Zott, Jogobella 30% mniej cukrów: jagoda, brzoskwinia, truskawka

Po średnim – delikatnie mówiąc – spotkaniu z Jogobellami Bez dodatku cukrów zdecydowałam, że po serię 30% mniej cukrów nie sięgnę. Minęło jednak parę tygodni, podczas których ktoś co rusz mi ją polecał. W końcu poległam i uznałam, że raz kozie śmierć. Mimo iż nie jestem kozą. I w sumie mogłabym jeszcze pożyć. Poza tym, jeśli mnie pamięć nie myli, to człowiekowi śmierć też tylko raz.

Jogobella 30% mniej cukrów dostępna jest w trzech wariantach smakowych: jagodowym, brzoskwiniowym i truskawkowym. Lubię wszystkie te owoce, więc nie musiałam odtrącić żadnej z propozycji. Przy okazji – dla porównania – kupiłam też kilka standardowych Jogobelli. Zauważyłam, że one również przeszły metamorfozę. W szczytowym momencie zalewu cukrowości dostarczały nieco ponad 100 kcal w 100 g. Obecnie wartość odżywcza wynosi ok. 89 kcal w 100 g. Zmianę da się wyczuć w smaku, a różnica jest diametralna. Jogurty są przyjemne i słodkie w punkt. Brawa dla Zotta.

Ważne: Na opakowaniu Jogobelli 30% mniej cukrów znajduje się informacja, iż desery są bez dodatku substancji słodzących, w składzie zaś występują cukier i inulina. Poczułam się niepewnie i napisałam wiadomość do producenta. W odpowiedzi otrzymałam definicję skopiowaną z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie dodatków do żywności. Zgodnie z nią cukier ani inulina nie są substancjami słodzącymi. Wszystko się zatem zgadza (a Zott otrzymuje plus za kontakt z klientem). Niemniej wciąż uważam, iż informacja jest myląca, o czym świadczą reakcje moja oraz osób, z którymi podzieliłam się wątpliwościami. Konsumentom brakuje wiedzy na temat terminologii. Trudno mi określić, czyja to wina. Może to w ogóle nie jest wina?

Zott, Jogobella 30% procent mniej cukrów jagoda, copyright Olga Kublik

Jogobella 30% mniej cukrów jagoda

Degustację serii Jogobelli 30% mniej cukrów rozpoczęłam od zaskoczenia i zachwycenia się konsystencją. O ile warianty z tradycyjnej linii przez wiele lat były i wciąż są zasmucająco rzadkie – kiwi trzyma poziom, polecam – o tyle jagodowa nowość okazała się rozkosznie gęsta.

Jogobella 30% mniej cukrów jagoda marki Zott dostarcza 85 kcal w 100 g.
1 jogurt owocowy waży 150 g i zawiera 127,5 kcal.

Jogurt pachnie pięknie: jagodowo i słodko. Owoce jednak nie są świeże, ale raczej dżemowe czy jogurtowo-serkowe. Niższy poziom słodyczy zdecydowanie jest odczuwalny. Ponadto znaczący element aromatu stanowi mleczność, która wzrasta z czasem wąchania.

Jagodowa Jogobella 30% mniej cukrów jest dość gęsta – zwłaszcza przy mieszaniu – lecz nie kremowa. Po włożeniu do ust zdradza rozwodnienie. Powoduje na języku cierpkość. Zawiera dużo pesteczek. Owoców jest umiarkowanie wiele. Białkowość wpływa na efekt sklejania zębów.

W smaku niskosłodzonej Jogobelli dominuje mleczność. Wydaje się, że to jogurt naturalny z niewielkim dodatkiem dżemu jagodowego, nie zaś gotowy jogurt owocowy.

Zott, Jogobella 30% procent mniej cukrów jagoda, copyright Olga Kublik

Jogobella 30% cukru jagoda jest znacząco inna od klasycznej. Nie lepsza, nie gorsza. Po prostu inna. Niższa zwartość cukru poddała moje przyzwyczajenie do słodkich produktów testowi. Oboje wyszliśmy z tego cało, bo do jogurtu Zotta mogłabym wrócić. Ba! na pewno wrócę.

Ocena: 4 chi ze wstążką


Zott, Jogobella 30% procent mniej cukrów brzoskwinia, copyright Olga Kublik

Jogobella 30% mniej cukrów brzoskwinia

Podczas gdy kupione przeze mnie wersje jagodowa i truskawkowa były jednolite, na brzoskwiniowej zebrało się wodne jeziorko. Na szczęście po wymieszaniu go z jogurtem wciąż mogłam liczyć na przyjemną gęstość. No dobrze, prowizoryczną. W ustach bowiem nowe Jogobelle zdradzają wodniste wykończenie.

Jogobella 30% mniej cukrów brzoskwinia marki Zott dostarcza 83 kcal w 100 g.
1 jogurt owocowy waży 150 g i zawiera 124,5 kcal.

Jogobella 30% cukru pachnie rozkoszne. Jest bardzo mleczna, słodka w punkt i brzoskwiniowa na potęgę. Widać w niej sporo kawałków owoców. Uwaga jednak: wyłącznie widać. W rzeczywistości bowiem wcale nie jest ich dużo. Szkoda. Lubię zawiesić ząb na zacnej, sprężystej kostce owocowej.

Brzoskwiniowa propozycja Zotta dzieli cechy konsystencji z jagodową oraz truskawkową. Jest gęstawa-acz-wodnista, cierpka. Skleja zęby w sposób typowy dla deserów białkowych.

Na polu smakowym 80% zawłaszcza bajeczna mleczność. Brzoskwiniom z puszki przypada 15%. Pozostałe 5% to udział niskiej słodyczy, która skądinąd w połączeniu z brzoskwinią wypada gorzej niż u boku jagody. Tu zdecydowanie sypnęłabym więcej cukru. Nieznacznie więcej, ale jednak.

Zott, Jogobella 30% procent mniej cukrów brzoskwinia, copyright Olga Kublik

Dziwne są nowe Jogobelle 30% cukru z uwagi na złudną gęstość, która w kontakcie z językiem okazuje się wodnista (ewentualne mleczna). W tym wariancie brzoskwiniowość jest subtelna, ledwo zarysowana, lecz niezaprzeczalna. Gdyby tylko cukru było ciut więcej…

Ocena: 4 chi


Zott, Jogobella 30% procent mniej cukrów truskawka, copyright Olga Kublik

Jogobella 30% mniej cukrów truskawka

Truskawkowa Jogobella 30% cukru to jedyny wariant z niskosłodzonej serii Zotta, w którym owoce są naprawdę duże i jest ich sporo – super. W trakcie degustacji trafiłam nawet na jedną całą truskawkę, co skradło mi serce. Uwielbiam duże kawałki owoców w jogurtach.

Jogobella 30% mniej cukrów truskawka marki Zott dostarcza 83 kcal w 100 g.
1 jogurt owocowy waży 150 g i zawiera 124,5 kcal.

O ile poprzednie wersje pachniały atrakcyjnie, o tyle ten zwala z nóg. Jest przemleczny, słodki w punkt, truskawkowy. Przywodzi na myśl koktajl z owoców z działki, wykonany na bazie jogurtu naturalnego, kefiru lub maślanki. Zawiera nawet charakterystyczną dla dwóch ostatnich produktów nutę kwasku.

Jogobella 30% truskawka jest najgęstsza z trójki niskosłodzonych jogurtów Zotta. Jednocześnie okazała się najmniej wodnista. Cierpkość oraz sklejzębowość dzieli z siostrami.

Mleczność jogurtu osiąga tu wyżyny – nie mogłaby być wyższa. Owoce są duże, liczne, miękkie, typowo kompotowe. Słodycz sprawia wrażenie naturalnej. Jest niska, ale nie spada poniżej granicy przyzwoitości.

Zott, Jogobella 30% procent mniej cukrów truskawka, copyright Olga Kublik

Jogobella 30% truskawka to gęsta maślanka ze świeżymi owocami z działki. Deser Zotta stanowi esencję lata. Nie znalazłam w nim żadnych wad. Jestem oczarowana.

Ocena: 6 chi


Składy i wartości odżywcze:

17 myśli na temat “Zott, Jogobella 30% mniej cukrów: jagoda, brzoskwinia, truskawka

  1. A ja pozostanę przy wariancie bez dodatku cukru bo po zjedzeniu zacnej ilości czeeresniowych jogurtów nawet nie są dla mnie za słodkie … Bleee już nie mogę na nie patrzeć…. dwa ostatnie kubeczki oddałam mamie które o doslodzila je 2 łyżeczkami czubatymi cukru …. :/
    Te truskawkowe jogurty to normalnie loteria. W wariancie bez cukru na 10 kubeczków 4 miały pełno całych truskawek ! A 6 zaledwie parę strzępków … No cóż zależy jak maszyna rozdzieli …

    0
      1. To do czego zalicza się cukier i inulinę jak nie do substancji słodzących? :o
        Na jagode i brzoskwinie chyba bym się nie skusila. Nie przekonuje mnie taki mleczny jogurt ze slabym dodatkiem owocow. Ja wolę albo czysto naturalny (bardzo lubie jogurt naturalny wbrew pozorom!) albo wyraznie owocowy, nic pośrednio. Takie mdle i wyprane smaki mnie odrzucaja :D
        Ale na truskawke bym się skusila. Mama robila mi dokładnie takie koktajle o ktorych piszesz jak bylam mała – truskawki z dzialki, maslanka i duuuuzo milosci :) <3

        0
        1. Cukier do cukrów (?), które są czym innym niż substancje słodzące. Inulinę do prebiotyków. Wiesz, zgodnie z klasyfikacją UE marchewka to owoc :P

          Truskawki 30% mniej cukru mam nawet dwie w lodówce. Regularnie je dokupuję (ten konkretny wariant).

          2+
  2. Patrząc na ilość cukrów w 100 g wydaje mi się, że jogurty nie byłyby dla mnie za słodkie i może kiedyś spróbuję jak mnie najdzie, szczególnie truskawkowy smak brzmi zachęcająco ;)

    0
  3. Coś tak czuję, że mylące napisy to zamierzony, zaplanowany zabieg. Dokonany z zimną krwią, żeby więcej ludzi się złapało. Złapała się i Mama, na wariant jagodowy. Narzekała, że strasznie mdły. Jej ulubiona Jogobella to Panna Cotta jagodowa, więc pewnie odnosiła się do tego wariantu, a że ja żadnej nie jadłam… cóż ja mogę rzec?
    Chyba tylko tyle, że jak latem nie dopiszą owoce, to być może kiedyś mogłabym dać szansę truskawce. Z moim szczęściem pewnie nie trafię na cały owoc, ale jeśli całościowo wyszło tak naturalnie, jak piszesz, jestem najmniej sceptyczna o dziwo.

    0
    1. Owoce dopisują co roku. Czy się mylę? ;> Nigdy nie kupuję ich dużo, więc nie wiem.

      Jeśli te jogurty Twoja mama uważa ze mdłe, od wariantów bez cukru padłaby trupem :P

      0
      1. Mylisz się. W sezonie jem po kilogramie (truskawek lub wiśni) albo pół – do kilograma czereśni i często kupuję dwa razy więcej, bo połowa (ok, trochę wyolbrzymiam) jest w takim stanie, że idzie do śmieci. Pogniłe, zielone. Czasami nawet na bazarkach kwachowate albo chemiczne.

        Taak. Ona lubi, jak jednak jogurt jest odpowiednio według niej słodki.

        0
        1. Nie miałam pojęcia, że obecnie owoce sezonowe są w tak paskudnym stanie. Wiem za to, żeby nie kupować żadnych jarzyn w Biedronce. Owoce i warzywa są tam albo tekturowe, albo bez smaku, albo pomarszczone/stare/zgniłe. Nie wiem dlaczego. W Lidlu i Aldim są spoko.

          0
  4. Dzisiaj widziałam w spolem nowe smaki na edycję letnią wypuszczone: truskawka czarna porzeczka, wiśnia z czerwoną porzeczką i rabarbar z czymś tam … będziesz próbowała tej linii?

    0
  5. Z tym, że inulina nie jest zaliczana do substancji słodzących to się zgadzamy, bo to głównie błonnik i jej słodycz jest naprawdę znikoma. Naszym zdaniem nie da się osłodzić deseru samą inuliną.
    Ale z tym cukrem to poszli po bandzie… znaleźli lukę, którą idealnie wykorzystali… brawo.

    0
    1. Nie wiem, w jakim stopniu inulina wpływa na poziom słodyczy produktu/potrawy, bo nigdy nie jadłam jej w czystej postaci. Za to przed napisaniem recenzji długo szukałam danych. W każdym znalezionym artykule natknęłam się na akapit o jej właściwościach słodzących. Oczywiście nie tylko, ale między innymi. Także dzięki za informację :)

      0
  6. Serio? W mojej Biedronce czasami są jak najbardziej w porządku. Pomidory malinowe bardzo dobre, tylko że drogie strasznie. Papryka kiedyś w Biedrze była super, teraz jakąś rzeczywistoście nijaka, ale jak już robię zakupy, to po jedno warzywo nie lecę do innego marketu. W sumie nawet mdłe w smaku warzywa jem bez problemu, tylko na kwaśne i wodniste ogórki się krzywię.

    0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.