Najgorsze słodycze 2021 roku – bonus

Tworzenie zestawienia najgorszych słodyczy i deserów minionego roku sprawia mi pewną przyjemność (choć mniemam, iż nie większą, niż wam czytanie). Bynajmniej nie dlatego, że lubię wyzłośliwiać się na producentów i nieudane twory. Celem nie jest obrażenie kogokolwiek ani przekreślenie jego asortymentu. Nawet jeśli czasem na kimś/czymś postawię kreskę, jak chociażby na marce Belriso, nie nakłaniam do tego samego czytelników. Każdy decyduje za siebie i postępuje wedle własnego uznania. W tworzeniu zestawień najgorszych słodyczy widzę natomiast walor ostrzegawczy, a nuż ktoś zaoszczędzi pieniądze lub nie zepsuje sobie dnia parszywym smakiem. Poza tym to kawał dobrej rozrywki – ot, cała filozofia mojego upodobania do opisywania drobnych spożywczych traum.

Stałym czytelnikom livingu ani osobom znającym moje zestawienia najlepszych/najgorszych słodyczy na pewno nie muszę przypominać, iż ukazane dziś produkty nie są nowościami z minionego roku, lecz takimi słodyczami, których recenzje ukazały się na blogu w ostatnich dwunastu miesiącach. Pozostali odbiorcy, miejcie ową informację w pamięci. Enjoy!

***

Doceniasz moją pracę? „Postaw mi kawę” i pomóż rozwijać blog – dla Ciebie i innych osób. Dziękuję :)

Zapraszam na zeszłoroczną edycję:

Tegoroczna edycja:

Uwaga, uwaga, uwaga! Uprzejmie przypominam, iż wpis nie powstał w celu oczerniania marek, firm ani koncernów. Ukazałam w nim produkty, które według mnie nie nadają się do spożywania ze względu na złą cechę lub cechy: zapach, smak, konsystencję, cokolwiek. Aby poznać wszystkie powody, dla których dany produkt zyskał jedną z najniższych ocen w skali chi, zachęcam do kliknięcia podlinkowanej pod zdjęciem owego produktu recenzji i przeczytania pełnego tekstu. Ponadto zapraszam do kulturalnej dyskusji.

Najlepsze słodycze 2021 roku bonus najgorsze słodycze

Najgorsze słodycze 2021 roku – bonus

Aby przez kilka godzin czerpać radość z tworzenia zestawienia najgorszych słodyczy 2021 roku, a także podarować nielimitowaną uciechę wam, wcześniej musiałam swoje przecierpieć podczas degustacji. A cierpiałam przy wszelkiego rodzaju produktach. Nie oszczędziły mnie ukochane batony, nie okazały litości wafle, nie pozwoliły odejść w spokoju desery mleczne i wegańskie. Better doceńcie poświęcenie!

Najgorsze batony 2021 roku

W 2021 roku moje podniebienie zostało skopane, pogięte i wyrzucone na podniebienny śmietnik przez osiem batonów. Trudno mi ów fakt przeboleć, jako że ze wszystkich rodzajów słodyczy to właśnie batony lubię najbardziej (nadal?). Odznaczają się rozmiarem w sam raz na raz i oferują połączenie zróżnicowanych zapachów, smaków, konsystencji. Dlaczego musiało być ich tylko tyle? Oby w 2022 roku znalazło się więcej.

Nestle, Fitness Honey Almond batonik, copyright Olga Kublik

Nigdy nie przepadałam za batonikami musli, natomiast ich bliskich krewnych: batoniki z płatków do mleka, darzyłam sympatią. W 2021 roku – po latach przerwy – kupiłam do ponownych testów pełną kolekcję batonów śniadaniowych Nestle. Wśród nich znalazł się Fitness Honey & Almond, jeden z wariantów, których wcześniej nie próbowałam. Okazało się, że to wprost doskonały kawałek plastiku do wypełnienia dziury w ścianie czy podklejenia przeciekającego kalosza.

Nestle, Nesquik Delice batonik, copyright Olga Kublik

W serii batoników z płatków śniadaniowych Nestle znalazło się miejsce także dla obiecującego wariantu Nesquik Delice, czyli wariacji na temat klasycznego Nesquika z chrupkami kakaowymi. Bardzo się cieszę, że go poznałam, inaczej nigdy bym się nie dowiedziała – lub przynajmniej nie nastąpiłoby to szybko – jak smakuje połączenie drewna z plastikiem udające wanilię.

Nestle, Lion Coconut, Lion kokosowy, copyright Olga Kublik

Do 2021 roku wydawało mi się, że marka Lion należąca do koncernu Nestle sukcesywnie, acz niezamierzenie obniża loty i wypuszcza coraz gorsze batony. Na szczęście ostatni wytwór z tejże zacnej serii, czyli kokosowy baton Lion Coconut, zupełnie zmienił moje nastawienie. Teraz nie mam wątpliwości, iż marka robi to celowo i w trosce o nas, konsumentów. Ponieważ producenci wykazują tendencję do obniżania kosztów – nomen omen – kosztem jakości, Nestle wspaniałomyślnie przygotowuje odbiorców i wdraża w nowy świat spożywczej rzeczywistości. Przecież gdyby batony Lion były pyszne, a cała reszta produktów parszywa, byłoby nam bardzo, bardzo smutno. A tego Nestle nie chce!

Nestle, Kit Kat Chunky Cookie Dough, copyright Olga Kublik

Trzy pierwsze batony ukazane w zestawieniu najgorszych słodyczy 2021 roku należą do koncernu Nestle. Cóż, zdarza się. Żebym jednak nie została posądzona o czystą złośliwość, serwuję wam małą odmianę. Oto nowość z linii batonów Kit Kat, oferowanej przez prawdopodobnie nieznany wam, świeżo założony i dopiero raczkujący koncern Nestle. Długo się zastanawiałam, czy Kit Kat Chunky Cookie Dough powinien w ogóle tutaj trafić. Wydaje mi się to trochę niesprawiedliwe, wszak powstały niedawno i wciąż jeszcze uczący się koncern ma prawo popełniać błędy. Co innego, gdyby był duży, obejmował kilkadziesiąt marek, zatrudniał tysiące pracowników czy istniał od 1866 roku. Ponieważ jednak zanotowałam nazwę batona czekoladowego z waflem w szkicu do niniejszego wpisu, niech będzie, że już go zostawię.

Colian, Goplana Grześki Mega Baton w czekoladzie, copyright Olga Kublik

Czuję przyjemność, gdy trafiam na smaczne słodycze o sympatycznej konsystencji, niemniej po przeszło siedmiu latach blogowania trochę mnie to już nudzi. O wiele, wiele bardziej lubię odbywać degustacje, podczas których jestem zawiedziona, zniesmaczona, a nawet obrzydzona. (Na tej samej zasadzie w zimie nie noszę swetrów, tylko obkładam się włochatymi pająkami, pod pachami zaś myję się pumeksem). Tak oto wśród moich ulubionych degustacji z 2021 roku znalazły się dwie poświęcone nowym batonom czekoladowym z linii Grześki marki Goplana, wraz z innymi popularnymi – m.in. Jutrzenką, Helleną czy Solidarnością – należącej do polskiego koncernu Colian. Najwięcej błogiego smutku dostarczył mi Grześki Mega Baton w czekoladzie, a tylko odrobinę mniej Grześki Mega Baton w czekoladzie mlecznej.

Kubara, Dobra Kaloria Kawa Orzech, copyright Olga Kublik

O ile drzewiej moim ulubionym rodzajem batona był klasyczny czekoladowy, o tyle w ostatnich latach preferuję batony wegańskie surowe, złożone m.in. z suszonych owoców, orzechów, migdałów i drobnych dodatków. Czy batony wegańskie z linii Dobra Kaloria od Kubary rzeczywiście są surowe? Wydaje mi się, że nie, wszak zawierają chrupki, które raczej trudno byłoby wykonać bez pieczenia. Natomiast niewątpliwie leżą bardzo blisko zbioru raw barów. Weźmy na przykład przyjemniaczka z 2021 roku: Dobrą Kalorię Kawę & Orzech. Stanowi połączenie surowego batona, petardy-niewypału, martwych nerkowców, zapomnianej kawy i wora cukru. Jeden niepozorny batonik, a tyle rodzajów uciechy!

Me gusto, Super Fudgio BIO Vegan Chocolate 62% cocoa, copyright Olga Kublik

Moim absolutnie ulubionym wariantem czekolady jest czekolada deserowa, o czym wie każdy wierny czytelnik livingu. Jak tylko widzę w opisie tabliczki 40-65% kakao, oczy świecą mi się niczym wypolerowane jajka sznaucera przygotowanego do uczestnictwa w wystawie psów rasowych. Jeśli dodatkowo na pierwszym miejscu w składzie widnieje cukier, biorę produkt w ciemno, i to bez względu na cenę. Niestety wegański baton Super Fudgio BIO Vegan Chocolate 62% cocoa marki Me Gusto spełnia tylko pierwszą z wymienionych cech, ale zawsze to więcej niż zero. Konsystencja intensywnie parafinowej świeczki jest obłędna, a za smak prowadzący do mdłości oddałabym wszystko, co posiadam. Obym w 2022 roku trafiła na więcej takich cudownostek. Już zaczynam oszczędzać pieniądze.

First Quality Foods, Ma Baker Giant Bar Rolled Oats Cranberry Flapjack, copyright Olga Kublik

Ileż można jeść zachwycające flapjacki marki Brynmor (dawniej: Wholebake)? Tandeta i nuda. Na szczęście w 2021 roku miałam niesamowitą przyjemność degustować baton owsiany Giant Bar Rolled Oats & Cranberry Flapjack marki Ma Baker, produkowany przez First Quality Foods. Próżno pisać o nim cokolwiek. Każda racjonalna i sprytna osoba spojrzy na nazwę producenta, tak samo jak na nazwę Halloween spojrzała światowa językoznawczyni Edyta Górniak. First Quality Foods mówi samo za siebie.

Najgorsze cukierki 2021 roku

Mieszko, Zozole Cze-Kole czekoladowe, copyright Olga Kublik

Gdybym nie miała zobowiązań blogowych, tj. nie musiała jeść różnorodnych słodyczy celem zaprezentowania na livingu zróżnicowanych recenzji, spożywałabym wyłącznie cukierki – kocham je! Sięgałabym i po te twarde (#landrynkilove), i po te miękkie. Wśród cukierków typu miękkiego najbardziej cenię czekoladki pokryte polewą kakaowo-margarynową lub wyrobem czekoladopodobnym. Doskonały przykład stanowią dwa rodzaje czekoladek Zozole Cze-Kole marki Mieszko. Jedne zawierają orzeszki, drugie wióry z warsztatu meblarskiego. Bardzo podoba mi się fakt, iż producent uczestniczy w akcji niemarnowania produktów spożywczych i jest w stanie wykorzystać nawet tak drobne odpadki. Inne firmy powinny brać przykład, np. nawiązując współpracę z lokalnymi oczyszczalniami ścieków.

Najgorsze ciastka 2021 roku

Przygotowując zestawienie najgorszych słodyczy 2021 roku, przelękłam się, iż wśród ciastek nie znajdę niczego godnego odnotowania. Na szczęście trafiłam na aż dwie propozycje, które śnią mi się po nocach i przez które już nie raz obudziłam się z krzykiem. (Do dziś nie jestem pewna, czy są to krzyki ekstazy, czy może jednak przerażenia). Oby i wam zafundowały mocne wrażenia, chociażby za sprawą recenzji.

Ambrozja, Ciasteczka Beza Biała, copyright Olga Kublik

Istnieje takie stare polskie powiedzenie, być może nawet je znacie, że gdzie diabeł nie może, tam bezę pośle. Na ogół traktuję powiedzenia, przysłowia i innego rodzaju złote myśli z przymrużeniem oka. Często są przejawem zabobonów i trącą myszką, a używający ich ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, o czym mówią. W 2021 roku przekonałam się jednak, że niektóre powiedzenia mają sens, i to głęboki. Doskonałym przykładem jest to, od którego rozpoczęłam ów akapit. Źródło mej refleksji znajdziecie w recenzji Bezy białej marki Ambrozja. Niech żyją produkty takie jak ten!

Follow, Irenki Łanek maślany ciastko owsiane, copyright Olga Kublik

Myślicie, że wątek powiedzeń i przysłów został zamknięty wraz z końcem poprzedniego akapitu? Nic bardziej mylnego. Oto kolejna sentencja, którą warto nie tylko znać, ale także wziąć do serca: kto pod kim dołki kopie, ten w Łanek maślany marki Irenki od Follow wpada. W popularnym obiegu znana jest także wersja alternatywna, bodajże z fragmentem sam w nie, jednak amerykańscy naukowcy dowiedli, iż wynika ze złego tłumaczenia z wielce trudnego do zrozumienia, prehistorycznego języka staropolskiego.

Najgorsze wafle 2021 roku

Za każdym razem, kiedy kupuję wafle – zwłaszcza drogie w dziale ze zdrową żywnością – modlę się do greckiego boga Orzygisa, by trafić na produkt stetryczały i smakujący cukrem. Bóg ów jest wyrozumiały i nagradza dzieci składające mu dary. (Najbardziej lubi ofiarę w postaci piętrowych kanapek z Nutellą, bitą śmietaną, mielonką, śledziem w śmietanie i czosnkiem. Niektórzy mówią, że od tego wzięło się jego imię, lecz nie bardzo wiem, co przez to rozumieją). Mnie w 2021 roku nagrodził aż trzykrotnie.

Me gusto, Super Fudgio Wegańskie Wafelki z kremem kakaowo-orzechowym bez dodatku cukru, copyright Olga Kublik

Alternatywną wobec stetryczenia cechą pożądaną w waflach jest kamienność. Szczególnie lubię płaty, które z uwagi na twardość rysują na podniebieniu obrazy piękniejsze i wznioślejsze nawet od Czarnego kwadratu na białym tle Kazimierza Malewicza. Właśnie takimi płatami mogą się poszczycić Wafelki kakaowo-orzechowe bez dodatku cukru marki Super Fudgio od Me Gusto. Dodatkowo rozpieszczają perfekcyjną konsystencją kremu, błogim smakiem obu warstw i funkcjonalnym efektem spożycia kostki pikantnego mydła na finale. Nawet nie trzeba tego dnia myć zębów!

Eurobrand, Apetitki Wafle o smaku krówkowym, copyright Olga Kublik

Określenie plebejskie stosowane wobec słodyczy ma co najmniej dwa znaczenia. Najczęściej używam go w odniesieniu do słodyczy produkowanych dla mas, o składzie dalekim od ideału, spotykanych w milionach polskich domów i kupowanych przez przeciętnych ludzi, ale przy tym wszystkim pysznych w sposób prosty, niewyszukany, nieprzekombinowany. Natomiast w drugim znaczeniu określenie to jest synonimem słowa dziadowskie – makabryczne, masakryczne, zabierzcietoodemniejące. Przedstawiciela drugiego rodzaju plebejskości stanowią niemożliwe do wymazania z pamięci Wafle o smaku krówkowym marki Apetitki, produkowane przez Eurobrand. Dopiero po ich degustacji zrozumiałam sens powiedzenia nie oceniaj książki po okładce, lecz słodycze po opakowaniu.

ZPC FLIS, Lea Life Wanilia wafle bez cukru, glutenu, laktozy, copyright Olga Kublik

Ostatnie już niestety wafle, które w pocie czoła zapracowały na godne miejsce w zestawieniu najgorszych słodyczy 2021 roku, to dwa warianty wafli bez dodanego cukru, glutenu laktozy i jaj dinozaura marki Lea Life od ZPC FLIS. Najciekawsze, najbardziej dopasowane do tematu niniejszej publikacji okazały są Lea Life Wanilia. To propozycja smakująca słodziutkimi słodzikami, syntetycznymi lodami amerykańskimi, kwaśnością, goryczą, margaryną i mydłem. Z kolei w propozycji Lea Life Kakao lody świderki zostały zastąpione ordynarnym kakao i zepsutym twarogiem. Bezcenne wrażenia!

Najgorsze chrupacze 2021 roku

Dla tych, którym chrupania nigdy dość, mam pozytywną wiadomość. Poniżej znajdziecie aż trzy przekąski, dzięki którym zrujnujecie sobie posiłek. (Warto podzielić produkty na porcje i jeść po trochę do każdego posiłku, żeby cierpieć dłużej). Niestety żadna nie odciska się znacząco na budżecie, ale nie ma się czym martwić, wszak zawsze możecie kupić chrupki hurtem i poupychać w różnych miejscach, np. między ubraniami lub pod wanną. I tak nic nie sprawi, że staną się gorsze, a nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą!

Biopont, Organic millet balls Peanut Flavoured, copyright Olga Kublik

Jeżeli jesteście entuzjastami wysmażonych starych fistaszków, wszechogarniającej goryczy, tłuszczu osiadającego na palcach i posiłków, które zalepiają zęby na długo – to opcja korzystna zwłaszcza dla osób, które mają dziury, ale słusznie boją się dentysty – ekologiczne chrupki jaglane o smaku orzechowym Organic millet balls Peanut Flavoured marki Biopont są dla was. Możecie je pałaszować zarówno jako wszystkożercy, jak i weganie, toteż nie próbujcie szukać wymówek. Po prostu kupcie paczkę i pozwólcie sobie na swobodną delektację.

PS Ale nie bierzcie innych chrupek tej samej marki: Organic rice balls Spinach & leek flavoured. Limitowany wariant trafił do zestawienia najlepszych chrupek 2021 roku, a przecież nie o to chodzi, żeby mieć przyjemność z jedzenia. Każdy wie, że spożywanie posiłków winno być karą.

Good Food, Wafle Proteinowe Gryka, soczewica, groch 28% białka, copyright Olga Kublik

Lubię wafle ryżoróżne marki Good Food, ale jedynie czyste i odpowiadające plebejskim chrupkom, czyli paprykowe, serowe etc. (Jeżeli zaś chodzi o warianty z czekoladą, preferuję wafle Sonko). Tym bardziej jest mi przykro, że w 2021 roku Good Food poturbował moje kubki smakowe tylko dwukrotnie. Pocieszeniem zdaje się fakt, iż propozycje-niewypały zostały włączone do stałej oferty, więc jak tylko najdzie mnie ochota na seans martyrologii, sięgnę właśnie po nie. Przede wszystkim po Wafle Proteinowe Gryka, soczewica, groch 28% białka, a chwilę później – dla dobicia – po Wafle Proteinowe Kukurydza, soczewica, groch 24% białka.

Kupiec, Fitos Śmietana & Cebula Wafle kukurydziane, copyright Olga Kublik

Mam dla was zagadkę. Co to jest: włazi tam, gdzie nikt go nie potrzebuje, a następnie rozpycha się ku irytacji innych. Jeśli myślicie, że chodzi o starą babę objuczoną opasłymi torbami z Biedronki i szukającą miejsca w tramwaju albo pociągu, jesteście w błędzie. Poprawna odpowiedź to: marka Kupiec próbująca sił w segmencie smakowych wafli ryżoróżnych, na którym od wielu lat bardzo dobrze radzą sobie Sonko i Good Food. W 2021 roku marka wypuściła cztery nowości (co najmniej), z których upolowałam dwie. Obie przejęły mnie zgrozą. Po schrupaniu dwóch wafli kukurydzianych Fitos Śmietana & Cebula – mam na myśli sztuki, nie paczki – prawie zwymiotowałam (nie, nie wyolbrzymiam), natomiast wafle ryżowo-kukurydziane Fitos Toffi już tylko intensywnie mnie zniesmaczyły.

Najgorsze jogurty 2021 roku

Moje codzienne desery-posiłki składają się z co najmniej dwóch części. Pierwszą jest szeroko rozumiany jogurt – może to być konwencjonalny jogurt owocowy lub inny smakowy, ale również skyrpudding proteinowy, deser z bitą śmietaną, deser wegański roślinny, a nawet deser błyskawiczny w proszku do zalania wrzątkiem. Druga część należy do słodyczy stałych, czyli ujętych w znaczeniu dosłownym: batonów, wafli, ciastek etc. Najbardziej lubię te desery-posiłki, które już na wstępie są tragiczne, gdyż zawiniła część pierwsza. Poniżej przypadki z 2021 roku.

Vemondo, Soya Dessert Natural, deser sojowy naturalny wegański z Lidla, copyright Olga Kublik

Nie wiem, czy już o tym słyszeliście, ale w 2021 roku wśród oficjalnych dyscyplin sportowych znalazła się zupełna nowość: rzut deserem sojowym na odległość. Zapoczątkował ją niepozorny Soya Dessert Natural marki Vemondo, czyli naturalny deser sojowy z Lidla. Produkt okazał się tak paskudny, że jedni tuż po spożyciu – czasem nawet podczas degustacji – rzucali pawiem na odległość, drudzy zaś nie chcieli ryzykować i na wszelki wypadek od razu rzucali deserem, byle kubeczek pełny potworności znalazł się jak najdalej od nich. Jeżeli chcecie wziąć udział w tegorocznych zawodach, koniecznie wybierzecie się po materiały treningowe do Lidla.

Go Vege, Soya Jogu Klasyczny sojowy deser naturalny z Biedronki, copyright Olga Kublik

Czasem jabłko pada niedaleko od jabłoni. W 2021 roku jednak znacznie częściej padały obok siebie wegańskie desery sojowe. Wynika to oczywiście z popularyzacji opisanej wyżej dyscypliny sportowej. Kiedy już zawodnicy-amatorzy nauczyli się zwyciężać w rzucie małym deserem liczącym 125 g – nomen omen – przerzucili się na klasyczny sojowy deser naturalny z Biedronki: Soya Jogu marki Go Vege.

Danone, Gratka Deser o smaku czekoladowym, copyright Olga Kublik

W świetle dwóch ostatnich akapitów trzeba zaznaczyć, że jedzeniem nie powinno się rzucać ani bawić w żaden inny sposób. Inaczej: jedzenia nie należy marnować. Warto tu jednak zauważyć, iż deser sojowy jest produktem niejadalnym, toteż opisana wcześniej dyscyplina sportowa spełnia najsurowsze wymagania etyczne i wszystko pozostaje w porządku. Inaczej wygląda sprawa z deserem o smaku czekoladowym Gratka marki Danone. Jeżeli nie chcecie spłonąć w piekle po śmierci, nie ważcie się choćby zamachnąć jogurtem. Natomiast jeśli macie ochotę spłonąć w piekle, i to jeszcze za życia, koniecznie zjedzcie deser w całości. Będę czekała na was na dole.

Muller, Riso Protein czekoladowe bez dodatku cukru, copyright Olga Kublik

Nie ufam firmom, które produkują same pyszne słodycze. Kiedy kilka razy z rzędu kupuję łakoć danej marki i podczas każdej degustacji uznaję go za smaczny i mający przyjemną konsystencję, zrywam z marką wszelki kontakt. Po prostu nie może być tak, że ludzie są ciągle zadowoleni. Na szczęście doskonale wie o tym niemiecki producent Muller, który w 2021 roku wypuścił potężnego gniota: proteinowy ryż na mleku bez cukru o smaku czekoladowym, sławetne Riso Protein czekoladowe. Białkowa nowość stanowi plamę na honorze całkiem uroczych jakościowo deserów Riso. Tak trzymać, panie Muller!

Danone, Danio waniliowe z płatkami owsianymi, copyright Olga Kublik

O plamie na honorze można by napisać także w kontekście marki Danone i słynnej linii serków homogenizowanych Danio, ale nie ma sensu się oszukiwać – ta marka zgubiła honor już wiele lat temu. W efekcie powstanie w 2021 roku aż dwóch smutków homogenizowanych wcale mnie nie dziwi. Czuję się wręcz zaskoczona, iż nie zaproponowano pokaźniejszej koblekcji serków (może więcej dobrego zostawiono na 2022 rok). Jeśli macie ochotę zmarnować posiłek, sięgnijcie po Danio waniliowe z płatkami owsianymi. Jest to jedna ze wspomnianych nowości. Natomiast jeżeli wolicie skatować kubki smakowe, wybierzcie nieco starsze, acz udostępnione w zmienionej odsłonie Danio o smaku czekoladowo-orzechowym.

Muller, owsianka Oats oats milk classic, copyright Olga Kublik

Przyjaciele to osoby, które są z nami w bogactwie i biedzie, szczęściu i smutku, w trakcie sukcesów i trudnych życiowych sytuacji. Najwięksi przyjaciele jednak to ci, którzy za owe stany odpowiadają – zwłaszcza za biedę, smutek i trudy. W 2021 roku upewniłam się, że jednym z moich największych przyjaciół jest marka Muller. Gdyby nie ona, nie zmarnowałabym pieniędzy na cztery sztuki dwóch nowości z 2021 roku: owsianek Oats! oats & milk classic i Oats! oats & milk chocolate. Pojawiły się w sklepach wraz z wersją malinową, której zakupu zaniechałam z uwagi na niemiłość żywioną wobec malin właśnie. Myślę jednak, że dla tak pamiętnych wrażeń degustacyjnych warto się przemóc.

Najgorsze desery 2021 roku

Prezentację kolekcji najgorszych słodyczy 2021 roku mogłam zakończyć na deserach mlecznych. Nie byłabym jednak godna prowadzenia livingu, gdybym nie wyróżniła dodatkowych (po)tworów o… niepowtarzalnej jakości, których poznanie rozświetliło mi dwa ubiegłoroczne wieczory. Pozostańcie ze mną zatem jeszcze przez chwilę, by zyskać szansę na wartościowe uzupełnienie listy must-buy.

Helio, Natura Goldenberry Miechunka suszona, copyright Olga Kublik

Jeżeli jesteście ogromnymi fanami alkoholu, zwłaszcza piwa bądź wina z owoców innych niż winogrona, ale macie chory żołądek, kolekcjonujecie żetony AA lub nie skończyliście jeszcze dziesiątego roku życia, zdecydowanie powinniście dać szansę propozycji marki Helio z linii Natura. Niepozorna, brązowo-złocista miechunka suszona Goldenberry to aromatyczny odpowiednik przesłodzonego sfermentowanego soku z owoców egzotycznych lub skiśniętej multiwitaminy (zmiksowanej z ludzkim potem spod pachy, ale co tam, nie takie rzeczy się w życiu piło, no nie?). Jeżeli zaś chodzi o smak, przywodzi na myśl esencjonalnie skwaśniałe piwo z sokiem z marakui, będące – nomen omen – owocem zemsty piwowara zwolnionego z pracy za przepijanie zapasów. Każdemu się zdarza, zwłaszcza w Polsce.

Intenson, Budyń proteinowy fit z tapioka o smaku czekoladowym, copyright Olga Kublik

Last but not leastczekoladowy budyń proteinowy z tapioką marki Intenson, czyli… po prostu Budyń proteinowy fit z tapioką. Jest to produkt znany większości Polaków, powszechnie wykorzystywany jesienią i zimą jako syntetyczne błoto w miastach, w których buty nie brudzą się w dostatecznym stopniu, a firmy obuwnicze osiągają najniższe wyniki sprzedaży. Proteinowy budyń czekoladowy marki Intenson jest tak rzadki, że gdyby do szpitala trafiła osoba z wyjątkowo złośliwą postacią zatrucia pokarmowego i oddawała równie rzadkie stolce, lekarze z miejsca wystawiliby jej skierowanie do domu pogrzebowego. Jeżeli zaś chodzi o resztę walorów produktu, odsyłam do recenzji.

***

Oficjalnie dotarliśmy do końca tegorocznych zestawień słodyczy. Poznaliście mnóstwo produktów pysznych i wartych uwagi, a także parę(dziesiąt) godnych przede wszystkim podrzucenia nielubianemu współlokatorowi do szafki lub znienawidzonemu sąsiadowi do skrzynki na listy. Z którymi ocenami się zgadzacie, z którymi zaś nie? Których (po)tworów zabrakło na liście najgorszych słodyczy 2021 roku? Koniecznie zostawcie komentarze, żebym wiedziała, które produkty dźgać w sklepach harpunem w celu samoobrony i zapobiegnięcia atakowi na koszyk.

14 myśli na temat “Najgorsze słodycze 2021 roku – bonus

  1. O ile z batonow myślę, że Lion, Kit Kat czy Grzesiek są w porządku, tak ten Nestle fitness… Jejku, to była masakra, ja tam czułam grzyby xD mam traumę do dziś :D
    Z pozostałych rzeczy przygarnę z chęcią Riso, Danio i Gratkę ^^ plus wydaje mi się, że te jaglane orzechowe chrupki mogłyby mi smakować :D

  2. Z biegiem czasu nauczyłam się nie kupować słodyczy, które potencjalnie mogą mi nie smakować, nawet jeśli są edycją limitowaną lub kuszą z jakiegoś innego powodu. To jeden z powodów dla których moja lista najgorszych przekąsek jest bardzo krótka. Drugim jest fakt, że jestem mało wymagającym konsumentem dla którego czekolada Milki to czysta ambrozja, a Lion plasuje się na podium ulubionych batonów.
    Dziś nominuję zatem tylko:
    – Kit Kata PopCorn
    – Brownie i ten drugi orzechowy baton z Rosska (wybacz)
    – Riso proteinowe waniliowe (aka bezsmakowe)
    – Nachosy marki Marka z Auchan

    Zaznaczam jednak, że żaden z tych produktów nie był jednoznacznie obrzydliwy czy wymiotopędny, a po prostu na tyle rozczarowujący, że zapadł mi w pamięć.

  3. Dziękuję za uchronienie mnie przed kilkoma degustacjami. Dołożyłabym batony Flips. No a z cukierkami zozoli się nie zgodzę – są tak idealnie plebejskie, że przenoszą w krainę lat dziecinnych (schyłek lat 90. XX wieku)

    1. Batonom Flips bynajmniej się nie upiekło. Były w ubiegłorocznym zestawieniu koszmarków.

      Więcej Zozoli dla Ciebie ;*

  4. Racja, zapomniałam. Póki co muszę Cię ostrzec, byś nie skusiła się na znowu dostępne czekoladowe i biało – czekoladowe serki z marki własnej biedronki. Danone musiał maczać w nich palce bo są rzadziutkimi jogurtami o smaku cukru z cukrem.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.