Salzburg Schokolade, baton czekoladowy Bobby Chocolate

Bardzo lubię dostawać słodycze od taty po tym, jak wyjeżdża na narty w Alpy lub na wakacje. Nigdy nie wiem, co upoluje. Stara się wybierać produkty lokalne, ale jeśli w sklepach nie ma niczego lokalnie obiecującego, sięga po to, co uzna za interesujące. Nie znam jego klucza wyboru. Może w ogóle takowego nie ma? Wiem jedynie, że prawie (?) zawsze do paczki trafia ciemna czekolada.

Wydaje mi się, że na początku najczęściej otrzymywałam ciastka. Zwłaszcza z Włoch. W ostatnich latach tato przerzucił się na tabliczki czekolad z dodatkami. Czy kiedykolwiek dostałam batony czekoladowe? Nie przypominam sobie. Dlatego kiedy tym razem w reklamówce znalazłam pakowane potrójnie batony Bobby Chocolate, byłam zaskoczona. I podekscytowana, wszak baton jest moją ulubioną formą słodyczy.

Salzburg Schokolade, baton czekoladowy Bobby Chocolate, słodycze z Austrii, copyright Olga Kublik

baton czekoladowy Bobby Chocolate

Bobby Chocolate to baton czekoladowy firmy Salzburg Schokolade, co pozwoliło mi wywnioskować, iż ostatni wyjazd taty za granicę stał pod znakiem poskramiania lodowców austriackich. W internecie wyszukałam informację, że występuje w kilku wariantach smakowych. Poza czekoladowym istnieją karmelowy, bananowy i limitowane, np. truskawkowy. Nie obraziłabym się za karmelowego, niemniej czekoladowy też zapowiadał się super. Na dodatek ma cudowną zawartość kalorii. Szata graficzna… ach!

Bobby Chocolate marki Salzburg Schokolade dostarcza 444 kcal w 100 g.
Baton czekoladowy z nadzieniem czekoladowym waży 40 g i zawiera 178 kcal.

Salzburg Schokolade, baton czekoladowy Bobby Chocolate, słodycze z Austrii, copyright Olga Kublik

Austriacki baton czekoladowy Bobby Chocolate pachnie czekoladą deserową (w rzeczywistości pokrywa go mleczna). Czuć przyjemną kakaowość i delikatną słodycz. Nie dołączają do nich chrupki ani żaden inny element. Gdybym wąchała baton z zamkniętymi oczami, uznałabym, że mam do czynienia z czystą tabliczką czekolady deserowej. Ani oszałamiającej, ani druzgocącej. Zwykłej, acz w porządku.

Poza informacją o alternatywnych wariantach smakowych w internecie znalazłam zdjęcia batona bez opakowania. Na większości wygląda jak aktualny Alibi. Kiedy jednak wyciągnęłam go z opakowania, okazał się pozornie ubogi w chrupki. W przekroju zaoferował brownie w wydaniu gumkowym.

Salzburg Schokolade, baton czekoladowy Bobby Chocolate, słodycze z Austrii, copyright Olga Kublik

Baton został pokryty czekoladą szczelnie, lecz nie na wypasie. Cienkość zewnętrznej warstwy polewy może wynikać z faktu, iż rozeszła się między chrupkami. Czyni baton nieznacznie lepkim. W miejscach, w których jest jej więcej, daje się zgryźć. Rozpuszcza się gęsto i bagienkowo, co jednak trudno odnotować z uwagi na cienkość. Jest przyjemnie tłusta. Ma smak mlecznawy, nie deserowy. (W opisie stoi: czekolada mleczna).

Jeśli lubicie czekoladowe produkty z porządnymi chrupkami, baton Bobby Chocolate skradłby wam serca. Są przedstawicielami idealnej chrupkości. Dają się poznać jako twarde w pozytywny sposób i kruche. Ba! tak chrupiących i kruchych chrupek chyba nie jadłam w batonie nigdy.

Już poprzednie warstwy austriackiego batona mnie zachwyciły, ale gumkowe brownie przeniosło degustację na inny poziom. Opisanie smaku jako czekoladowy byłoby nietaktem, a wręcz profanacją. Jest estraczekoladowy. Tak intensywny w czekoladowości, jakby ktoś wymieszał w misce dziesięć Grand Dessertów Double Chocolate, następnie odparował wodę, zassał pozostałą esencję do strzykawki i wstrzyknął w baton Bobby Chocolate. Czuć subtelną gorycz palonych ziaren kakao, a także umiarkowaną cukrową słodycz. Gumka ma konsystencję zbliżoną do nugatu z batonów MARSa, acz zdaje się nieco lżejsza i tłustsza. Jej krewnymi są guma Mamba i świeże batony proteinowe typu Go On. Rozpuszcza się gumobagienkowo, choć bardzo wolno. Nie zawiera ani śladu prochu. Jest farfoclowatym aksamitem.

Salzburg Schokolade, baton czekoladowy Bobby Chocolate, słodycze z Austrii, copyright Olga Kublik

Tak intensywnie czekoladowego batona jak austriacki Bobby Chocolate nie jadłam nigdy. I pomyśleć, że mimo zaiste lordowskiej szaty graficznej wydawał mi się zupełnie zwykły, godny maksymalnie 5 chi. Tymczasem okazał się przeczekoladowym Marsem z chrupkami zamiast karmelu. Wyidealizowanym Lionem i Grand Desertem Double Chocolate w formie batonowej. Uwielbiam fundowaną przez niego powódź czekolady połączonej z goryczą palonego kakao. Dlaczego w paczce są tylko trzy sztuki?!

Podczas degustacji baton odrobinę zalepia zęby, ale tylko na chwilę. Jest gęsty od zewnątrz, chrupiący tuż pod i gęsty, śliskogumkowy w sercu. Zwarta budowa w połączeniu z twardością czynią go treściwym, pożywnym. Trzy sztuki zniknęły w mgnieniu oka. Chcę więcej!

Ocena: unicorn smaku


Skład i wartości odżywcze:

Skład: cukier, syrop glukozowy, kakao w proszku (7,5%), masło kakaowe, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, mąka pszenna, olej palmowy, odtłuszczone mleko w proszku, mąka ryżowa, syrop cukru inwertowanego, masło klarowane, emulgator (lecytyna sojowa), słodka serwatka w proszku, sól, cukier mleczny, naturalny aromat waniliowy i inne naturalne aromaty, regulator kwasowości (kwas cytrynowy). Może zawierać orzechy arachidowe i łupinki orzechów (laskowych, migdałów, pistacji, brazylijskich).

Kalorie w 100 g: 444 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 17 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 9,8 g), węglowodany 66 g (w tym cukry 53 g), białko 4,9 g, sól 0,2 g.

17 myśli na temat “Salzburg Schokolade, baton czekoladowy Bobby Chocolate

  1. Najpierw sobie pomyślałam że z tych wszystkich smaków najchętniej zjadłabym bananowego, bo jest najdziwniejszy i ciekawy. Bez czekoladowego czy karmelowego mogłabym się obejść, bo wydają się dość zwykle. Ale po opisie…. Ach, urzekł mnie zwłaszcza ten środek! No i jak mówisz że to coś w stylu nugatu z Marsa i o smaku czekolady intensywniej w 10000%… No nie, po takim opisie to chciałabym zjeść wszystkie istniejące smaki, a ten czekoladowy w szczególności! Gdyby jeszcze zrobili smak orzechowy i między chrupki wpletli orzeszki…. Mniam ^^

  2. Ja bym częściowo cieszyła się z czekolad, ale i bałabym się. Wiadomo, że gorzej znoszą podróż, ale i łatwo, by trafił na te typu Modica.

    Baton nie ciekawi, bo to baton, ale może jako „dziwo z Włoch”, gdybym dostała, nie oddałabym, a sama spróbowała.
    Zapach jak na batona ok. Ogólnie „deserowy” zapach czekolad mi nie przeszkadza, ostatnio jednak sprawdziłam, że smak czystych 50% męczy. Słodkie, a jakieś… No, ale tu baton. Tego się trzymajmy. Gumkowe brownie? Wolałabym zwykłe, gęsto-muliste. Chrupki mi się nie podobają.

    Opis czekoladowości jednak sprawia, że… Bardzo bym chciała choć jednego przygarnąć! Niebatonowa ja!
    Brzmi, jak moje marzenie z dzieciństwa o czekoladowym Lionie.

      1. Pamiętam!

        Nie odnosiłam się do tego konkretnego, bo tego tu właśnie bardzo chciałabym spróbować, ale pisałam ogólnie, że mimo że baton, przygarnęłabym jako coś z podróży gdzieś, gdzie nie byłam. Jakoś myślałam, że i tym razem Twój Tata o Włochy zahaczył, więc tak napisałam. Bo że Bobby konkretnie to baton austriacki to już nazwa „Salzburg…” mówi, ale przecież i u nas idzie kupić np. Lindta, który na pewno polski nie jest.
        Przeczytaj mój komentarz jeszcze raz: „BATON nie ciekawi, bo to baton, ale może jako „dziwo z Włoch”, gdybym dostała, nie oddałabym, a sama spróbowała. (…) Opis czekoladowości jednak sprawia, że… Bardzo bym chciała choć jednego przygarnąć! Niebatonowa ja!”. Nieciekawi jako baton.

          1. No tak, bo zrozumiałam, że Twój tata był na jakimś wyjeździe (skojarzyłam, że jeździ do Włoch) i pomyślałam, że Ci przywiózł. Że przywiózł z wyjazdu do Włoch, a już gdzie konkretnie kupił i jakiego pochodzenia – nieważne. Chodzi że „dziwo skądś, ze świata”.

            1. „Bobby Chocolate to baton czekoladowy firmy Salzburg Schokolade, co pozwoliło mi wywnioskować, iż ostatni wyjazd taty za granicę stał pod znakiem poskramiania lodowców austriackich.”

              1. Wiem, wiem, jak wytknęłaś mi te Włochy, to wróciłam i uważnie przeczytałam, ale wtedy jakoś nie skupiłam się aż tak na celu podróży Twojego taty (wybacz, wszystko inne było dla mnie istotniejsze). Wiesz, dla mnie to „jakiś wyjazd taty Olgi”. Zarejestrowałam czytając, a zanim komentarz napisałam to już wyleciało. Znowu podkreślam, że chodziło mi, że skądś, skądkolwiek = nie z Polski (czyt. sama nie pójdę i nie kupię).
                Geografia jest moją mocną stroną… tylko przy czekoladach jak widać. Austria? Włochy? Jeden diabeł, zagranica! xD

  3. O proszę. Po zdjęciach spodziewałem się, że będzie 1 (przypomina mi chyba jakiegoś ulepa Vobro), a tu Unikorn :D

  4. Ciekawi mnie, czy istnieje na polskim rynku jakikolwiek choćby podobny smakiem, konsystencją wyrób. Świadomość, że istnieje coś tak mniam i nie ma specjalnie wysokiego prawdopodobieństwa, żeby spróbować, rodzi mi delikatną frustrację :S Byłabyś skłonna porównać tego batona do jakiegoś konkretnego produktu dostępnego w polskich sklepach? Nie na zasadzie mixu różnych części skladowych innych słodyczy, ale właśnie jednego konkretnego słodycza..? Pewnie użyłabyś porównania w recenzji, a ja się łudzę i desperacko omijam oczywiste: skoro to unicorn, to pewnie jedyny taki, eh..Znam swój gust i Twój już też- jestem pewna ze Bobby byłby i dla mnie nr1.

  5. Nie spodziewałem się Unicorna dla tak kunsztownego – skądinąd zrobionego przez Austriaków, mistrzów w tym fachu – produktu.

    p.s. Czy mogłabyś kiedyś zrecenzować coś z Mulino Bianco?

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.