Milka, Bubbly mleczna czekolada aero

Nigdy nie byłam zagorzałą fanką czekolady aero – bąbelkowej, nadmuchanej, whatever – ale zawsze ją lubiłam. Nie pamiętam, po które tabliczki sięgałam jako dziecko. (Czy Bąbolada Alpen Gold istniała w latach 90?) Ostatnie wspomnienie jedzenia czekolady bąbelkowej mam z okresu tuż przed założeniem bloga, kiedy to kupiłam w Lidlu białą Bąboladę Alpen Gold. Była słodka jak śmierć, niemniej pyszna. Musiałam podzielić ją na co najmniej dwie degustacje, inaczej living nigdy by nie powstał.

Skoro ostatnim razem jadłam czekoladę aero przed założeniem bloga, musiało to być w 2014 roku albo wcześniej (wyobrażacie sobie, że blogguję codziennie od 6 lat?!). W 2020 roku przyszło mi się z nią zmierzyć ponownie. Wszystko dzięki Marcie, od której otrzymałam mleczną Milkę Bubbly. Dziękuję!

Milka, Bubbly mleczna czekolada aero, czekolada bąbelkowa, copyright Olga Kublik

Milka Bubbly mleczna czekolada aero

Czy mleczną czekoladę bąbelkową można potraktować jako klasyczną mleczną? Moim zdaniem i tak, i nie. Nawet jeśli mają tożsamy skład – w przypadku czekolad Milki właśnie tak jest – znacząco różnią się teksturą. To z kolei implikuje odmienny sposób rozpuszczania się i inne wrażenia dotykowe. Poza tym na smak i całościowy odbiór wpływają odmienne proporcje. Przykładowo cienka czekolada, np. czekoladka adwentowa, nie może być taka sama jak gruba, np. kostka tabliczki ważącej 300 g. W grę wchodzą chociażby natężenie smaków czy możliwość wychwycenia dodatkowych nut.

Czekolada Bubbly marki Milka dostarcza 534 kcal w 100 g.
Mleczna czekolada Milki z bąbelkami waży 22,5 g w rządku i zawiera 120 kcal.

Milka, Bubbly mleczna czekolada aero, czekolada bąbelkowa, copyright Olga Kublik

Mleczna czekolada Bubbly Milki pachnie mlecznie, kakałkowo i bardzo słodko. Przywodzi na myśl morderczo przecukrzone kakałeczko przygotowane dla dziecka wychowanego na diecie uwzględniającej cukier od pierwszych dni życia. Zdaje się sprzymierzeńcem cukrzycy, próchnicy i spuchnicy bioder.

Mimo konstrukcji bąbelkowej tabliczka jest łatwa do podzielenia. Łamie się w miarę zgodnie z rządkami, a jeśli jeden bąbelek odmówi współpracy, można go dołamać. Przypomina chmurę mlecznej czekolady. W przekroju wygląda uroczo, przy czym nie wolno jej kroić, bo rujnuje się małe bąbelkowe komory.

Milka, Bubbly mleczna czekolada aero, czekolada bąbelkowa, copyright Olga Kublik

Bubbly od fioletowej krowy topi się łatwo i szybko, chociaż wcale nie błyskawicznie. Zdecydowanie czuć, że jest to mleczna czekolada Milki. Daje się poznać jako przemleczna, kakałeczkowa i boleśnie cukrowa. Nie pojawiają się dodatkowe nuty ani posmaki. Ot, mleczna czekolada. (Cukrolada?)

Mimo iż spodziewałam się, że bąbelki będą wyczuwalne na języku w jakiś ciekawy sposób, spotkał mnie zawód. Przekładają się jedynie na wolniejsze rozpuszczanie kostek. Czekolada jest umiarkowanie tłusta, gęsta i oczywiście wzorowo bagienkowa. Zawiera proszek, choć jako czekoladowy obłok nie powinna.

Główną różnicę pomiędzy Bubbly a tradycyjną mleczną czekoladą Milki czuć podczas gryzienia. Ta pierwsza jest miękka, ale nie jak plastelina. Nie chodzi tu bowiem o miękkość konsystencji, lecz tekstury. Ścianki bąbelków wypełniających kostki są tak cieniutkie, iż zęby przechodzą przez nie jak przez puch. Nie wiem tylko, czy to zaleta. Gryząc czekoladę o tak obcej mi budowie, czułam się dziwnie.

Milka, Bubbly mleczna czekolada aero, czekolada bąbelkowa, copyright Olga Kublik

Mleczna czekolada Bubbly Milki jest smaczna. Cóż jednak z tego, skoro fioletowa krowa przeholowała z cukrem? Dwa paski bąbelków ważą ok. 20 g i dokładnie tyle wystarczy, by gardło zapłonęło. Na dodatek tabliczka rozczarowuje zerowym efektem aero znanym z deserów mlecznych. Rozpuszcza się nieco oporniej względem klasycznej i jest specyficzna podczas gryzienia.

PS Milka Bubbly zawiera 58 węglowodanów, w tym 57 g cukrów. Pozdrawiam.
PPS Opis i skład zawsze czytam po degustacji, więc nie ma mowy o zasugerowaniu się.

Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, miazga kakaowa, serwatka w proszku (mleko), tłuszcz mleczny, pasta z orzechów laskowych, emulgatory (lecytyna sojowa, E 476), aromat. Może zawierać inne orzechy oraz pszenicę. Masa kakaowa minimum 30%.

Kalorie w 100 g: 534 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 30 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 18 g), węglowodany 58 g (w tym cukry 57 g), błonnik 1,9 g, białko 6,3 g, sól 0,36 g.

12 myśli na temat “Milka, Bubbly mleczna czekolada aero

  1. Zawsze lubiłam czekolady bąbelkowe ale na pewno nie bardziej niż zwykle tabliczki. Te z Milki jednak smakują mi najmniej bo są za słodkie :D lubię za to Aero Nestle i Magic Stars (można je zaliczyć do czekolady babelkowej? Są w sumie dość puszyste i napompowane). Tego typu czekolady zawsze wydawały mi się rozpuszczać szybciej niż klasyczne (dawno ich nie jadłam więc mogę się mylić). Na pewno ich gryzienie jest śmieszne i dziwne :D jednak od czekolad Aero dużo lepsze były deserki Aero z Biedornki (biała czekoladą i karmel), kojarzysz? *-*

    1. Ja też zapamiętałam czekolady aero jako rozpuszczajace się szybciej niż klasyczne. Może Milka Bubbly stanowi wyjątek? Albo akurat mnie trafiła się niefortunna? Magic Stars są jakby napowietrzone, a nie napowietrzone. Nie nazwałabym ich bąbelkowymi/aero. Deserki kojarzę, chociaż jadłam może raz :P

  2. Jak pomyślę o czasach jedzenia / niejedzenia słodyczy sprzed bloga, nachodzi mnie myśl: „jak ja tak mogłam?!”, a potem… „jaka ja stara” gdy się zorientuję, ile blogguję, haha.

    Co do czekolady – nie uważam jej za smacznej dla mnie, ale za „smaczną dla grupy docelowej”. Mama bardzo ją lubi, a jeśli o Ciebie chodzi… obstawiałam, że unicorna nie będzie. :> Czuję, że na tyle dobrze znam Twoje podejście do słodyczy, żeby się domyślić, hyh. U Ciebie obok cukrowości obok musi być „to coś”, prawda? Ja tam na takie cukrobąble chyba za stara się zrobiłam. Nie, nie „chyba”. (I tak, chodzi o „starość mentalną” raczej…? A może nie tylko?)
    A co do gryzienia… obce mi jest gryzienie czekolady jakiejkolwiek. I dobrze, jak pomyślę o gryzieniu to ech… Btw żeby gryźć tego typu czekoladę nawet do głowy by mi nie przyszło, ale ciekawe jest to, co odkryłaś.

    1. „U Ciebie obok cukrowości obok musi być „to coś”, prawda?” – O tak, zdecydowanie! Mogę zunicornować przecukrzoną czekoladę, jeśli jest – mimo cukrowej niedogodności – obłędna.

  3. Jem tę milkę z białą czekoladą, tutaj 61 gramów cukru na 61 gramów węglowodanów, ale lubię, bo przypomina mi kinder niespodziankę. Taką budżetową.

    1. Co prawda nie wiem, czy Bąbolada pojawiła się jeszcze w XX wieku (wdaje mi się, że nie), ale mam podobne pytanie. Moi znajomi jakoś zapominają o słodyczach z dzieciństwa, a ja od lat noszę w głowie obraz smarowidła, które moja opiekunka nazywała ,,masłem kakaowym”. Rzecz właściwie smakowała jak połączenie masła z kakao i cukrem, ale pamiętam że kupowałyśmy to w sklepie, właśnie w latach dziewięćdziesiątych. Kojarzysz?

    2. Mogłabym spróbować, ale nie więcej niż bąbelkowy rządek.

      Niestety nie jadłam maseł czekoladowych w dzieciństwie. Znałam tylko miód i dżem.

  4. Kiedyś jadłam tą czekoladę i ta konsystencja Milki mi przeszkadza ,bardzo nie fajne uczucie dla moich zębów przy gryzieniu jej . Nigdy więcej nie kupię jej. Rozbawiła mnie spuchnica bioder.

    1. Co prawda nie mogę napisać, że nigdy więcej nie kupię, bo i tym razem nie kupiłam, ale za to mogę, że nigdy więcej nie zjem.

  5. Miałam etap w swoim życiu, w którym zwiększyłam konsumpcję bąbelkowych czekolad – pamiętam głównie Aero, ale i białą Bąboladę kojarzę. A ostatnio jadłam batonika Wispa, który też okazał się mieć podobną strukturę (ku mojemu rozczarowaniu, bo spodziewałam się wafla). Tej Milki nie jadłam, ale gdybym miała taką na stanie, to bym nie pogardziła ;)

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.