Najgorsze słodycze 2019 roku – bonus

Bonus w postaci zestawienia najgorszych słodyczy po raz pierwszy opublikowałam w zeszłym roku. Ponieważ spodobał mi się ów pomysł, uznałam, że zabawę powtórzę. Listę ohydztw zjedzonych w 2019 roku przygotowałam z myślą o wiernych fanach livingu i miłośnikach słodyczy, którzy nie chcą zmarnować pieniędzy na coś, co stanowi krzywdę zarówno dla kubków smakowych, jak i bioder. Miłej zabawy!

Zapraszam na zeszłoroczną edycję:

Tegoroczna edycja:

Uwaga, uwaga, uwaga! Wpis nie powstał po to, by oczernić którąkolwiek markę. To, że dany produkt mi nie smakuje, nie oznacza, że nie będzie smakował wam. Zanim zniechęcicie się do któregokolwiek, koniecznie przeczytajcie jego recenzję – podlinkowaną w opisie pod zdjęciem – i przekonajcie się, jakie aspekty sprawiły, że wystawiłam niską ocenę. A nuż coś, co uznałam za wadę, dla was jest zaletą.

Najgorsze czekolady 2019 roku

Większość czekolad, które uznałam za najgorsze, znalazła się w tej niepochlebnej kategorii dlatego, że mam problem z konsystencją. Czasem całej czekolady, czasem tylko dodatków. Holistycznie złe są wyłącznie trzy tabliczki. To właśnie je zaserwowałam wam na początku listy.

Sięgając po czekolady Roshen, byłam przekonana, że oczarują mnie tak samo jak niepozorne słodycze ETi. Och, słodka naiwności! Tabliczki z serii Nougat to wstręciuchy jakich mało. Zarówno smak, jak i konsystencja obu warstw – czekolady i nadzienia – to istny dramat. Nawet moja mama, która jest słodyczowym odkurzaczem, oceniła czekolady Roshen jako paskudne. Najgorsza jest tabliczka Hazelnut Nougat Milk Chocolate, tylko trochę lepsze zaś Coconut Nougat Milk Chocolat i Blueberry Nougat Milk Chocolat.

SiciliaTentazioni, Cioccolato di Modica al limone, ciemna czekolada deserowa 50% o smaku cytrynowym, copyright Olga Kublik

Ciemna czekolada Cioccolato di Modica al limone marki SiciliaTentazioni to wyjątkowego rodzaju sycylijska czekolada robiona metodą na zimno. W efekcie tabliczka nie jest gęsta, tylko suchozwarta. Po ugryzieniu rozpada się na proch. Dodatkowo jest wypełniona licznymi i wielkimi kryształkami cukru. Za takie atrakcje podziękuję. Specyficzna konsystencja przemawia do mnie w mniej więcej 0%.

Do najgorszych czekolad 2019 roku dołączyła także tabliczka Kaffeesplitter, która miała być kawowa, a wyszła cukrawowa. Tym razem Ritter Sport zdecydowanie się nie popisał. Ciemna czekolada ma smak ordynarnego cukru, a każde potencjalnie doskonałe ziano kawy otacza skorupka cukru. Co to ma być?

Nie jestem fanką czekolady Toblerone. Frustruje mnie zestawienie bardzo dobrej mlecznej czekolady z dodatkami – m.in. niemożliwym do pogryzienia plastikowym nugatem – które psują potencjalnie świetny efekt. Ale batonowa tabliczka Crunchy Almond podpadła mi nie tylko nugatem. Czekolada morduje cukrem, a migdały otacza trzeszcząca pod zębami sól. Wolałabym umrzeć niż zjeść ją ponownie.

Sporo czekolad Tesco finest – aż pięć tabliczek! – znalazło się w rankingu najlepszych czekolad 2019 roku. Ale nie Ecuadorian Dark Chocolate 74%. Ta czekolada, wcale nie o przesadnie wysokiej zawartości kakao, zabiła mnie goryczą. I to nie goryczą kakao czy kawy, ale wstrętną goryczą białych tabletek, które trzeba jak najszybciej połknąć, żeby nie czuć charakterystycznego, obrzydliwe gorzkiego smaku. Brr.

Elah Dufour, Novi Nero Nero 70% cacao Extra Fondente con Scorzette di Limone e Cristalli Allo Zenzero, ciemna czekolada z cytryną i imbirem, copyright Olga Kublik

Z perspektywy czasu najwięcej wyrozumiałości mam dla Novi Nero Nero 70% cacao Extra Fondente con Scorzette di Limone e Cristalli Allo Zenzero, czyli cytrynowo-imbirowej ciemnej czekolady włoskiej marki Elah Dufour. Gdyby chodziło o sam dodatek, który nie trafił w mój gust, pominęłabym tabliczkę w dzisiejszym rankingu. Podpadła mi jednak wieloma aspektami. Jest zbyt słodka i nijak nie oddaje gorzkiej czekolady, raczej niskopółkową deserową. Skórki cytryny niemal nie mają smaku. Na domiar złego w czekoladzie zatopiono cukrowy granulat, który chrupie, jak to cukier ma w zwyczaju.

Najgorsze cukierki, czekoladki i pralinki 2019 roku

Na szczęście cukierków i czekoladek nie zjadłam w 2019 roku dużo. Gdybym musiała przeżywać koszmar na jawie z powodu słodyczy, których nawet nie chciałam degustować, czułabym się podwójnie przegrana.

Belgijskie Trufle z chrupiącym nadzieniem o smaku orzechowym marki Confiserie Vandenbulcke dostępne w świątecznej ofercie Biedronki w 2018 roku to jedyne słodycze z oceną 3 chi, które trafiły do dzisiejszego zestawienia najgorszych. Pokrywająca je czekolada jest w porządku, ale wnętrze to pomyłka. Mało tego! Pseudowykwintne belgijskie trufle śmierdzą brudnymi, spoconymi stopami (według mnie) lub mokrym psem (według mamy, której zaniosłam kilka sztuk). Mmm, delicje!

Do pewnego czasu trufle marki Odra były moim numerem jeden wśród trufli dostępnych na polskim rynku. Niestety kilka ostatnich spotkań z nimi ogromnie mnie rozczarowało. Cukierki każdorazowo były kamiennie twarde i przesuszone, jakbym jadła je rok po terminie. Nawet te, które otrzymałam w przesyłce od producenta, okazały się głazami. Nowe w ofercie marki Trufle w czekoladzie o smaku ajerkoniaku dodatkowo straszą smakiem herbaty z rumem, cukru i czegoś sztucznego, acz nieokreślonego.

Najgorsze batony 2019 roku

Batony czekoladowe to moja ukochana forma słodyczy. Sięgam po nie często i chętnie, w związku z czym i w tej kategorii musiało się znaleźć parę paskud. Przyjrzyjcie im się uważnie, by nie popełnić mojego błędu.

Roshen, baton Milk Chocolate Caramel, ukraiński baton czekoladowy, copyright Olga Kublik

Niezbywalne pierwsze miejsce w konkursie na najobrzydliwsze batony czekoladowe zdobywają słodycze marki Roshen (tak, dokładnie tej samej, która wygrała w kategorii najgorszych czekolad). Pokrywająca batony czekolada to bezsmakowy plastik, a nadzienia są albo druzgocące, albo co najwyżej przeciętne. Największy wstręciuch to baton Milk Chocolate & Caramel, ale nie polecam również wariantu Milk Chocolate & Creme Brulee. Na wszelki wypadek unikajcie też ciemnoczekoladowego Dark Chocolate & Brandy.

Colian, baton Alibi klasyczny, copyright Olga Kublik

Sięgając po baton Alibi klasyczny, spodziewałam się poczuć przyjemność z dzieciństwa, kiedy to Alibi był jednym z moich ulubionych batonów. Nic z tego. Colian wypuścił produkt, który zasługuje na leżenie na najniższej półce albo wręcz pod regałem. Jakość woła o pomstę do nieba, smak zaś jest idealnie żaden.

Jiri Andrle Pekan, czeskie słodycze Horicke Trubicky Kakaove Macene, sękacz kakaowy z Czech, copyright Olga Kublik

Trochę to batony, trochę nie. Raczej coś w stylu polskich batonów-sękaczy, np. marki Wisła. Horicke Trubicky Kakaove Macene to czeskie słodycze od Jiri Andrle Pekan, które wyglądem doskonale oddają jakość. Jeżeli lubicie margarynę z cukrem obleczoną stetryczałym opłatkiem, gorąco polecam!

***

Zdecydowanie nie polecam też następujących czekoladowych batonów, którym udało się zdobyć 2 chi:

Najgorsze wafle 2019 roku

Wafle to takie lżejsze batony czekoladowe. Mają u mnie trzecie miejsce, zaraz po ciastkach. A przynajmniej te, które okazują się smaczne. Niestety w królestwie wafelków też trafia się na wyjątkowe paskudy.

Heindl, Pischinger Haselnuss Riegel Noir, kruchy wafel z czekoladą ciemną i orzechami laskowymi, copyright Olga Kublik

Jeżeli lubicie wydawać dużo pieniędzy na słodycze, które okazują się wstrętne, koniecznie wciągnijcie na listę zakupów wafel Pischinger Haselnuss Riegel Noir marki Heindl, dostępny w Auchan. Zaledwie 33-gramowy słodycz kosztuje ponad 2 zł, a jakością odpowiada słodyczom no-name. Stetryczałe płaty waflowe, ziarnistość cukru, cukrowy smak i sztuczne orzechy to właśnie to, o czym marzycie!

Będąc w Auchan, koniecznie upolujcie także wafle Hi Easy trio waniliowe i Hi Easy trio kokosowe. Zaufałam im, ponieważ bezwarunkowo kocham podstawową linię Hi Easy marki Mokate. Niestety potrójne nowości są obrzydliwe już w warstwie polewy. Im głębiej, tym gorzej.

Tottis-Bingo, Koukou Roukou wafel z nadzieniem kakaowym, słodycze z XX wieku, copyright Olga Kublik

Koukou Roukou wafel z nadzieniem kakaowym marki Tottis-Bingo to dla osób urodzonych w latach 80 i wcześniej słodycz kultowy. Ja rozminęłam się z nim o parę lat, jako że zaszczyciłam świat obecnością dopiero na początku lat 90. Jedząc wafel, nie miałam odniesienia do przeszłości. Może to i lepiej, bo nie kopnął mnie w tyłek zawód, jak podczas degustacji batona Alibi. Tak czy owak, kultowy Koukou Roukou okazał się maksymalnie parszywy – nawet gorszy niż wafle zaprezentowane wcześniej.

Chyba nie miałam w 2019 roku szczęścia do słodyczy kupowanych w Auchan. Kolejny wstręciuch także pochodzi ze wspomnianego marketu. Marka Skawa zaproponowała fanom drobnych łakoci dwa wafelki Gimi przekładane kremem: kakaowym, śmietankowym. Do tej pory za najgorszy miałam Koukou Roukou. Zapomniałam o 20-gramowych maluchach Gimi. To właśnie im należy się złoty medal.

Najgorsze ciastka 2019 roku

Tegoroczne zestawienie najgorszych ciastek powinno mieć tytuł Jak dokopać jednemu producentowi? Poradnik. Tak się bowiem niefortunnie złożyło, że niemal wszystkie ciastka należą do tej samej marki.

Kopernik, Pierniki nadziewane w bialej czekoladzie Smak czarnej porzeczki, czekoladowe pierniki z dżemem czarna porzeczka, toruńskie pierniki, copyright Olga Kublik

Kto śledzi mój blog od dłuższego czasu, ten doskonale wie, że nienawidzę pierników marki Kopernik. Mój Piernik Idealny jest mięciutki, oblany pyszną czekoladą (mleczną lub ciemną), wyraziście korzenny w smaku i słodki w punkt. Może być plebejski, nie zgłaszam sprzeciwu. Niestety pierniki Kopernika to zawsze suche i twarde drewna, które zapychają gardło, na dodatek bez wyraźnego smaku i zasypane cukrem.

W 2019 roku moje wieczory degustacyjne zniszczyły:

Flowers Food, Mrs. Freshleys Cinnamon Swirl Bun, amerykańska bułka drożdżowa z cynamonem i lukrem, słodka bułka drożdżowa, copyright Olga Kublik

Od lat marzę o spróbowaniu amerykańskiej bułki cynamonowej cinnamon swirl bun. W 2019 roku wreszcie miałam okazję, ponieważ otrzymałam taką w urodzinowym prezencie. Mrs. Freshley’s Cinnamon Swirl Bun produkcji Flowers Food jest bułką zamkniętą w plastikowym opakowaniu, co czyni ją przedstawicielem ciastek typu miękkie kapcie (kocham je!). Niestety absolutnie każdy aspekt konsystencji i smaku jest obrzydliwy. Cóż, może następnym razem uda się trafić godnie…

Najgorsze chrupacze 2019 roku

W 2019 roku rzuciłam się na wafle ryżowe, kukurydziane, jaglane, gryczane itp. Jak niemal nigdy ich nie jadłam, tak nagle uznałam, że w krótkim czasie muszę poznać jak najwięcej wariantów. (Dobrze, że ograniczyłam się do dostępnych w małych paczkach). Czasem mam dziwne potrzeby, cóż poradzić?

Good Food, Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu, copyright Olga Kublik

Bloguję od sierpnia 2014 roku, co daje pięć i pół roku doświadczenia w testowaniu słodyczy, a także pięć i pół roku jedzenia niemalże samych nowości dzień w dzień. Przysięgam, że nigdy, przenigdy nie jadłam czegoś tak obleśnego, jak Słony Karmel Wafle ryżowo-kukurydziane o smaku słonego karmelu. Jestem niemal pewna, że trafiłam na zepsuty produkt, bo nie wierzę, że jakakolwiek marka wypuściłaby taki shit, zwłaszcza marka znana i lubiana – Good Food. To samo wrażenie odnieśli mama i jej ukochany, kiedy zaniosłam im wafle do spróbowania. Smakują starym olejem, zjełczałą kaszą, kwaśną słodyczą, goryczą, plastikiem i modeliną. Dziwicie się, że nie chcę im dać drugiej szansy?

Kupiec, Wafle ryżowe z belgijską czekoladą deserową i kawałkami maliny liofilizowanej, wafle ryżowe w czekoladzie z malinami, copyright Olga Kublik

Kolejne okropne, choć tym razem już w normalny sposób, wafle zbożowe to Wafle ryżowe z belgijską czekoladą deserową i kawałkami maliny liofilizowanej. Śniadaniowo-deserowa przekąska marki Kupiec wcale nie zawiera malin, lecz same pestki, na dodatek od poziomu kwaśności aż robi się przykro. A to i tak nie wszystko! Maliny smakują jak buraki, co w połączeniu ze słodką czekoladą wypada okropnie.

Sonko, Wafle Superfoods jaglane nasiona chia, zdrowe wafle jaglane, copyright Olga Kublik

Uwielbiam wafle Sonko. Uważam, że to właśnie ta marka robi absolutnie najlepsze wafle z czekoladą (ryżowe, ale nie tylko). Niestety w jej asortymencie można znaleźć parę koszmarków. Na chwilę obecną najwięcej zastrzeżeń mam wobec dwóch produktów. Są to:

Najgorsze desery mleczne 2019 roku

Przez ostatnie lata nie wyobrażałam sobie wieczornego deseru bez jogurtu. W połowie 2019 roku coś mi się przestawiło w głowie i bez żalu zrezygnowałam z deserów mlecznych na rzecz błyskawicznych. Na szczęście – lub niestety, zależy dla kogo – w przeciągu pół roku zdążyłam trafić na kilka produktów, o których wolałabym zapomnieć. Wy pewnie lubicie o takich czytać najbardziej, uroczy sadyści!

Myślę, że na zaszczytne pierwsze miejsce w niniejszej kategorii zasłużył jogurt proteinowy PROfeel Protein Snack Mint Chocolate marki Valio, dostępny w m.in. Auchan i Carrefourze. Jest drogi i duży, co tylko wzmaga poczucie beznadziejności podczas jedzenia go. Odznacza się smakiem brudnej, skisłej szmaty do podłogi, konsystencją betonu i dodatkiem plastikowych płytek pseudoczekoladowych.

Wcale nie lepiej wspominam Ooo…! mniam Jogurt z kaszą manną: bananowy, malinowy, czyli dwa desery dla dzieci marki Jagr. Jogurty dziecięce powinny być łagodne i przystępne smakowo, podczas gdy te potwory mordują kubki smakowe nawet u osób dorosłych. Liczycie na smak bananów albo malin? Zapomnijcie! To esencje kwasu, w których kasza manna zajmuje 0,0000000000000000000001%.

Jak naiwnym można się okazać, gdy produkt kusi z półki sklepowej obietnicą obłędnego smaku? Cóż, bardzo. Na Jogurt czekoladowo-nugatowy marki Tesco zdecydowałam się tylko i aż dlatego, że zwabiło mnie połączenie dwóch cudownych nut smakowych: czekolady i orzechów laskowych. Niestety dostałam 150 g taniego kwachu o konsystencji wody z pyłem. Czy dałabym mu drugą szansę? I would rather die.

Niedobry i rozczarowujący jest Serduszko jogurt krówka, czyli przedstawiciel deserów, które w liceum uwielbiałam. Niestety ta linia marki Zott obecnie nie zasługuje na uwagę. Zaprezentowany jogurt nie ma niczego wspólnego z obiecywaną krówką. Jest cierpką wodą o zapachu i smaku ordynarnej śmietany.

Medal hańby należy się także marce Danone za nowość z 2019 roku: Danio krówkowy smak. O ile już przywykłam do dalekiej od ideału serka homogenizowanego gęstości linii Danio, o tyle nie mogę się zgodzić na produkowanie deserów o nazwie x, w rzeczywistości smakujących jak y. Przytoczone Danio jest maślane, cukrowe, waniliowe i w minimalnym stopniu toffi, ale na pewno nie krówkowe.

Activia Chia – daktyle to jedyny wariant z nowej serii marki Danone, który nie przypadł mi do gustu. (Warto wspomnieć, że Activia Siemię lniane – suszona morela znalazła się w zestawieniu najlepszych jogurtów 2019 roku). Okazał się potwornie… gorzki! Zupełnie jakby zastosowane w nim dodatki były zepsute. Nie mam ochoty wracać do niego i sprawdzać, czy podły smak był kwestią złej partii, czy cechą własną jogurtu.

Na koniec serek homogenizowany, który – jak przewiduję – wywoła największy sprzeciw. Tutti Serek biała czekolada z Biedronki to kupa cukru bez jakiegokolwiek innego smaku. Na dodatek w moim serku znajdowała się masa twarogowych farfocli. Myślę, że kiedyś do deseru marki Lactalis wrócę, niemniej w tym roku zasłużył na miejsce w rankingu najgorszych. Nie ma zmiłuj!

Najgorsze desery błyskawiczne 2019 roku

2019 rok poświęciłam nie tylko szaleńczemu polowaniu na wafle ryżowe i inne zbożowe, ale także wyjadaniu deserów błyskawicznych, które kupowałam w poprzednich latach (!). Jeszcze trochę mi zostało, więc spodziewajcie się ich w przyszłorocznych rankingach – zarówno pozytywnym, jak i negatywnym.

Ponieważ większość z was i tak nie kupuje deserów błyskawicznych, najgorsze pozycje prezentuję pod postacią listy. Chętnych odsyłam do konkretnych recenzji. Tam dowiecie się, czym suszki mi podpadły.

  1. Mokate, Fit mania Superfruits Owsianka z: ananasem i mango, malinami i jagodami acai,
  2. Melvit, Men’s Secret Orkiszowy z ziarnami konopi i mango,
  3. Bakalland, BA! Protein Owsianka Kawa & Banan,
  4. Bakalland, BA! Protein Owsianka Wiśnia & Truskawka,
  5. Kaufland, Porridge Apple & Cinnamon,
  6. Mokate, Fit mania Superfruits 5 zbóż owsianka z jabłkiem i żurawiną,
  7. Provena, Gluten Free Instant Oat Meal Apricot,
  8. Mokate, Fit mania Superfruits ziarno kakaowca owsianka z truskawkami i acerolą,
  9. Gellwe, Owsianka smak truskawkowo-malinowy,
  10. FeetUp, Owsianka Proteinowa z truskawkami,
  11. Delecta, Mleczny Kubek płatki jaglane z wiśniami i czekoladą,
  12. Delecta, Mleczny Kubek ryż z jabłkami i cynamonem,
  13. Dr. Oetker, Słodka Chwila Mleczny Ryż o smaku waniliowym,
  14. Dr. Oetker, Słodka Chwila Mleczny Ryż z kawałkami jabłek i cynamonem,
  15. Dr. Oetker, budyń Słodka Chwila czekoladowy duet Czekolada & Pomarańcza.

Najgorsze zdrowe słodycze 2019 roku

Zdrowe nie jest synonimem smacznego, a szkoda. Wiem, że zgodzi się z tym sporo osób, które po zdrowe słodycze nie sięgają właśnie z obawy o kiepski smak. Choć kiedyś dzieliłam tę obawę, dziś wiem, że świat zdrowych produktów jest dokładnie taki sam, jak świat plebejskich – w obu można trafić na paskudniki.

W 2019 roku na rynku ukazała się nowa seria słodyczy marki Bakalland. Ni to batony, ni to tabliczki złożone z suszonych owoców, orzechów i czekolady przywodzą na myśl raw bary oblane polewą. Według mnie są pyszne – w końcu nie bez powodu aż trzy warianty trafiły do zestawienia najlepszych batonów. Ale, ale! W nowej linii jest jeden koszmarek, mianowicie BA!rdzo bakaliowa tabliczka w czekoladzie daktyle, śliwki, czarna porzeczka. Słodycz smakuje jak słodki czerwony barszcz: zimny, zgęstniały, połączony z mleczną czekoladą. Na domiar złego wnętrze daje się poznać jako śliskie.

Kubara, Dobra Kaloria Superfoods Goji Figa, wegański baton surowy owocowy z orzechami, raw food, copyright Olga Kublik

Nie będę udawała, że szaleję za Dobrą Kalorią. Choć w tej serii Kubara serwuje produkty o bardzo ładnych składach, smaki i konsystencje nierzadko pozostawiają wiele do życzenia. A jak już zdrowe słodycze są przyjemne i smaczne, ważą za mało, by się nimi najeść – raw bary tylko 35 g. Surowy batonik Dobra Kaloria Superfoods Goji & Figa podpadł mi wieloma aspektami. Jest kompilacją licznych niepasujących do siebie i dziwnych nut. Zajrzyjcie do recenzji, jeśli chcecie wiedzieć, o jakie chodzi.

Quest Nutrition, Quest Bar Maple Waffle Flavor, zdrowy baton proteinowy bez cukru, copyright Olga Kublik

Kocham batony proteinowe Quest Nutrition. Gdyby tylko Quest Bary kosztowały mniej niż mordercze 10 zł z hakiem, kupowałabym je regularnie. Póki co muszę się delektować tym, co upoluję raz na jakiś czas. Tylko jak tu się delektować, kiedy na drodze staje taki Quest Bar Maple Waffle Flavor? Potencjalnie obłędny baton białkowy obiecujący gofry z syropem klonowym w rzeczywistości serwuje powódź steviowości i przedziwne karmelowe igliwie. Temu panu już podziękuję.

***

Kto nie uważa żadnego produktu spożywczego za maksymalnego wstręciucha i nigdy nie wyraził negatywnej opinii o poczynionym przez siebie zakupie, niech pierwszy rzuci kamień. Najlepiej w ekran swojego laptopa bądź telefonu, żeby nie musieć więcej przeglądać internetu i poznawać opinii innych osób, które absolutnie nie mają prawa wyrażać swojego zdania, zwłaszcza na swojej platformie.

A teraz – już bez emocji – powiedzcie mi, drogie mysie-pysie, które słodycze zdruzgotały wasze biedne kubeczki smakowe w 2019 roku? Które najchętniej spalilibyście na stosie za jakość, skład, konsystencję, zapach albo cokolwiek innego? Czekam na wasze typy z niecierpliwością!

19 myśli na temat “Najgorsze słodycze 2019 roku – bonus

  1. „Listę ohydztw zjedzonych w 2019 roku przygotowałam z myślą o wiernych fanach livingu i miłośnikach słodyczy, którzy nie chcą zmarnować pieniędzy na coś, co stanowi krzywdę zarówno dla kubków smakowych, jak i bioder” nawet nie wiesz jak wiele Ci zawdzięczam i Twoim recenzją :* dziękuję :) ale też łącze się każdorazowo z Tobą w bólu :)
    Nie daruje Ci recenzji Alibi bo ja tak źle to nie odebrałam po latach choć dużego efektu łał też nie przeżyłam :/
    Podzielam Twoje zdanie na temat tablerone I tej gorzkiej Tesco finest (najgorsza ze wszystkich … aż wstyd)… co do innych produktów które uważam za wstrętne a których nie ujęłaś muszę się zastanowić bo szybko je wymazuje z pamięci ;)

  2. Większości z tych rzeczy nie jadłam, więc nie mam rozeznania. Czekoladę Ecuadorian 74% chyba jadłam i nie pamiętam, żeby coś w niej mi nie pasowało. Za piernikami Kopernikowymi też nie przepadam, ale raz na rok zdarzy mi się zjeść te w białej polewie i zauważyłam, że one szybko się starzeją i tak zasychają, a jak zje się dużo wcześniej przed upływem terminu ważności są dużo miększe. Ja akurat lubię suche, więc mi to nie przeszkadza. Baton z goji Dobrej Kalorii to mój najmniej ulubiony smak, gdyż jest zdecydowanie za słodki. Wafle kupuję raczej bez dodatków i nie widzę większej różnicy pomiędzy firmami – na pewno im bliżej terminu ważności, tym bardziej suche, dlatego staram się nie gromadzić zapasów ;)
    Nie umiem napisać, które słodycze najbardziej mnie zawiodły w minionym roku, bo jadłam mało nowości i raczej stawiałam na sprawdzone przysmaki, unikając rozczarowania ;)

      1. U mnie najlepiej się sprawdza to, że ostatnio nie mam czasu wejść do sklepu innego niż Biedronka, którą mam po drodze na trasie z pracy – na zakupy mam mniej więcej 7 minut (potem mam pociąg), więc wiele nie kupię (choć wczoraj zrobiłam zapas kasz bio na promce, a jakiś czas temu nagromadziłam wafle kukurydziane, o których pisałam ze 2 komentarze wcześniej, ale widzę, że zapasów mam coraz mniej :))

        1. Wiesz, że ja czerpię takie same korzyści z braku czasu? Nie mam kiedy jeździć po dużych sklepach i polować na nowości, więc jeśli nowość nie pojawi się w Żabce, Biedronce albo Lidlu, zdobędę ją z poślizgiem. I nawet mi nie żal.

  3. Hm, jak ludzie robią sobie taki cheat daye… może by tak dzień jedzenia rzeczy tylko z tego wpisu? Nie no, zaraz będzie, że podjudzam do samobójstwa.

    O nie! Dzisiaj w lodówce po mojej stronie zarejestrowałam ten miętowy… Valio. Myślałam, że to pudding. Pf, niech Mama sobie nie myśli, że go tknę.
    W życiu nie chciałabym mieć do czynienia z tymi słodyczami, tylko… wszystkie te wskazane Tesco z Ekwadoru, jakie jeszcze istnieją, mi daj. <3 Mój zapas się już kończy. Nie powinny się znaleźć na takiej paskudnej liście, ale rozumiem, co Tobie w nich nie pasowało.
    Z tej listy hańby to niestety bardzo dobrze znam nugaty Roshena… I wiesz, że po nich mimo wszystko otworzyłam jeszcze jedną czekoladę tej marki?! Fakt, kupioną już wcześniej, ale jednak. Paskudnością wprawdzie nie dorównała im, no ale jednak (z sezamem).
    Tak swoją drogą, też mam problem z konsystencją wielu rzeczy. Nie tylko słodyczy. Dla mnie jest ona bardzo ważna, a np. Mama kiedyś wcale nie zwracała na nią uwagi – dopiero przy mnie zaczęła.

    1. To jest genialny pomysł! Dzień jedzenia słodyczy tylko z tego wpisu skutkowałby brakiem smutku związanego z przejściem na dietę odchudzającą, bo nieszczęśnik i tak nie mógłby patrzeć na żadne słodycze.

      Zastanawiam się, czy moja mama zwraca uwagę na konsystencję. Sadzę, że nie, choć zapytana na pewno powiedziałaby, że tak.

      1. Moja robi postępy, ale i tak często je coś i nie zwróci uwagi, że np. w kremie wafelka były ciastka i orzechy, myśli np. że same orzechy. Ale denerwuje siebie tym, więc czyta opisy dokładnie. Na pewno jednak zwraca uwagę na konsystencję jedzenia niesłodyczowego, bo chyba na coraz gorszą trafia (przykład: makarony, pierogi).

        1. Pierogi, pyzy etc. to zmora. Znalezienie porządnych zajmuje 100 lat. Jak już się powiedzie, triumfujesz przez parę tygodni, po czym po chamsku ci je wycofują (przykład: Lidl i moje ukochane orkiszowe).

  4. Nie prowadzę niestety notatnika nt zjedzonych słodkości, ale w pamięci zostało mi kilka obrzydliwosci : Ritter Sport 74% Peru; baton z nugatu z tygodnia greckiego z Lidla (nie pamiętam nazwy), wafle kuplca słony karmel, biały Lion, skyr z pilosa „kwaśna wanilia”, Góralki cytrynowe oraz produkty Super Krówki – zarówno krówki jak i czekolady.

    1. Pamiętam degustację skyrów Pilosa, brr. To prawdziwe ohydztwa. Biały Lion, wafle Kupca ze słonym karmelem, Góralki cytrynowe i nowe ciemne Rittery według mnie są przeciętne lub kiepskawe, ale nie najgorsze. Batona nugatowego z Lidla ani czekolad Super Krówki nie jadłam. Próbowałam dwóch krówek, niemniej to za mało, żeby wyrokować o całej linii. Na pewno w końcu sięgnę po więcej. Obym nie żałowała… W razie czego pojawią się w rankingu najgorszych słodyczy (:

  5. Zgadzam się absolutnie z Toblerone (nie znoszę tego twardego nugatu), z jogurtem nugatowym z Tesco (sam plastik w smaku), owsianką truskawkowo malinową Gellwe (u mnie też na lisice najgorszych! Głównie przez lekowy posmak) oraz ryżem z jabłkami Delecty (ja czułam obleśną pastę do zębów, brrr). Nie zgodzę się jednak z Danio krowkowym (mi to serio smakowało!) i z activia z daktylami (chyba trafiłam na świeże orzechy i była pyszna). Jak zobaczyłam Alibi to aż się zlękłam, że to przeze mnie musiałaś się z nim mierzyć xD
    Ode mnie na listę wskoczyłyby jeszcze pufy (tego chyba wyjaśniać nie muszę), biszkopt Oreo (sama chemia), Pocky cookies and Cream (margaryna na paluszku) oraz hity White choc delight (przepraszam :D) :p

    1. Dziwię się, że nie wypomniałaś mi Tutti czekoladowych :D Alibi i tak bym upolowała, więc jestem Ci bardzo wdzięczna mimo kiepskich wrażeń degustacyjnych ;*

  6. Ja też większości tych rzeczy nie jadłam ale czekolady roshen (kokosowa i orzechowa) i serek biała czekolada z biedry baaaardzo mi smakowały :D

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.