ETI, Wanted pops wafer orzechowy

Nierzadko decyduję się na zakup słodyczowych nowości tylko dlatego, że są nowościami. Przyświeca mi wówczas myśl, iż czytelnicy bloga niejako oczekują pojawienia się recenzji, wobec czego czuję się zobligowana spełnić życzenie. Jednocześnie po przeszło sześciu latach blogowania stwierdzam, że gdybym słuchała wszystkich życzeń i kierowała się wyłącznie tym, co popularne i budzące zainteresowanie, oszalałabym z konieczności jedzenia rzeczy, na które nie mam ochoty. Albo których wręcz nie lubię.

Na szczęście w grupie słodyczy-które-powinnam-kupić występuje sporo takich, które upolowałabym nawet w przypadku nieistnienia bloga. Doskonały przykład stanowi Wanted pops wafer, czyli najnowszy baton ETi. Turecki producent należy do niewielkiego grona tych, których – mimo wpadek, np. ciastko-pianek Puf – kocham całym sercem. Wolę nie myśleć o dniu, w którym zawiedzie mnie jak inne dawne miłości.

ETI, Wanted Pops Wafer orzechowy, copyright Olga Kublik

Wanted pops wafer orzechowy (orzech laskowy)

Nowy w kolekcji słodyczy ETi baton jest wyjątkowy. Podczas gdy czterej poprzednicy zawierają zwarte nadzienie – przeważnie gumkowe – tu występuje kruchy wafelek, co tłumaczy obecność słowa wafer w nazwie. Uznałam, że to nawet lepiej, wszak wafle wychodzą tureckiemu producentowi doskonale. (Podstawą do postawienia owej tezy jest oczywiście wyśmienity Dare to Enjoy).

Wanted pops wafer orzechowy marki ETi dostarcza 508 kcal w 100 g.
Wafel orzechowy Wanted pops wafer ETi waży 29 g i zawiera 153,5 kcal.

ETI, Wanted Pops Wafer orzechowy, copyright Olga Kublik

Batono-wafel Wanted pops wafer orzechowy pachnie znajomo. Przede wszystkim wyraziście słodkimi i dziecięco kakaowymi płatkami Nesquik wsypanymi do miski pełnej mleka. Tuż za główną dwójką pojawiają się mleczna czekolada i płatki do mleka o smaku orzecha laskowego, które również mają trafić do miski.

Ze względu na budowę baton ETi jest leciutki (moja sztuka ważyła 29 g, czyli zgodnie z zapowiedzią). Na niską wagę wpływa fakt, iż słodycz składa się z polewy czekoladowej, wyrośniętych płatków a la nesquikowych i cienkiego wafelka liczącego trzy płatki i dwie warstwy kremu.

ETI, Wanted Pops Wafer orzechowy, copyright Olga Kublik

Mleczna czekolada ETi wita degustatora nieznaczną lepkością, z uwagi na którą podczas jedzenia zostawia subtelne ślady na opuszkach. Mimo iż dostosowała się do wypukłości chrupek, pozwala się zgryźć. Jest cudownie kremowa, tłusta, gęsta i wzorowo bagienkowa. Smakuje odpowiednio do tego, czym jest – mleczną czekoladą. I to plebejsko wyśmienitą.

Jak wspomniałam wyżej, chrupki są wyrośniętymi Nesquikami, choć tylko pod względem kształtu. Kolorem odpowiadają Chocapicom (czyli są ciemniejsze, czekoladowe). Cechuje je wyjątkowa lekkość, ponieważ są nadmuchane, puste. Obłędnie chrupią. Nie fundują kamienności, drewnianości, stetryczenia. Są ponadprzeciętnie słodkie, na dodatek w sposób cukrowy, jednak pasuje to do smaku dziecięcej chocapicowej czekoladowości. Mimo iż na ogół wolę ciasteczka, takie chrupki są spoko.

Sercem batona Wanted pops wafer uczyniono wafelek. Składa się z trzech modelowo świeżych, kruchych i chrupiących płatków. Zdają się nie mieć wagi, co czyni je uroczo zwiewnymi. Dzielnie utrzymują dwie warstwy kremu. I to jakiego! Jeśli jedliście i lubicie Dare to Enjoy, zakochacie się w konsystencji. Oddaje gęste, zwarte, muliste drożdże, tym razem o smaku orzechów laskowych (dokładniej: nadzienia z Ferrero Rocher). Na dodatek kremu jest bardzo dużo w odniesieniu do cienkości i kruchości płatów waflowych.

ETI, Wanted Pops Wafer orzechowy, copyright Olga Kublik

Nie mam wątpliwości, że baton Wanted pops wafer ETi to propozycja dla miłośników słodyczy plebejskich. Wyrafinowanym konsumentom oczekującym przyjemności rodem z górnych półek może nie przypaść do gustu. Łączy bezczelnie cukrowe, mocccno czekoladowe chrupki o smaku Chocapiców (i kształcie Nesqiuków), przekruchy wafelek przełożony grubym nadzieniem drożdżowym fundującym laskowoorzechową fiestę rodem z wnętrza Ferrero Rocher i bajeczną plebejską mleczną czekoladę o właściwościach bagienkowych. Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że ETi umie w konsystencje.

Po zjedzeniu pięciu różnych batonów z kolekcji WantedPops coconut, Pops caramel, Nuts milk, Nuts dark i dzisiejszego bohatera – bez wahania stwierdzam, że wafel Wanted pops wafer może bić się o pierwsze miejsce z najeżonym fistaszkami batonem Wanted nuts milk. Jeszcze nie wiem, który zwycięży, ale któregoś dnia zjem je podczas jednej degustacji i zdecyduję.

Ocena: 6 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Skład: cukier, mleko w proszku pełne, mąka pszenna (zawiera gluten), tłuszcz kakaowy, serwatka w proszku (z mleka), miazga kakaowa, olej roślinny (palmowy), mąka kukurydziana, miazga z orzechów laskowych 15%, olej roślinny kokosowy, syrop glukozowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, mąka ryżowa, emulgator (lecytyny słonecznikowe), syrop cukru inwertowanego, skrobia ziemniaczana, aromaty, sól, substancje pulchniające (wodorowęglan sodu, di fosforany, pirofosforan sodu, wodorowęglan amonu), ekstrakt drożdżowy. Czekolada mleczna: masa mleczna minimum 30%, masa kakaowa minimum 28%. Może zawierać soję, sezam, orzeszki ziemne oraz jaja.

Kalorie w 100 g: 508 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 26 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 16 g), węglowodany 58 g (w tym cukry 41 g), błonnik 4,4 g, białko 7,4 g, sól 0,7 g.

7 myśli na temat “ETI, Wanted pops wafer orzechowy

  1. No i teraz przez Ciebie zastanawiam się czy warto go kupować mimo, że poprzednie smaki zupełnie mnie nie urzekły.

  2. Wytrzeszczyłam się na pierwszy akapit wstępu. Niby wiedziałam, że tak możesz mieć, ale… taka wiedza-abstrakcyjna, a uświadomiona to co innego. Teraz to sobie uświadomiłam i też to… jak bardzo i tu się różnimy. Nowości niektóre bardzo mnie kręcą, bo boję się, że to limitki / że wykupią (przypominam, że gdy chodzi o moje czekolady do degustacji, może tak być, bo chodzi o zbiory itp. – z nimi to tam dokładnie nie ogarniam, o co chodzi, ale wiem tyle, ile mi wystarczy: mogą mieć zbiór jakiegoś kakao, zrobić z tego czekolady, a potem… już z tamtej plantacji więcej nie kupić). Czekolady, które są nowościami, ale nie grozi im zniknięcie „bo to rzut / limitka” ciekawią mnie, ale dlatego, że bo ich nie jadłam itp. Niektóre mogą poczekać, inne chcę zdobyć jak najwięcej, przy czym zjadam je, gdy mam ochotę. Tak samo postępowałabym, gdybym bloga nie miała.
    Jest jednak taka kategoria, w której są czekolady, które akurat wpisują się w to, na co mam ochotę, ktoś zapyta, czy zrecenzuję i gdy akurat nie mam sobie konkretnych, dłuższych planów, albo ta jedna mi w nie nie ingeruje, to mogę ją jakoś uwzględnić w planach bliższych. To jednak pomocne, gdy akurat nie wiem, za co się wziąć. Ale to rzadko się zdarza.
    No i oczywiście są nowości, które olewam zupełnie (np. nowy Lindt 100 % – ktoś mógłby pomyśleć, że to coś bardzo mojego, ale za nic go nie kupię, mimo próśb o recenzje). O, i tu nie rozumiem przesadzonego jęczenia o recenzje. Co innego zapytać, dać cynk, że coś się pojawiło itd., a co innego wypraszać. Zamiast poświęcać czas, nie lepiej po prostu samemu spróbować?

    Wafel mnie nie kręci, mimo Dare to Enjoy mi smakuje. Ten to jednak moc kakao, taniego, bo taniego, ale jednak i torcikowa-dziwność. Zwyklejszy wafel, smak orzechowy, do którego nigdy mnie tak mocno nie ciągnęło to coś nie dla mnie z zasady. Nie wątpię, że zły na pewno nie jest, ale nie.
    Obserwacja: czy tylko mi się wydaje, że warianty orzechowe bardzo często dostają zieloną szatę graficzną?

    Ciekawa sprawa z tymi orzechowymi płatkami do mleka. Jakiś czas temu czułam w jednej czekoladzie właśnie dokładnie nutę płatków typu Nesquik w wariancie orzechowym i jeszcze się w nawiasach zastanawiałam, czy istniały takie np. jako limitka, czy coś, tłumaczyłam, że pewnie raczej wyobrażenie. Hah.
    Jedna rzecz mnie zastanowiła: „wsypanymi do miski pełnej mleka”. Najpierw lejesz do miski mleko? Mama tak robi, dosypując sobie potem płatki, by cały czas jeść jak najbardziej chrupiące. Ja kieeedyś, jak corn flaksy jadałam, zawsze najpierw płatki sypałam. Potem zalewałam leciutko ciepławym mlekiem. Zabijesz mnie, ale luzik. Pisanie takich pikantnych szczegółów to zemsta za to, jak traktujesz zębiskami czekolady!
    O, a co do płatków – dawno temu, jak już miałam jakieś czekoladowe czy kakaowe jeść, wolałam muszelki od kulek.

    PS Zastanowiło mnie, bo wspomniałaś, że „upolowałabym nawet w przypadku nieistnienia bloga”… czy dawna Ty, kiedy to jeszcze kupowałaś całe serie razem z malinowymi wariantami i potem je trochę męczyłaś, zmusiłaby się do przetestowania wszystkich trzech smaków wafli Jumbo (z poprzednich dni)?

    1. „Za nic go nie kupię, mimo próśb o recenzje.” – Wiele razy odmówiłam bądź świadomie olałam prośby, bo testowanie zaproponowanych słodyczy byłoby dla mnie niekomfortowe. Za każdym razem czułam się potwornie.

      „Obserwacja: czy tylko mi się wydaje, że warianty orzechowe bardzo często dostają zieloną szatę graficzną?” – Bardzo dobra obserwacja. Z braku znajomości powodu strzelam, że chodzi o zielony listek przy orzechach laskowych (bo kolor dotyczy tylko laskowych, np. fistaszkowe są pomarańczowawe).

      „Najpierw lejesz do miski mleko?” – http://livingonmyown.pl/2018/04/01/jak-zrobic-platki-z-mlekiem-instrukcja-w-5-krokach/ Inny sposób nie istnieje! Zdanie zaczynające się od „Ja kieeedyś, jak corn flaksy jadałam” niepoprawnie mi się wyświetla. Jakiś błąd laptopa i niestety nie widzę, co napisałaś :/

      PS Tak.

      1. Tak! To tak jak teraz mam prośby o plantacyjne Wawele. Autentycznie smutno mi się zrobiło, jak jednej osobie odpisywałam na wiadomość, że w miarę jej smakowały i chciałaby poznać opinię ekspertki.

        Dokładnie! A fistaszki… pasty z nich są takie beżowo-pomarańczowe, więc to z kolei pewnie to.
        To jak, biedna, nie widzisz… to aż je podkradnę Mamie i nagram, jak jem z dźwiękiem mlaskania i jak sobie plaćkają (wtf haha) w mleku (bo przecież nie chrupią).

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.