Zott, Jogobella Bez dodatku cukrów Jagoda

Mimo iż drzewiej nie byłam przekonana – delikatnie mówiąc – do Jogobelli bez cukru, obecnie uważam ją za wzór gęstości, zawartości dodatków i wyrazistości smaku. Poziomu słodyczy niekoniecznie, wszak czasem mam ochotę na deser klasycznie słodki, zwłaszcza gdy odznacza się smakiem innym niż owocowy (czekoladowym, waniliowym, karmelowym, kawowym etc.).

Jagodowa Jogobella bez dodatku cukrów stanowi tegoroczną nowość w portfolio Zotta. Pojawiła się na rynku wraz z trzema innoowocowymi wariantami smakowymi: ananasowo-bananowym, pieczonojabłkowym i malinowym. Na tle pierwszego i drugiego wypada zasmucająco zwyczajnie, niemniej lubię jagody, toteż ją również zaprosiłam do domu. Malinowy jogurt pominęłam, wiadoma sprawa.

Zott, Jogobella Bez dodatku cukrów Jagoda, copyright Olga Kublik

Jogobella Bez dodatku cukrów Jagoda

Jagodowy jogurt bez cukru Zotta jest najrzadszy z zakupionej przeze mnie trójki, co widać już po zdarciu wieczka. Odznacza się kolorem intensywnie, wyraziście i jednoznacznie jagodowym – coś pięknego! Zawiera mnóstwo owoców (15%) i pływających u ich boku pesteczek.

Jogobella Bez dodatku cukrów Jagoda marki Zott dostarcza 77 kcal w 100 g.
Owocowy jogurt bez cukru Jogobella Jagoda waży 150 g i zawiera 115,5 kcal.

Jogobella bez cukru pachnie słodko w sposób konwencjonalny i jagodowo do kwadratu. Oddaje albo słodzony jogurt jagodowy (no shit, Sherlock!), albo dżem wykonany z tychże owoców. Którąkolwiek opcję wybierzecie, będziecie oczarowani. Ja byłam.

Jogurt jest gęsty w stopniu średnim, może nawet trochę mniej. Zdradza wodnistość. Daje się poznać jako aksamitny w sensie jednolitości, lecz nie kremowości. Zawiera pokaźną dawkę całych, dużych, jędrnych i sprężystych jagód ze śliskim wnętrzem. Nie kojarzą się z owocami z kompotu ani dżemu. Są na to za twarde. Wydają się świeżymi jagodami zalanymi na chwilę wrzątkiem. Ponadto ślisko-sprężysty środek kojarzy mi się z liczi. U boku jagód wiernie stoją malutkie chrrrupiące pesteczki.

Zott, Jogobella Bez dodatku cukrów Jagoda, copyright Olga Kublik

Uwielbiam poziom mleczności wszystkich Jogobelli bez cukru. Jagodowa nie stanowi pod tym względem wyjątku. Dodatkowo jest bajecznie mało słodka, wyraźnie owocowa, cierpkawa. Smakuje przewidywalnie i klasycznie, toteż nie rozpaliła mojego serca. Biorąc pod uwagę fakt, że jest przy okazji najrzadsza z testowanej przeze mnie nowej trójki, najmniej zachęca do powrotu. Co oczywiście nie znaczy, że nie kupię jej ponownie. Raz na jakiś czas mogę przymknąć oko na wadę.

Ocena: 5 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Skład: jogurt, jagody (15%), inulina, aromaty.

Kalorie w 100 g: 77 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 3 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 2 g), węglowodany 5,3 g (w tym cukry 4,5 g), błonnik 3,5 g, białko 4,3 g, sól 0,13 g.

22 myśli na temat “Zott, Jogobella Bez dodatku cukrów Jagoda

  1. Moja była gęsta. Niestety ten produkt zalicza się do gamy artykułów spożywczych wywołujących u mnie jadłowstręt na dzień dzisiejszy :/

  2. Podobnie jak Marta, obecnie czuję jadłowstręt do owocowych jogurtów, ale będę miała go na uwadze, gdy to się zmieni, bo w sumie ciekawa jestem smaku – ta niska słodkość brzmi zachęcająco ;)

  3. Nie dla mnie, bo jednak i inulina, i aromaty (po co?). Duet jogurtu i jagód jednak lubię, więc już na lato czekam.
    Środek tych konkretnych kojarzył Ci się z liczi, a nie wszystkich jagód, nie? Swoją drogą, lubisz samo liczi? Ja tak, ale nigdy nie kupuję, bo jedzenia to tam… Lubię jednak czy to nuty poczuć, czy czasem rolkę jedną bardziej wydziwianą z nim zamówić.

    1. Nie lubię liczi. Jadłam chyba raz i obrzydziło mnie konsystencją. O ile pamiętam, ze smakiem też było coś nie tak.

      „Środek tych konkretnych kojarzył Ci się z liczi, a nie wszystkich jagód, nie?” – Si, tych konkretnie.

  4. Ja za to bardzo lubię gęste jogurty, więc mam nadzieję, że konsystencja mnie oczaruje, gdy zdecyduję się na zakup tegoż produktu.

      1. Właśnie przeczytałam recenzję jeszcze raz i okazuje się, że straciłam umiejetność czytania ze zrozumieniem wczoraj. Winę zrzucę na przemęczenie, a zakup tej jogobelli już nie jest planowany.

  5. Jagódki! Najlepsze warianty wszystkiego. Świetne są Hity. 🍪 Będą u ciebie? To coś o wiele słodszego niż jogurt BEZ CUKRU, ale powinny ci smakować, bo pycha mimo cukru. 😋

    1. Pytasz o nowe Hity borówkowe? Jeśli tak, oczywiście będą :) Jestem ogromną fanką Hitów. To jedne z moich ulubionych ciastek: i markizy jako rodzaj, i Hity jako konkretny produkt.

      1. One takie nowe są? 🤨 Na lato pewnie jeszcze nowsze wejdą. Solonemu karmelowi nie dasz drugiej szansy przy okazji tych? Chyba je poprawili, bo są pyszne, a jak startowali z nimi były takie se. Mogłabyś czy nie bardzo?🙏

        1. Na pewno NIE wejdzie już nic nowszego. Przecież te Hity mają z miesiąc. Chyba masz na myśli inne borówkowe Hity niż ja, te ze stałej oferty ;) Wygoogluj Hity Dzika Borówka.

          Ty przetestuj, ja mam słony karmel za sobą :)

  6. Pozwolę się odnieść w tym komentarzu do całej serii tych Jogobelli.
    Jogobelle bez cukru to jedne z nielicznych jogurtów, w których podzielam Twoją opinię na temat konsystencji – ananasowo-bananowa i pieczono-jabłuszkowa są wspaniale kremowe, jagodowa i malinowa zaś zawodzą gęstością (szczególnie jagodowa). Mój ranking plasuje się tak: 1. Ananas-banan, 2. Pieczone Jabłko 3. Jagodowa 4. Malinowa.
    Cieszę się, że nie chcesz spróbować malinowej. To pokazuje, że cenisz swoje kubki smakowe bardziej niż bloga, co moim zdaniem powinno być oczywistą oczywistością. <3 Od siebie powiem tylko, że wiele nie tracisz, bo jest ona dość mdła, no i trochę pesteczek ma.
    W odróżnieniu od Ciebie, wolałabym nieco wyższą słodycz, ale poza tym, jogurty są serio fantastyczne!
    Bardzo mnie ciekawi: czy ,,zdrowotność'' ma u Ciebie świadomy wpływ na ocenę? Często wracam do tych Jogobelli, ale nie będę oszukiwać, że gdyby miały przy tym samym smaku cukier dodany, prawdopodobnie byłyby jednorazową przygodą.

    1. „Cieszę się, że nie chcesz spróbować malinowej. To pokazuje, że cenisz swoje kubki smakowe bardziej niż bloga, co moim zdaniem powinno być oczywistą oczywistością. <3" - Dziękuję :) W pierwszych latach blogowania męczyłam się z nielubianymi wariantami, ale w końcu uznałam, że to: 1) bez sensu, 2) niesprawiedliwe (dostają niską ocenę niejako z góry, bo nie cierpię smaku/konsystencji/czegoś).

      "Bardzo mnie ciekawi: czy ,,zdrowotność'' ma u Ciebie świadomy wpływ na ocenę?" - Na ocenę nie ma. Na powroty - tak, sporą. Ja też nie wracałabym do wielu rzeczy, gdyby miały skład jak konwencjonalne odpowiedniki. Smak nie jest dla mnie najważniejszym powodem do zakupu. Mam szereg powodów: smak, konsystencję, rozmiar, cenę, skład, opinię o marce etc.

      1. ,,Ja też nie wracałabym do wielu rzeczy, gdyby miały skład jak konwencjonalne odpowiedniki”
        Hmm. Potrafisz wymienić konkretne przykłady? Myślałam, że Twój codzienny jadłospis wypełniają wyłącznie produkty, które naprawdę kochasz.

        1. Chociażby jogurty. Gdyby każdy jogurt dostarczał tyle samo kalorii i miał podobny skład, jadłabym na okrągło Grand Dessert z kaszą manną ;) Nie płaciłabym 2 czy 3 razy więcej za zdrowsze słodycze, gdyby nie były zdrowsze – wtedy nie wiem, co bym jadła. Może wreszcie nie kupowałabym niczego. Uważam, że każda osoba ma tak samo jak ja. I że ludzie przeceniają wagę smaku. To tak, jakby powiedzieć, że wartość X jest w życiu najważniejsza i trzeba jej podporządkować wszystkie inne. Życie jest zbyt skomplikowane, żeby zamknąć je w zdaniu złożonym z kilku kategorycznych słów.

          1. Teraz już chyba rozumiem o co Ci chodzi. U mnie w sumie zdecydowanie bardziej niż ,,zdrowotność” czy smak, rolę odgrywa przyzwyczajenie i cena – jem mnóstwo naturalnego nabiału, bo choć chciałabym zjeść coś normalnego, typu kanapki czy kaszę z surówką, to bez tego jogurtu czułabym się po prostu… dziwnie, nieswojo. Odczuwam po prostu niepokój na myśl, że mogłoby go nie być w lodówce, a gdy przychodzi pora posiłku, nie jestem w stanie skupić się na posiłku jeśli w jego skład nie wchodzi twaróg chudy i jogurt naturalny. Chciałabym się tego jednak wyzbyć, tylko nie wiem jak to bezboleśnie zrobić.
            PS. Mam nadzieję, że nie irytują Cię dość późne odpowiedzi. Mam zatrzęsienie pracy przez większość tygodnia i znalezienie czasu, by włączyć laptopa i napisać coś klejącego się w miarę kupy to u mnie naprawdę nie taka łatwa sprawa.

            1. To się nazywa nawyk i jest sprytną (pozytywną!) funkcją mózgu pozwalającą człowiekowi łatwiej ogarnąć skomplikowaną rzeczywistość. Pewnie będziesz musiała zastąpić ten nawyk innym (nie jestem pewna, aż tyle na ten temat nie wiem).

              Wcale, więc się nie przejmuj ;*

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.