Koska, Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami

Jak dotąd nie miałam okazji jeść diabetycznej chałwy bez cukru. Ponieważ jednak chałwę kocham, a próbowanie nieznanej zdrowej żywności sprawia mi przyjemność – nawet jeśli okazuje się paskudna, w końcu to nowe doświadczenie – widok odnalezionej w przesyłce od Marthy niepozornej chałwy sezamowej ze słodzikami Diabetic Halva Plain zdecydowanie mnie ucieszył. Dziękuję!

Koska, Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami, copyright Olga Kublik

Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami

Mimo iż zdrowa, chałwa bez cukru Diabetic Halva Plain marki Koska zawiera jedynie 57% pasty sezamowej. Ma też aromat waniliowy (na ostatnim miejscu w składzie). Kiedy wczytałam się w opis, zaskoczyło mnie, że producent podał zarówno kalorie całokształtu: 496 kcal w 100 g, jak i kalorie pochodzące z samego tłuszczu: 306 kcal w 100 g. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim rozwiązaniem.

Diabetic Halva Plain marki Koska dostarcza 496 kcal w 100 g.
Sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami waży 40 g i zawiera 198,5 kcal.

Koska, Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami, copyright Olga Kublik

Chałwa ze słodzikami pachnie jak tradycyjna chałwa z cukrem. Na przekór dalekiej od ideału zawartości sezamu oddaje cudownie wysoką sezamowość. Krytyczny poziom słodyczy powoduje mdlenie w gardle. Czasami, kiedy wącha się coś bardzo słodkiego i do mózgu dociera informacja, że zaraz w ustach zrobi się piekielnie słodko, organizm przedwcześnie funduje efekty przecukrzenia: mdlące kręcenie w gardle. Znacie owo uczucie i mechanizm ostrzegawczy? Nie nazwałabym tego bólem, ale na pewno dyskomfortem.

Diabetyczna chałwa bez cukru Koska jest niepozorna. Na opakowaniu wygląda jak naturalne tofu. Na żywo też prezentuje się blado i tofupodobnie. Odznacza się tłustością charakterystyczną dla klasycznej chałwy. Jeśli nie lubicie mieć paluchów całych w oleju, warto odcisnąć ją papierem.

Koska, Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami, copyright Olga Kublik

Cienka chałwa sezamowa bez cukru stawia opór podczas krojenia. Łamie się ją łatwo, gdyż – jak to chałwa – może się wówczas rwać zgodnie z sezamowymi włóknami. Gryzienie jej jest umiarkowanie łatwe. Daje się poznać jako twardawa, zaskakująco bardzo zbita i zwarta. Brakuje jej puszystości. Ba! jest wręcz tak zbita, że aż gumowata. Rozpływa się gęstawo. Mimo iż nie zawiera cukru, cukrowo zagęszcza ślinę.

Diabetic Halva Plain odznacza się smakiem ciekawym, nietypowym. Jest delikatna. Najpierw wyczułam w niej białka jajek (gotowanych, niezainfekowanych żółtkami), a dopiero potem subtelną, nieśmiałą sezamowość. Poziom słodyczy na przekór zapachowi jest bardzo niski. Pojawia się delikatna gorycz, na szczęście typowa dla chałwy (sezamowa), nie zaś pochodząca od słodzików. Wanilii nie odnotowałam. Mimo niskiej słodyczy pod koniec degustacji w gardle pojawia się nieznaczna mdlenie.

Koska, Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami, copyright Olga Kublik

Myślę, że dla osób, które nie mogą bądź nie chcą jeść produktów z cukrem, Diabetic Halva Plain to produkt wartościowy (niestety brak mi rozeznania w terenie). Sezamowa chałwa ze słodzikami odznacza się bajeczne niską słodyczą. Wanilii dodanej jako aromat nie czuć, a sezamowość chowa się za białkową jajecznością.

Poważnym minusem chałwy bez cukru Koska jest gumowa konsystencja. Brak lekkości i puszystości stawia ją daleko za tradycyjną chałwą. Kiedy ta druga składa się z krystalicznych włókien, Diabetic Halva Plain przypomina zbitą gumę. Drugi minus, już mniejszy, to stłumiony smak. Ja wolę cukrowy oryginał.

Ocena: 3 chi


Skład i wartości odżywcze:

Koska, Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

13 myśli na temat “Koska, Diabetic Halva Plain sezamowa chałwa bez cukru ze słodzikami

  1. W sumie konsystencja gumy nie brzmi aż tak tragicznie – ja tam lubię takie słodycze które trzeba porządnie pożuć :D no i niska słodycz na pewno na plus ^^ jedyne co mnie nurtuje to te gotowane białka jaj… O matko, aż mnie zemdlilo :D takie białka z chałwa musiałaby być obrzydliwe xD

    1. Czy ja wiem? Białka jajek uważam za twory neutralne, zupełnie jak naturalne tofu. Można je posmarować dżemem, a można posypać ostrą przyprawą do kurczaka. Za każdym razem wypadną dobrze. Nie brzydzi mnie nawet myśl o białku jajka faszerowanym masłem orzechowym. Białko z Nutellą trooochę odstręcza, aczkolwiek zjadłabym bez oporów.

  2. Zgadzam sie z przedmowczynia ..bialka jaj?Panie Bozu. Na chalwe/sezam mam wkret od ponad miesiaca,jak sie na cos upre to miele (doslownie i w przenosni) az do zatarcia silniczka. Dodaje gdzie moge:serek,salatki,kurczak,desery, koktajle..zrobilam nawet pizze z tahini (nie chcesz wiedziec). Chalwa ma swoj swiat-niewiele potrzeba zeby byla ochydna..wole nie ryzykowac mimo ze produkt idealny jak na stan mojej trzustki,i wybrac mniej acz smaczniej, czyli normalna chalwe (nawet da z Lidla jest spoko). 3chi=odhaczam jako not-must-have ;)

    1. „Jak sie na cos upre to miele (doslownie i w przenosni) az do zatarcia silniczka” – mam tak samo, dlatego jeden zestaw obiadowy jem przez kilka miesięcy, a posiłku śniadaniowego nie zmieniłam od… hmm, sześciu lat?

      Jasna sprawa. Kiedy piszę wiadomości na telefonie, nigdy nie używam polskich znaków. Przykładowo na Instagramie zawsze wybieram opcję bezirytacyjną.

  3. Ps sorry za calkowity brak diakrytycznych. Jak pisze z tele uzywajac klawiatury dottkowej,to jest to wystarczajacy test na cierpliwosc :D

  4. Skład mnie nie zachęca, ale kupiłam kiedyś tę chałwę dla taty, który ogranicza cukier, bo akurat jak byłam w Gdańsku to mi się napatoczyła i wg niego była ok, głównie dlatego, że mało słodka ;)

    1. Mam z tą chałwą problem. A raczej z jej poziomem słodyczy. Niby jest niski, jednak pod koniec degustacji w gardle piekolą diaboły.

  5. Pod zdaniem „próbowanie nieznanej zdrowej żywności sprawia mi przyjemność – nawet jeśli okazuje się paskudna, w końcu to nowe doświadczenie” mogłabym się w nieco innym kontekście podpisać. U mnie chodzi o czekolady, różne. Nawet jak nie w moim stylu, ale w pewien sposób ciekawe, to lubię zbierać nowe doświadczenia. I… różne potrafią zaskoczyć (to tak piszę, bo odpisałam Ci pod Milką – i właśnie, ją też spróbowałam, chociaż na logikę jest niemoja. Ok, nie smakowała mi zbytnio, ale… skusiłam się na Terravitę PB, kupując już licząc się, że pewnie po kostce-dwóch odpadnę i… była tak dobra, że dwie kostki to Mamie wpadły, reszta była moja).

    Chałwa o gumowej konsystencji zupełnie do mnie nie przemawia i nie wiem, jak ja odebrałabym słodzik. Gumowa od razu kojarzy mi się z potworą z Lidla, która była z syropem zamiast cukru i… cholera, to było straszne, jak i większość rzeczy już na oko z tygodnia chyba greckiego.

    Właśnie tej marki jakąś mniejszą chałwę z mniejszą ilością słodzideł chciałam raz w Auchanie kupić, ale nie dało się nabić jej na kasę. Zastanawiam się, czy to była ta. Jeśli tak, to w sumie na dobre wyszło.

    1. Całkowicie rozumiem Twoje podejście do czekolad. Twoja relacja z nimi jest jak moja ze słodyczami plebejskimi, a częściowo również ze zdrowymi. Gdybym miała do wyboru przetestowanie dziesięciu paczek chamskich tanich wafli z różnych marketów albo przetestowanie dziesięciu czekolad z tychże marketów, wybrałabym opcję pierwszą. Ty drugą, wiadomix.

      1. Nie z cukrem. Napisałam przecież że ta bez cukru stanowiła jednorazową przygodę ;) producent zrobił ja specjalnie dla diabetyków :) inne smaki sprzedaje od lat – pisałam Ci o niej już że to moja wielka chałwowa miłości – pistacja z tej firmy lecz jest najdroższa i najtrudniej ją dostać. Nie pamiętasz ?
        Jest też w wersji torcika. Kakaowa i waniliowa występuje w 4 wersjach opakowania – od batona po bloczek a pistacjowa min. 200 g ma w opakowaniu a potem torcik. Nie ma innego słodzidła niż cukier w sobie ani zbędnych kilogramów no i największy procentowy udział sezamu na 100 g ;)

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.