Delecta, Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem

Jak to jest, że kiedy publikuję recenzje suszków, większość komentujących stwierdza, że to nie dla nich, nie jedzą takich rzeczy i na pewno nie kupią, a jednak co roku wychodzą nowości, które błyskawicznie znikają z półek? I jak to jest, że mimo iż komentatorzy kręcą nosem, że chemia, że paskudztwo, że po zjedzeniu deseru instant świeci się w nocy, firmy produkujące te desery mają się doskonale? To samo dotyczy zupek chińskich czy tanich z pasztetów z MOM-u. Niby nikt ich nie je, a jednak są sprzedawane.

Na żadnym etapie życia nie byłam przeciwna suszkom. Jedne lubię bardziej niż inne, ale nie uważam, że to większe zło niż ciastka z tłuszczem utwardzonym i syropem glukozowo-fruktozowym, czekolady przeładowane tłuszczem i białym cukrem czy chrupki o smaku, które nie mają w sobie nawet 1% tytułowego składnika. Zjeść i wypić można wszystko, byleby nie przesadzać. Wiedzieliście, że nawet od zdrowej i korzystnej dla organizmu wody mineralnej można umrzeć?

Delecta, Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem, ryż na mleku, szybki deser instant, copyright Olga Kublik

Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem

Przed napisaniem recenzji Mleczny Kubek z ryżem zjadłam trzykrotnie. Czy dlatego, że tak bardzo mi posmakował? Bynajmniej. Pierwszy raz sięgnęłam po niego bez robienia zdjęć, bo nie miałam ochoty sporządzać notatek. Nie mniejsze znaczenie ma fakt, iż byłam do niego nastawiona w 100% pozytywnie. Drugi raz zjadłam ryżowy Mleczny Kubek Delecty, bo nie dowierzałam odczuciom z pierwszej degustacji. Dopiero za trzecim razem uznałam, że mam serdecznie dość i czas przygotować materiał do recenzji.

Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem marki Delecta dostarcza 77 kcal w 100 g.
Deser mleczny z ryżem, jabłkami i cynamonem waży 42 g i zawiera 148 kcal.
Deser ryżowy po przygotowaniu waży 192 g (wciąż ma 148 kcal).

Delecta, Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem, ryż na mleku, szybki deser instant, copyright Olga Kublik

Proszek Mlecznego Kubka z ryżem ma kolor fluorescencyjny, żółtawo-beżowo-zielonkawy. Do przygotowania 42-gramowej porcji należy użyć 150 ml wrzątku (już zawiera mleko). Deser powinien być gotowy po 3 minutach, lecz ja zawsze zostawiam zalewajki na dłużej – tym razem na 25 minut. Dłuższe oczekiwanie powinno sprawić, że deser zgęstnieje bardziej niż w przeciągu przepisowych 3 minut. Ale nie Mleczny Kubek. Deser Delecty okazał się wodnistym glutem spływającym z łyżeczki.

Zapach deseru jest tak słodki, że aż mdlący. Można ulec wrażeniu, iż składa się w 90% z cukru. Pozostałe 10% to jabłka z frużeliny z dużego słoika. Tego typu jabłkową kostkę w żelu wykorzystuje się np. w jabłecznikach, ponieważ obranie i pokrojenie świeżych jabłek jest czynnością stresującą i trudną.

W gotowym Mlecznym Kubku Delecty widać dużo cynamonu zastosowanego w całkiem sporych kawałkach. Można zatem wysnuć wniosek, że będzie doskonale wyczuwalny. Zapomnijcie. W smaku czuć jedynie przesłodzoną frużelinę, a dokładniej rzecz ujmując syntetyczne jabłka zasypane worem chamskiego cukru. Skądinąd rzeczywistych jabłek w Mlecznym Kubku Delcety nie uświadczycie. Nie zastosowano ich w żadnej postaci (mimo iż na opakowaniu producent zażartował, że jabłko liofilizowane stanowi 2,6%).

Co z konsystencją deseru Delecty? Zawiesina w Mlecznym Kubku to kisiel zalany mlekiem 0,5%. Przedstawia się jako podszyta wodą rzadzizna. Jabłka nie mają żadnej konsystencji, bo nie istnieją. Za to ryż… Och, kochani, ryż to osobna historia. Czy w ogóle godzi się używać słowa ryż, opisując to paskudztwo? W rzeczywistości bowiem mamy do czynienia z czymś pomiędzy makaronem w kształcie ryżu a sylikonem. Ziarenka odznaczają się żółto-beżowym kolorem, identycznym jak w naklejkach na sufit, które za dnia czerpią światło, w nocy zaś fosforyzują. Po oczyszczeniu z zawiesiny okazuje się, że ten gumowaty sylikon nie ma nawet smaku. Podejrzewam, że pochodzi z fabryki ukazanej w komedii Skrzydełko czy nóżka.

Delecta, Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem, ryż na mleku, szybki deser instant, copyright Olga Kublik

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam tak paskudny deser. Na dodatek musiałam go zjeść trzykrotnie, bo zwiedziona przepiękną szatą graficzną nie podejrzewałam, że jest niejadalny. Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem to w rzeczywistości rozrzedzony mleczny kisiel z sylikonem w kształcie ryżu, bez jabłek i z cynamonem bez smaku. Jeśli on jest produktem spożywczym, mnie w uszach rosną kwitnące paprocie.

Podkreślam, że nie chodzi tu o fakt, iż Mleczny Kubek Delecty jest deserem z proszku. Nigdy, przenigdy nie oceniłam źle suszka tylko dlatego, że jest suszkiem. Zresztą nie miałoby to sensu, bo lubię desery instant. Mleczny Kubek to po prostu produkt o tak nędznej jakości, że podczas degustacji ma się ochotę umrzeć. A potem ożyć i umrzeć jeszcze raz. Przyznaję mu wstążkę wyłącznie dlatego, że cudem przetrwałam.

Ocena: 1 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Delecta, Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem, ryż na mleku, szybki deser instant, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

20 myśli na temat “Delecta, Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem

  1. Zgadzam się całkowicie, to jest paskudne! Choc mnie obrzydziło to, że czułam w nim posmak jabłkowej pasty do zębów. Aż dziwne, że to jest tak paskudne, skoro skład ma całkiem zacny :o

  2. Odpowiedź do wstępu: może dlatego, że zazwyczaj jedzą je osoby nie skupiające się aż tak i nie przywiązujące wagi do tego, co jedzą? Ciebie do nich nie zaliczam, ale mam nadzieję, że wiesz, o co mi chodzi.
    No, i po prostu są produkty, których wydaje się, że nikt nie je, a są. Płatki śniadaniowe na wagę? Ktoś tam kupuje. Czekolady za złotówkę z półek niższych, niż podłoga? No są.

    Ja tam nie jestem przeciwna, bo jak ktoś je chce, to niech je. Po prostu nie wyobrażam sobie, bym ja je miała zjeść. Raz mi się zdarzyło na Alasce w bed&breakfast – myślałam, że mi owsiankę po prostu zrobią, a tu zalewajka. Fuu.
    Już prędzej bym np. na jakimś domku czy coś zjadła pasztet z takiego metalowego opakowania. Swoje owsianki itp. po prostu za bardzo lubię, by się gotowcami zadowolić.

    Przeczytałam recenzję i… myślę, że to już była wystarczająca odpowiedź na to, dlaczego wiele osób suszków nie lubi.
    Kisiel zalany mlekiem? Frużelina i… Ryż? Posiekane silikonowe cycki!

    I w ogóle, dlaczego „Kubek”? Kto je ryż z kubka (no, chyba że chodziło o takie miskowate albo że miska z uchem)? Może ze szklanki od razu.

    Nadal kupujesz wszystko w ciemno w takiej ilości? Naprawdę współczuję, że przyszło Ci tyle tego zjeść.

    1. Płatki, makarony, ryże i kasze na wagę to taki oblech, że nawet nie chcę o nich myśleć. Jak można kupić coś takiego?! Coś tak… po prostu niehigienicznego?! Jeśli komuś zależy na niskiej cenie, spokojnie znajdzie tani produkt dyskontowy w opakowaniu.

      Co do kubków, desery instant zaczęłam jeść w miseczce dopiero parę lat temu. Zaczęło się od konieczności robienia zdjęć na blog, a potem się przyzwyczaiłam. Wcześniej absolutnie zawsze jadłam budynie, kisiele, kaszki etc. w kubku. Każdy tak jadł w moim domu.

      Nadal :/ Już nie będę, przysięgam. To samo ze słodyczami. Chcę się nauczyć kupować pojedynczo.

      1. No jak to? Nie rozumiem … ja zawsze wszystko jem z mojego dużego kubka :) to wygodne bo raz że się człowiek nie parzy, dwa wolniej stygnie co jest ogromną zaletą w szczególności teraz gdy jest zimno i hula wszędzie wiatr :) owsianki, budynie i kiśle po ugotowanou z garka zawsze przelewam do kubka tak samo jak małe porcje zupy. Nawet płatki na mleku jem z kubka więc dla mnie to standardowa procedura ;)

        Co do produktów na wagę to kupuje gdy mogę otworzyć nowe opakowanie ;) zazwyczaj parę kolejnych do wsypania paczek płatków albo wafli leży pod albo na półce. Inaczej bym w życiu tego palcem nie tknęła a co dopiero zjadła :/

        1. Płatki z mlekiem w kubku? Musisz jeść malutkie porcje. Moje śniadanie musiałabym umieścić w co najmniej sześciu kubkach, co byłoby upierdliwością, a nie ułatwieniem.

          Na wagę z opakowania? Jak to działa?

          1. No normalnie :D pod półką z produktami na wagę leżą przygotowane do uzupełnienia już wykupionego pojemnika następne paczki do wsypania przez pracownika. Bierzesz, otwierasz i nakładasz świeżo otwarty produkt, nieopluty, nieobmacany, no dziewiczy że tak powiem. Resztę wsypia do pojemnika ;)

            Mój kubek ma pojemność 500 ml :P

        2. Martha, ale kubek to jednak kubek… trzymasz go za ucho? Mi by było niewygodnie. Mam miskę, w której jedzenie prawie nie stygnie, ma taką jakby podstawkę i genialnie się za nią trzyma, więc ja tak sobie nie wyobrażam z kubka – mam lepsze (dla mnie) rozwiązanie. :D Zup nie jadam – moje są raczej kremami jak już i jest w nich tyyyle warzyw, że żaden kubek by nie pomieścił. Ale i owsianki itp…. Wątpię, by mój kubek ją zmieścił.

          1. Zupy mleczne i obiadowe jem w misce. Kaszę czy ryż z warzywami też jem w misce. (Śniadanie i obiad mają odrębne miski, nie zamieniam ich). Miskę trzymam w powietrzu, kładąc pod nią dłoń i drugą ręką wiosłując łyżką lub widelcem. Kubka 500 ml w kształcie miski używam tylko do zupek chińskich, bo tak się jadło w moim domu rodzinnym i zupka chińska nie pasuje mi do innego naczynia. Kwestia przyzwyczajenia :)

      2. Kisiel itp. jak najbardziej kojarzy mi się ze szklanką, ale już ryże / kasze – niee. Może dlatego że ja takich tworów gotowych nie jadałam nigdy, a w domu jak robiono owsiankę czy coś, to przelewano do takich „talerzy do zup” (yyy). Teraz mam swoją kochaną miskę do owsianek itp. + drewnianą do lodów i „tworów na zimno” (mieszanych jogurtów itp.) i 0 problemów co z czego się je. Ale to jak z kieliszkami – są specjalne do różnych alkoholi, a ja mam swój, nie wiem do jakiego – dla mnie służy do wszystkiego prawie, bo lubię.

        1. Kieliszka do czerwonego wina – to mój ulubiony kształt – używam do białego, szampana, Pepsi, soku… wszystkiego, co pije się na zimno. „Talerzy do zup” nienawidzę i nigdy nie kupiłam. Do obiadu kaszowego mam miskę a la kwadratową, do zupowego klasyczną miskę. Kocham miski! I łyżeczki :P

  3. Myślę, że wiele osób kupuje takie produkty, bo nie wie, że podobne można w łatwy sposób zrobić samemu – zawsze łatwiej jest zalać wodą zawartość papierka niż ugotować samemu ryż, choć nie zajmuje to wg mnie wiele czasu. A poza tym, często uważa się je za bardzo zdrowe, niewiele osób czyta składy, a napisy na opakowaniu mówią 100% naturalne składniki i polskie mleko – po co wgłębiać się w szczegóły :P Dla mnie takie rzeczy smakują chemicznie i wolę nie testować nowości ;)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.