Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor

Sto lat po ostatniej degustacji Quest Bara uznałam, że najwyższa pora zamówić kolejne batony proteinowe: niepróbowane wcześniej warianty. Tak oto w moich zbiorach pojawiło się pięć nowych białkowych słodyczy. Ponieważ nie miałam pomysłu na ustawienie kolejności degustacji – Quest Bary są nieprzewidywalne! – posłużyłam się datami ważności. Jako pierwszy na talerzyk trafił Quest Bar Maple Waffle Flavor, czyli baton proteinowy o smaku gofra z syropem klonowym (mmm).

Już na wstępie uprzedzam, że Quest Bary to bardzo specyficzne słodycze. Są skierowane do osób ćwiczących i budujących masę mięśniową, więc mają podwyższoną zawartość białka i obniżoną cukru. Zostały przeładowane naturalnymi słodzikami (np. stevią), które trudno zignorować. Aby docenić ich smak, trzeba przymknąć oko na ów fakt. W przeciwnym razie Quest Bary mogą się wydać paskudne i niejadalne.

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, copyright Olga Kublik

Quest Bar Maple Waffle Flavor

Przyzwyczajona do tradycyjnej budowy Quest Barów – zwartej i twardej proteinowej bryłki urozmaiconej mącznymi wyspami – doznałam szoku, gdy wyciągnęłam z opakowania Quest Bar Maple Waffle Flavor. Albo raczej wyszarpałam, gdyż wypełniające go gejzery płynnego a la karmelowego syropu klonowego – których się ani trochę nie spodziewałam – skleiły baton proteinowy Quest Nutrition z folią na amen. Zanim udało mi się go uwolnić, rozszarpałam opakowanie na kilka części niczym dzikus.

Quest Bar Maple Waffle Flavor od Quest Nutrition dostarcza 317 kcal w 100 g.
Baton proteinowy o smaku gofra z syropem klonowym waży 60 g i zawiera 190 kcal.

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, copyright Olga Kublik

Baton proteinowy Quest Bar Maple Waffle Flavor w wersji surowej pachnie dusznym karmelowym popcornem, co niewątpliwie jest przyjemne. Ponieważ jednak nie lubię batonów Quest Nutrition na zimno, odkroiłam niewielki pasek, a resztę wsadziłam do piekarnika na 15-20 minut. Niestety to zupełnie zmieniło i zepsuło zapach. Ciepły baton proteinowy przywiódł mi na myśl słodkie zepsute mięso i spalone igliwie.

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, copyright Olga Kublik

Po wyciągnięciu z piekarnika baton białkowy Quest Bar Maple Waffle Flavor stał się pulchny w środku i obłędnie chrupiący z zewnątrz. Chrupał wręcz tak głośno, że gdybym miała współlokatorów, obudziliby się i przyleźli wysępić kawałek. Poza tym spójrzcie sami, jak rozkosznie urósł!

Syrop klonowy, który w wersji surowej przypomina gęsty i zwarty karmelowy smar czy kleisty dziegieć, po upieczeniu nieco przysechł i został ujarzmiony.

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, copyright Olga Kublik

Spodziewałam się, że Quest Bar Maple Waffle Flavor okaże się tak pyszny, jak zapowiada to obrazek na opakowaniu. Nic z tego. Karmelowy popcorn odnotowany w zapachu znajduje się na setnym planie. Poprzedzające go dziewięćdziesiąt dziewięć planów zajmuje głównie słodziuteńki, syntetyczny, obmierzły słodzik (ależ ja nienawidzę stevii!). Dodatkiem do niego jest karmelowe igliwie. W najbardziej przypieczonych fragmentach pojawia się przyjemna nuta wypieczonych paluszków.

Przypieczony syrop klonowy ma smak gorzkawego palonego karmelu z nutą kawy. Konsystencją przypomina domowe twarde cukierki. Stanowi najlepszy punkt kompozycji.

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, copyright Olga Kublik

Mimo iż niemal każdy próbowany przez mnie baton proteinowy Quest Nutrition lepiej smakował na ciepło, Quest Bar Maple Waffle Flavor stanowi wyjątek. W wersji surowej nie morduje aż tak bardzo – mimo iż nadal morduje – słodzikiem. Płynny syrop klonowy przypomina nadzienie z Pawełka toffi, tyle że bez alkoholu. Konsystencja odpowiada gumce, którą da się żuć.

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, copyright Olga Kublik

Pierwszy baton Quest Bar, który miałam okazję jeść, wydał mi się wstrętny. Do dziś nie wiem, czy wynikało to z mojego nieprzygotowania do zatrważająco wysokiej słodzikowości, czy po prostu trafiłam na obleśny wariant. Ta sama niepewność towarzyszyła mi, gdy jadłam Quest Bar Maple Waffle Flavor. Czy lata rozłąki z batonami proteinowymi Quest Nutrition sprawiły, że odzwyczaiłam się i przestały mi smakować, czy może jednak Quest Bar Maple Waffle Flavor jest wyjątkowo obmierzły? Odpowiedź na to pytanie miała nadejść kolejnego wieczora, podczas degustacji drugiego wariantu.

Na tę chwilę werdykt brzmi: Quest Bar Maple Waffle Flavor jest ponadprzeciętnie paskudny i stanowi ujmę na honorze batonów proteinowych Quest Nutrition, które większości lubię.

Ocena: 1 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

8 myśli na temat “Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor

  1. Zapach po upieczeniu przeraża :o on na pewno miał dobrą datę waznosci? :O
    Stewii nie znosze, więc podejrzewam, że moja ocena bylaby równie drasryczna, skoro czuć głównie słodzik. Ech, a smak gofra z syropem klonowym brzmiał tak amerykańsko i pysznie. Jak widać lepiej zjeść po prostu gofra, a nie rzeczy „o smaku” :)
    Ps na początku masz małą literówkę: „podwyższoną zawartość biała” ;)

    1. Miał, miał dobrą. Słodzikowość jest przerażająca we wszystkich Questach, niestety. Trzeba je kochać albo nienawidzić :P

      Dziękuję, sokole oczko ;*

  2. To niewątpliwie wielka zaleta pilnowania i zwracania uwgai na daty. Mi też czasem pomagają, po co sięgnąć najpierw.

    Smak wydał mi się pomysłowy i fajny, ale na oko. Już klikając, byłam sceptyczna. Nie wiem jednak dlaczego, ale wydał mi się z wyglądu jakiś taki… Obiektywnie smakowity? Karmelowy smar, także wersja przypieczona – o rany. Szkoda tylko, że mój entuzjazm wiąże się tylko z wyglądem, bo… Domowe twarde cukierki? What?!
    Słodzik i igliwie? Igliwie jako nuta czekolady wydaje mi się smakowite, ale tutaj wyobrażam je sobie zupełnie inaczej. W ogóle jak pomyślę o kawie ze slodzikiem i… Nadzienie Pawełka bez alko? W żujnej formie? Brr. Swoją drogą, aż trudno mi sobie Pawełka bez alkoholu wyobrazić. Ok, pamiętam go sprzed wielu lat, no ale… (Raczej nie dam się Mamie namówić, bym spróbowała teraz – chce znać moją opinię, lecz chyba wolę zostać z miłymi wspomnieniami).

    Wiedziałam, że to nie dla mnie, bo z założenia mnie od Questów odrzuca, ale że Tobie aż tak nie smakował… Hm. Zdziwiłam się. Tym bardziej, że czytałam u Ciebie opisy, które brzmiały o wiele gorzej, a ocena była wyższa.

    1. Zgadzam się, że Pawełek i jebitny spiryt idą w parze i nie sposób ich rozdzielić :P

      Quest gofrowy niestety wyszedł tragicznie. Byłam bardzo, bardzo rozczarowana. Napisałabym, że wciąż jestem, ale nie – już mi przeszło. Jeszcze mnóstwo smaków przede mną, w tym zapewne kilka srogich obrzydliwców.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.