ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem

Co sprawiło, że szatańsko plebejskie i esencjonalnie tanie mleczne kanapki bądź mleczne burgery marki ETi kupić musiałam? Pierwszy powód to słabość do słodyczy ETi. Może i producent wydał na świat przebrzydle sparszywiałe ciastko-pianki Puf, ale reszta jego asortymentu obejmuje sztosy (mniejsze lub większe). Drugi powód to beznadziejne zamiłowanie do ciastek typu miękkie kapcie. Wszelkie dogorywające biszkopty zamknięte w małych plastikowych opakowaniach stanowią moją guilty pleasure.

ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem, mleczna kanapka miodowa waniliowa, copyright Olga Kublik

Milk Burger Z mlekiem i miodem

Nowość z 2019 roku, czyli Milk Burger Z mlekiem i miodem tureckiej marki ETi, to ciasteczko złożone z dwóch grubiutkich, pulchniutkich i skapcaniałych biszkoptów przełożonych szczodrze zaserwowanym kremem. Według mnie zagraniczne słodycze wyglądają jak dwa naleśniory amerykańskie posmarowane kremem. Nie umiem określić, czy widok jest atrakcyjny. W sensie plebejskim na pewno.

Milk Burger Z mlekiem i miodem marki ETi dostarcza 333 kcal w 100 g.
Mleczna kanapka z miodem waży 35 g i zawiera 117 kcal.

ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem, mleczna kanapka miodowa waniliowa, copyright Olga Kublik

Mleczna kanapka miodowa ETi nie tylko wygląda jak pancakes, lecz również tak pachnie. Przywodzi na myśl zimne – jako że Milk Burgera trzyma się w lodówce – bardzo (!) słodkie i waniliowe naleśniki/placuszki. Podkreślić należy fakt, że waniliowe, nie zaś mleczne. Miód na upartego da się wyczuć, choć bez znajomości nazwy produktu raczej bym go nie odnalazła. Tym bardziej nie użyłabym go w nazwie.

Rozkosznie plebejski Milk Burger Z mlekiem i miodem jest mięciutki i sprężysty. Wygląda na porządnie natłuszczony, jednak pod palcami daje się poznać jako przyzwoity. Na opuszkach osadza się minimalnie.

ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem, mleczna kanapka miodowa waniliowa, copyright Olga Kublik

Degustację rozpoczęłam od biszkoptu, który jest potężnie słodki, i to nie żart. Nie wiem, ile ETi sypnął do niego cukru, ale zdaje się, że całą torebkę. I nie, zdecydowanie nie jest to miód. Obok ordynarnego białego cukru pojawia się biszkoptowa wanilia/waniliowy biszkopt.

Krem w mlecznej kanapce jest interesujący. Niespodziewanie gęsty, zwięzły i tłusty. Sprawia wrażenie kremu, z którego odparowała cała woda i została tylko budyniowo-kleikowa esencja. Przywodzi na myśl masę twarogowo-margarynową. Smakuje przesłodzonym waniliowym twarożkiem.

ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem, mleczna kanapka miodowa waniliowa, copyright Olga Kublik

Mleczna kanapka Milk Burger marki ETi to nawet nie amerykańskie pancakes, ale marokańskie naleśniki z dziurkami (baghrir). Biszkopty są tłuste na potęgę, słodkie niczym czysty cukier i rozkosznie waniliowe. Uwaga: mimo tłustości zapychają. Przełożono je kremem o konsystencji, z którą nie miałam dotąd do czynienia. Całokształt jest dziwny, sztuczny i bezczelnie plebejski, ale w bezczelności po prostu cudowny.

ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem, mleczna kanapka miodowa waniliowa, copyright Olga Kublik

Jeśli macie ochotę na krótki powrót do wątpliwych jakościowo słodyczy z lat 90, koniecznie spróbujcie mlecznej kanapki miodowej ETi. To skapcaniałe placuszki z twarożkiem waniliowym zaserwowane w wersji chemiczno-rakotwórczej. Brzmi fatalnie? A ja się zakochałam.

Ocena: 6 chi


Skład i wartości odżywcze:

ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem, mleczna kanapka miodowa waniliowa, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

15 myśli na temat “ETi, Milk Burger Z mlekiem i miodem

  1. Też skojarzyły mi się z pancakes, ale ciekawe jest to porównanie do marokańskich naleśników! Nigdy o nich nie słyszałam :p krem też wydał mi się dziwny, nie spotkałam dotąd takiej konsystencji. Ale całokształt, mimo że przesłodzony, jest przepyszny. Ciężko mi stwierdzić, który burger był lepszy. Jasna kanapka chyba ma lepszy smak, ale ciemna za to nie morduje aż tak cukrem, więc u mnie stoją na równi. Ciekawa jestem, jak ocenisz kakaową :p

    0
  2. Jakiś czas temu kupiłam wersję czekoladową w osiedlowym. Stały przy kasie, a ja nie wiedząc, że są to mleczne kanapki, kupiłam.
    Kilka dni później chciałam go spróbować, ale po otwarciu opakowania był cały spleśniały
    :< Zraziłam się do nich i na razie nie kupię, chyba że znajdę w innym sklepie w lodówce.

    0
    1. Co za sprzedawcy… Pewnie po odnotowaniu pomyłki – o ile w ogóle to nastąpiło – wpakowali roztopione kanapki do lodówki i sprzedawali popsute, żeby nie stracić pieniędzy.

      0
      1. Spróbuję jutro ,o ile na zmianie nie będzie znajoma mojej mamy – gnida jedna później mi drożej sprzeda, jak jej zwrócę uwagę :/

        Dzisiaj rano kupiła go moja przyjaciółka swojej 4 letniej siostrze.
        Młoda to zjadła, a dopiero po zjedzeniu oddała siostrze papierek…
        Prawie co nie dostała zawału serca na widok pleśni w środku opakowania…
        Nie wiem jakim cudem młoda to zjadła O.o

        Ponoć dostała jakiegoś zatrucia.
        Szkoda gadać po prostu, głupota ludzka nie zna granic…

        0
        1. Naprawdę? Robiła tak już kiedyś, że sprzedawała produkty po chamsku drożej? Co z tymi ludźmi jest nie tak…? :|

          Pleśń jest trująca. Dziecko mogło wylądować w szpitalu. Brak słów.

          0
  3. Tak, już tak robiła :/ Jest właścicielką i może robić co chce. Kupowałam raz wodę za 1.50, a ona mi sprzedała za 2.80…

    Mści się w wielu przypadkach.
    Raz sprzedawała mi rzeczy o wiele drożej ( jeszcze drożej, niż za zwrócenie uwagi ) , bo na jej pytanie, czy chodzę do kościoła, odpowiedziałam, że nie.

    Co ciekawe, kiedyś była bardzo miła, nie wiem co jej się stało…

    0
      1. Mam najbliżej. Chodzę tam bardzo rzadko,np. po małe pierdoły, gdy nie chce mi się iść do miasta. Ale chyba przestanę, dzięki za radę.

        0
  4. Obstawiałabym, że „jasny” twór tego typu będzie raczej waniliowy, ale w sumie nie znam się, z takimi rzeczami do czynienia nie mam, to nie wiem, co jest w sklepach. Nazwa „burger” wyróżnia się według mnie raczej negatywnie, ale smak fajny.
    No właśnie, jak widać teoretycznie, skoro miodu nie czuć. Mleko? W sumie też nie wyszło, bo pancake’i i twarożek to nie samo mleko. :>
    Waniliowy twarożek brzmi dobrze, a w połączeniu z naleśnikami to już w ogóle! Tylko, że znam siebie. Twarogowo-margarynowa masa i ogół realnie by mnie odrzucał. Poczytać jednak miło. Lubię czytać, jak coś tak pozytywnie odbierasz i masz smakowite skojarzenia. Właśnie ja bym przy tym pewnie czuła tylko chemię i taniochę.

    Ja jednak z tradycyjnymi pancake’ami akurat do czynienia nie miałam, tym bardziej z tymi wspomnianymi przez Ciebie, ale chyba potrafię to sobie wyobrazić.

    0
    1. Mam podobnie, kiedy czytam Twoje pozytywne recenzje czekolad, które mnie zupełnie nie odpowiadają. Czuję Twój zachwyt i potrafię go sobie wyobrazić, a jednocześnie wiem, że ja w życiu bym się nie zachwyciła.

      Nigdy nie jadłam oryginalnych pancake’ów ani naleśników marokańskich. To skojarzenia z uwagi na wygląd oraz wyobrażenie. Tak jak Twoje przyjemnie maślane nuty albo kogel-mogel.

      0
      1. Pocieszylaś mnie. Wyobrażenie w takim razie podłapuję, bo po wygooglowaniu marokańskich mam wrażenie, że podobne coś kiedyś i ja czułam.

        1+

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.