Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej

W czasach masowej produkcji słodyczy o dramatycznych składach i bezczelnego ukrywania tego faktu pod nieprawdziwymi hasłami zdrowe itp. trzeba mieć ogromne jaja pokłady odwagi, żeby na opakowaniu zdradzić, czym w rzeczywistości jest produkt. Wyobrażacie sobie batony i ciastka z napisami typu Zawiera tłuszcze utwardzone albo Cukier zajmuje 50% składu umieszczonymi pod nazwą? Byłoby zabawnie!

W związku z powyższym chylę czoła przed Bahlsenem i Krakuskami, ponieważ produkowane od tysiąca lat i nieśmiertelne Maltanki już na dzień dobry przedstawiają się degustatorowi jako herbatniki w masie czekoladopodobnej. Nie jest to może unicorn autopromocji, ale są ludzie, na których szczerość podziała pozytywnie. Zresztą Maltanki mają znacznie więcej plusów, o czym przeczytacie w recenzji.

Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej, kruche ciastka z polewą, copyright Olga Kublik

Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej

Wyroby czekoladopodobne to esencja dzieciństwa osób urodzonych we wczesnych latach 90 i wcześniej. Obmierzła i paplająca się masa margarynowa przejęła zgrozą niejednego małego Polaka, który na święta chciał dostać tabliczkę lub mikołaja z mlecznej czekolady, a otrzymywał ordynarną figurkę z tego czegoś. Nie sądzę, aby znalazło się wiele osób – ile w ogóle – które mogłyby powiedzieć: tak, lubię wyroby czekoladopodobne. (Jeśli takie są, nie należy im ufać). Jednocześnie istnieje dokładnie jeden produkt, w którym masa czekoladopodobna działa in plus i czyni go doskonałym. Są to ciastka Krakuski Maltanki.

Krakuski Maltanki marki Bahlsen dostarczają 500 kcal w 100 g.
Herbatniki w masie czekoladopodobnej ważą 80 g i zawierają 400 kcal.
1 ciastko w polewie czekoladopodobnej waży 10 g i dostarcza 50 kcal.

Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej, kruche ciastka z polewą, copyright Olga Kublik

Herbatniki Maltanki pachną przepięknie. Aromat jest wyraziście kakaowy, mimo iż równocześnie intensywnie i niezaprzeczalnie margarynowy. W 100% odpowiada kakaowemu sękaczowi Wisły. Kompozycja jest maksymalnie ordynarna, ale w tej ordynarności urocza.

Podczas jedzenia ciastek Maltanki po raz pierwszy uważnie im się przyjrzałam. Pod ciemną czeko… masą dostrzegłam napis Krakuski. Podejrzewam więc, że są to tradycyjne herbatniki Krakuski, tyle że w odmiennej polewie. Skądinąd barwa tego dziadostwa jest absolutnie piękna: ciemna, głęboka.

Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej, kruche ciastka z polewą, copyright Olga Kublik

Maltanki nie mają dużo polewy czekoladopodobnej, co być może ratuje je przed byciem obrzydliwymi i niejadalnymi. W dotyku masa daje się poznać jako tłuste margarynisko. Najgrubsza warstwa znajduje się na spodzie. Zgryzłam ją z całej powierzchni, by spróbować oddzielnie. W tej samej chwili przeniosłam się w czasie do dzieciństwa. Ta konsystencja jest nie do zapomnienia, nawet gdyby nie jadło się wyrobu czekoladopodobnego przez kilkadziesiąt lat. Cechują ją obmierzła tłustość, papowata zwartość, zbrylenie, memłanie się, drobna proszkowatość. Jeśli nie chcecie przeżywać katuszy, nie polecam zgryzać masy czekoladopodobnej z Maltanek… na wszelki wypadek nigdy.

Nieco lepiej od konsystencji przestawia się smak polewy herbatników Maltanki. Masa jest cudownie kakaowa i słodka w punkt. Została wykończona mdłą margaryną, którą czuć w każdym milimetrze, jednak da się ów fakt przeżyć. Na finiszu pojawia się wyraziście kwaśny posmak.

Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej, kruche ciastka z polewą, copyright Olga Kublik

Krakuski Maltanki mają herbatnik typu twardego i zwartego. Jest przesadnie słodki – słodszy od polewy! – lecz również przyjemnie słonawy. Ma uroczy wypieczony smak. Przypomina świeży chleb, a nawet wypieczoną skórkę świeżego pszennego bochenka. Cudownie chrupie.

Mimo iż zarówno herbatnikom, jak i polewie – jej w szczególności! – można wiele zarzucić, w całokształcie Krakuski Maltanki są po prostu obłędne. Twardy i chrupiący herbatnik doskonale maskuje margarynowość polewy. Umiarkowana słodycz kakaowej masy czekoladopodobnej tłumi przesadną słodycz ciastek. Sól stanowi kropkę na i. Z herbatą czy prosto z opakowania, Maltanki chce się chrupać!

Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej, kruche ciastka z polewą, copyright Olga Kublik

Herbatnik zamoczony w ciepłym napoju rozmięka w idealnym stopniu. Ani wówczas, ani na sucho nie czuć, że polewa jest masą czekoladopodobną. Zamiast tego sprawia wrażenie pysznej czekolady deserowej.

To nie ironia, ani też nie sarkazm. Krakuski Maltanki są ciastkami idealnymi.

Ocena: 6 chi


Skład i wartości odżywcze:

Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej, kruche ciastka z polewą, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

22 myśli na temat “Bahlsen, Krakuski Maltanki herbatniki w masie czekoladopodobnej

  1. Ja też je uwielbiam ! Nie jadłam jednakże tych ciastek od lat właśnie z uwagi na skład. Przed przejściem na etap w którym zjadam tylko porządne produkty pod względem składu sporadycznie sięgam po takie niezdrowe słodycze ale po maltanki jakoś niechętnie chyba ze względu na szczerość producenta ;)

    1. Ey, przecież jesz klasyczne słodycze ;> Nie ma klasycznych słodyczy o ładnych składach. Chyba że mam mylne wrażenie nt. Twojej diety.

      1. Jem je ale w małych porcjach i dziele na parę razy :P albo na spółkę z mamą lub koleżanką z pracy ;) poza tym jakoś inaczej patrzę na skład snikersa a inaczej na takie szczere składy z napisem tłuszcz częściowo utwardzony – takich i tych jeszcze gorszych opisów unikam jak ognia ;)
        Wprost inaczej się je :) ale twój blog to czyste zło bo wczoraj kupiłam maltanki dla odświeżenia pamięci kubków smakowych i wiesz co kurczę dobre są :) tak jak pamiętałam. Zjadłam jedno ciacho do kawy reszta opakowania należała do mamy :)

        1. Nieee, jak można zjeść tylko jedno ciacho? (Dobrze, że smakowało <3). Mnie takie ograniczenia frustrują. Wolałabym nie jeść słodyczy w ogóle, niż wydzielać sobie po kostce czekolady czy herbatniku dziennie. No ale to ja :)

          1. A mnie to cieszy bo wiem że mi nie zaszkodzi a przyjemność jest :) taki szczypior jak Ty na nic nie musi uważać pewnie a ja z moją niedoczynnością wolę się pilnować niż potem narzekać na tuszę :P

  2. Kocham!! Chociaż szczerze to poznałam je dopiero w liceum, w moim domu nie kupowało się tego typu ciastek – stawialiśmy raczej na markizy albo kruche na wagę. Aż się zdziwiłam, że Maltanki są aż tak dobre, jak dla mnie smakują zupełnie jak herbatniki w prawdziwej czekoladzie (bez rozdzielania na warstwy). To chyba jedyny przypadek, gdzie masa czekoladopodobna jest smaczna. No, dla mnie jeszcze tak jest w korsarzach ;p

    1. Nie pamiętam, kiedy – ani gdzie – zjadłam Maltanki po raz pierwszy. Hmm. Na pewno wcześniej niż w liceum, no ale nie potrafię nawet zaproponować daty.

  3. Nigdy ich nie jadłam, jakoś zawsze wybierałam Lu Petitki jeśli chodziło o ciastka z czekoladą, ale może najwyższy czas spróbować, mimo iż skład do tego zniechęca. Jednak zamoczenie jakichkolwiek ciastek w płynie w dalszym ciągu mi się nie widzi :P

    1. Wolę ciężkie herbatniki*, toteż mimo ogromnej sympatii dla Petitków nie oddałabym im serca.

      * Hity stanowią wyjątek jedyny w swoim rodzaju (:

  4. O, lubiałam, lubiałam! Jakoś ze dwa lata temu postanowiłam wrócić, bo mi się czegoś niewymagającego, dziadowskiego chciało, ale tak margaryną dawały z każdej strony, że fu, nie mogłam. Szybko oddałam Mamie, nie mówiąc, co to za ciastka. Myślała, że to jakaś „niesmaczna taniocha na wagę” i potem nie mogła uwierzyć, że to Maltanki, bo też zapamiętała je jako pyszne. Pozazdrościć więc, że Tobie nadal smakują (albo nie? Ja nie zazdroszczę w sumie, bo ja to ja, haha).

      1. Właśnie tak myślałam, że chyba wyjątkowo na pewne rzeczy jestem czuła i… No nie wiem, wszyscy nadal się zachwycają, że aż recenzję w pliku tekstowym na dysku zostawiłam, niepewna czy puścić, czy to bezsens (taniocha, którą widać lubią wszyscy oprócz mnie – to po co recenzować? tylko by pomyje na nie wylać, a ludzie i tak kupią, bo lubią?).

  5. Ulubione ciastka mojego taty. Zawsze były w domu, ale nawet w momencie kryzysu słodyczowego, gdy nic innego nie było w domu nie chętnie po nie sięgałam. Zapamiętałam je jako tanie i nudne, dlatego mimo Twojej recenzji jakoś nie mam ochoty przypominać sobie tego smaku.

  6. Ja ostatni raz zetknąłem się z nimi w zawodówce, i co nie ulega wątpliwości to wyrób czekoladopodobny, ale z kakao najwyższej klasy.

    Poza tym, HITy tego samego producenta mają swojego godnego przeciwnika, bo kiedyś widziałem w Biedrze podobne herbatniki do nich i mają tam ok. 18% prawdziwej masy kakaowej. W przeciwieństwie do nich, one nie podchodzą palącym proszkiem do pieczenia ani azotynami. Są one produkowane przez jakąś portugalską (nw, ?) firmę i nawet mają dystrybucje akurat w Polsce (to nie sprzymierzona z JM firma, więc to gdzieś indziej). Tylko nie pamiętam teraz jej nazwy.

    1. Biedronkowy odpowiednik Hitów jest tylko w dużym opakowaniu, zgadłam? Zaintrygowałeś mnie, acz to zakup na później.

  7. Absolutna zgoda. Lepszych ciastek nie ma. Ten sam smak od lat i zawsze smakują najlepiej. Jak patrzę w sklepie na półkę ze słodyczami to zawsze świecą największym blaskiem :)

        1. Polecam z całego serducha. Jeśli masz dostęp do sklepów sieci Społem, poszukaj w nich. Czasem widuję je też w automatach ze słodyczami.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.