Sante, Whole Grain Granola Chocolate musli z czekoladą

Dzięki prowadzeniu bloga z recenzjami słodyczy i odwiedzaniu podobnych blogów zaczęłam zauważać mody na różne produkty. Czasem na rynku pojawia się rzeczywista nowość, innym razem coś zostaje odkryte po latach albo przypływa do Polski na fali popularności z Zachodu. Któregoś roku padło na granolę. Na blogach śniadaniowych poświęcano jej co drugi wpis, a i na kulinarnych uwiła sobie gniazdko. Powstawały firmy tworzące granolę na zamówienie i miksujące składniki wybrane przez klienta. Mnie to wszystko jednak nie interesowało. Granola leżała i leży daleko poza granicami mojej bajki.

Whole Grain Granola Chocolate Sante dostępna jest w małych saszetkach liczących 50 g, idealnych na raz. Jak podpowiada wujek Google, występuje także w innych wariantach smakowych, np. z orzechami i owocami. Co prawda żadne połączenie mnie nie interesuje, ale jednorazówkę otrzymaną od Marthy (dziękuję!) postanowiłam zjeść. Zawsze to coś nowego na blogu.

Sante, Whole Grain Granola Chocolate musli z czekoladą, copyright Olga Kublik

Whole Grain Granola Chocolate musli z czekoladą

Już w czasach licealnych, gdy zdarzało mi się jadać musli crunchy, chrupałam je na sucho prosto z opakowania. Stanowiło zdrowszy – w moim mniemaniu – odpowiednik ciastek i słodkich przekąsek. Whole Grain Granola Chocolate zdecydowałam się zjeść w ten sam sposób i potraktować jako głównego bohatera wieczornego deseru. Inni ludzie – jak przypuszczam – jedzą ją z mlekiem, jogurtem, lodami…?

Whole Grain Granola Chocolate od Sante dostarcza 454 kcal w 100 g.
Granola czekoladowa waży 50 g w saszetce i zawiera 227 kcal.

Sante, Whole Grain Granola Chocolate musli z czekoladą, copyright Olga Kublik

Whole Grain Granola Chocolate Sante pachnie surową błyskawiczną owsianką czekoladową (jak np. owsianka czekoladowa z Kauflandu). Taką już wsypaną do miseczki, ale jeszcze przed zalaniem. Czuć owies, lekką słodycz i jakąś tam czekoladę. Aromat jest przyjemny, niemniej zwykły. Mnie nie porwał.

W paczce musli początkowo zauważyłam płatki owsiane, miniaturowe Nesquiki i duże kawałki czekolady. Wszystko zostało obtoczone w czekoladowym lepiszczu, więc niektóre surowce zwarły się niczym w tańcu.

Sante, Whole Grain Granola Chocolate musli z czekoladą, copyright Olga Kublik

Kawałki czekolady rozpuszczają się maksymalnie ślisko i drobnopyliście (tak drobno, że niemal niezauważalnie). Smakują adekwatnie do zapachu, czyli czekoladą gatunku bliżej nieokreślonego. Są przyjemnie kakaowe, cierpkawe, wyraziście słodkie. Stanowią twór parapolewowy.

Miniaturowe Nesquiki mają smak zbożowo-kakaowy. Są zwietrzałe zarówno w smaku, jak i konsystencji. Na szczęście zachowały część chrupkości. Nie są kamienne, zatem nie dekompletują uzębienia.

Wydaje mi się, że płatki zostały uprażone, bo cudownie chrupią. Przejęły smak czekoladowego lepiszcza, z uwagi na co trudno mi napisać o nich coś więcej.

W toku degustacji doszłam do wniosku, iż Whole Grain Granola Chocolate Sante zawiera jeszcze jeden dodatek: chrupki nieco większe od miniaturowych Nesquików. Są jasne, ale zostały całościowo pobrudzone czekoladowym lepiszczem. Chrupią… i tyle mogę wam o nich opowiedzieć.

Sante, Whole Grain Granola Chocolate musli z czekoladą, copyright Olga Kublik

W całokształcie Whole Grain Granola Chocolate Sante jest sympatyczna, bo przyjemnie czekoladowa, chrupiąca i zaskakująco nieprzesadnie słodka. Podoba mi się również wielkość porcji. Jedyny element, do którego mogłabym się przyczepić, to kawałki kakaowej polewolady. Po pierwsze nie grzeszą jakością, po drugie są zbędne w obliczu wszechobecnego czekoladowego lepiszcza.

Do czekoladowego musli Sante nie wrócę, bo to produkt nie z mojej bajki i nie widzę zastosowania dla niego w codziennym menu. Ani nawet w okazjonalnym. Więcej dla was.

Ocena: 3 chi


Skład i wartości odżywcze:

Skład: pełnoziarniste płatki owsiane 37%, mąka: jęczmienna, owsiana 6,8%, kukurydziana; nierafinowany cukier trzcinowy, czekolada 10% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgator: lecytyny (z soi); naturalny aromat waniliowy), olej słonecznikowy, grys kukurydziany, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 2,3%, płatki kokosowe, melasa trzcinowa, sól morska, substancja spulchniająca: węglany sodu; emulgator: lecytyny (z soi), ekstrakt słodu jęczmiennego, aromat. Produkt może zawierać mleko, orzeszki arachidowe oraz inne orzechy.

Kalorie w 100 g: 454 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 17 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 4,9 g), węglowodany 63 g (w tym cukry 23 g), błonnik 6,8 g, białko 8,8 g, sól 0,58 g.

8 myśli na temat “Sante, Whole Grain Granola Chocolate musli z czekoladą

  1. Do sposobu jedzenia zapomniałaś dodać: z serkiem wiejskim :D ja granolę jem tylko z nim! Tej jeszcze nie jadłam, ale mam taką samą saszetkę w szafce ^^ jednak nie spodziewam się odlotów – zarówno po Twojej recenzji, jak i doświadczeniu z innymi smakami granoli tej firmy. Każda z nich miała mało intensywny i nudny smak, a dodatki często nie grzeszyły jakością – tutaj czekolada, ale nawet owoce potrafili zepsuć. Wcześniej miałam duze opakowania więc cieszę się że tą kupiłam już w małym :D

  2. Nie zauważyłam mody na granolę, ale nawet gdyby było inaczej, mnie też by nie interesowała.
    Wiem za to, że lata temu, jak jeszcze mieszkałyśmy w Suwałkach i wybudowali nam Kaufland, Mama odkryła to jako coś nowego i dosłownie kilogramami jadła z mlekiem jako zamiennik płatków. Jej ulubiony wariant to owocowy, nigdy nie tykała czekoladowego. Pamiętam, że w gimnazjum chyba i ja się na jakąś kauflandową (czekoladową właśnie) skusiłam, ale wolałam swoje owsianki. Lubię takie rzeczy bardziej miękkie, jak jadłam corn flaksy, to mięknące, a nawet ja i już wtedy nie wyobrażałam sobie granoli na miękko. Nie moja bajka.

    Teraz to do recenzji nawet nie umiem się odnieść. Brzmi jak bardzo poprawny produkt, który pewnie dla zjadaczy takowych będzie odpowiadał. I mnie jednak bardzo podoba się taka gramatura. Mogłyby wszystkie płatki występować też w takiej (to Mama nie bałaby się eksperymentować z płatkami kukurydzianymi różnych marek).

    1. „Mogłyby wszystkie płatki występować też w takiej.” – Pełna zgoda. W ogóle wszystkie przekąski i słodycze ładowane do opakowań familijnych chciałabym móc kupować w wersjach w sam raz na raz.

      1. Tak! Jak paczki ciastek dobijają do jednego kilograma to zawsze się wytrzeszczam, kto to kupuje… Z jednej strony rozumiem, że rodziny, ale z drugiej chyba trudno o to, by wszyscy lubili ten sam rodzaj ciastek, a małe opakowania = lepsza świeżość. Ale cóż.
        Mnie ostatnio zirytowało, że mój ulubiony jogurt grecki owczy został zwiększony do 200 gramów (niby gratis, a dupa). Tak to mi za dużo na taki półposiłek (ulubiona gramatura to 150). A głupie Gratki to mogą w stu wersjach robić. :<

        PS Ostatnio przez te recenzje wpadły mi w oczy "Musli męskie" w Lidlu. Śmieszy mnie nazwa strasznie. (I to w kontekście śmieszy = jest żałosna)

        1. Kilogramowe paczki kupuje się przede wszystkim na imprezy.

          Jogurt gęsty Bakomy został powiększony o 20 g w ramach gratisu. I tak oto marka straciła klientkę :’)

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.