Vemondo, Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem

Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem to produkt, który chciałam zaprosić do domu, jak tylko pojawił się w Lidlu. Niestety wprowadzenie oferty ekologicznej zbiegło się w czasie z otrzymaniem duuużej paczki słodyczy od koleżanki, co sprawiło, że z żalem przełożyłam zakup na kiedyś tam.

Kiedyś tam nadeszło szybciej, niż się spodziewałam. Któregoś dnia lidlowy koszyk z przecenami przyciągał mnie niczym magnes. Przełknęłam wstyd* i przygotowałam komplet prężnych palców-grzebalców, które już po chwili złapały dwie ostatnie (!) paczki Bio Wafli Ryżowych z czekoladą: z kokosem i czystych. Ponieważ z przeznaczeniem nie należy walczyć, z przyjemnością włożyłam obie do koszyka.

* Przeglądacie w sklepach koszyki z przecenionymi produktami spożywczymi? Ja rzadko. Z jednej strony wiem, że miło wyrwać dobrą rzecz w niskiej cenie, z drugiej towarzyszy mi uporczywe poczucie bycia dziadem. Wszak kiedy normalni ludzie biorą normalne produkty, ja ryję jak nornica w odpadach.

Vemondo, Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem, copyright Olga Kublik

Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem z Lidla

Za ekologiczne wafle ryżowe z Lidla wzięłam się na długo przed końcem terminu ważności (8 maja, podczas gdy data śmierci przypadała na 19 grudnia). Powodem była pokrywająca je mleczna czekolada, która nie przeżyłaby wiosny, a tym bardziej potencjalnie upalnego lata (moje mieszkanie to sauna). Dzięki temu mogłam założyć, iż jeśli wafle okażą się stetryczałe i zdziadziałe, po prostu takie są.

Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem marki Vemondo dostarczają 485 kcal w 100 g.
1 ekologiczny wafel ryżowy w czekoladzie z kokosem waży ok. 17 g i zawiera 82,5 kcal.
Wafle ekologiczne w czekoladzie z kokosem ważą 100 g w paczce.

Vemondo, Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem, copyright Olga Kublik

Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem pachną bardzo przyjemnie, lecz nieadekwatnie do nazwy. Oddają wafle ryżowe w czekoladzie czystej, na dodatek ciemnej i cudownej w swej ciemności. Kokosa nie odnotowałam nawet w poniuchu, mimo iż wetknęłam w krążki nos niczym pies w.

W kwestii wizualnej ekologiczna przekąska zasługuje na unicorna. Po pierwsze wafle są grube i wyglądają na treściwe. Po drugie producent pozwolił czekoladzie naturalnie osadzić się na ryżowych pagórkach (jak w waflach Sonko), chociaż konkurenci w zdecydowanej większości preferują wygładzenie (np. Kupiec). Po trzecie wiórki kokosowe zwieńczające polewę to mistrzostwo. Całokształt odpowiada smakowitym ciastkom, nie zaś zdrowej i wątpliwej przyjemnościowo alternatywie.

Vemondo, Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem, copyright Olga Kublik

Czekolada z wafli ryżowych bio okazała się zaskoczeniem. Dała się poznać jako mięciutka i plastyczna, jakby dopiero wylano ją na zbożowe krążki. Chociaż wygląda na cienką, jest jej sporo. Złudne wrażenie wynika z faktu, iż wypełnia doły waflowe, więc sięga w głąb. Rozpuszcza się w sekundę. Jest śliska, aksamitna, kremowa. Początkowo gęstawa, lecz szybko znika. Tworzy sekundowe bagienko. Bardziej przypomina krem niż czekoladę. Mimo tego nie jest lepka ani nie brudzi palców. Wyjątkowy twór.

Pamiętacie, co napisałam na początku recenzji o dacie przydatności do spożycia i potencjalnej konsystencji? Cóż, ekologiczne wafle ryżowe mają na temat odmienne zdanie. Od pierwszego ugryzienia fundują pełnię stetryczenia. Stanowią wzorowy wafloryżowy styropian. Odznaczają się za to cudownym smakiem. Wyrazistym, rozkosznie wyprażonym, naturalnie słodkim. Może nawet trochę nazbyt słodkim. Daleko im do nijakości czy mdłości. Dzięki zaletom na stetryczenie można przymknąć oko.

Najciekawszy element kompozycji to wiórki, z uwagi na które Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem w ogóle wpadły mi w oko. Są duże, grube, twarde i chrupiące. Dwie ostatnie cechy nie wynikają jednak z uprażenia – jak sądziłam – ale z pokrycia wiórków czymś w rodzaju syropowej skorupki. To ona chrupie. Kiedy znika, na języku pozostają tradycyjne wiórki kokosowe: chrzęszczące i memłające się.

Vemondo, Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem, copyright Olga Kublik

Dostępne w Lidlu w ramach oferty ekologicznej Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem są pyszne. Na uznanie zasługuje zwłaszcza czekolada: gęstawa, plastyczna, rozpływająca się i bajeczna smakowo. Wiórki kokosowe pokrywające wierzch krążków czynią je atrakcyjnymi wizualnie, a do tego wprowadzają do kompozycji aurę Bounty’ego. Nieprzesłodzonego, więc lepszego od oryginału MARSa.

Minusami przekąski ekologicznej są bezczelne stetryczenie waflowej bazy mimo półrocznego zapasu do końca terminu ważności oraz zapychalczość, która wynika z pokaźnej grubości krążków tudzież (czyli: i, oraz, a nie lub) styropianowości. Mimo tego po wafle ryżowe z kokosem chętnie sięgnę jeszcze raz.

Ocena: 5 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Skład: 54% czekolada mleczna* (cukier trzcinowy*, tłuszcz kakaowy*, 18,1% mleko w proszku pełne*, miazga kakaowa*, emulgator: lecytyny (z soi)*, naturalny aromat waniliowy), 39,5%, ryż*, 6% płatki kokosowe*, sezam*, sól. *z rolnictwa ekologicznego. Może zawierać orzechy.

Kalorie w 100 g: 485 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 23,9 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 14,6 g), węglowodany 58,7 g (w tym cukry 26,5 g), białko 7 g, sól 0,29 g.

20 myśli na temat “Vemondo, Bio Wafle Ryżowe z czekoladą mleczną i kokosem

  1. Brzmi naprawdę ciekawe! Właśnie ta kompozycja od razu skojarzyła mi się z Bountym (choć myślę że dla mnie nawet mimo że nieprzesłodzone to nie byłyby lepsze niż baton Marsa :D). Czekolada brzmi naprawdę cudowne, gorzej z samym waflem. Fajnie jednak że całościowo Ci smakował ^^ i naprawdę super jest to jak wplatasz do recenzji te językowe wstawki, można się zawsze czegoś nauczyć :)
    Btw, zgaduje że to Twoje mieszkanie jest sauną, a nie mieszanie? C;

  2. Ja tam w ogóle nie wstydzę się grzebać w koszach z przecenami. Kupienie czegoś taniej daje mi dużą satysfakcję i nie obchodzi mnie czy ktoś uzna mnie przez to za dziada (może po prostu nim jestem :D ).

    Całe życie traktowałam tudzież jako ‚albo’…

    1. Skoro jesteś dziadem i Ci to nie przeszkadza, git. Mam nadzieję, że któregoś dnia porzucę wstyd i stanę obiema nogami po dziadowskiej stronie mocy.

      Uczymy się przez całe życie :)

  3. Spojrzawszy na miniaturkę myślałam, że to pączki i aż się wzdrygnęłam. I tak oto, widząc „wafle ryżowe” pomyślałam: „o, już lepiej”. A myślałam, że nigdy do tego nie dojdzie.
    Wizualnie nie wiem, czy mi się podobają. Naturalny kształt czekolady jak najbardziej na plus, ale łupieżowióry już mniej.
    Zapach ciemnej… hm, zjadłabym dobrą ciemną z dobrze wyczuwalnym dobrym (!) kokosem. Wyglądają na twardo-chrupiące, ale… skorupka? Ech. Jakiś czas temu jadłam czekoladę z karmelizowanymi wiórkami i właśnie wystąpiła na nich skorupka – muszę przyznać, że wyszło ciekawie, ale to nie dla mnie na dłuższą znajomość.

    „Tudzież” jako „lub”, o nie spotkałam się z takim błędem chyba jeszcze. No tak, bo przynajmniej / bynajmniej już z mody pewnie wyszło. Swoją drogą, o tak, uwielbiam takie wtrącenia!

    Ty i ponowne sięgnięcie po stetryczałe wafle z kokosem… Brzmi to jak żart, ale skoro odebrałaś je tak, to nie dziwię się.

    1. PS Przeceny – ja bym bardzo chciała móc z nich wybierać dla siebie, ale przeważnie jak widzę to… albo opakowania styrane życiem, albo np. data do dnia następnego. To mnie odstrasza. Przyzwyczaiłam się, że jestem biedna i nie wstydzę się, że na coś mnie nie stać. Nie uważam za „dziadów” ludzi grzebiących po takich koszach.

      1. Opakowania styrane życiem to w lidlowym koszyku przecen standard. Kartoniki rozerwane, poszarpane, oblane dziwnymi płynami. Paczki z chrupkami zmiażdżonymi na proch. Wafelki połamane w stu miejscach. Takie rzeczy ktoś kupuje? Bez przesady. Nawet bycie dziadem ma granice :P

        1. Właśnie w tym problem, że o takim wyglądzie rzeczy tam trafiają. Według mnie kupujący z przecen to nie dziad. Dziad do ten, który tak opakowania załatwia. To potępiam – takie traktowanie produktów w sklepie, których się nie kupuje, że potem nikt już tego nie weźmie. Albo nawet przykład z wczoraj: ciastka z datą do 07.2020.

          1. PS (kolejne) Kiedyś fajnie było w Kauflandzie, że jak znalazło się przeteminowany produkt na półce i się pokazało i upomniało przy kasie, dostawało się 5 zł. Ojciec kiedyś odkrył takie całe pudełko Kinderów, ukrył je za innymi i co wizytę, sztukę przy kasie pokazywał, zarabiając. To jest szczyt bycia dziadem!

            1. „Dziad do ten, który tak opakowania załatwia.” – W moim słowniku to cham.

              Podobna polityka była w jednym z supermarketów. Carrefourze chyba. Wycofali się z niej, bo ludzie za dużo znajdowali. Ja w ten sposób na Leclercu mogłabym zbić miliony :D

              1. Aa, u mnie „dziad” = „cham”. W Suwałkach „dziad”, „dziadyga” to właśnie takie mocno obraźliwe było. „Chamów” za to tam się nie używało.

                O tak! Albo kampania Lidla „jeśli produkt nie usatysfakcjonuje, zwrócimy pieniądze” i ludzie wychodzili ze sklepów, zjadali część, a potem odnosili. I szybko tę akcję zakończono. Uczyliśmy się o tym przy okazji mentalności Polaków, ech.

                1. U mnie mówi się dziad np. na żula-obdartusa albo na faceta, który o siebie nie dba. Dziad jest więc określeniem wyglądu i trybu życia, nie cechą charakteru. Niesamowite, jak różne znaczenia może mieć słowo. Potem ktoś go używa w rozmowie, a każdy słuchacz interpretuje inaczej :D

                  Tak, słyszałam o tym januszostwie :P

  4. Lubie wafle z polewami,najbardziej te z ciemną. Niemniej uwazam je jako produkt-lekarstwo, kalorie potrzebne do przezycia gdy flak i cale okablowanie odmawiają poslugi. Te chętnie bym zjadla(wiorki <3 stetryczenie <3 czekoladowa kremopolewa..brzmi razem zacnie). Jesli chodzi o kosze przecenowe..mam podobnie jak napisala Mistyfikacja i Kimiko: przywyklam do swojego statusu i hmm nieregularnosci w dostepie do funduszy, w zasadzie takie kosze z przecenami to pierwsze miejsca w sklepach,do ktorych się udaję. Radosc z zakupu czegos lowprice powoduje uczucie radosci, nawet dumę z mozliwosci zaoszczędzenia (pomijam produkty z datą"na dniach"i np. wafelki ktore transformowaly w produkt wtorny(mąkę). Kazdą inną rzecz haratam bez skrępowania xD

  5. Ja, podobnie jak dziewczyny, zaglądam do koszy z przecenami. Często nawet wpadam do sklepu na moment by zobaczyć, czy czegoś nie przecenili. Ponadto uważam, że tak przeciwdziałam marnowaniu żywności.
    ,,Tudzież” jest modne. W porządku, niemniej – fajnie, że wskazałaś błąd semantyczny, bo to całkiem przyjemne słowo.

    1. Nie lubię tego słowa z uwagi na fakt, że jest źle używane. To sprawia, że nawet jeśli użyję go dobrze, nie zostanę zrozumiana. Większość rozmówców uzna, że mówię „albo”.

  6. Chociaż nie poczuwam się do działalności misyjnej, staram się używać słów, które inni wypowiadają z błędna intencją. Wiesz, myślę że to pomocne. Lubie, gdy ktoś mnie poprawia.

    1. Znaczna większość ludzi nie cierpi poprawiania. W recenzjach mogę to robić, bo nie są kierowane do konkretnej osoby. Gdybym siadła na jednym człowieku i na każdym kroku go poprawiała, zostawiłby mnie w cholerę :P

      1. Dlatego warto mieć bloga xd.
        Tobie zwracanie uwagi chyba też nie przeszkadza. ,,Wszak kiedy normalni ludzi biorą”. Ale literówka to żaden błąd.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.