Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu

Kupując karmelowe wafle ryżowo-kukurydziane marki Good Food, zdecydowałam się zaprosić do domu również wersję o smaku słonego karmelu. Nie jest to może moje ulubione połączenie, niemniej od czasu do czasu trafiam na taki karmelowy słodycz, w którym soli jest tylko trochę i całość wychodzi przyjemnie.

Moje mieszane uczucia przerodziły się w naiwny optymizm po degustacji czysto karmelowych wafli Good Food. Spodziewałam się, że słonokarmelowe okażą się równie pyszne.

Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu, copyright Olga Kublik

Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu

Ze wszystkich wafli zbożowych preferuję kukurydziane – są idealnie kruche i chrupiące, nie to co ich styropianowe ryżowe odpowiedniki. Wśród tych drugich wyjątkiem są wafle wykonane z ryżu brązowego, w których chrupkość osiąga przyzwoity poziom. Ponieważ Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu marki Good Food stanowią połączenie kukurydzy (grysu kukurydzianego) i pełnoziarnistego ryżu brązowego, wiedziałam, że pod względem konsystencji okażą się doskonałe.

Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu marki Good Food dostarczają 380 kcal w 100 g.
Karmelowe wafle ryżowo-kukurydziane z solą ważą 30 g i zawierają 114 kcal.

Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu, copyright Olga Kublik

Pod względem kolorystyki i wagi oraz w dotyku wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu są nie do odróżnienia od czysto karmelowych. Dają się poznać jako leciutkie, cudownie chrupiące i kruche. Łamią się z głośnym trzaskiem. Wizualnie przywodzą na myśl złote medale – są piękne.

Jeśli sądzicie, że słonokarmelowe wafle ryżowo-kukurydziane pachną podobnie lub równie ładnie, co czysto karmelowe, jesteście w błędzie wielkim jak moja nienawiść do pestek malin, melonów i memłających się wiórków kokosowych razem wziętych. Wafle o smaku słonego karmelu Good Food pachną tak obleśnie, iż zwątpiłam, że są produktem jadalnym. Kojarzycie modelinę Play-Doh? Przysięgam na moje zdrowe nerki, że wafle Good Food pachną identycznie. Są potężnie intensywne pod względem aromatu, w 100% syntetyczne, słone i modelinowe. Nie ma w nich ani nuteczki słodyczy.

Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu, copyright Olga Kublik

Smak karmelu również jest inny niż w odpowiedniku czysto karmelowym. Nie czuć już retro Szyszki ani kolorowych chrupek kukurydzianych. Pojawiają się plastikowy karmel, stary tłuszcz i gorycz starej, zepsutej, zjełczałej kaszy. Gdyby modelina Play-Doh była jadalna, smakowałaby właśnie tak.

Po pysznych, choć przesadnie słodkich waflach karmelowych Good Food wprost nie mogę uwierzyć, że wafle kukurydziano-ryżowe o smaku słonego karmelu są tak obrzydliwe. Po wzięciu pierwszego gryza nie wiedziałam, czy mam ­to-to przełknąć, czy czym prędzej wypluć. Nie sądzę, aby kupione przeze mnie wafle były zepsute – miały dobry termin ważności i nie nosiły śladów pleśni czy czegokolwiek innego. Mimo tego ich smak okazał się potworny. Nie wierzę, że mogą komukolwiek smakować.

Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu, copyright Olga Kublik

Przysięgam, że tak obleśnego i niejadalnego produktu potencjalnie spożywczego jeszcze w ustach nie miałam. Wszystkie słodycze ocenione do tej pory na 1 chi chowają się przy waflach Good Food o smaku słonego karmelu. Piękne złociste krążki są połączeniem zjełczałego oleju, zepsutej kaszy, kwaśnej słodyczy, goryczy i modeliny Play-Doh. Nie byłam w stanie zjeść nawet połowy wafla.

Ocena: 1 chi
(żałuję, że dysponuję ujemną skalą)


Skład i wartości odżywcze:

Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik


Bonus: opinie mamy i jej ukochanego

Good Food, Slony Karmel Wafle ryzowo-kukurydziane o smaku slonego karmelu, opinia mamy i Tomka

13 myśli na temat “Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu

  1. Zaskoczyłaś mnie tą opinia, aż się zastanawiam czy ze mną jest wszystko w porządku xD nie czułam nic zjełczałego ani modeliny, tylko po prostu karmelowo – słone wafle przypominające mi słodki popcorn karmelowy. Nie mam pojęcia, od jakiego składnika mogły pochodzić te wszystkiego obleśności. A może trafiłaś na jakąś wadliwą partie? Bo naprawdę jestem w szoku i zaczynam się martwić czy aby na pewno moje zmysły działają poprawnie :D

    1. Nie wiem jak u Olgi, ale u mnie wszystkie trzy kupione w różnych miejscach i czasie paczki (z czego jedna przez pomyłkę i jedna podarowana przez kogoś) zawierały równie obrzydliwe twory. Z każdej z nich wywaliłam do kosza okolo 2 i 2/3 wafla. 🤮🤮🤮

      1. Kasiu, jadłam te wafle tylko raz, co jednak w zupełności mi wystarczy. Przykro mi, że Ty nacięłaś się trzykrotnie.

    2. Może trafiłam na zepsute, trudno powiedzieć. Na pewno nie będę marnować kolejnych pieniędzy na coś, co tak mnie przeorało obrzydliwością.

  2. W pierwszej chwili pomyślałam, że sól w takim produkcie pewnie wyjdzie niekontrowersyjnie, tak jakoś o popcornie itp. pomyślałam. Przecież takie rzeczy ludzie normalnie jedzą. Czytam i… Ech.

    „Nie byłam w stanie zjeść nawet połowy wafla” – oho, pojechałaś mną i moim „nie dałam rady nawet kostce”. Zawsze się trochę głupio czuję, jak raptem kęs czegoś mnie pokonuje, ale… Nie no, to wyczyn tak paskudne… z-założenia-jedzenie robić.

    Współczuję. Stary tłuszcz, plastikowy karmel… I w ogóle sam taki wafel. Miałabym traumę.

    1. Tyle że mnie ugryzienie produktu i wywalenie reszty się nie zdarza. W przeciągu pięciu lat blogowania nie dałam rady czegoś zjeść z uwagi na obrzydliwość może ze trzy razy. I nic, absolutnie nic nie było tak obleśne, jak te wafle. Przysięgam na cokolwiek. Miałam wrażenie, że jem coś zepsutego.

      1. Ja czasem tak odbieram niektóre czekolady, które potem rodzice zjadają z minami „czego ty chcesz”, ale to obstawiam, że przez kontrast po tych czystych lepszych.

  3. Trochę zbaczam. Jestem fanką ryżowych naturalnych. Zazwyczaj w sklepie jest rotacja firm (mieszkam na wsi wiec nie mam wielkiego wyboru sklepów ) już po raz enty nacięłam się na wafle Sante. W naturalnych można wyczuć każde niechciane paskudztwo. W Sante właściwie czuć tylko jedno. Pleśń. Nie wiem czy oni susza spleśniały z odrzutu ryż i potem robią wafle??? Tagi się jeść nie da. Jak nie ma innych firm to sobie myśle może tamte partie były wadliwe. Dzisiaj jednak to samo…

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.