Roshen, Johnny Krocker Choco – wafelki kakaowe w polewie kakaowej

Johnny Krocker Choco to kolejne wafle marki Roshen, którym – mimo nieprzesadnej sympatii wobec producenta – zdecydowałam się dać szansę. Trójka wafli bez czekolady okazała się przepyszna i bajecznie krucha, bez choćby cienia stetryczenia, czym ogromnie mnie zaskoczyła. Oczywiście z uwagi na przebrzydłą cukrowość powrotu nie planuję, niemniej dobre wrażenie zasiało ziarno nadziei.

Z drugiej strony Johnny Krocker Choco to wafle w polewie kakaowej. Ponieważ Roshen nie radzi sobie z czekoladą, polewa kakaowa – wyrób z założenia gorszy od czekolady – w wykonaniu tego producenta jawi się jako doskonały… temat do zrealizowania porządnego horroru. Jeśli chciałam rozwiać wątpliwości i poznać prawdę, nie miałam wyjścia. Musiałam ugryźć Johnny’ego Krockera prosto w choco.

(Yup, nie brzmi to najlepiej. Winą jednak obarczajcie Roshena. To on nadał biednemu Johnny’emu nazwisko kojarzące się z krokiem. Ja tylko reaguję na zaistniałą kłopotliwą sytuację).

Roshen, Johnny Krocker Choco, wafelki kakaowe w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Johnny Krocker Choco – wafelki kakaowe w polewie kakaowej

Jak podpowiada wujek Google, wafle Johnny Krocker występują w dwóch wariantach smakowych. Choco to propozycja – wbrew pozorom – wcale nie czekoladowa, lecz kakaowa (dlaczego Roshen uparcie nazywa kakao choco?!). Z kolei w niebieskim opakowaniu znaleźć można wersję mleczną. I tyle z opcji standardowych. W głębinach internetu istnieje również Johnny Krocker waniliowy w ciemnej czekoladzie, ale pewnie albo nie da się go już upolować, albo nie jest dostępny w Polsce.

Johnny Krocker Choco marki Roshen dostarczają 525 kcal w 100 g.
3 wafelki kakaowe ważą 28 g i zawierają 147/150 kcal.
1 wafelek kakaowy Johnny Krocker Choco waży ok. 9,5 g i dostarcza 49,5 kcal.
Kakaowe wafelki w polewie Roshen ważą 500 g w opakowaniu (54 wafle).

Roshen, Johnny Krocker Choco, wafelki kakaowe w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

W aromacie małych wafli Roshena dominują dwa wymiary kakaowości, oba nieprzesadnie wysokiej jakości. Pierwszy tyczy się polewy, drugi kremu. Zaraz za kakaowościami polewową i kremową zesłodyczową stoi 7 Days kakaowy. Ewentualnie Chipicao, w końcu to ten sam produkt. Czuć nie tylko nadzienie, lecz także charakterystyczny chemiczny, skapcaniały rogal (ciasto).

W dużej paczce wafelków Johnny Krocker Choco znajdują się pięćdziesiąt cztery sztuki, każda (?) trafiająca wagą w zapowiedź producenta. (Zweryfikowałam tylko część). Kostkowe batoniki składają się z aż czterech warstw kremu kakaowego, wszelako cienkich jak w wycofanym ze sprzedaży Maxerze od Nestle. O batonie Dare ETi można tylko pomarzyć. Czekolada Polewa okalająca słodycze jest bezwzględnie cienka, choć względnie – w odniesieniu do maluszka Johnny’ego – optymalna.

Roshen, Johnny Krocker Choco, wafelki kakaowe w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Polewę kakaową zgryza się z łatwością. Jest tłusta i gęsta, niezastygnięta, typowo polewowa. Smakuje tak cukrowo, że można paść, bynajmniej nie z pozytywnego wrażenia. Poza tym oferuje jednoznaczną kakaowość. Niestety nie jest to kakaowość deserowej czekolady, lecz plebejskiej, ordynarnej polewy kakaowo-cukrowej. Przywiodła mi na myśl (po)twór oblewający chemiczne torciki zworkowe (ciastka biszkoptowe przełożone kremem i chemią, takie jak Luppo Trio Caramel czy 7 Days Cake Bar).

Krem kakaowy dał się poznać jako barrrdzo leciutki. Jest lepki i delikatny. Bez trudu można by go wyjąć z Johnny’ego Krockera Choco i posmarować cokolwiek innego. Odznacza się niezłym poślizgiem. Smakuje przeintensywnie cukrowo i kakaowo w sposób opisany wyżej.

Trzeci element wafli Roshena stanowią wafle właśnie. Są kruche i chrupiące, w smaku pszenne i wyraziście wypieczone. Nie straszą nawet cieniem stetryczenia, coś pięknego. Chyba nie przejawiają słodyczy, ale trudno orzec, bo zostały szczelnie oblepione śliskim kremem.

Roshen, Johnny Krocker Choco, wafelki kakaowe w polewie kakaowej, copyright Olga Kublik

Wafelki Johnny Krocker Choco Roshena to wyrób niskiej jakości, ordynarny i przeznaczony do sprzedaży osobom, które w słodyczach cenią głównie słodycz i które z równą chęcią zjedzą czekoladę Milki, landrynki i znoszony but, o ile każdy z tych produktów znajdzie się w sklepowej alejce ze słodyczami.

Taniotorcikowa polewa kakaowa pokrywająca Johnny’ego Krockera przeszywa mnie zgrozą. Ponieważ jednak spodziewałam się tego typu atrakcji, wafelki ani mnie nie zaskoczyły, ani nie rozczarowały. Stanowią niskobudżetowe odpowiedniki równie niskobudżetowych torcików biszkoptowych przełożonych śliskim oleistym kremem kakaowym. Potężna cukrowa słodycz wykręca japę na drugą stronę i z powrotem. Jeżeli lubicie łakocie niewymagające – a wręcz wykluczające – myślenia i powodujące natychmiastowe kakaowe zasłodzenie, śmiało łapcie Johnny’ego Krockera za kakao.

PS Z uwagi na jakość Johnny Krocker Choco zasługuje co najwyżej na 1 chi ze wstążką, ale uznałam wafelki za szczere i rozczulające w porażająco makabrycznej jakości.

Ocena: 3 chi


Skład i wartości odżywcze:

Skład: cukier, oleje roślinne (palmowy, z ziaren palmowych całkowicie utwardzony), mąka pszenna, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 7%, serwatka (z mleka) w proszku, mleko w proszku odtłuszczone, emulgator (lecytyny sojowe), substancje spulchniające (wodorowęglan amonu, wodorowęglan sodu), sól, aromat. Może zawierać: orzechy laskowe, migdały, jaja.

Kalorie w 100 g: 525 kcal

Wartości odżywcze w 100 g: tłuszcz 29,6 g (w tym kwasy tłuszczowe nasycone 20,7 g), węglowodany 58,5 g (w tym cukry 42,5 g), białko 4,6 g, sól 0,14 g.

Gdzie kupić: kuri.com.pl

Cena: 8,99 zł

18 myśli na temat “Roshen, Johnny Krocker Choco – wafelki kakaowe w polewie kakaowej

  1. Kupiłaś wafle w opakowanie 500 g? Nie wierzę.

    Podoba mi się nazwa i w sumie to tyle. Wydają się produktem zupełnie nie wartym uwagi.

    1. Niee, dawno temu dostałam bonusowo ze sklepu, z którym miałam jednorazową współpracę. Zastanawiałam się, czy oddać komuś całość, czy spróbować. Wypadło na opcję numer dwa. Dostałam też twarde cukierki, ale je oddałam bez wahania.

    2. Ktoś mnie uprzedził z zapytaniem o taką gramatura xd.

      Chciałabym spróbować tej drugiej, mlecznej wersji. W sklepach pojawiają się wyroby na wagę Roshena, ale nigdy nie trafiłam na wafle. Spodziewam się po nich podobnych smaków, nie lubię słodyczy w polewach (omojboze Lion), ale moja znajoma życzyła w nichpodobienstwo do Kinder Czekolady, a te bardzo lubię.

  2. Ja je lubię, nawet bardzo. Odkąd się przeprowadziłam, zawsze jak przyjeżdżamy z chłopakiem w odwiedziny i już mamy wracać do siebie, dostaję je od babci.

  3. Mnie nazwa z krokiem się nie kojarzy, a i zupełnie nie rozumiem końcowej oceny. W sensie nie rozumiem zjawiska, jak coś może rozczulać makabryczną jakością (u mnie jakość jest związana ze smakiem w zasadzie „synonimowo”).

    1. Byłabym szczerze zdziwiona, gdyby każdy człowiek miał te same skojarzenia, które mam ja :D

      Co do rozczulenia makabryczną jakością, lubię również tandetne bibeloty ze straganów nadmorskich. Nie lubię ich mimo tego, że są tandetne, tylko m.in. za to.

  4. Fakt, już sama ilośc 43 gr na 100 jeśli chodzi o cukier- przeraza, nie wiem dlaczego tak przegięli? W wafelkach takich plebejskich średnio 30gr/100 a to i tak sporo..Nawet wolę sobie nie wyobrażać, jak smkują, aczkolwiek recenzja jak zwykle- przebogata, i tworzy w głowie obraz, a na języku- smak..będzie recenzja tych mlecznych? W sumie nie spodziewam się szczególnych różnic..jesli i tam napakowali tyle samo cukru, to hm.. :/

  5. Juz miałam w pierwszych słowach zadać pytanie co u Ciebie robią wafle na wagę?! Skoro pralin na wagę nie jesz … :P
    Dla mnie nic tej firmy z uwagi na kraj pochodzenia nie tknę kijem

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.