I Sartorelli, Biscotti al Cacao e Nocciole

Co mówią o kraju powstania zagraniczne słodycze? Najczęściej niewiele. Mając na wyciągnięcie ręki tysiące słodyczy produkowanych za granicą, zapominamy, że nie są nasze. Czy jedząc Snickersa, myślimy o tym, że to baton amerykański? Nie wiem jak wy, ale ja nie. Warto też pamiętać, że niemała część zagranicznych słodyczy przeznaczanych na polski rynek wytwarzana jest w polskich zakładach.

O lokalnym rynku sporo powiedzieć nam mogą zagraniczne słodycze importowane w oryginalnej formie – sprzedawane w sklepach i działach z zagranicznymi słodyczami – oraz przywożone z zagranicy przez naszych bliskich. Ciastka Biscotti al Cacao e Nocciole to przedstawiciele drugiej grupy. Wraz z wariantem jasnym z migdałami zostały mi przywiezione z Włoch przez tatę (dziękuję!).

I Sartorelli, Biscotti al Cacao e Nocciole, włoskie ciastka kakaowe z orzechami laskowymi, copyright Olga Kublik

Biscotti al Cacao e Nocciole

Włoskie ciastka Biscotti al Cacao e Nocciole uważam za przepiękne. Mimo iż kakaowe ciastka często smakują mi bardziej niż po prostu pszenne, z niewytłumaczalnej przyczyny chętniej wracam do tych drugich. Włoskie słodycze są cienkie i pełne okrąglutkich orzechów laskowych. Przywodzą na myśl pokrojone i wysuszone ciasto bakaliowe albo chleb z orzechami. Czekoladowy kolor jest ujmujący.

Biscotti al Cacao e Nocciole marki I Sartorelli dostarczają 504 kcal w 100 g.
1 włoskie ciastko kakaowe z orzechami laskowymi waży 9 g i zawiera 45,5 kcal.

I Sartorelli, Biscotti al Cacao e Nocciole, włoskie ciastka kakaowe z orzechami laskowymi, copyright Olga Kublik

Biscotti al Cacao e Nocciole pachną pięknie i intrygująco. Aromat w 90% oddaje świeże, pełne smaku, naturalnie słodkie orzechy laskowe. 9% należy do ciasta czekoladowego. W pozostałym 1% ciastka z Włoch przywodzą na myśl smażone pączki z marmoladą różaną i duuużą ilością lukru. Coś wspaniałego.

Degustację rozpoczęłam od wygryzienia orzechów znajdujących się tuż przy krawędziach ciastek. Dały się poznać jako wzorowo świeże, naturalnie słodkie oraz idealnie, naturalnie tłuste. Intensywność smaku osiąga 101% i odzwierciedla orzechy laskowe. Nie istnieje lepsza postać orzechów laskowych.

I Sartorelli, Biscotti al Cacao e Nocciole, włoskie ciastka kakaowe z orzechami laskowymi, copyright Olga Kublik

Ciastka są kamiennie twarde i suche. Chrupią na potęgę. Mimo iż są nietłuste, mają tłustość w domyśle smaku. Trudno to wyjaśnić. Kiedy się je dotyka, nie zdradzają tłustości. Za to kiedy się je rozgryza, da się uchwycić echo smażenia. Smakują bardzo cukrowo i intensywnie czekoladowo – jak płatki Nestle Chocapic.

Włoskie ciastka kakaowe Biscotti al Cacao e Nocciole nie przywodzą na myśl chrupek Bake Rolls, czym różnią się od wariantu jasnego z migdałami. Twardość, chrupkość i kruchość odpowiadają raczej surowemu makaronowi z zupki chińskiej. Są przez to oryginalne i intrygujące.

I Sartorelli, Biscotti al Cacao e Nocciole, włoskie ciastka kakaowe z orzechami laskowymi, copyright Olga Kublik

Biscotti al Cacao e Nocciole nie odmieniły mojego życia ani nie trafiły prosto do serca, jak wykonane w podobnym klimacie cantuccini. (W przeciwieństwie do bohatera dzisiejszej recenzji toskańskie cantuccini są grube i małe, ponadto zawierają migdały). Uważam jednak, że włoskie ciastka z orzechami laskowymi są warte poznania. Bardzo się cieszę, że tato wybrał w sklepie właśnie je.

Ciastka kakaowe z Włoch aż się proszą o schrupanie w towarzystwie szklanki mleka. Uważam, że są lepsze od wariantu jasnego, ponieważ oferują niższą słodycz – być może z uwagi na tłumiące cukier kakao.

Ocena: 4 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

I Sartorelli, Biscotti al Cacao e Nocciole, włoskie ciastka kakaowe z orzechami laskowymi, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

12 myśli na temat “I Sartorelli, Biscotti al Cacao e Nocciole

  1. Ooo, chyba ten wariant smakowałby mi nawet bardziej niż wczorajszy – płatki Chocapic w połączeniu z intensywnymi orzechami laskowymi? Może wyczułabym nawet Nutellę! Mniam!
    PS w akapicie pod pierwszym zdjęciem chyba zaszła pomylka bo napisałaś orzechy włoskie :)

  2. O tak to mogłoby być coś :) chocapic do mnie przemawia bo zawsze te płatki smakowały mi bardziej niż nesquik. No i ten kształt i chrupiący wydźwięk. Nic tylko się częstować :)

  3. Mnie ciekawiłoby raczej, co pomyślałby sobie Włoch (powiedzmy taki trochę siedzący w temacie jedzenia), kiedy wszedłby do np. sklepu z włoskim jedzeniem w Polsce. Ja dziwnie się czułam przy półce z polskimi słodyczami itp. w Stanach.

    Ten wariant jest i ciekawy, i jakiś taki niechwytający mnie (ta, jakby klasyk mnie chwycił).

    Smażenie i dużo lukru – to ja uciekam.
    Zawsze się boję, gdy piszesz o słodkich orzechach laskowych. Nie lubię ich sztucznej słodyczy, ale… Tu akurat nie zdziwiło mnie, że chodzi o naturalną.

    Twardość przerażała, zanim o niej napisałaś. Jak zupka chińska? W gimnazjum wiele osób jadło je na sucho, więc niestety i ja ją znam. Okropieństwo.

    Przełamanie słodyczy kakao – to już spoko. Jak wiesz, gdy je czuję, słodycz lepiej mi podchodzi, ale wciąż to produkt zupełnie nie dla mnie.

    Swoją drogą, zabawne, bo i mi wydają się idealne do mleka, a jednocześnie… Jak już mam jeść ciastka, to nie jadam z mlekiem. W ogóle takie łączenie „kawa i ciasto”, „wino i jedzenie” kompletnie mnie… Wręcz odpychają. Lubię jednak abstrakcyjne wyobrażenia (np. przy nutach czekolad) o jakimś tam cieście czy ciastkach w towarzystwie kawy.

    1. Co znalazło się na półce z polskimi produktami w USA? Rzeczywiście słodycze te były polskie? I dlaczego czułaś się dziwnie?

      O nieee, jak możesz nie lubić surowego makaronu z zupki chińskiej? To sztos sztosów! Chodzi o smak, konsystencję czy oba aspekty naraz?

      Abstrakcyjnie lubię połączenie kawy z bitą śmietaną, posypką, ciastkami i innymi bajerami (popularne na Insta). Tak samo podoba mi się zestawienie gorącego mleka z kruchymi ciasteczkami z czekoladą. W rzeczywistości jednak za nic nie chciałabym wypić kawy z milionem dodatków, bo kocham czystą. Do mleka pasują mi wyłącznie płatki. A kiedy piję alkohol, nie jem. Wyjątek to dłuuuga impreza, na której padłabym bez jedzenia, wtedy wiadomo. Jedyne połączenia, które naprawdę lubię, to gorzka kawa/herbata + słodkie słodycze.

      1. Wedel, Milka, czekolady Magnetic + takie sprowadzane ciastowe jak sękacze, mrowiska, zbieranina różności typu krówki itp. Żeby było śmiesznie, Milki nie widziałam na półce z niemieckimi słodyczami.
        Czułam się dziwnie, bo z innych krajów były naprawdę szlachetnie wyglądające produkty, drogie i ekskluzywne (mniejsza, że nie moje bo np. ciastka, biszkopty), a od nas dali… jakby największe badziewo z kraju czwartego świata.

        Oba na raz. Jakbym taki makaron miała jeść po prostu jako makaron, chyba nie miałabym problemu.

        Tak! Jakbym to ja napisała tę ostatnią część. Lubię sobie wymyślać takie kawy i desery przy wyłapywaniu nut w czekoladach. W rzeczywistości, jakbym miała takie wypić, wolałabym nie pić niczego. Ja też nie jem do alkoholu, co ponoć najzdrowsze nie jest. :> Raz zamówiłam sashimi i sake i jakoś… niee, nie chwyta mnie ani sama ryba (wolę sushi), ani jedzenie z alkoholem w krótkim odstępie czasu (a co dopiero mówić o np. jedzeniu i popijaniu albo zagryzaniu).
        Bardzo słodkie rzeczy (nie czekolady) to ewentualnie potem (po zjedzeniu) zapijam herbatą.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.