J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition

Uwielbiam banany. Czy to owoce świeże (byle nie zielone!), czy smażone lub przetworzone na jogurt, żel bądź krem, śmiało podnoszę rękę i zgłaszam się jako ich miłośniczka. Lubię je także w słodyczach: nadzieniach ciastek, wafelków, batonów, czekolad. Niestety bananowych słodyczy nie spotykam zbyt często. Ostatnim produktem, który miałam przyjemność kupić i zjeść, była zrecenzowana w sierpniu 2018 roku czekolada Banan Karmel marki Magnetic z Bierdonki, produkowana dla marketu przez Millano.

W listopadzie 2019 roku otrzymałam przesyłkę od Kimiko (dziękuję!), w której znalazło się pięć produktów, w tym cztery takie, których nie znałam i nie próbowałam. Szczególny entuzjazm wywołał we mnie fragment czekolady Mousse au lait Banana marki J.D. Gross. Jest to limitowana mleczna czekolada nadziewana z Lidla. W lecie, gdy zaszczyciła regały, nie zwróciłam na nią uwagi. Rzadko patrzę na nowości czekoladowe, ponieważ skłaniam się ku mniejszym słodyczom – przede wszystkim batonom i waflom – i deserom mlecznym. Od 100-gramowej czekolady wolę 100-gramowe ciastka.

J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition, mleczna czekolada z Lidla z kremem mlecznym i musem bananowym, copyright Olga Kublik

Mousse au lait Banana Summer Edition

Bananowa czekolada J.D. Gross ma przepiękne opakowanie: schludne, eleganckie, atrakcyjne kolorystycznie i nieprzekombinowane. Sama tabliczka, a w zasadzie rządek liczący trzy kostki, też wydała mi się ładna. Kostki są uroczo zaokrąglone, odznaczają się smakowitą mlecznoczekoladową barwą i zostały ozdobione logo marki J.D. Gross. Ze środka spoziera na degustatora nadzienie dwojga rodzajów: biały krem mleczny i marginalny bananowy żel, który zgodnie z obietnicą złożoną w nazwie powinien być musem (Kinga poinformowała mnie, że po otwarciu czekolady rzeczywiście był).

Mousse au lait Banana Summer Edition marki J.D. Gross dostarcza 525 kcal w 100 g.
Mleczna czekolada z bananowym musem z Lidla zawiera 131 kcal w porcji 25 g.

J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition, mleczna czekolada z Lidla z kremem mlecznym i musem bananowym, copyright Olga Kublik

Bananowa czekolada z Lidla pachnie obłędnie – Mleczną Czekoladą Idealną. Jest to aromat bardzo mleczny i ujmująco słodki. Poziom słodyczy wydaje się właściwy. Tytułowych bananów niestety nie wyczułam. Odnotowałam za to niewystępujące w składzie… korzenne pierniczki.

Kostki dotknięte zębem czasu bądź sterroryzowane letnimi temperaturami nieco się wklęsły, brutalnie wprasowując bananowy żel – nie zaś mus – w mleczny krem. Okalająca wnętrze mleczna czekolada okazała się zaskakująco gruba. Położona na języku rozpuszcza się bez zwlekania – choć w umiarkowanym tempie – jak na plebejską czekoladę przystało. Już w niej czuć zapowiedź nadzienia. Początkowo odebrałam tę nutę jako korzennie pierniczkową, jednak po chwili przeobraziła się w słodką bananowość.

J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition, mleczna czekolada z Lidla z kremem mlecznym i musem bananowym, copyright Olga Kublik

Mleczna czekolada J.D. Gross jest pylista, przy czym nie miękkopylista (od mąki, kakao etc.), tylko rzeżącopylista (od rozdrobnionego cukru, acz większego niż puder). Daje się poznać jako tłustawa, lecz mniej niż tabliczki Milki czy Millano. Smakuje bardzo mlecznie i słodko w punkt, odpowiadając zapachowi.

Bananowego żelu nie ma w czekoladzie z Lidla zbyt wiele (być może świeżo po otwarciu był). Okazał się gęsty i dziegciowy, przepełniony rzężącym prochem cukrowym. Przypomina lepką i gumowatą żelkę. Smakuje kwaśno-cukrowym, zdecydowanie sztucznym bananem. Kwaśność przewyższa słodycz, ta druga zaś jest cukrowa. Mimo iż lubię syntetyczne banany, w Mousse au lait Banana są one nieatrakcyjne.

J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition, mleczna czekolada z Lidla z kremem mlecznym i musem bananowym, copyright Olga Kublik

Dolne nadzienie mleczne jest tłuste, zwarte i gumowe. Przywiodło mi na myśl gumę Mambę. Włazi w zęby i klei się jak zdesperowane dziecko do nogi mamy, która nie chce mu kupić lizaka. Ma smak lekko mleczny, głównie cukrowy. Z uwagi na bananową kwaśność zdaje się jogurtowe albo przynajmniej jogurtowawe.

Mleczna czekolada J.D. Gross – chodzi wyłącznie o polewę – jest smaczna i mogłabym ją zjeść w formie jednolitej tabliczki. Myślę, że wówczas byłaby skłonna do nieco szybszego rozpuszczania się. (A może się mylę? Nigdy nie jadłam czystej mlecznej czekolady J.D. Gross). Jako element tabliczki Mousse au lait Banana rozpuszcza się umiarkowanie na tle czekolad ogółem, jednak wolno na tle czekolad mlecznych.

J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition, mleczna czekolada z Lidla z kremem mlecznym i musem bananowym, copyright Olga Kublik

Niestety nadzienie letniej czekolady bananowej z Lidla wydaje mi się nieatrakcyjne. Mus to żaden mus, tylko kleisty żel, a biały krem jest gumą. Na dodatek banany dają się poznać jako kwaśne, mleczna część zaś jako cukrowa. Po połowie rządka – półtorej kostki – w moim gardle wybuchł cukrowy pożar.

Cieszę się, że nie zauważyłam Mousse au lait Banana w Lidlu i nie kupiłam całej tabliczki, bo po spróbowaniu kawałka bez wątpienia musiałabym ją komuś oddać. Mleczna czekolada jest w porządku, a obecna w tle korzenna pierniczkowość intrygująca, niemniej całość wychodzi kiepsko.

Ocena: 3 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition, mleczna czekolada z Lidla z kremem mlecznym i musem bananowym, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

8 myśli na temat “J.D. Gross, Mousse au lait Banana Summer Edition

  1. Ciekawe, czy ta niespecjalna konsystencja to natura czekolady, czy może efekt przechowywania przez pewien czas tego rządka po otwarciu. Rzadko bywam w Lidlu więc na szczęście też jej nie przyuwazylam i nie kupiłam, mimo że mam taki sam stosunek do bananów jak Ty (kocham w każdej postaci, nawet te sztuczne, i im czarniejsze, tym lepsze). Chociaż aż tak sztuczny banan też mnie nie kusi, bo jednak fajnie jest poczuć w takim słodyczu trochę naturalnego owocu. W ogóle to widzialas, że pojawiła się bananowa Princessa? I truskawkowa do pary :)

    1. Widziałam nowe Princessy na Insta i oczywiście kupię. Dziwi mnie, że Princessa wypuszcza tak dużo limitek w krótkim czasie.

  2. „Ujmujący” to doskonałe słowo określające jej zapach!

    Kurde, ale u Ciebie tragicznie wygląda… Nie dziwię się, że jak mousse’u nie było, smak brzmi inaczej niż u mnie… Że Ci aż tak nie smakowała. Hm… Szkoda, naprawdę żałuję, że nie miałaś okazji trafić na to, co ja. W ogóle dziwi mnie syntetyczność bananów u Ciebie, a wysoka kwaśność też raczej zepsucie sugeruje, ech. U mnie był soczyście cytrynowy kwasek, ale właśnie całkiem spoko… Jestem zła na siebie, że jakoś wyszło, że Ci coś takiego, w takim stanie wysłałam! Przepraszam, naprawdę.

    Cóż, pozostaje mi się cieszyć, że podała Ci korzenne pierniczki, nie zaś jakieś korzenności colowo-skórkowokurczakowe.

  3. Chyba raz jadłam czekoladę bananową i nie wspominam jej najlepiej . Dlatego nie kupiła bym tej gdybym ją zobaczyła w sklepie

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.