McEnnedy, jogurt Toffee Popcorn Flavour – Tydzień Amerykański w Lidlu

Po pierwszej turze degustacji jogurtów McEnnedy z Tygodnia Amerykańskiego w Lidlu pożałowałam, że zignorowałam średnie doświadczenia z przeszłości i kupiłam niemal całą serię – pominąwszy wariant jagodowy – na dodatek podwójnie. Na tym etapie musiałam stawić czoła jeszcze czterem wariantom. Zaczęłam od jogurtu Toffee Popcorn Flavour, który zapamiętałam jako względnie smaczny i godny uwagi.

McEnnedy, jogurt Toffee Popcorn Flavour Lidl, Tydzień Amerykański, copyright Olga Kublik

Yoghurt Toffee Popcorn Flavour – Tydzień Amerykański w Lidlu

Podczas degustacji czekoladowo-ciastkowej trójki jogurtów McEnnedy cieszyłam się z tendencji wzrostowej dotyczącej gęstości. Innymi słowy: każdy kolejny deser amerykański okazywał się gęstszy, a więc lepszy. Niestety po otwarciu wariantu Toffee Popcorn Flavour znów zastałam rzadziznę.

Yoghurt Toffee Popcorn Flavour marki McEnnedy z Lidla dostarcza 116 kcal w 100 g.
Jogurt toffi popcorn z Tygodnia Amerykańskiego waży 150 g i zawiera 174 kcal.

Jogurt toffi-popcornowy pachnie bardzo ładnie. Dominująca nuta jest duszna w sposób charakterystyczny dla tytułowego popcornu. Czy czuć toffi? Nie jestem pewna. Jeżeli występuje, zostało wpisane w popcorn. (Nie wykluczam, że wychwycenie go wynika z autosugestii). Dalej odnotowuje się słodycz, na szczęście umiarkowaną. Tło stanowi charakterystyczny dla serii deserów McEnnedy kwach. Ponieważ jednak kwasek skleja się z przyjemną słodyczą i atrakcyjną dusznością, całokształt wychodzi zacnie.

McEnnedy, jogurt Toffee Popcorn Flavour Lidl, Tydzień Amerykański, copyright Olga Kublik

Jogurt zawiera bardzo dużo drobinek popcornu, przy czym są one głównie odłamkami łusek kukurydzy. Uważam, że zastosowanie fragmentów twardych łusek jest lepsze niż zafundowanie degustatorom trupio rozmiękłych i sflaczałych kawałków gumowatego popcornu. Z kolei sam jogurt jest aksamitny, kremowy, gęstawy. Bardzo żałuję, że zabrakło w nim porządnej gęstości.

Jeśli mieliście okazję jeść Bakusia wafelkowego bądź inny wafelkowy deser mleczny, będziecie wiedzieli, jak smakuje Yoghurt Toffee Popcorn Flavour z Lidla. Słodka wafelkowość spaja się z delikatną popcornowością. Tytułowego toffi nie wyczułam, podobnie jak w aromacie. Zresztą warto wiedzieć, że na przestrzeni lat jogurt raz nazywał się Toffee Popcorn Flavour, innym razem Caramel Popcorn Flavour.

Na tle jogurtów z Tygodnia Amerykańskiego w Lidlu wariant Toffee Popcorn Flavour nie jest zły, bo mimo iż zawiera zbędny kwasek, pozostałe nuty smakowe są przyjemne. Słodycz też zdaje się trafiać w punkt. Gdyby tylko nie był rozczarowującą rzadzizną, mogłabym do niego wrócić.

Ocena: 4 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

McEnnedy, jogurt Toffee Popcorn Flavour Lidl, Tydzień Amerykański, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik


Jogurty z Tygodnia Amerykańskiego w Lidlu

Stare recenzje:

9 myśli na temat “McEnnedy, jogurt Toffee Popcorn Flavour – Tydzień Amerykański w Lidlu

  1. Jadłam go i niestety mnie nie zachwycił. Czy czułam popcorn? Sama nie wiem, ten smak był mocno nieokreślony i mogła to być tylko autosugestia. Bakusia wafelkowego na pewno nie czułam. No i trochę mi przeszkadzały te łuski kukurydzy :/ w ogóle to jakoś popcorn mi nie pasuje do jogurtu… Najbardziej lubię jeść popcorn samodzielnie i najlepiej słony a nie toffi :D

    1. Lubię łuski z popcornu. Kiedy kupuję wafle kukurydziane, mam nadzieję, że będą w nich zarówno twarde kawałki kukurydzy, jak i łuski. Czy to zboczenie? :D

  2. Pamiętam bakusia wafelkowego. Niestety nie wiem czy to wspomnienie pozytywne czy negatywne :P nigdy nie wiedziałam czy lubię biszkoptowy czy wafelkowy i w sklepie zawsze przeżywałam dramat bo nie wiedziałam. Naprawdę nie kłamie :) w końcu kupowałam oba smaki jeden zjadala mama. A przy następnym shoppingu znowu było to samo :/

    1. Co prawda nie przeżywałam dramatów zakupowych, za to do dziś nie wiem, który mi smakuje (może oba), bo mnie też smaki się myliły :P

  3. Ja nie jadłam, ale Mama jadła. :)
    Nie no…
    Kupiłam dawny w zamyśle, że będzie to jeden z pierwszych wpisów na bloga. Chciałam zacząć, pokazując coś dziwnego, sama chciałam sobie wyzwanie rzucić. Ale co otworzyłam lodówkę… ech, to było jak te takie straszne pajace wyskakujące z pudełek (wiesz, o co chodzi?). Za bardzo się bałam. Oddałam Mamie, a potem się cieszyłam, bo ponoć same łuski a smak „jak z kurzem i skarpetą”.
    Tadam! „Historie z życia Kimiko”

    1. Wróciłam do Twojej recenzji starej i śmieję się ze swojego komentarza: „Na razie jadłam tylko ten drugi ” … i tak też zostanie na wieki.

      Nawet teraz porządnie Ci na tamten komentarz spróbuję tu odpisać. Nie wiem, czy jadłam prawdziwy popcorn karmelowy, serio. Pamiętam, że kiedyś byłam w kinie z ojcem, kojarzę, że sprzedawali popcorn karmelowy, ale paczkowany. Wydał nam się dziwny… Kupiliśmy? Chyba jadłam? Pamiętam palono-smażoną skorupkę, ale… może to zapach? Cholera, to było tak dawno i to wspomnienie jest jak sen. Dziwna rzecz! Ale czy z paczki zalicza się do prawdziwego? Dla mnie prawdziwy popcorn to taki tylko co zrobiony. Kurde, nie wiem, czy jadłam! A przy mojej pamięci do jedzenia to ewenement, taka niepamięć.
      Mało tego, mam taką też do tego, co inni jedli i co mówili (tylko o osobach, które mnie interesują), np. Mama. Ostatnio znowu w Kaufie brała jeden chleb, na który wcześniej strasznie narzekała i powiedziałam jej, że znowu bierze ten niedobry, nasłuchałam się, że nie będę jej zabraniać kupowania tego, co chce, a w domu przy kolacji co? „Miałaś rację, ohydny. <3" I mam pozwolenie na to, że jak znowu się sytuacja w sklepie powtórzy i usłyszę, że nie będę rozkazywać, mogę takim chlebem "walnąć (ją) w łeb".

    2. Kojarzę te pajace głównie z horrorów :D Wyskakują na sprężynie, czasem też się śmieją albo grzechoczą/dzwonią.

      Strach przed jogurtami nie jest mi znany, ale rozumiem.

      Sprzedawanie w kinie paczkowanego popcornu?! Cóż za dziwy…

      „I mam pozwolenie na to, że jak znowu się sytuacja w sklepie powtórzy i usłyszę, że nie będę rozkazywać, mogę takim chlebem „walnąć (ją) w łeb”.” – Tyle wygrać <3 :D

      1. Tak, ja też z horrorów. I z Pottera części trzeciej. Kurde, chciałabym takiego pajaca. Albo chociaż takiego dla moich lalek (może zrobię?).

        Nie jest Ci znany? Jedna moja ciotunia je jogurt wymieszany z awokado i dosypanym jakimś zielskiem na trawienie. Może wybierz się do niej na drugie śniadanie, to strach poznasz. :>

        No, obok batonów itp. Najdziwniejsze jest to, że ludzie kupują te paczkowane rzeczy w cenie… 10 zł za Marsa.

        1. „Albo chociaż takiego dla moich lalek (może zrobię?).” – Taak, zrób! <3

          "Jogurt wymieszany z awokado i dosypanym jakimś zielskiem na trawienie" - idę się powiesić.

          Cóż, kto "bogatemu" zabroni?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.