Clif Bar, Energy Bar Chocolate Almond Fudge (po zmianie składu)

Podczas polowania na słodycze mające wejść w skład samoprezentu na mikołajki zaczaiłam się na rodzinkę batonów owsianych Clif Bar. Rozstawiłam sidła, by złapać pięć wariantów smakowych, których nie miałam jeszcze okazji wrzucić na ząb. Ale nie tylko! Skoro już zdecydowałam się wydać miliony monet na zdrowe słodycze, zapragnęłam powtórzyć degustację batona Clif Bar Energy Bar Chocolate Almond Fudge, który na początku 2018 roku oceniłam na 6 chi i któremu oddałam serce.

Clif Bar, baton owsiany Energy Bar Chocolate Almond Fudge 2020, copyright Olga Kublik

Clif Bar Energy Bar Chocolate Almond Fudge

Po sprowadzeniu batona owsianego marki Clif Bar do domu i wczytaniu się w informacje umieszczone na opakowaniu zorientowałam się, że skład i wartości odżywcze uległy zmianie. Niby drobnej, ale – nie oszukujmy się – każdy pretekst jest dobry do napisania nowej recenzji. Dzięki temu mogłam zjeść zdrowy baton bez robienia przestojów w zbieraniu materiałów do publikacji. Idealnie!

Baton owsiany Energy Bar Chocolate Almond Fudge marki Clif Bar dostarcza 400 kcal w 100 g.
Flapjack z czekoladą i migdałami waży 68 g i zawiera 274 kcal.

Clif Bar, baton owsiany Energy Bar Chocolate Almond Fudge 2020, copyright Olga Kublik

Odnotowując piękny zapach batona Clif Bar Chocolate Almond Fudge, wiedziałam, że czeka mnie wspaniała degustacja. Aromat łączy obłędną słodką czekoladowość z migdałową aurą. Przywodzi na myśl grube, pulchne i wilgotne ciasto czekoladowe pełne świeżych migdałów. W tle czai się owsiana nuta, która jednak nie może lub nie chce przebić się przez ciasto. Czekoladowość zdaje się ujmująco kakaowa, słodka i gęsta. Mimo skojarzenia z ciastem Clif Bar Chocolate Almond Fudge bez wątpienia ma zdrowy zapach.

Baton owsiany kroi się nieprzesadnie łatwo, ale też nie trudno. Zdecydowanie wygodniej porwać go na części, jako że znika wówczas opór płatków owsianych. W owsianej bazie znajdują się ogromne i piękne migdały w koszulkach. Złoty kolor zdradza, iż zostały uprażone. Drugi dodatek to okazałe dropsy czekoladowe. Clif Bar jest lepki, twardawy, zwarty i zwięzły, ale plastyczny – da się go wyginać.

Clif Bar, baton owsiany Energy Bar Chocolate Almond Fudge 2020, copyright Olga Kublik

Podczas gryzienia Clif Bar Chocolate Almond Fudge daje się poznać jako mięciutki i plastyczny. Dopiero po zmieleniu głównej masy na języku zostają twarde płatki owsiane. Baton jest wilgotny, a dokładniej natłuszczony… ale bez tłuszczu. Interesujące odczucie. Zdaje się wypełniony wiórkami kokosowymi, których jednak nie ma w składzie. Wiórki-widmo wprowadzają chrzęst. Czuć też drobną pylistość miękkiego pyłku typu kakaowego. Flapjack smakuje głównie czekoladą, a dokładniej ciastem czekoladowym. Odznacza się słodyczą wyrazistą, lecz nieprzekraczającą poziomu przyzwoitości.

Clif Bar Chocolate Almond Fudge ma dodatki trzech rodzajów:

  • dropsy czekoladowe są duże i ładne. Rozpuszczają się bardzo wolno, niemal wcale. Okazały się gorzkie. Pod względem smaku dają się poznać jako coś pomiędzy białymi tabletkami a wytrawnym surowym kakao. Cechuje je kakaowa cierpkość,
  • migdały zastosowano w cudownie wielkich kawałkach. Są twarde, mięsiste i migdałowo tłuste. Serwują pełnię świeżego smaku, dzięki czemu są pyszne,
  • chrupki to element, którego się nie spodziewałam. Są małe i okrągłe. Na ogół nie lubię dodatków tego typu, niemniej w Clif Barze zdają się przyjemne i wprowadzają drobny element chrupiący.

Poza czekoladowością ciasta czekoladowego Clif Bar Chocolate Almond Fudge funduje smaki makowca i syropu czekoladowego. Nie syropu-likieru, jako że nie ma w nim ani odrobiny alkoholowości. Raczej gęstego, lepkiego, lejącego się syropu do lodów w pucharku, gofrów i innych deserów.

Clif Bar, baton owsiany Energy Bar Chocolate Almond Fudge 2020, copyright Olga Kublik

Pod względem cudowności Clif Bar Chocolate Almond Fudge zrecenzowany w 2018 roku nie różni się od batona owsianego ukazanego dziś. Jest jak ponadprzeciętnie gęste i wilgotne ciasto czekoladowo-makowe z esencjonalnymi smakowo migdałami i wiórkami kokosowymi (których w składzie brakuje, a które wyczułam również dwa lata temu). Cechująca go czekoladowość ma źródła zarówno w wytrawnym kakao, jak i słodkim syropie czekoladowym do lodów, gofrów, naleśników i deserów wszelakich.

Z uwagi na poziom słodyczy po zjedzeniu baton owsiany pozostawia w gardle drobne ognisko, niemniej ogień podsyca nie ordynarny cukier, ale raczej wspomniany syrop czekoladowy.

Ocena: 6 chi


Skład i wartości odżywcze:

Clif Bar, baton owsiany Energy Bar Chocolate Almond Fudge 2020, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

13 myśli na temat “Clif Bar, Energy Bar Chocolate Almond Fudge (po zmianie składu)

  1. Nigdy nie jadłam żadnego Cliff bara, ale myślę że przygodę zaczęłabym właśnie od tego wariantu… Ciasto czekoladowo – makowe mnie kupiło ^^ zwłaszcza wspomnienie o maku! <3

      1. Z kremem „o smaku” mialyby szansę na jeden, ale i tak nie na 100% – w końcu wiadomo jak takie kremy aromatyzowane mogą wychodzić :D za to Oreo z prawdziwą masą makową…. Mów do mnie więcej! *-*

  2. Podpisuję się pod tym, że do napisania recenzji każdy pretekst dobry! A z drugiej strony, czasem właśnie nawet minimalna zmiana może przeważyć.

    Zdrowo-ciastowy – no, w końcu i zdrowe ciasta są.
    Dziwne z tym efektem natłuszczenia bez tłuszczu. Chyba… Bo obecnie do głowy przyszło mi raczej zjawisko, że czuję np. maślany posmak, a więc tłuszcz, ale właśnie dana czekolada tłusta nie jest.
    Twarde płatki meh.

    Całość mi się nie podoba, ale akurat takie palenie w gardle od słodyczy czuję, że mogłoby mi nie przeszkadzać. Takie nieordynarne przy ciemnych czekoladach czasem czuję. I właśnie ciemną czekoladę tak smakującą w zasadzie mogłabym zjeść.

    1. My powinnyśmy mieć maszynę do produktów. Wpisywałoby się w niej dokładny smak i posmaki, np. „maślany karmel z nutą kokosa, czymś tam i czymś jeszcze”. Maszyna przetwarzałaby dane i Tobie wypluwała ciemną czekoladę, a mnie plebejski baton.

        1. Maszynkę do mielenia mięsa wykorzystywałybyśmy do odpowiedniej gratyfikacji osób zostawiających debilne i hejterskie komcie.

    1. Ja z kolei planuję upolować jutro pączka. Muszę tylko znaleźć kogoś, kto idzie rano do cukierni, bo po pracy zastanę na regałach co najwyżej pajęczyny. Może zlecę polowanie mamie. Najgorzej, że chcę mojego ukochanego hiszpana, a o niego trudno w tłusty czwartek. Cukiernie cisną gównie różane, ew. z adwokatem. Pączki z marketów są wstrętne, więc ich nawet nie biorę pod uwagę.

        1. Poszłam wieczorem do Biedry, bo nie miałam już do dyspozycji żadnej cukierni. Kupiłam pączka z powidłami śliwkowymi za 2 zł. Niestety jakością nie różnił się od marketowca za 50 gr. Marmolada była gorzkim siurem, a w cieście czułam mydlany tłuszcz. I tak zjadłam całość, po prostu miałam kiepskie wrażenia. Poprawię je którejś soboty, jak kopsnę się do cukierni.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.