega Up, Pasztet a la falafel z ciecierzycą, copyright Olga Kublik

Charakterystyczny zapach, kruchość, zwartość, a nawet smak pasty wskazują na jej bliskie pokrewieństwo z hummusem. Mimo iż bardzo mi smakuje – jest hummusowa oraz ziołowa – nie wróciłabym do niej właśnie przez odmienną strukturę. Lubię przygotowywać kanapki szybko i łatwo.


Vega Up, Wegański pasztet pomidorowy, copyright Olga Kublik

Wegański pasztet pomidorowy Vega Up

Kiedy uzupełniam zapasy kolacyjnych past wegańskich, w moim koszyku zakupowym musi znaleźć się co najmniej kilka sztuk wariantu pomidorowego. Nawet w czasach, gdy jadłam jeszcze tanie pasztety MOMięsne, ten z pomidorami był moim numerem jeden. Po prostu uwielbiam czerwone owoce, zwłaszcza w sezonie. Chleb z masłem i grubym plastrem malinówki to obłęd.

Wegański pasztet pomidorowy Vega Up pachnie rozkosznie i apetycznie: hummusem pomidorowym. Ma złudnie suchą konsystencję. Po otwarciu opakowania naprawdę się bałam, że będzie niczym pasztet zaprezentowany wyżej. Nic bardziej mylnego. Może i podczas nabierania na nóż pasta się kruszy i nie współpracuje, jednak po zetknięciu z chlebem przemienia się w idealny, lekki krem.

Vega Up, Wegański pasztet pomidorowy, copyright Olga Kublik

Nie mniej oczarowuje smak. Ten przywodzi na myśl… warzywną zupę z przedszkola, tyle że z większym udziałem pomidorów. Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, stwierdzam, że pasztet wegański Vega Up przypomina słodki, zupowarzywny, pomidorowy hummus. Z przyjemnością do niego wrócę.


Składy i wartości odżywcze:


(kliknij obrazek, by przenieść się na stronę Vega Up,
sprawdź też fanpage FB wegańskiej marki)

***

Która pasta zaciekawiła was najbardziej? A może kilku już próbowaliście i zechcecie podzielić się opinią? Dajcie znać, jakie warianty pasztetów warzywnych są waszymi ulubionymi: pomidorowe, paprykowe, pieczarkowe, ziołowe… I na koniec: czy jadacie klasyczne pasztety mięsne?

6 myśli na temat “Wegańskie pasty kanapkowe z warzyw od Vega Up – prezentacja smaków

  1. Podobaja mi się takie wpisy jak recenzujesz coś wytrawnego :) może dodasz do nich skalę chi? :D najbardziej chyba zachęcił mnie opis pasztetu warzywnego.
    Jeśli chodzi o bataty to polecam Ci zrobić z nich frytki – pokroic, polac olejem i posypac przyprawa taka jak do normalnych ziemniaków i upiec. Są pyszne, jadlam takie raz i naprawdę mi smakowaly ^^ (ale tylko raz, bo drogo xD)
    Ojj ciekawe czemu ten drugi najpierw śmierdzial :o ale tez koocham korzen pietruszki (zawsze jem na surowo, i marchewke – mniam!!) wiec wizja tego smaku zamkniętego w sloikczu jak najbardziej do mnie przemawia ^^
    Falafelową paste odpuszcze… Nie lubie indyjskiej kuchni, przypraw ani hummusu. No i skoro ma niezbyt dogodną konsystencję to nie żałuję tym bardziej :)
    O niee, nigdy nie lubilam zup w przedszkolu!! Jedyna ktora mi smakowala to koperkowa, ale pomidorowe to byl koszmar! Za bardzo smakowały mi mamine zupki i te w przedszkolu juz sie do nich nie umywały… Pomidorowa mojej mamy to było coś i te przedszkolne zupy były przy niej wręcz koszmarne :D
    Myślę że wszystkie pasty mogłyby być fajnym urozmaiceniem kanapek bo często lubie sobie dawać na chlebek takie smarowidła :) też lubie pomidorowy pasztet z tych najtańszych z MOMu XDD nadal czasem go jadam ale może warto niekiedy zamienić go na cos zdrowszego, więc kto wie, może kiedyś kupię takie słoiczki :)

    1. Jaki cudny komentarz, dziękuję <3 Myślałam o przyznawaniu oceny w skali chi do produktów innych niż słodyczowe, ale koniec końców uznałam, że nie, jednak piechy są zarezerwowane dla łakoci. Chętnie spróbuję frytek z batatów, choć pewnie z uwagi na cenę ja również nie wprowadzę warzywa do stałego menu :P Zupy przedszkolne na bank wyidealizowałam z uwagi na sentyment. Kiedy przeczytałam, że ich nie lubiłaś, przypomniała mi się przedszkolna jarzynowa albo/i grzybowa. Wrzucali no niej/nich makaron muszelki. Zawsze były ohydnie rozciapane.

      1. Też były u mnie takie zupy z muszelkami! Ale jarzynowa miała swiderki, muszelki były zarezerwowane do pieczarkowej i pomidorowej :D w sumie rzeczywiście pieski kojarzą się u Ciebie bardziej ze slodyczami… Tutaj straciłyby chyba swój urok :p nieee, niemożliwe. Chi zawsze są urocze :D

  2. Mam w domu jakieś pasty do kanapek tego typu. Jakiś czas temu jedną otworzyłam i miała kolor brudnej ściery do podłogi i mi się odechciało jej jeść:(

    1. Wcale nierzadko trafiam na pasty w brzydkim kolorze. Zupełnie mi to jednak nie przeszkadza. Oczekuję zacnej konsystencji i pysznego smaku.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.