Glutenex, bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym

Jak wynika z mojego doświadczenia, słodycze bez glutenu są twarde, blade i przesłodzone, ale jednocześnie obłędne smakowo. Najwięcej słodyczy bezglutenowych poznałam za sprawą marki Schar. Szczególnie posmakowały mi wafle: Snack, Noccioli, Quadritos i Wafer Pocket. Podczas kupowania słodyczy na Dzień Dziecka w ramach samoprezentu chciałam upolować kilka nowych produktów Schara, niestety trafiłam na skromny wybór wariantów, na dodatek w nieatrakcyjnych cenach.

Aby nie być bezglutenowo stratna, postanowiłam znaleźć dla wyrobów Schara godne zastępstwo. Na regałach ze słodyczami bez glutenu zobaczyłam przepiękne różowo-białe kartoniki z apetycznymi obrazkami. Tak oto poznałam słodycze marki Glutenex (a może Bezglutenex? Hłe… hłe… hłe…). Korzystniejsza od tworów Schara cena sprawiła, że mogłam wziąć dwa opakowania: Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym oraz nieprzetłumaczone na język polski Excellent Butter Cookies – ciastka maślane.

Glutenex, bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym, copyright Olga Kublik

Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym
wafle bez glutenu

Mimo iż Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym znalazły się w alejce ze zdrową żywnością, ich skład pozostawia wiele do życzenia. Zawiera m.in. cukier (i to na pierwszym miejscu!) i częściowo utwardzony tłuszcz palmowy. Najwyraźniej etykieta bez glutenu wystarczy, by sklasyfikować produkt jako zdrowy.

Bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym marki Glutenex dostarczają 495 kcal w 100 g.
9 wafli bez glutenu z kremem czekoladowo-orzechowym powinno ważyć 60 g i zawierać 297 kcal.
1 wafelek bez glutenu marki Glutenex powinien ważyć ok. 7 g i dostarczać 35 kcal.

Glutenex, bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym, copyright Olga Kublik

Niepozorne wafle bez glutenu pachną obłędnie. Kiedy byłam młodsza, nie przepadałam za sprzedawanymi na wagę waflami tortowymi przekładanymi gęstym kremem kakaowym (a czasem dodatkowo dżemem). Ich zapach jednak uwielbiałam – intensywny, bogaty, słodki, esencjonalnie kakaowy i wręcz wilgotny. Dokładnie tak samo pachną wafle bezglutenowe Glutenexu.

W opakowaniu wafli bez glutenu mieści się osiemnaście sztuk, które powinny ważyć 120 g. Jak wynika z moich obliczeń, dwa wafle są w bonusie, ponieważ wystarczy osiem, żeby zobaczyć na wadze 60 g. Wszystkie są blade, jak na słodycze bez glutenu przystało. Zawierają pojedynczą warstwę ciemnego kremu czekoladowo-orzechowego (w zapachu nie zdradzają obecności orzechów), z uwagi na co przywodzą na myśl Sandwiche Loackera. Płat waflowy odchodzi od nadzienia bez najmniejszego problemu.

Glutenex, bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym, copyright Olga Kublik

Bezglutenowy płat waflowy jest niespecjalnie atrakcyjny. Daje się poznać jako twardy i styropianowy. Ma bardzo słodki smak – zupełnie bez sensu. Przywodzi na myśl nie wafel, ale… biszkopty jajeczne kocie języczki. Nawet poziom słodyczy odpowiada tym biszkoptom, które zawsze pokrywa cukrowa glazura.

Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym Glutenexu zachwycają ilością kremu, zawłaszcza jak na tak małe wafelki. Nadzienie jest mięciutkie, plastyczne (nie plastelinowe!), gęste, tłuściutkie i ziarniste od cukru. Ma smak tak słodki, że zęby opuszczają jamę gębową z zamiarem wykonania telefonu do dentysty. Wydaje się wręcz, że krem został wykonany w 90% z cukru. Za to jego poziom czekoladowości… o mamo! Czekoladowość osiąga 200%. Czuć ją nawet bardziej niż w niejednej tabliczce czekolady. Coś pięknego.

Glutenex, bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym, copyright Olga Kublik

Wafle bez glutenu Glutenexu są stetryczałe i styropianowe, a poziom cukrowości w całokształcie budzi zgrozę. Cóż jednak z tego, skoro konsystencja i smak kremu to obłęd, dla którego warto znieść wszelkie niedogodności? Czekoladowość bezglutenowego produktu zalewa kubki smakowe, umysł i serce. Orzechów nie sposób wychwycić, więc równie dobrze mogłoby ich nie być w nazwie.

Bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym zagościły w moim domu jednorazowo. Obawiam się, że nie przeżyłabym drugiego spotkania z taką dawką cukru (każdy siedmiogramowy wafelek to kilogramowy wór cukru). Bez gorzkiej kawy czy herbaty nie warto do nich nawet podchodzić. Ich smak jednak… ich smak… to właśnie on sprawia, że zakupu ani trochę nie żałuję.

Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Glutenex, bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

13 myśli na temat “Glutenex, bezglutenowe Wafle z kremem czekoladowo-orzechowym

  1. Nigdy chyba nie jadłam bezglutenowych slodyczy, więc nie mam pojęcia, czy będzie mi odpowiadać ich struktura i smak. Czytając Twój opis tych wafelków najpierw – po tej lawinie cukru – spodziewałam się niskiej oceny, ale kiedy nadeszła czekoladowosc… Kurcze, skoro są tanie, bardzo słodkie i mocno czekoladowe, to może i bym kupiła na spróbowanie? Ale nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek widziała je w sklepie.
    A propos wafli z dzieciństwa – u mnie robiło się takie z kajmakiem, uwielbiałam je <3

  2. Ja z glutenexu jem tylko biszkopty bez cukru w polewie czekoladowej. Na szczęście gluten mi nie straszny ;) więc zostanę przy normalnych waflach :)

  3. Raptem wczoraj oglądałam jakiś materiał, w którym m.in. o glutenie było, że to miękki zlepiacz (tak w skrócie), więc już rozumiem twardość rzeczy bez niego. Ale dlaczego one są takie blade? Nie wypiekają się mocniej?

    Ależ nazwa nie jest głupia! Może może że „gluten ex” – jak eksdziewnczyna ex chłopak / dziewczyna?

    Takich wafli na wagę nigdy w pobliżu mnie nie było, haha, tylko za szkłem w sklepach, ale u nielubianych dziadków w podobie sami robili takie waflo-ciasta i zawsze postrzegałam je jako coś parszywego i odrzucającego. W dodatku śmierdziały cukrem i wsią, więc nie mam podobnych wspomnień, haha.

    Cukrowość… Straszna. Nie sądzę, by cokolwiek tak cukrowego mogło mi smakować. I aż mnie zastanawia, jakim cudem wyszły tak czekoladowo. Nadmiar cukru właśnie według mnie strasznie tłumi smaki, więc… Dziwne.
    Nie lubię, jak dają w nazwie coś, czego nie czuć. Nawet nie zawsze chodzi o to, że np. w czymś nie czuć orzechów i uważam, że POWINNY TAM BYĆ ZA WSZELKĄ CENĘ, bo właśnie i bez nich może być smacznie, ale wtedy po co w nazwie? Nie lubię być wprowadzana w błąd.

    W kwestii biszkoptów – może są podobne, bo chodzi o mąkę? Ona nie jest bazą biszkoptów, a obstawiam, że gluten jakoś tam smakuje.
    I… biszkopty zawsze są pokryte cukrową glazurą? Tego nie wiedziałam.

    PS „nie zdarzają obecności orzechów”.

    1. Odnośnie cukru mam wprost przeciwne zdanie. Podkreśla, a nie zabija smak. Przykład: ciemne czekolady. Te bez cukru z wysoką zawartością kakao są dla mnie oleisto-nijakie.

      Biszkopty okrągłe – nie. Biszkopty kocie języki – zawsze.

      Dzieny <3

  4. Ja akurat na tydzień odstawiłam gluten, co za zbieg okoliczności :D Ale jednak wolę poczekać i zjeść Knoppersa z glutenem niż eksperymentować z waflami, których skład nie zachęca do niczego, a poziom słodkości odstrasza :P

      1. Testowo, mam ostatnio tak suchą skórę, że muszę wytestować od czego, więc ten tydzień mam gluten free, a jak nic się nie zmieni, to będzie tydzień bezmleczny (w sensie beznabiałowy, bo mleka samego w sobie to nie piję).

        1. Mam skórę suchą jak wiór od zawsze, ale znam powód – niemal nie przyjmuję płynów. Wychowałam się w domu, w którym niewiele się piło, przez co nie mam nawyku picia. Poza tym wydaje mi się to męczące. Niektórzy nie ruszają się bez butelki wody – podziwiam!

            1. Ja piję sporo akurat i zawsze zabieram ze sobą bidon z wodą, choć mogę cały dzień nic nie pić i nie czuję, abym musiała, ale staram się uzupełniać płyny na bieżąco.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.