Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius

Czy istnieją lepsze słodycze na walentynki do tych, które mają urocze opakowanie z czerwonym sercem, a do tego zapowiadają się unicornowo? Nie muszę odpowiadać – to pytanie retoryczne. Jak widzicie, na moje słodycze walentynkowe* wybrałam potencjalnie doskonałe Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, które otrzymałam od Kimiko (dziękuję!). Tak oto Kinga stała się moją tegoroczną walentynką.

* Żeby opublikować recenzję w walentynki, musiałam zjeść pralinki Ferrero wcześniej, co jednak niczemu nie szkodzi. Planowanie publikacji umożliwia zaginanie czasoprzestrzeni.

Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, korzenne pralinki z karmelem i cynamonem, copyright Olga Kublik

Giotto Momenti Belgischer Spekulatius

Choć w dzieciństwie kochałam Raffaello, a jako nastolatka wielbiłam Ferrero Rocher, dziś obie praliny wydają mi się takie sobie (Ferrero Rocher smaczne, ale bez szału, za to Raffaello boleśnie przeciętne). Za to Giottoach! Te słodkie, tłuste i chrupiące maleństwa nie mają sobie równych. Zarówno klasyczne Giotto Haselnuss, jak i limitowane Giotto Momenti Cookies & Cream zdobyły najwyższą ocenę – unicorna smaku. Jak się pewnie domyślacie, moje oczekiwania względem Giotto Momenti Belgischer Spekulatius były ogromne.

Giotto Momenti Belgischer Spekulatius od Ferrero dostarczają 562 kcal w 100 g.
Pralinki Giotto karmelowo-cynamonowe ważą 38,7 g i zawierają 217,5 kcal.
1 pralinka Giotto Spekulatius waży 4,3 g i dostarcza 24,5 kcal.

Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, korzenne pralinki z karmelem i cynamonem, copyright Olga Kublik

Kiedy jadłam przytoczone wyżej wersje Giotto, byłam zachwycona intensywnością aromatu. Pachniały tak bardzo, że na czas spożywania jogurtu musiałam odstawić je na drugi koniec pokoju, bo uniemożliwiały mi skupienie się na pierwszej części deseru. Giotto Momenti Belgischer Spekulatius są jednak inne. Pachną subtelnie, wstydliwie. Oddają ciasteczka korzenne: bardzo (!) słodkie, cudownie cynamonowe, odrobinę pikantne. Wysoka cynamonowość sprawiła, że w tle zabłąkało się echo ciepłej wygazowanej coli.

Korzenne – a w zasadzie karmelowocynamonoweGiotto Spekulatius nie porwały mnie wizualnie. Są ładne, lecz nie tak, jak poprzednicy. Zostały obsypane ciasteczkowym granulatem o smaku karmelu i cynamonu. Wewnątrz są szarobure i mają ciemne kropeczki, z uwagi na co przywodzą na myśl cappuccino z proszku, ewentualnie krem korzenno-orzechowy. Polewa i krem zdają się zwarte, zeschnięte. Nie wiedziałam tylko, czy to ich cecha własna, czy może były kiepsko przechowywane w sklepie.

Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, korzenne pralinki z karmelem i cynamonem, copyright Olga Kublik

Degustację korzennych Giotto Spekulatius zaczęłam od zgryzienia ciasteczek. Okazały się kruche i chrupiące, ale jednocześnie wilgotne tłuszczem. Nie natłuszczone, ale wręcz przetłuszczone. Smakują bardzo, bardzo słodko – plebejskim białym cukrem. Przypominają ciastka o maślanej bazie. Oczywiście czuć w nich także świąteczną korzenność, z naciskiem na wątek cynamonowy. Karmelu nie odnotowałam.

Pod karmelowo-cynamonowymi ciasteczkami znajduje się jasna polewa. Z próbowanych wcześniej pralinek Giotto od Ferrero zapamiętałam, że jest tylko trochę gęstsza od nadzienia i że można ją zlizać jak krem. Giotto Spekulatius jednak mają polewę stałą, zastygłą (po raz kolejny pomyślałam, że są zeschnięte i za moment trafię na zasmucająco twarde wnętrze). Na szczęście jest tłusta i szybko się rozpuszcza (na zero). Smakuje bajecznie mlecznie. Zdecydowanie pasuje do cynamonowych ciasteczek.

Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, korzenne pralinki z karmelem i cynamonem, copyright Olga Kublik

Myślałam, że z uwagi na złudne zeschnięcie Giotto Spekulatius będą miały twardy opłatek. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze nie jest to żaden nijaki opłatek, a porządny wafelek. Po drugie daleko mu do nieprzystępnej kamiennej twardości. Jest idealnie chrupiący, kruchy, świeży. Smakuje cudownie, bo jak oldschoolowy wafelek do lodów gałkowych: pszennie i delikatnie słodko.

Na koniec zapoznałam język z sercem pralinek: kremem. Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo mnie zaskoczył i zachwycił. Okazało się, że mój smutek związany z potencjalnym zeschnięciem pralinek był niesłuszny. Giotto Spekulatius mają wnętrze tłuste przetłuste, kremowe, miękkie niczym balsam do ciała. Rozpuszcza się na zero, ale z bagienkowym rysem. W kremie zatopiono pełno maleńkich chrupiących ciasteczek. Niby tych samych, które występują jako posypka, jednak nieco innych. Wydają się raczej niewielkimi kryształkami cukru otoczonymi ciasteczkową powłoką.

Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, korzenne pralinki z karmelem i cynamonem, copyright Olga Kublik

Jeśli nie jesteście gotowi na plebejskość do kwadratu, nie sięgajcie po Giotto Spekulatius. Korzenne cuda od Ferrero to pralinki o przeogromnym natłuszczeniu (wynikającym z zawilgoconych ciastek, zastygłej polewy i mięciutkiego kremu), na dodatek bezczelnie cukrowe. Odznaczają się intensywnymi wątkami cynamonowości i karmelowości (odnotowanej wyłącznie w kremie bądź ciasteczkach ukrytych w kremie), maślaności (pochodzącej z ciasteczek), posmakiem ciepłej coli, słodką pszennością wafelka i korzennością kojarzącą się ze… szczodrze przyprawioną i wypieczoną skórką kurczaka.

Jedząc Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, nie mogłam sobie przypomnieć, co mi przypominają. A coś przypominały bardzo. Dopiero przy przedostatniej pralinie uchwyciłam skojarzenie. Otóż pyszności od Ferrero są krówkowe niczym baton Grunchy for life Ani. Wszystko przez wysoką słodycz zestawioną z karmelowością typu krówkowego. To kolejny wariant Giotto, któremu oddałam serce.

Ocena: unicorn smaku


Skład i wartości odżywcze:

Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius, korzenne pralinki z karmelem i cynamonem, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

9 myśli na temat “Ferrero, Giotto Momenti Belgischer Spekulatius

  1. Jadłam jeden smak giotto i niestety mnie nie porwały, ale to chyba były jakieś mleczne, a więc zupełnie inny smak niż te które zaprezentowałas, więc może te orzechowe, cookies and Cream i te dzisiejsze by mi bardziej posmakowały ^^ z tych tutaj zaprezentowanych najbardziej kusi mnie cynamon, karmel i maślaność no i oczywiście posmak grunchy, ale nie do końca jestem przekonana co do aż tak ogromnego natłuszczenia. No i ciepla cola? To brzmi prawie tak źle jak ciepłe piwo :D

    1. Ciepłe piwo, mmm. Mam nadzieję, że dodatkowo wygazowane <3

      Znajdziesz zdjęcie Giotto, które jadłaś? Podejrzewam, że pokochałabym każde. No dobra, w granicach rozsądku, bo zaraz mi tu wyjedziesz z jakimiś malinami, imbirami i innymi lukrecjami :P

  2. Nie wydaje mi się, aby cukrowe i tłuste pralinki mnie zachwyciły, ale wyglądają fajnie, a poza tym to naszło mnie na tego batona owsianego, o którym wspomniałaś pod koniec :D

  3. Cholera, jak ja się cieszę! :D

    Hm, mnie cukrowość powaliła tak, że nawet aż tak cola i kurczak nie dawały mi się we znaki, karmel jakoś się zagubił rzeczywiście, ale… powiem tak: jak na coś takiego, także mnie kupiły. Gdybym była nauczycielką, a te kulki uczniami, mogłyby się z mojej oceny cieszyć (ot, zagadka, co?). Na pewno uważam Giotto za lepsze od tych Raffaello i Ferrero Rocher, to pewne!

    Te zaś konkretne Giotto kocham! Za to, że tak się sprawdziły, że nie zawiodły.
    Taak, te zaginanie czasoprzestrzeni przy wpisach… Ekhem, moje lody sprzed roku. :>

    1. Gwarantuję, że cieszysz się nie bardziej niż ja ;*

      O tak, Giotto są o niebo lepsze od Raffaello i Ferrero Rocher. Co im mogłaś dać? 5 lub 6.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.