Lindt, Williams – mleczna czekolada z brandy gruszkową

Po opakowanie mlecznej czekolady z brandy gruszkową Lindta sięgnęłam dopiero po pierwszej degustacji. Chciałam wczytać się w opis i sprawdzić, czym jest tytułowy Williams. Możliwości były dwie: albo nazwą alkoholu (jak Johnnie Walker bądź Jack Daniel’s), albo nazwą gatunku gruszek. Poprawna okazała się opcja numer dwa. Jak podaje Wikipedia: grusza „Bonkreta Williamsa” to odmiana uprawna gruszy należąca do grupy grusz zachodnich. Odmiana bardzo stara, znaleziona około połowy XVIII wieku przez Staira w Anglii jako przypadkowa siewka, do uprawy wprowadzona w 1797 przez Williamsa.

Fakt, że użyty w nazwie czekolady Lindta Williams jest gatunkiem gruszy (i gruszek), dowodzi, iż polski tłumacz nie popisał się umiejętnościami. W składzie znajdziemy gruszki Williamsa (8%), ale spirytusu ani innego rodzaju alkoholu nie. W oryginalnym opisie znajduje się Williams-Birnenbrand (8%), a więc konkretny alkohol. Grunt to za sprawą kiepskiego przekładu przemienić gruszkową brandy w zwykłe owoce.

Lindt, Williams mleczna czekolada z brandy gruszkową, copyright Olga Kublik

Lindt Williams – mleczna czekolada z brandy gruszkową

Degustacjom czekolad z alkoholem Lindta poświęciłam cztery następujące po sobie wieczory. Każdego kolejnego zachwycałam się otwieranymi tabliczkami coraz bardziej. Czekolada z brandy gruszkową Williams wydała mi się najpiękniejsza, najlepiej zachowana. Ona jedyna miała przydatność do spożycia sięgającą końca listopada. Deadline pozostałych został ustalony na końcówkę września.

Mleczna czekolada z brandy gruszkową Williams marki Lindt dostarcza 467 kcal w 100 g.
Rządek (3 kostki) czekolady z alkoholem Lindta waży 25 g i zawiera 117 kcal.

Lindt, Williams mleczna czekolada z brandy gruszkową, copyright Olga Kublik

Mleczność czekolady w aromacie tabliczki Williams Lindta rozwija się do 200%. Mleczna Czekolada Idealna, o doskonale wyważonej słodyczy, miesza się z subtelną alkoholowością. Gatunku nie udało mi się ustalić. Nie znam dobrze samej brandy. Zresztą podejrzewam, że nawet gdybym znała, nie odnalazłabym jej.

Gruba jak na tabletkową formę czekolada łamie się z trzaskiem i chrupie pod zębami. Położona na ciepłym języku rozpuszcza się w setną sekundy – zdecydowanie szybciej niż jej siostry. Zresztą mleczna czekolada z brandy gruszkową Lindta jako jedyna topi się w palcach. Nieznacznie, ale jednak. Jest obłędnie gęsta, bagienkowa, aksamitna (bez pyłu, choć momentami wydaje się, że pył występuje).

Lindt, Williams mleczna czekolada z brandy gruszkową, copyright Olga Kublik

Nie wiem, czy istnieje lepsza mleczna czekolada od tej produkowanej przez Lindta. Williams również daje się poznać jako Mleczna Czekolada Idealna. Funduje bajeczną mleczność i nieprzesadną słodycz.

Odniosłam wrażenie, że mleczna czekolada z brandy gruszkową Lindta ma najwięcej płynnego nadzienia wśród tabliczek z alkoholowej serii dostępnej w grudniu 2019 roku w Biedronce. Odznacza się żółto-zielonkawym, lekko złocistym kolorem. Pomiędzy brandy gruszkową a czekoladą występuje sporo skrystalizowanego cukru w formie cienkich, kruchych, chrupiących płytek. Da się ten element zaakceptować, a nawet polubić. Wprowadza efekt crunchy do bagienkowo-płynnej czekolady.

Gruszkowa brandy Williams ma ciekawy smak. Jest bardzo słodka, ale w przeciwieństwie do nadzienia Kirsch nie przypomina zasypanej cukrem wódki. Przywodzi na myśl nalewkę z białych landrynek, tych o smaku migdałowym, którymi w dzieciństwie szczerze się gardziło. Gruszek nie odnotowałam.

Lindt, Williams mleczna czekolada z brandy gruszkową, copyright Olga Kublik

Mleczna czekolada z brandy gruszkową Williams Lindta jest najlepsza z alkoholowej serii. Nigdy bym nie zgadła, że werdykt będzie właśnie taki. Sądziłam wręcz, że okaże się najgorsza. Wydaje się najmniej alkoholowa, przy czym to wcale nie dlatego przyznaję jej pierwsze miejsce. Czekolada Williams Lindta czaruje połączeniem Mlecznej Czekolady Idealnej i słodkiej nalewki z landrynek migdałowych.

Tak jak pozostałe czekolady z alkoholem Lindta tabliczka z brandy zawiera sporo skrystalizowanego cukru wytrąconego z procentowego nadzienia (?). Z uwagi na ów fakt przywodzi na myśl pralinki z chrupkami. Alkoholowe wnętrze delikatnie szypie w język i przypomina, że to nie produkt dla dzieci. Kocham ją!

Ocena: unicorn smaku


Skład i wartości odżywcze:

Lindt, Williams mleczna czekolada z brandy gruszkową, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

9 myśli na temat “Lindt, Williams – mleczna czekolada z brandy gruszkową

  1. Ja wiem, czy istnieje lepsza czekolada mleczna od Lindta – Wedel :D :D :D
    Uwielbiam gruszki i liczyłam jednak na to, że w tej czekoladzie dostaniemy gruszkowego kopa. Kojarzę landrynki o których mówisz, ale ja je raczej lubiłam w dzieciństwie :p więc w sumie nalewka z nich brzmi spoko, no ale… Ja bym wolała gruszki :(
    No i… serio tłumaczu? W nazwie czekolady jak byk stoi brandy, więc dlaczego nagle uznał, że w składzie go nie będzie? :D

  2. Białymi landrynkami się gardziło? Toż to były moje ulubione!

    Czystą mleczną czekoladę z Lindt kojarzę tylko z zajączków wielkanocnych, które zawsze dostawałam na święta i z jakiegoś powodu szczerze ich nie znosiłam. Ciekawe jak bym ją odebrała teraz. Nie będę się jednak przekonywać przy tej tabliczce bo alkohol w słodyczach jest dla mnie fuj i już.

  3. Opowiem tak ta czekolada ma najbardziej gustowne opakowanie
    Niemal w moich środowiskowych barwach :) no może całkiem nie moich ale z branży :D tak myślałam że dasz jej unicorna
    Ja osobiście jadłam ją tak dawno że nie pamiętam jaka byla ta gruszka, ale ta również mi wówczas podeszła. Dziś rak samo jak Kimiko lindta nie znoszę
    Od wielkiego dzwonu mogę zjeść ale figurek nigdy nie faworyzowałam ich. Wolałam zwykłego Mikołaja czy zajca ;) Teraz dla mnie czysta mleczna morduje cukrowością. Mam w zbiorach pralinke czerwoną (ba nawet kilka z promocji od hostess) muszę odświeżyć pamięć. W tym tygodniu jednak królują magnum i milka bubbly :P gdyby tak wrzzucili je na przecene gdzieś to bym wzięła. Ostatnio w Lidlu tylko na wedla z Wielkanocy się załapałem :) na bogato !!!

  4. Zotter uwielbia dodawać owocowe brandy i na podstawie tych tabliczek wysnułam wniosek, że owoce ni jak mi do tak mocnego i cukrowego alkoholu nie pasują. Podobnie ten Lindt mnie nie zachwycił. Czasem zdarza mi się o nim myśleć, jak czuję nuty likierów gruszkowych czy gruszek i alkoholu w jednej tabliczce. Ja bowiem… czułam gruszki bardzo wyraźnie. I to właśnie: owoce, a następnie alkoholowe rozgrzewanie i całą resztę, nie zaś walnięcie wódą (którego na szczęście i Ty nie czułaś). Rany, jak ja się cieszę, że nie czułam żadnych landrynek migdałowych! W ogóle bym ją jeszcze gorzej zniosła.

    Obstawiałaś, że będzie najgorsza? Jak tak czytałam to zgadłam, że najbardziej Ci posmakuje, ale pomyślałam, że po prostu spodoba Ci się jej gruszkowość (pamiętasz, jak mnie kiedyś pytałaś, czy według mnie gruszki są cierpkie, a ja, że gruszki nie, ale likiery gruszkowe już tak? Tu kojarzy mi się taka nutka, obstawiam, że nazwałaś ją właśnie migdałową).

    PS Wróciwszy do mojej recenzji, co ja tam napisałam (http://chwile-zaslodzenia.blogspot.com/2015/09/lindt-williams-mleczna-z-gruszkowa.html) – o, reklama tekstu tak bardzo… wstydliwego, haha – i pomyśleć, że ja narzekałam wtedy na jakość, że mi tam troszeczkę mniej płynu było bla bla… A teraz z jakością słodyczy to już w ogóle jakaś masakra.

    1. Czułaś gruszki, ale czekolada Cię nie zachwyciła. Nie czułam gruszek, za to czekoladę uważam za sztos. Zawsze to jakiś rodzaj równowagi :P

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.