Ferrero, Kinder Eggs Haselnuss jajeczka wielkanocne czekoladowe

Jajka czekoladowe wypuszczane z okazji Wielkanocy przez masę marek – ku rozpaczy wielu dzieci również tych nieznanych i koszmarnych – wydają mi się przeurocze. Nie znaczy to jednak, że je kupuję. Małe jajeczka czekoladowe to wciąż cukierki, więc produkt zupełnie nie dla mnie.

Zaprezentowane dziś czekoladowe jajka wielkanocne Kinder Eggs Haselnuss z dziecięcej kolekcji Ferrero otrzymałam w przesyłce od Marthy (dziękuję!). Na szczęście darczyni zapakowała tylko jedno, więc mogłam zapoznać się ze smakiem i konsystencją bez konieczności męczenia się przez kilka dni.

Ferrero, Kinder Eggs Haselnuss jajeczka wielkanocne czekoladowe, copyright Olga Kublik

Kinder Eggs Haselnuss jajeczka wielkanocne czekoladowe

Zanim przystąpiłam do degustacji czekoladowych jajeczek wielkanocnych, postanowiłam wyszukać informacje o nich w internecie, wszak dostałam cukierka bez opakowania. Tak oto trafiłam na… własną recenzję. Podobna sytuacja nie przydarza mi się często, ale jednak. Stanowi efekt jedzenia i opisywania przez kilka lat z rzędu setek słodyczy. Każdego dnia innych. Można się pogubić. Uznałam, że zrecenzuję jajeczka czekoladowe Kinder Eggs Haselnuss ponownie, a nuż odbiorę je inaczej.

Jajeczka wielkanocne czekoladowe Kinder Eggs Haselnuss marki Ferrero dostarczają 552 kcal w 100 g.
1 czekoladowe jajko wielkanocne Kinder Eggs waży ok. 11 g i zawiera 61 kcal.

Ferrero, Kinder Eggs Haselnuss jajeczka wielkanocne czekoladowe, copyright Olga Kublik

Kinderkowe jajeczka wielkanocne czekoladowe nie zawodzą zapachem. Są obłędne do kwadratu: słodziutkie i przeintensywnie orzechowe (orzechami laskowymi). Przywodzą na myśl świeże Kinder Bueno bogato wypełnione doskonałym kremem orzechowym. Na dalszym planie przechadza się Nutella, co wprowadza subtelną nutę mlecznoczekoladowości. Jest jednak marginalna względem Kinder Bueno.

Za zabawne i urocze uważam to, że czekoladowe jajeczka wielkanocne Kinder Eggs Haselnuss nie wymagają krojenia do sesji zdjęciowej. Wystarczy zaczepić je paznokciem przy linii łączącej, a rozpadają się same. Krem, który ukazuje się wówczas oczom… Jego konsystencja… o ludzie!

Ferrero, Kinder Eggs Haselnuss jajeczka wielkanocne czekoladowe, copyright Olga Kublik

Mimo iż jajeczka czekoladowe Kinder Eggs Haselnuss są malutkie, polewę zgryza się bez problemu. Jest lepka, kleista, mięciutka, elastyczna, plastyczna, skłonna do współpracy (ale nie obmierźle plastelinowa!). Rozpuszcza się szybko i łatwo, ujmująco gęsto i bagienkowo. Uwaga jednak: bagienko znika, jak tylko się pojawi; szkoda. Nieznacznie czuć w niej proszkowatość. Składa się z mlecznej czekolady i białego podszycia, więc powinna smakować typowo kinderkowo. Nic z tego. Przesiąkła smakiem kremu, czyli orzechów laskowych i worka cukru. Z uwagi na poziom zacukrzenia błyskawicznie zagęszcza ślinę.

Niepozorne jajeczka wielkanocne czekoladowe zawierają wafelek zdający się nie mieć wagi. Odznacza się doskonałą chrupkością i wzorową kruchością. Ma wypieczony smak.

Serce Kinder Eggs Haselnuss to oczywiście krem. Jest taki, na jaki wygląda: tłusssty, gęstawy, efemeryczny. Rozpływa się w sekundę, niestety na zero. Pod względem lekkości i zwiewności przypomina nadzienie z Kinder Bueno. Nie zdziwiłabym się, gdy był dokładnie tym samym tworem, w końcu oba słodycze produkuje marka Kinder od Ferrero. Smakuje wyraziście laskowoorzechowo i bezlitośnie cukrowo.

Ferrero, Kinder Eggs Haselnuss jajeczka wielkanocne czekoladowe, copyright Olga Kublik

Wielkanocne czekoladowe jajka Kinder Eggs Haselnuss odznaczają się obłędną konsystencją. Oferują gęste bagienko – nawet jeśli chwilowe – połączone z idealnie chrupkim waflem i leciuteńkim, tłuściutkim kremem. Smakiem odpowiadają batonowi Kinder Bueno. Lekkością też. Szkoda, że mordują cukrowością.

W 2016 roku czekoladowe jajeczka wielkanocne dostały 4 chi ze wstążką. Odebrałam je bardzo podobnie. Wytknęłam dwie wady: wysoką słodycz i rozmiar. Druga to wada subiektywna, jako że nie przepadam za cukierkami. Tym razem wspaniałomyślnie dałam 5 chi, niech się cieszą. Nigdy ich jednak nie kupię.

Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Skład: czekolada mleczna 34% (cukier, pełne mleko w proszku, masło kakaowe, masa kakaowa, emulgator, lecytyna (soja), wanilina), cukier, odtłuszczone mleko w proszku (11,5%), orzechy laskowe (9,5%), tłuszcze roślinne (palmowe, masło shea), mąka pszenna, pełnotłuste mleko w proszku (3%), odtłuszczone masło, odtłuszczone kakao, emulgator: lecytyna (soja), środek spulchniający: wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu; wanilina, sól. Całkowita zawartość mleka w produkcie 24,5%. Może zawierać inne orzechy i jaja.

Kalorie w 100 g: 552 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 34,2 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 22,6 g), węglowodany 52,3 g (w tym cukry 52,1 g), białko 8,1 g, sól 0,32 g.

6 myśli na temat “Ferrero, Kinder Eggs Haselnuss jajeczka wielkanocne czekoladowe

  1. Gdyby nie mały rozmiar to sama bym je kupila bo kocham Kinder Bueno <3 ale tak to wolę już właśnie kupić zwykłego batona w którego da się wgryźć :D mogliby zrobić taką limitkę Kinder Bueno w kinderkowej, mleczno białej czekoladzie ^^

  2. Rzadko zdarza mi się zapomnieć, że daną rzecz już jadłam, a w przypadku tych jajeczek to już w ogóle byłoby niemożliwe, bo zapadły mi w pamięć jako przepyszne.

  3. Kiedyś bardzo lubiłam nadziewane małe jajka czekoladowe na wagę, ale oprócz takich z czerwonym nadzieniem. Czuję, że gdyby to jajko trafiło do mnie w tamtych latach… o kurde, brzmi, że by mi smakowało, ale nie umiem stwierdzić, czy wtedy by mi odpowiadały. te, o których piszę miały twarde, zwarte nadzienia i pewnie to by mnie zdezorientowało. Ta tłustość… i smak – pewnie zależy, jak blisko tego z klasycznego Bueno by się znalazł. Jakby blisko, to raczej jajeczka dla Mamy, nie dla mnie.

    Obecnie bardzo, bardzo nie dla mnie. Fakt jednak, że to twór uroczy. Jak wszystkie jajeczka. Nie podobają mi się tylko takie wielkie, zawijane jak cukierki i z dżemem.

    O, ostatnio parę razy też tak z oceną wspaniałomyślnie zrobiłam. Mimo wszystko staram się nie odejmować punktów za to, że to ja czegoś nie lubię (nawet sobie nie wyobrażasz, jak się namęczyłam oceniając wczoraj opublikowaną GR! albo… parę rzeczy skrajnie nie dla mnie, które za jakiś czas opublikuję). To, co sama czuję, staram się jak najlepiej opisać słowami, a ocena jest taka podglądowa dla ogółu, ludzi.

    1. Tak się składa, że i ja ostatnio – nawet wczoraj – jadłam produkty, którym wystawiłam 6 chi, bo są obłędne smakowo, mimo iż dla mnie mają formę na ok. 2 chi.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.