Mamut, Sucharki bez dodatku cukrów

Zawsze zadziwiał mnie fakt, że Sucharki bez dodatku cukrów Mamuta – odpowiednik klasycznych Sucharków delikatesowych extra skierowany do diabetyków i osób na diecie odchudzającej – zawierają więcej kalorii w 100 g niż bracia w niebieskim opakowaniu. Przyjrzyjmy się ich składom i zawartościom cukru:

  • Sucharki delikatesowe extra: mąka pszenna, cukier, drożdże, tłuszcz roślinny palmowy, serwatka w proszku (z mleka), sól, emulgator: lecytyny (z soi); oleje roślinne (palmowy, słonecznikowy). Węglowodany: 73 g, w tym cukry 14 g,
  • Sucharki bez dodatku cukrów: mąka pszenna, tłuszcz roślinny palmowy, w proszku (z mleka), drożdże, sól, jaja w proszku, emulgator: lecytyny (z soi); E 472e, mąka sojowa, środek do przetwarzania mąki – E300, oleje roślinne (palmowy, słonecznikowy). Węglowodany: 68 g, w tym cukry 3,8 g.

Składy nie różnią się znacząco, a główne różnice polegają na zmienionych proporcjach surowców. Mimo tego faktu przez odmienną zawartość cukru suchary Mamuta smakują zupełnie inaczej. Jeśli mieliście okazję jeść oba warianty, który wolicie? Traktujecie suchary jako zamiennik pieczywa?

Mamut, Sucharki bez dodatku cukrów, copyright Olga Kublik

Sucharki bez dodatku cukrów

Gdybym nie zestawiła sucharków Mamuta podczas jednej degustacji, pewnie sądziłabym, że wizualnie nie da się ich odróżnić. Nic bardziej mylnego. Sucharki bez dodatku cukrów są znacznie jaśniejsze, wręcz blade, i niewypieczone – kliknijcie tutaj, żeby zobaczyć różnicę. Wydają się przez to mniej apetyczne.

Sucharki bez dodatku cukrów marki Mamut dostarczają 399 kcal w 100 g.
4 sucharki bez cukru ważą 40 g i zawierają 160 kcal.

Mamut, Sucharki bez dodatku cukrów, copyright Olga Kublik

Chociaż cukier stanowi nośnik smaku i zapachu, sucharki bez cukru Mamuta mają aromat znacznie wyrazistszy od wersji z cukrem. Nadal są słodkie, a także bardziej chałkowe niż chlebowe. Nie znaczy to jednak, że warianty są zapachowo nie do odróżnienia. Sucharki bez dodatku cukrów sprawiają wrażenie rodzynkowych. Przywodzą na myśl maślane bułeczki z rodzynkami. Nie idą w stronę obwarzanków.

Mamut, Sucharki bez dodatku cukrów, copyright Olga Kublik

Suchary bez cukru Mamuta mają zupełnie inny smak niż wariant klasyczny. Przede wszystkim zawierają minimum słodyczy, o ile w ogóle. Są bardzo, bardzo drożdżowe i neutralnie pszenne. Sprawiają wrażenie bogatych w plebejską mąkę pszenną – zarówno w smaku, jak i konsystencji.

Konsystencja sucharków bezcukrowych Mamuta to wciąż ideał. Grzanki dają się poznać degustatorowi z najlepszej strony. Są chrrrupiące, twarde, głośne w obcowaniu. Nie zawierają śladów zwietrzenia, zawilgocenia ani starości. Są mączne, a po wymieszaniu ze śliną przez chwilę gęste.

Mamut, Sucharki bez dodatku cukrów, copyright Olga Kublik

O ile Sucharki delikatesowe w całokształcie przywodzą na myśl słodką maślaną chałkę i obwarzanki, dietetyczne Sucharki bez dodatku cukrów oddają wyraziście drożdżowe ciasto na pizzę. Bez dodatków, a także – zgodnie z nazwą – bez cukru. Miejsce cukru zajmuje podwójna dawka plebejskiej mąki pszennej.

Choć lekkie suchary Mamuta mi smakują i mogłabym do nich wrócić, nie dorównują wersji standardowej, skrytej w niebieskim opakowaniu. To właśnie do tej drugiej wrócę, kiedy najdzie mnie na sucharki.

Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Mamut, Sucharki bez dodatku cukrów, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

6 myśli na temat “Mamut, Sucharki bez dodatku cukrów

  1. Jeśli miałabym wybierać pomiędzy suchym, drożdżowym ciastem na pizzę a słodką, maślaną chałką to wybór jest prosty – chałkaaa ^^ te pewnie też bym zjadla, ale jednak takie sucharki bez cukru nie miałyby już takiego dziecięcego uroku jak te słodkie…. Ale nie wiem, może kiedyś spróbuję bo takich bez cukru jeszcze nie jadłam :p

    1. Skoro są dostępne w opakowaniach w sam raz na raz, można się skusić tak dla rozeznania terenu. Znajdują się w stałej ofercie Kauflandu, gdybyś się zdecydowała.

  2. Teraz to już nie wiem, czy Mama kupowała z cukrem czy bez, ale że i ja kojarzę je jako słodkawe, a nie tak mocno pszenne-pszenne i jakoś tam jadłam, to obstawiam z cukrem. Teraz to już w ogóle nie dla mnie. Ciasto na pizzę? Meh. Swoją drogą, jak już ją zdarzyło mi się jeść, musiało być tyyyle „wierzchu”, że ciasto schodziło na dalszy plan. Zupełnie więc nie potrafię sobie wyobrazić, jak takie samo mogłoby komuś smakować. Acz wierzę, że tak jest.

    1. Uuu, ja odwrotnie – im ciasto od pizzy było grubsze, tym lepiej. Domowa pizza mojej mamy miała ok. 5 cm grubości, za co obie ją kochałyśmy. W czasach licealnych z ówczesnym chłopakiem piekliśmy paluchy z samego ciasta pizzowego i jedliśmy je na obiad, co najwyżej w czymś maczając.

        1. Zapomniałam dodać, że raz wyszedł nam taki zakalec, iż nie chcieliśmy tego jeść i rzucaliśmy z impetem w gołębie :P W ogóle na początku związku wychodziły nam idealne pizze, a w drugiej połowie za każdym razem (!) zakalec.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.