Catering na diecie, Ciasto ze słodkiego ziemniaka

Diety pudełkowe, zwłaszcza oferowane w ramach subskrypcji, to opcja zupełnie nie dla mnie. Po pierwsze jestem przyzwyczajona do niektórych posiłków i nie chciałabym z nich rezygnować. Po drugie wprowadzają za dużą różnorodność. Po trzecie zakładają konieczność akceptacji nieznanego. Każdego dnia dostaje się inne posiłki, których zawartość poznaje się dopiero rano, kiedy już nie ma odwrotu. Brr.

Dla diety pudełkowej w moim życiu widzę dwa zastosowania: albo podczas wakacji wyjazdowych czy wycieczki (wówczas wolałabym się skupić na zwiedzaniu i przeżywaniu miłych chwil, ignorując konieczność szukania restauracji i posiłków, które nie zmasakrują mi żołądka i będą odpowiadać mojemu zapotrzebowaniu energetycznemu), albo okazjonalnie – w ramach wybiórczych posiłków.

Catering na diecie, Ciasto ze słodkiego ziemniaka, dietetyczne ciasto z batatów, copyright Olga Kublik

Ciasto ze słodkiego ziemniaka

Szczęśliwym trafem w tegoroczne wakacje poznałam osobę, która postanowiła przetestować dietę pudełkową. Trzymanie się planu dietetycznego szło jej tak dobrze, że pod koniec dnia zostawała z niezjedzonymi posiłkami, bo kupowała i jadła inne rzeczy (uszanowanko). Tu pojawiła się okazja dla mnie. Kiedy po raz pierwszy zostałam zapytana, czy interesuje mnie przejęcie ciasta, nie wahałam się ani chwili.

Ciasto ze słodkiego ziemniaka ze sklepu Catering na diecie dostarcza ok. 276 kcal w sztuce.
Dietetyczne ciasto z batatów waży ok. 135 g.

Catering na diecie, Ciasto ze słodkiego ziemniaka, dietetyczne ciasto z batatów, copyright Olga Kublik

Ciasto ze słodkich ziemniaków, czyli batatów, pachnie obłędnie. Oddaje tak wilgotne, że aż mokre, a do tego słodkie w sposób konwencjonalny – i w punkt! – świąteczne ciasto z bakaliami. W tym pełnym uroku pseudokeksie czuć przyprawy korzenne, mokre orzechy włoskie, rodzynki, mak i bliżej nieokreślone bakalie różniste. Baza ciasta z batatów wywodzi się z mokrej babki/keksu.

Wszystkie posiłki z Cateringu na diecie pakowane są próżniowo, dzięki czemu zachowują oryginalną wilgoć. Przed otwarciem ciasta z batatów jeszcze tego nie wiedziałam. Trochę się bałam, że będzie suche, zapychające i zaduszające, bo na takie wygląda. Ale po otwarciu… ach! Placek okazał się tak mokry, że kiedy przyciskałam go widelczykiem do talerza, między ząbkami pokazywały się kropelki wody. Ponadto podczas krojenia ciasto syczało na podobieństwo idealnie mokrego sernika.

Catering na diecie, Ciasto ze słodkiego ziemniaka, dietetyczne ciasto z batatów, copyright Olga Kublik

W cieście z batatów nie ma dużo ciasta sensu stricto. Górna warstwa została delikatnie przypalona, co nadało jej ciemny kolor, i delikatnie mieni się od kryształeczków cukru. Dolna zapobiega przylepieniu się wnętrza do pudełka/talerzyka. Ciasto jest mięciutkie i wilgotne, gąbczaste niczym wilgotny biszkopt albo omlet z białek i mąki. Wysoka wilgoć łączy się z natłuszczeniem, acz nieprzesadnym. Wypiek odznacza się smakiem biszkoptowym bądź keksowym. Jest korzennawy i słodki w punkt. Choć w cieście nie widać czarnych drobinek, zdecydowanie je czuć. Są duże i miękkawe jak cynamon.

Serce ciasta ze słodkich ziemniaków zajmuje masa batatowa (albo batatowo-jakaś; szkoda, że Catering na diecie nie udostępnia składów ani szczegółowych wartości odżywczych). Pełno w niej dużych czarnych punktów różnej wielkości, przywodzących na myśl przyprawy, np. korzenne. Masa jest miękko-sprężysta, zwarta, gęsta, zwięzła, nawilżona. Kremowa, choć to krem zbity w piankę. Wypełniają ją miękkie drobinki a la cynamonowe. W smaku również odpowiadają cynamonowi (momentami imbirowi?). Twardsze punkty przypominają mocno rozdrobnione orzechy, co jednak wydaje mi się mało prawdopodobne, jako iż orzechy nie pojawiły się wśród alergenów. Nad całością ciasta z batatów Cateringu na diecie utrzymuje się świąteczna keksowość, z orzechowością, bakaliowością i przyprawokorzennością włącznie.

Catering na diecie, Ciasto ze słodkiego ziemniaka, dietetyczne ciasto z batatów, copyright Olga Kublik

Jeśli mnie pamięć nie myli, bataty jadłam raz w życiu. Uznałam, że smakują jak gotowana marchew. Tej nuty w cieście ze słodkiego ziemniaka od Cateringu na diecie zdecydowanie nie czułam. Fakt, widziałam maleńkie kawałki pomarańczowych batatów i czułam ich miękkość, ale nie wniosły do placka niczego więcej. Powiedziałabym więc, że jest to ciasto ze słodkimi ziemniakami, a nie ze słodkich ziemniaków.

Niezgodność z nazwą nie sprawia jednak, że ciasto batatowe nie jest warte grzechu. Wręcz przeciwnie – funduje obłęd zarówno pod względem smaku, jak i konsystencji. Oddaje korzenno-bakaliowy keks bożonarodzeniowy o konsystencji zakalcowatego, cudownie wilgotnego sernika. Na dodatek waży ok. 135 g, a dostarcza mniej niż 300 kcal. (Chyba że firma robi ludzi w balony).

PS Po zjedzeniu batatowego ciasta w ustach utrzymuje się olbrzymia cierpkość, zupełnie jakby rozgryzło się skórkę banana. Nie jest to wada, raczej zagwozdko-ciekawostka.

Ocena: 6 chi


Kalorie i alergeny:

Kalorie w ciastku: 276 kcal

Alergeny: jaja, zboża zawierające gluten, tj. pszenica, żyto, jęczmień, owies.

19 myśli na temat “Catering na diecie, Ciasto ze słodkiego ziemniaka

  1. Ale bym chciała spróbować takiego ciasta! Uwielbiam wypieki na słodko z warzywami, ale z batatem ciasta jeszcze nie jadłam. Muszę takie zrobić ^^ choć ja dodałabym roztopionej czekolady, bo coś mi mówi że z taką wilgotną konsystencja wyszłoby z tego cudowne brownie ^^

  2. Wstęp – diety cateringowe wydają się straszne dla mnie. Jako pomysł dla innych – spoko, świetnie, że jest taka opcja. Znam sporo osób korzystających z czegoś takiego i słyszę raczej o pozytywach.
    Ja jednak bym nie zniosła tej różnorodności i tego, że narzuca mi się, co mam jeść. Nigdy nie zrezygnowałabym z wybierania, co jem. Na wczasach? Ogarnianie posiłków na wyjazdach nie jest dla mnie problemem. Mało tego, knajpy bardzo by mnie zawsze interesowały jako punkt programu, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że przy problemach z żołądkiem wygląda to zupełnie inaczej.
    Tak samo przeraża mnie, że by mi to jakoś przyprawiali i… no, na pewno by się często trafiało zestawienie czy coś, co mi nie podchodzi.
    Ciasto… myślałam, że nie jadasz, ale wiem, że lubisz… Hm, czy zaskoczyłaś mnie, że to przygarnęłaś? A sama nie wiem. Ja w kwestii ciast zawsze byłam tak wybredna, że – jak jadałam już jakieś – koniecznie musiałam wiedzieć, co i jak. Łatwo, by było w cieście coś, co mi wyjątkowo nie pasowało. Zawsze więc jadałam raczej z miejsc, gdzie ciasta przypominały batony Legal Cakes (właśnie ich ciasta też) oraz gdzie podawane były składy. Inaczej chyba na żadne bym się nie skusiła, np. z góry odrzucałam zawsze mąkę ziemniaczaną, jaglana / orzechowa kusiła itd. Nawet w miejscach, gdzie składy tak „hop siup” (głupie powiedzenie, nie wiem, skąd mi ono przyszło) nie były podane wypytywałam o bazy i… czasem nawet o przyprawy, które potencjalnie mogą stać na czele. O zakolegowaniu się ze Sweet Life Ci opowiadałam, nie? Mimo to… i tak wiecznie coś mi nie grało. A to za dużo tego, a to coś tam pobrzmiewało. Ponoć sobie życie utrudniam takim „wymyślaniem”, ale co zrobić, jak już tak mam? Lubię swoje „utrudnianie”.

    Ja jadłam brownie z batatów (https://www.instagram.com/p/BcqG2azHch_/). Czułam, że to z nich tak jakoś średnio, ale bo brownie, to wiadomo, że kakao mocno przygłuszyło. Moje, właśnie też za jego sprawą, było bardziej pyliste, a nie mokre, ale wiadomo – to zupełnie inne typy ciast. Pamiętam przytykające papu, jakim było. Ogólnie mnie nie zachwyciło, ale zwalam to na ciastowość, nie bataty. Bataty lubię, Mama uwielbia. Tylko raz w życiu? Myślałam, że „marchewkowe ziemniaki” bardziej by Cię interesowały. :P

    To jak wyszło… w sumie spoko, jak na jakieś korzenne. I przypieczone, i wilgotne? Cacy. :D Acz… to wciąż ciasto, więc nie kusi ani trochę. Tym bardziej, że przypomina keks, którego nigdy nie jadłam, bo za blisko mu chyba do takich „bułkowatych ciast”. Konsystencja sernika… cóż, serniki to uwielbiam faktycznie, ale tylko teoretycznie; obecnie nie mam ochoty jeść żadnych ciast. Realnie od wszystkich trochę mnie odpycha.
    Posmak rozgryzionej skórki banana… Hmm… Aż się dłużej musiałam zastanowić, czy to znam,

    1. W przeciwieństwie do Ciebie nie muszę znać składów, chociaż byłoby miło, gdybym dostawała w nie wgląd. Za to muszę znać wartości odżywcze, aby uwzględnić dany produkt – nie tylko ciasto – w dziennym bilansie. Możliwe, że gdybym miała do dyspozycji fajne ciasta z rzetelnymi rozpiskami wartości odżywczych, jadałabym je częściej.

      1. Aa, oki. U mnie potrzeba znajomości składu wiąże się z tym, jak wybredna jestem w stosunku do tego typu produktów. A gdy chodzi o wartości, to wiesz, że i ja zwracam na nie uwagę, ale w przypadku takich rzeczy robiłabym to na oko, bo nie wydaje mi się, by ciasta były czymś, co je się codziennie (pomijam osoby jak ja, które mogą całe życie ich nie jeść, a mieć dosłownie jednorazowe zachcianki).

        1. „Bo nie wydaje mi się, by ciasta były czymś, co je się codziennie.” – Widzisz, ja nie jadam ciast właśnie dlatego, że nigdy nie widziałam problemu, żeby jeść je codziennie.

          1. Aa, to gdyby tak popaść w rutynę jedzenia ciasta codziennie to rzeczywiście. Mama potrafi sobie pozwalać czasem na 3 razy w tygodniu (jakoś po ok. 150 g / dziennie) i dla mnie wydaje się to aż niemożliwe do zjedzenia.
            Jak tak o tym myślę… w sumie z wieloma rzeczami mam, że za nic nie są dla mnie jedzeniem codziennym, a ludziom – normalka.

              1. Haha, a ja właśnie od ludzi z kolei często słyszę, że nie mogli by tak jak ja siedzieć z butelką wody pod ręką i popijać ciągle. Może… zamieńmy się na ludzi wokół i będziemy „robić normalnie”? xD

  3. Też próbowałam kiedyś taki catering przez kilka dni i wydaje mi się, że posiłki miały podany rozkład makroskładników. Ale po pierwsze wychodziło to drogo, a po drugie po niedługim czasie zaczęłam tęsknić za swoimi posiłkami. Jeśli chodzo o ciasto, pamiętam brownie z fasoli. Też dla mnie było smaczne. Za to moja mama miała o nim zupełnie inne zdanie. Może to kwestia otwartości na bardziej wymyślne i ‚uzdrowione’ jedzenie. W każdym razie ciasto z batata też bym chętnie spróbowała, zwłaszcza, że dostało taką dobrą ocenę ;)
    Piszesz, że nie chciałabyś rwzygnować z niektórych swoich posiłków na rzecz cateringu. Masz ustalony jakiś własny jadłospis? Jak on wygląda?

    1. Zabawna sprawa, bo niedługo będzie recenzja brownie gryczano-fasolowego :)

      Mam swój sposób odżywiania. Nie jest to żadna konkretna dieta. Po prostu lubię jeść rzeczy, które znam i… no, lubię :P

  4. Dawno mnie tu nie było (dziękuję, że mam co nadrabiać!), a tym wpisem bardzo mnie zaskoczyłaś. Ja lubię cateringi, także dlatego, że jestem ,,wrzodowcem”. Często piszesz o swoich dziwactwach (nie pogniewaj się przez użycie tego słowa, nie znajduje lepszego), przyzwyczajeniach żywieniowych. Może kiedyś skusisz się na niedzielny post z Twoim całodziennym jadlospisem? Taki ,,pamiętnik zywieniowy” opatrzony Twoimi zabawnymi komentarzami to byłby sztuka, a po przeczytaniu komentarzy dostrzegam, że nie tylko mnie to interesuje (;

    1. Nie gniewam się zupełnie. Sama nazywam moje dziwactwa dziwactwami właśnie :P Jadłospisu nie chcę publikować, bo nie odżywiam się prawidłowo, przede wszystkim skrajnie monotonnie. Nie chcę, by jakakolwiek osoba uznała, że może wziąć ze mnie przykład.

      1. Rozumiem i już nie narzekam. Pisane z dystansu i nienachalne wtrącenia o Twoich przyzwyczajeniach żywieniowych są równie w porządku – zawsze się uśmiecham, gdy o nich piszesz (:

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.