Millano-Baron, Magnetic Biała czekolada jagodowa

Biała czekolada jagodowa biedronkowej marki Magnetic – w rzeczywistości Millano – to tabliczka dostępna w maju 2019 roku w ramach czekoladowego cyklu zorganizowanego przez Biedronkę. Cykl ów polegał na wypuszczaniu każdego miesiąca nowej czekolady, która po wyczerpaniu zapasów nie była już dostępna. Mnie zainteresowały tylko dwie tabliczki: dzisiejsza czekolada biała jagodowa i mleczna z nadzieniem miętowo-truskawkowym. Obie upolowałam razem z Marcinem z pamiętnych Dietetycznych Demaskacji podczas pobytu w Warszawie (dziękuję za polowanie i cudowny weekend).

Co prawda Biała czekolada jagodowa miała niemal półroczny zapas do końca ważności, ale podejrzewałam, że okaże się doskonała, wobec czego chciałam wysłać fragment – wraz z innymi słodyczami – słodyczowej wróżce Ani w podzięce za cudowny prezent mikołajkowy. Oto powód wczesnego otwarcia.

Magnetic Biała czekolada jagodowa, czekolada z Biedronki, copyright Olga Kublik

Magnetic Biała czekolada jagodowa
czekolada z Biedronki – maj 2019 rok

Parę zdań wyżej napisałam, że Biała czekolada jagodowa była jedną z dwóch, które mnie zainteresowały. To nie do końca prawda. W rzeczywistości przytuliłam w ramach otarcia łez po Białej czekoladzie malinowej, którą przegapiłam z bliżej nieokreślonego powodu. Chciałaś czekoladę z malinami?! – możecie zapytać z niedowierzaniem. Owszem, choć wcale nie z uwagi na smak, lecz na przepiękny różowiutki kolor. Cóż poradzę, że mimo prawie trzydziestu lat na karku jestem estetycznym przedszkolakiem?

Biała czekolada jagodowa Magnetic z Biedronki dostarcza 543 kcal w 100 g.
Jagodowa czekolada biała od Millano w rządku (3 kostkach) waży ok. 17 g i zawiera 91 kcal.

Magnetic Biała czekolada jagodowa, czekolada z Biedronki, copyright Olga Kublik

Można by się spodziewać, że Biała czekolada jagodowa będzie pachniała ujmująco, prawda? Idealną śmietankową białą czekoladą muśniętą jagodami zerwanymi prosto z krzaczka. Do kompozycji mogłaby dołączyć wanilia albo mleczność. To brzmi bardzo przyjemnie. Cóż, rzeczywistość nie sprostała moim oczekiwaniom. Jagodowa biała czekolada z Biedronki… cuchnie. Oddaje gorzkie białe leki, wielkie i trudne do przełknięcia antybiotyki, których w dzieciństwie nałykałam się więcej niż pięć dowolnych dzieciaków razem wziętych. Gorzkie leki są podszyte mdlącą słodzikową owocowością. Na setnym planie pojawia się nuta białej czekolady – podrzędnej, taniej, no-name’owej. Całość składa się na wstrętne antybiotyki, które urozmaicono syntetycznym smakiem owoców, żeby dzieci nie buntowały się podczas przełykania.

Tabliczka została podzielona na aż sześć rządków po cztery kostki, by skorzystało z niej więcej osób (mmm, po odnotowaniu zapachu aż się chce sięgać po kolejne kostki!). Kolor jest atrakcyjny, bo jagodowo-unicornowy. Na każdej kostce pojawia się M jak Magnetic (a przy okazji Millano).

Magnetic Biała czekolada jagodowa, czekolada z Biedronki, copyright Olga Kublik

W dotyku Biała czekolada jagodowa z Biedronki jest niczym świeża plastelina. Naciskana palcem lepi się, lecz nie topi. Nie zostawia też tłustych śladów na palcach. Przynajmniej na początku. W trakcie degustacji bowiem, kiedy trzyma się ją w dłoni i próbuje delektować, rozpływa się i ślizga (miejcie na uwadze, że jadłam ją w grudniu, gdy było zimno; jaka byłaby latem?!). W ustach rozpuszcza się błyskawicznie i bagienkowo, więc w porządku. Niestety jest przepotężnie ziarnista. Nawet nie proszkowata, ale właśnie ziarnista – drobnym cukrem. Jagody pojawiły się w formie chrupiącego szkła, identycznego jak w lodach i deserach, przy czym w przywołanych tworach strzelają i musują na języku, a tu po prostu chrupią.

W smaku Biała czekolada jagodowa Magnetic z Biedronki – potencjalnie bliska doskonałości – jest obrzydliwa. Baza została wykonana z taniej i ordynarnej białej czekolady. Na niej nabudowano gorycz białych leków antybiotykopodobnych oraz lekowe aromaty owocowe rodem z Fervexu czy Febrisanu. Kawałki jagodowe są siedliskami kwasu. Kiedy się rozpuszczają, syntetyczna kwaśność wzmaga się i przejmuje degustatora zgrozą. Cukrowość osiąga niewyobrażalny poziom. To cukrowość do sześcianu.

Magnetic Biała czekolada jagodowa, czekolada z Biedronki, copyright Olga Kublik

Biała czekolada jagodowa z Biedronki to moja pierwsza biała czekolada Millano. Jeśli jest rzetelną przedstawicielką białych czekolad tej marki, mam nadzieję, że w moich zbiorach nigdy nie pojawi się żadna inna. Stanowi połączenie taniej białej czekolady, gorzkich leków antybiotykowych, syntetycznego smaku owocowego nadanego tymże lekom, piekielnej kwasowości jagodowego szkła i ordynarnej cukrowości. Idealnie wpasowuje się w grupę słodyczy niskiej jakości, sprzedawanych w kioskach w latach 90, których składy stanowiły litanię do świętego surowca E. Biedna Ania, której wysłałam połowę!

Kojarzycie kwaśne spraye do psikania na język, kwaśne proszki z rurek, strzelające cukierki i inne chemiczne bomby słodyczowe z końca XX wieku? Biała czekolada jagodowa z Biedronki to ich współczesna siostra. Choć obiecałam sobie, że nie będę przeklinać w recenzjach słodyczy, tym razem muszę, ponieważ tabliczka aż się prosi o zmianę nazwy na Białopodobna tabletkolada chujagodowa.

Ocena: 2 chi
(bo ładnie wygląda i nie skutkuje pawiem)


Skład i wartości odżywcze:

Magnetic Biała czekolada jagodowa, czekolada z Biedronki, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

16 myśli na temat “Millano-Baron, Magnetic Biała czekolada jagodowa

  1. Szczerze mówiąc kusila mnie ta czekolada, nawet bardziej niż malinowa. Co prawda malinowa ładniej wygląda, ale jednak od malin wolę jagody. Szkoda że jest tak paskudnie lekowa i obleśna :( właśnie dużo osób kiepsko ją odebrało, za to podobno malinowa była o wiele lepsza. Truskawkowo miętowa w ogóle mnie nie kusiła :D a Twoja nowa nazwa tej czekolady jest genialna xD

  2. Wyobraź sobie, że ta tabliczka przy malinowej siostrzyczce to jest naprawdę zjadliwa, tamta to dopiero… Chujomalina.

    Mam nadzieję, że Cię to pocieszy bo po tamtej pół kostki (WTF!?) odpadłam i szorowałam język pod kranem xD

  3. Wcale nie biedna! Wyobraź sobie, że bardzo mnie ta czekolada ucieszyła. Kupiłam malinową z ciekawości i z zaskoczeniem stwierdziłam, że mi smakuje. Oczywiście zanim jej spróbowałam jagodowej już dawno nie było w Biedrze, a po malinowej miałam na nią ochotę, także był to trafiony prezent : )

  4. Z Mamą zastanawiałyśmy się, czy jej kupić, bo jagodowy to jej ulubiony smak w jogurtach itp.

    Świetnie rozumiem, że chciałaś malinową ze względu na wygląd. Raz, że rzeczywiście fajnie wyglądają te białe owocowe (ale po Zotterach Labooko ja już podziękuję, nie lubię ich). Mało tego! Ja nawet od Mamy ciastko Hershey’s spróbowałam, bo ładne i fajny zamysł. Ech.

    Mnie aż tak nie zdziwiło, że cuchnie. Zottery prawie w ogóle nie pachniały, więc czuję, że owoce w białej jakoś… Zdychają. xD Tak właśnie nimi mdło jak słodzik – taak, to mi jakoś tak nawet na oko do tego pasuje. Szkoda.

    Po ilu kostkach bym sie uśmiechnęła? (Kojarzysz tę reklamę? Chyba Alpen Gold.) Tfu-tfu! Po ilu bym pluła?

    Struktura mniej więcej jest mi znana. Ok, mi Twoje nuty leków w czekoladach mogą smakować… Ale w ciemnych. Tutaj to inny wydźwięk. Gorycz i kwach przypominają mi niemalinowe kawałki malin w ciastkach jednych… Także w oparciu o nie wysnułam wniosek, że owoce suszone czy no nie wiem… jakieś takie… Poddane obróbce (w ciastkach pieczenie, tu – mieszanie z gorącą masą?) coś dziwnego robi owocom.
    Oczywiście jednak są i dobre, ale chyba trzeba jakoś umieć to ogarnąć.

    A tak w ogóle – ha! Spraye znam! I nie, nie chciałabym czekolady kojarzącej się z nimi. Dobrze, że z Mamą olałyśmy całą tę linię Biedronki. Ja „Bo Baron”, Mama bo ostatnio jakoś czekolady jej nie kręcą.

    1. Będę udawać, że nie widziałam fragmentu o ciastkach Hershey’s, inaczej musiałabym Cię zgładzić. Reklamy Alpen Gold za cholerę nie pamiętam. Pamiętam tylko coś o ostatniej kostce Milki, acz podejrzewam, że Twoja reklama jest duuużo starsza. Na co przerzuciła się mama?

      1. Tak, moja reklama to jakiś staroć.

        Nie to, że się przerzuciła. Czekolady zawsze w hierarchii słodyczy były u niej za wszystkimi batonami, ciastkami, czekoladkami, truflami itp. Teraz po prostu je ich jeszcze więcej, a czekolad jeszcze mniej. W ciągu ostatnich dni to tylko batony a’la Bounty z Tesco (kupiła chyba z 20 jak zamykali) i sezamki (ponoć te Wedla to najgorsze parszywce, jakie jadła – nie czuć sezamu, a sam cukier i miękkawe).

        PS Trufle… a jak mowa o jednym? Jeden… trufel? xD Cukierek (jak Odry), a nie że trufla w sensie masa taka.

          1. Właśnie podoba mi się ten „trufel”, ale… kurde, cukierki jako „trufla”? „Zjadłam truflę” (w domyśle: kupioną na wagę w Biedrze) śmiesznie brzmi. Łe, w zależności od tego o czym, będę pisać albo w cudzysłowie, wyjaśniając, że to twór własny, albo poprawnie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.