Ursi, Milchreis Apfel

Ryż na mleku z pieczonym jabłkiem to nic zaskakującego ani rzadko spotykanego. Z czystym jabłkiem – owszem. Parę lat temu dostępne było Belriso o tym smaku, a w ubiegłe wakacje w Niemczech natknęłam się na limitowaną edycję Riso. Czy miłośnicy świeżego owocu są skazani na tęsknotę ?

Niekoniecznie. Na pomoc pospieszył im Aldi, w którym to w ramach serii ryżu na mleku Ursi pojawił się limitowany wariant Apfel, czyli jabłkowy właśnie. Bez przypraw korzennych, rodzynek, miodu, orzechów czy innych dodatków. Samo jabłko. Zainteresowani? Ja byłam, dlatego kupiłam od razu dwa kubeczki.

Ursi, Milchreis Apfel, jabłkowy ryż na mleku z Aldiego, copyright Olga Kublik

Milchreis Apfel

Ryż na mleku z jabłkiem pojawił się tak szybko, że aż biedny tłumacz nie nadążył z myśleniem i ze stresu przepisał wartości odżywcze z innego produktu, np. wędliny. No co? Każdemu może się zdarzyć. Pamiętajcie więc, by sugerować się kalorycznością podaną na wieczku. A jeśli macie ochotę na zabawę, możecie zdrapać naklejkę z tłumaczeniem, pod którą występuje poprawna rozpiska.

Milchreis Apfel marki Ursi dostarcza 120 kcal w 100 g.
Jabłkowy ryż na mleku z Aldiego waży 200 g i zawiera 240 kcal.

Ursi, Milchreis Apfel, jabłkowy ryż na mleku z Aldiego, copyright Olga Kublik

Zapach deseru Milchreis Apfel jest nieprzyjemny. To połączenie szpitalnego Lizolu, spirytusu do odkażania powierzchni oraz acetonu do zmywania lakieru z paznokci. Jabłko majaczy w tle. Na setnym planie pojawia się też… żółty ser. Kompozycja jest iście wiosenna i świeża… tylko zupełnie nie.

Mleczny deser z Aldiego wygląda całkiem atrakcyjnie. Ma ładny jasny kolor. Na górze znajduje się standardowy mleczny kożuszek, niżej warstwa zwartego i zbrylonego ryżu – to częste zjawisko w Milchreisach Ursi – na dnie zaś luźny żel z ogromną kostką jabłeczną rodem z frużeliny.

Mleczny kożuszek jest gęsty, zwarty i kleikowy. Już w nim da się wyczuć smak jabłkowego wsadu. Miesza się z mlecznością lub… twarogowością? Tak, ta warstwa zdecydowanie przypomina rozrzedzony twaróg połączony z cukrem, oczywiście nie kryształkowym. Efekt sprawia przyjemne wrażenie.

Smak wsadu do pewnego stopnia jest spójny z aromatem. Czuć w nim spirytus, aceton i Lizol, ale także słodkie gruszki i jabłka. Co ważne, mimo iż w składzie gruszki nie występują, czuć je bardziej niż jabłka. Te drugie smakowo odpowiadają jabłuszkom z kompotu mojej babci.

Sos to luźna, lekko lepka zalewa. Kostka owocowa daje się poznać jako duża, sprężysta i przyjemna. Ryż jest twardawy i – jak zapowiada wygląd – zbrylony. Dam głowę, że jego postać stanowi wypadek przy pracy, tak jak chociażby zakalec. Owo dziwne i niespotykane zjawisko bardzo mi się podoba.

Ursi, Milchreis Apfel, jabłkowy ryż na mleku z Aldiego, copyright Olga Kublik

Jabłkowy ryż na mleku z Aldiego jest tak dziwny i niemodelowy, że aż interesujący. Mimo iż zawiera wiele odpychających nut, przekornie mnie oczarował. Czuć w nim Lizol, spirytus, gruszki oraz jabłka z działki, które moja babcia co roku przerabiała na kompot i zamykała w słoiku.

Podsumowując, Milchreis Apfel to twardawa i zbrylona kupa ryżu pływająca w rozwodnionej frużelinie urozmaiconej dużą kostką jabłeczną. Opis brzmi paskudnie, ale warto zaryzykować.

Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Ursi, Milchreis Apfel, jabłkowy ryż na mleku z Aldiego, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

10 myśli na temat “Ursi, Milchreis Apfel

  1. Lubie chemie, ale takie zapaszki wolalabym czuc w laboratorium a nie w kubeczku z ryżem :D ciekawa jestem czy też bym je wyczuła :) czy w obu sztukach mialas taki zbrylony ryz? Tez bym chciala na taki trafić żeby spróbować :D pamietam jak jadlam Belriso pieczone jablko i było dla mnie obleśne… Boję się że zwykle jablko odebralabym podobnie :( marzy mi się bananowy ryż na mleku <3

    0
    1. Tak, w obu deserach ryż był zbrylony. Bananowy pewnie wyszedłby na maksa sztucznie, ale i tak bym spróbowała. Jagodowego również. W sumie to aż dziwne, że nie takowego nie ma.

      1+
  2. Mama w ogóle jakoś ryżu na mleku z owocami nie kupuje, ale rzeczywiście, niepieczone jabłko wydaje się niecodzienne.
    Czego jak czego, ale spirytusu i lizolu bym się tu nie spodziewała.

    0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.