Chipita, 7 Days Croissant rogalik z nadzieniem kakaowym

Ustalenie kolejności degustacji 7 Daysów nie sprawiło mi żadnego problemu. Planowałam nawet rozpisać wam ciąg logiczny stojący za procesem wyznaczania miejsc, ale wstęp byłby za długi. Najistotniejsze było przyznanie pierwszeństwa klasykowi, czyli rogalikowi kakaowemu 7 Days.

Który rogalik jest lepszy: 7 Days kakaowy czy Chipicao? W recenzji tego drugiego wyjaśniłam, iż pytanie jest bezzasadne. Słodycze są dokładnie tym samym produktem, przy czym odziano je w inne plastiki. Chipicao oślepia żółtym kolorem, kusi dzieci bajkową postacią i nęci wizją otrzymania naklejki. Za owe atrakcje płacimy niemal dwukrotną cenę 7 Daysa. Naklejka jest brzydka i nadaje się wyrzucenia. Sami oceńcie, co lepiej kupić sobie bądź małej istocie ludzkiej tupiącej i krzyczącej przy regale ze słodyczami.

Chipita, 7 Days Croissant rogalik z nadzieniem kakaowym, copyright Olga Kublik

7 Days Croissant – rogalik z nadzieniem kakaowym

Ważenie 7 Daysów przed degustacjami przyniosło mi wniosek, że jedynie klasyki – 7 Days Croissant kakaowy i Chipicao – są bliskie deklarowanej wadze. Dzisiejszemu bohaterowi wręcz zabrakło 2 g. Z kolei rogaliki Peanut, Hazelnut i dwójka z serii cream&cookies wykazały na wadze ok. 65 g. Inna ciekawa obserwacja: mimo iż wypieki pochodzą z tej samej formy, każdy wygląda nieco inaczej. Rogalikowe potworki łączą nadmuchanie, tłuszczowa barwa i skapcaniałość.

7 Days Croissant kakaowy marki Chipita dostarcza 452 kcal w 100 g.
Rogalik z nadzieniem kakaowym waży 60 g i zawiera 271,5 kcal.

Chipita, 7 Days Croissant rogalik z nadzieniem kakaowym, copyright Olga Kublik

Jako iż 7 Days i Chipicao są tymi samymi rogalami, łączy je aromat. Odsuwającemu w czasie zatopienie zębów niuchaczowi oferują głęboką kakaowość kremu rodem z wafli, słodko-gorzkie ciasto-kapeć, zworkowatość, odrobinę alkoholu. Kompozycja nie brzmi zachęcająco, jednakowoż jest plebejsko rozkoszna.

Rogalik kakaowy to suchy-ale-tłusty trup. Nadmuchany i przesuszony – z uwagi na co zapycha – ale jednocześnie otłuszczony i otłuszczający. Zdaje się bazować na cieście półfrancuskim, przy czym specyficznym, gdyż powstałym w laboratorium. W środku jest miękki, pączkowaty, leciutki, napompowany.

Chipita, 7 Days Croissant rogalik z nadzieniem kakaowym, copyright Olga Kublik

7 Days Croissant kakaowy oleistością stoi (jak zresztą każdy). Wstępnie wyczuwa się ją pod palcami. Później następuje szczelne oblepienie wnętrza ust. Daje o sobie znać również w smaku – przejawia się w formie nieprzesadnie świeżej, wynikłej z przesmażenia (zbyt) wiele razy. Jednak nie ona wiedzie prym. Głównym wątkiem smaku ciasta jest dziwna syntetyczna gorycz, zupełnie nie wiem czego.

Krem kakaowy wtłoczony do rogalika jest wstępnie gęsty i cudownie smarowy. Niestety rozpuszcza się na niebyt. Po raz kolejny odniosłam wrażenie, że nie zawiera proszku, co czyni go wzorowo aksamitnym. Smakuje plebejskim kakao występującym w nadzieniu nawagowych wafelków marki Wafelki. Wyrazistym, słodkim, cudownym. Nie żadnym kakałkiem z mleczkiem. Chipita wpisała weń nutkę alkoholu.

Chipita, 7 Days Croissant rogalik z nadzieniem kakaowym, copyright Olga Kublik

Bardzo mi szkoda niezidentyfikowanej goryczy i starego oleiska, wszak poza tymi istotnymi (!) wadami reszta wydaje się drobnymi minusikami wartymi przymknięcia oka. Oczywiście nawet owe dwa aspekty nie sprawiają, że 7 Days kakaowy zniknie z mojej listy sympatii! Jest ordynarny, sztuczny i bolesny jakościowo, lecz cudny i nostalgiczny. Chętnie do niego wrócę, acz nie szybciej niż do innych wariantów.

Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Skład: ciasto: mąka pszenna, oleje roślinne (olej palmowy, olej słonecznikowy), cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, drożdże, sól, stabilizator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), wanilina, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), substancje konserwujące (propionian wapnia, sorbinian potasu). Nadzienie kakaowe 23%: cukier, olej palmowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, mleko w proszku odtłuszczone, alkohol etylowy, emulgator (estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu), wanilina, substancja żelująca (alginian sodu), substancja konserwująca (sorbinian potasu). Nadzienie kakaowe zawiera 7% kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu. Może zawierać: jaja, orzeszki ziemne, orzechy laskowe, migdały, pistacje, orzeszki pekan, nasiona sezamu, seler.

Kalorie w 100 g: 452 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 28 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 14 g), węglowodany 42 g (w tym cukry 17 g), białko 7 g, sól 0,42 g.


Ranking 7 Daysów

I miejsce7 Days karmelowy
II miejsce
7 Days spumante
III miejsce
7 Days cream&cookies orzechy laskowe + ciastka
IV miejsce
7 Days cream&cookies wanilia + ciastka kakaowe
V miejsce
7 Days Peanut
VI miejsce
7 Days Hazelnut
VII miejsce
7 Day’s kakaowy & Chipicao

9 myśli na temat “Chipita, 7 Days Croissant rogalik z nadzieniem kakaowym

    1. Cena nie ma znaczenia, bo Chipicao można ukraść.

      (Żart. Proszę tego nie robić. Albo przynajmniej nie przytaczać powyższej wypowiedzi podczas tłumaczenia się na komisariacie).

  1. Czuję, że 7 Days i Chipicao i będą się piąć w górę. Jadłem kilka alternatyw marek własnych i… no niestety. Nie ma porównania.

  2. Tu nie mam co napisać, bo przez to, że chyba nigdy nie jadłam Chipicao (może raz? nie kojarzę), pod nim pisałam o 7daysie.
    W pełni zgadzam się, że żółte i krzykliwe opakowanie jest brzydsze, ale… kojarzy mi się, że kiedyś było inne – były na nim a to zwierzęta z Afryki, a to psy z jakiejś serii The Dog. Te były w moich oczach bardziej do przyjęcia. Wszystkie dzieciaki wolały Chipicao, a mnie nie ciągnęło, ot. Wczoraj tak z Mamą rozmawiałyśmy i dalej się upiera, że teraz to „może i smakują tak samo, ale kiedyś były inne, bo nie bez powodu już jak kupowałam, to brałam 7daysa”. Tym bardziej, że niektóre naklejki wybiórczo „zbierałam” od koleżanek. Mama mówi, że gdyby Chipicao smakowały tak samo, to kupowała by je, bym miała naklejki. Hm. Mówi też, że jak kończyłam podstawówkę to rogale bardzo się pogorszyły, że przestała je kupować. Hm. A ja nie wiem, co powiedzieć.
    Tylko tyle może, że dziwi mnie, że zawsze chyba raczej narzekasz, jak krem znika na „niebyt”, a tu… nawet to Ci nie przeszkadzało?
    Ta paskudna gorycz… ja nie wiem, jak to może nie przeszkadzać.
    Aczkolwiek gdy tak sobie przypomnę rogala z Lewiatana, na którego raz kieeedyś się porwałam… tak, wtedy udało mi się przyznać, że 7Daysy nie są takie najgorsze. Tamten to było… jedno z gorszych okropieństw, z jakimi miałam do czynienia. Wolę już zasmażki, boczki, waty cukrowe, zwykły biały chleb, pączki i gumy do żucia.

    1. Akurat przytoczony argument Twojej mamy – ten, że „nie bez powodu…” – ma zerowy sens. Ludzie robią miliony rzeczy bez powodu, mimo iż sądzą, że mają powód. Wystarczy sobie wkręcić, że A jest lepsze niż B, i gotowe. Natomiast zdecydowanie nie upieram się, że rogale zawsze miały ten sam skład, bo tego nie wiem. Nie pamiętam też opakowania ze zwierzętami. Chyba zawsze bardziej podniecało mnie wnętrze :P

      Rany, ten rogal z Lewiatana musi być skończoną masakrą :D

      1. „Nie bez powodu…” – nie w tym przypadku, bo co do jedzenia u nas niemal zawsze był powód, dla którego kupowało się X, a nie Y.
        Właśnie i mnie od zawsze bardziej podnieca wnętrze, ale jestem wzrokowcem; stąd pamiętam opakowania – nawet te fajne nie były w stanie mnie skusić do Chipicao. A ciekawostka: krzykliwy żółty małą mnie odstraszał, a od jednego odcieniu pomarańczowego robiło mi się niedobrze.

        Wyobraź sobie pierniki Kopernika z podrasowaną gorzkością… i masz skrawek obrzydliwości ciasta / skóry. Ciasto… drożdżo-ocet? Pamiętam, że ileś lat później zetknęłam się z octem (jako dziecko nie znałam go) i przypomniało mi się jasne ciasto tego rogala. A nadzienie… Waliło spirytusem i czymś, czego nie umiałam nazwać. Kojarzyło mi się ze spirytusem do dezynfekcji? Płynem do mycia szyb w samochodzie ale o smaku / zapachu figurek czekoladopodobnych?

  3. Tak. Odnosząc się do komemtarza Kimiko potwierdzam. W podstawówce zbierałam nalepki the dogs z rogali chipicao. Miałam ich tyle, że chyba tych zjedzonych przez naszą rodzinę rogalików było mnóstwo :D w setkach raczej :) dlatego dla mnie istniał zawsze tylko chipicao, a 7days tylko szampan tak? Taki to smak? Te malutkie. No innych w tamtych czasach nie było :/ miłość do chipicao podeszła wraz z końcem ery the dogs ;)

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.