Drugi kwartał 2025 roku został w tyle, czas więc na nowe zestawienie muzyczne, pełne wspaniałych utworów odkrytych i słuchanych przeze mnie w tym okresie. Dla zaoszczędzenia czasu i energii ponownie zdecydowałam się nie opisywać poszczególnych pozycji, a przynajmniej nie wszystkich. Wyjątki uczyniłam w przypadkach, w których uznałam za stosowane dodanie notatki. Miłego seansu muzycznego! ♪
Najlepsze utwory muzyczne – kwiecień
TRILLS – My Mother Said
Utwór pojawił się w dokumencie Netfliksa Mężczyzna z 1000 dzieci (2024). Dokument jest średniej jakości, ale zaprezentowana w nim historia powoduje swobodny opad szczęki aż do posadzki, a momentami obrzydzenie (przez wątek mieszania byłam bliska pawia). Polecam go właśnie ze względu na historię. Dodatkowo warto zobaczyć dokument Nasz ojciec (2022), również produkcji Netfliksa, który opowiada o podobnej sprawie. Włos się jeży!
***
фрози (frozy) – Parano feat. DDB
Młody ukraiński producent muzyczny фрози (frozy) zdobył popularność na TikToku, skąd rozpoczął ekspansję na inne platformy. Ja go poznałam dzięki youtube’owym kanałom prezentującym utwory różnych artystów. Uważam, że tworzy całkiem przyjemne podkłady (a przynajmniej te, które słyszałam, brzmią miło). Z kolei całokształt każdego utworu zależy od tego, kto i jak zaśpiewa.
***
DATI – Forrest Gump (Toby Romeo Remix)
***
PLGRMS – Disappear
Z playlisty spotify’owej Marcina. Ależ to piękne!
***
Pusha T – No Problem
Ten utwór z kolei wyhaczyłam z filmu Venom (2018). Z obejrzeniem go zwlekałam pięć lat. Czy było warto? Dla zaspokojenia ciekawości i odhaczenia pozycji na liście owszem, ale jakościowo nie bardzo. Jedynym niekwestionowanie fajnym elementem jest Venom jako postać. Wracając natomiast do utworu, szczególnie podoba mi się refren.
***
Sickick – Beverly
Kocham niemal wszystkie oryginalne utwory Sickicka, ale ten wyjątkowo. Obok Lost My Way jest moim ulubionym. W sumie nawet wyprzedza Lost My Way.
***
Sickick – Blow Up [Interlude]
Mój numer dwa, po Beverly, z nowej płyty Sickicka.
***
ROUDS – Afterglow
***
CHROMATICS – WHISPERS IN THE HALL
Rewelacyjny utwór pochodzący z absolutnie nierewelacyjnego dokumentu Netfliksa Ciemne strony amerykańskich obozów wychowawczych dla młodzieży (2024). Piosenkę polecam przesłuchać nawet kilkakrotnie. Do dokumentu radzę się nie zbliżać, chyba że szukacie bolesnych sposobów na utratę mózgu.
***
Snoop Dogg – Last Dance with Mary Jane ft. Tom Petty & Jelly Roll
Jestem głęboko przekonana, że to NAJLEPSZY TELEDYSK, JAKI KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁAM. Polecam obejrzeć na dużym ekranie. Co do utworu, także jest świetny. Co prawda oczarował mnie mniej niż klip, jednakże harmonijka Toma Petty’ego jest genialna! Pochodzi z utworu Mary Jane’s Last Dance zespołu rockowego Tom Petty And The Heartbreakers. Skądinąd nowość od Snoop Dogga i Jelly Rolla jest jego reinterpretacją. Słuchanie jej i oglądanie teledysku stanowi pole do interpretacji odniesień autobiograficznych, kulturowych, społecznych, politycznych i innych. Dla przykładu: otwarcie klipu do złudzenia przypomina scenę z komedii Ted 2 (2015), jedną z najzabawniejszych w całym filmie i pamiętaną przeze mnie do dziś, chociaż oglądałam ją dziesięć lat temu.
***
Najlepsze utwory muzyczne – maj
IAMX – No Maker Made Me
Z tym artystą zapoznał mnie Marcin. Bodajże w kwietniu podesłał mi na Facebooku wydarzenie: koncert IAMX, do wyboru w Warszawie lub Krakowie. Przesłuchałam kilka utworów i stwierdziłam, że bomba, jedziemy. Na nasze gigantyczne nieszczęście wybraliśmy Kraków, a dokładnie krakowski klub studencki Kwadrat. W życiu nie byłam w tak GÓWNIANYM miejscu. Nagłośnienie było tak absurdalnie fatalne, iż nie usłyszałam ani jednego kawałka. Były tylko huk, jazgot i kakofonia. Nie dało się rozpoznać żadnego słowa wyśpiewywanego przez artystę. Światła także pozostawiały wiele do życzenia – kiedy rozbłyskały w maksymalnym stopniu, oślepiały mnie i musiałam zamykać oczy (potem dowiedziałam się, że Marcin miał tak samo). Chociaż nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, pod koniec koncertu stałam z palcami wetkniętymi jak najgłębiej w uszy, żeby choć odrobinę stłumić ten jazgot, a dwie czy trzy ostatnie piosenki w ogóle ominęłam, bo zeszłam na dół klubu ze względu na ból głowy, przebodźcowanie i ogólne rozbicie. I nie, nie piłam alkoholu ani nie przyjmowałam żadnych innych używek. Była to w pełni zasługa fatalnych warunków w klubie Kwadrat. A co do IAMX, z przyjemnością posłuchałam artysty na YouTubie po powrocie do domu, jest rewelacyjny.
***
IAMX – Volte-face/Stardust
Moja druga, obok No Maker Made Me, ulubiona piosenka IAMX. Co ciekawe, występuje pod dwiema nazwami: Volte-face i Stardust. Jeżeli w pewnym momencie zmieniono jej nazwę, prawdopodobnie ze Stardust na Volte-face, nie znam powodu takiej decyzji.
***
Sleep Token – Even In Arcadia
Mam wrażenie, że ta piosenka jest esencjonalnie nie moja. A jednak cholernie mi się podoba. Czuję w niej jakąś taką moc, której nie umiem opisać. Nie magiczną moc, tylko moc w sensie siły, potęgi, majestatu. Jest piękna i porusza mnie.
***
Tamahau & Rebel Musique – Higher
***
TOMMY CASH – PUSSY MONEY WEED
Rymując: Tommy Cash to mój mały crush. Poznałam go oczywiście dzięki Eurowizji 2025 (a raczej dzięki konkursowi sobie o nim przypomniałam, bo jak uświadomił mnie Marcin, sam pokazał mi go kilka lat wcześniej). Koleś jest absolutnie rewelacyjny. To odjechany wizjoner, a przy okazji kontrowersyjny Artysta (tak, moim zdaniem przez wielkie A). Obejrzałam fajną analizę jego postaci, dostępną na kanale Overthinking It na YouTubie, która pozwala lepiej zrozumieć meandry jego umysłu. Dzięki niej polubiłam Casha jeszcze bardziej. Btw, jego utwory podobają mi się zupełnie nieironicznie. Nie dość, że zawsze stanowią komentarz do czegoś i/lub eksperyment artystyczny, to jeszcze dobrze brzmią.
***
TOMMY CASH – WINALOTO
Dodam jeszcze, że Cash głosem bardzo przypomina mi Ninję z Die Antwoord (przykład: Enter The Ninja). A że ten duet także uwielbiam, wszystko się zgadza. Na marginesie, jeśli spodobał wam się powyższy utwór, polecam wykonanie na kanale Colors na YouTubie. Spójrzcie tylko, jak Cash lubi to, co robi! Trzeba też docenić dopasowanie koloru pomieszczenia do barwy majtek muzyka xD
***
Tommy Cash – Espresso Macchiato
Eurowizyjny hit Espresso Macchiato zamyka moją trójeczkę ulubionych utworów Casha (choć inne też polubiłam). Trudno mi nie tańczyć, słysząc to cudeńko.
***
Falling In Reverse – God Is A Weapon
Podczas gdy Falling In Reverse znam i lubię od niedawna, Marilyna Mansona uwielbiam od dawna. Jego pierwszą płytę – i chyba jedyną w postaci fizycznej – kupiłam w wieku dwunastu lat (byłam wówczas zakochana w piosence mOBSCENE i teledysku do niej; do dziś zresztą bardzo je lubię i wracam do nich). Jeśli nie znacie go za dobrze, polecam jego muzyczną biografię, którą obejrzałam niedawno na kanale Kurtyna – historie zza sceny na YouTubie.
***
Jay-Jay Johanson – Backstage
Ten utwór kojarzy mi się z końcówką maja i tygodniem, w którym Marcin co wieczór przygotowywał się do przeprowadzenia szkolenia, ja zaś leżałam obok niego i czytałam książkę do recenzji (Dążąc do nieskończoności. Wzlot i upadek króla kryptowalut autorstwa Michaela Lewisa, polecam). W tle leciała jego zapętlona tygodniowa playlista ze Spotify. Jak rozpoczynał się utwór Backstage, przestawałam czytać i pozwałam sobie na moment zatopić się w dźwiękach.
***
Libianca – People
Rewelacyjny utwór, nadal go słucham. W zależności od dnia nawet w pętli. Po odkryciu wersji solo trafiłam na wariant w duecie z Cianem Ducrotem, chyba nawet lepszy od oryginału. Muzyka, tekst, ładunek emocjonalny, ach!
***
Salvatore Ganacci – Work Hard Not Smart
Salvatore Ganacci to bardzo dobry producent muzyczny, a przy okazji niezły jajcarz (polecam krótkie wideo niemuzyczne na jego kanale na YouTubie; jeżeli nie zrozumiecie przekazu, nie martwcie się – prawdopodobnie nie służą zrozumieniu i nie mają ukrytego sensu, podobnie zresztą jak teledyski). Tą drugą cechą przypomina mi Casha, a raczej to Cash przypomina mi jego, bo Ganacciego aktywnie śledzę od lat.
***
Najlepsze utwory muzyczne – czerwiec
ORI – Aryeh (Full Album)
Jedyny album zaprezentowany w niniejszym zestawieniu. Składa się z utworów opublikowanych na kanale youtube’owym artysty około dwóch lat temu. Niektóre z nich mogłam już ukazać na blogu, ponieważ uwielbiam twórczość tego muzyka. Wszystko, co wychodzi spod jego ręki, jest czymś więcej niż muzyką – muzyczną poezją, która przenika mnie i łapie za serce. Wyzwala we mnie wiele różnych emocji i skłania do refleksji. Uważam, że jego popularność na YouTubie, wyrażona poprzez zaledwie 4,28 tysiąca subskrybentów (!!!), to absurd i skandal.
***
Omah Lay – soso
Świetny utwór w letnim klimacie, ciało samo porusza się w rytm. Warto jednak zauważyć, że wesoła melodia kontrastuje z przekazem lirycznym – tekst jest raczej smutny. Teledysk również bardzo mi się podoba, zwłaszcza sceny ze słomianą postacią.
***
breathe. Yesterday
***
Death Machine – Underground
Utwór Underground, podobnie jak wcześniej zaprezentowany Backstage, kojarzy mi się z leżeniem we dwoje na łóżku i zajmowaniem się swoimi rzeczami. Marcin nadal pracował nad szkoleniem, a ja czytałam. Ten utwór ma jednak jedną poważną wadę – okrutnie kiepski refren, kompletnie niepasujący do rewelacyjnych zwrotek i niemal psujący przyjemność obcowania z nimi.
***
NANKOO – NDGO (Schaarup Remix)
***
Cheyanne – Desire
***
Tory Lanez – The Color Violet (Miraj Remix)
***
AntXres – Aurora
Cover utworu Aleca Benjamina Let Me Down Slowly, który bardzo lubię i który prawdopodobnie jest moim ulubionym – ewentualnie jednym z ulubionych – z całej twórczości artysty. Zaprezentowałam go w muzycznym podsumowaniu środkowej części 2018 roku, którego w sumie nie polecam, bo zamiast opisów utworów zawiera moje ówczesne emocje związane z ich słuchaniem. Ponieważ przechodziłam przez skrajnie bolesne rozstanie, były to głównie ból, cierpienie, smutek etc. Z perspektywy czasu gigacringe. Chociaż powinnam być dla siebie bardziej wyrozumiała, bo nadal pamiętam, co wówczas czułam.
***
Troyboi & Amrit Maan – Masala
***
Miłego dnia lub nocy wszystkim, którzy dotrwali do końca :)

Zawsze fajnie jest spojrzec na gust muzyczny kogos innego. Bedzie czego posluchac ;)
Ja sie przyznaje, ze ostatnio jedyne czego slucham to muzyki z K-dram, wiec nie jestem na biezaco z innymi formami. Dobrze bedzie zmienic troche styl takze polecajki sie przydadza.
Milego ;)
Nie siedzę w muzyce ani filmach koreańskich, ALE skusiłam się niedawno na obejrzenie KPop Demon Hunters. Ależ to jest sztos!
Miłego :)
Haha, te piosenki mi siedza w glowie od miesiaca ;)
Wszystkie czy wybrane? Dla mnie numerem jeden jest Your Idol, uwielbiam ten utwór. Na drugim miejscu stawiam Golden, aczkolwiek jest daleko za Your Idol. Inne piosenki nie przykuły mojej uwagi podczas seansu na tyle, żeby do nich wracać – może niesłusznie, więc jak masz polecajkę, dawaj!