Metoda małych kroków – leczenie anoreksji i innych zaburzeń odżywiania w domu (+ ogólne porady)

Metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania to jedna z alternatyw Minnie Maud (Homeodynamic Recovery Method; błędnie zwanego All In) – metody leczenia anoreksji i innych ED, którą uważam za najlepszą. Jak obiecałam w publikacji poświęconej tej drugiej, na blogu prezentuję obie. Uważam bowiem, że chociaż to Minnie Maud przynosi lepsze efekty, metoda małych kroczków także znajduje zastosowanie w procesie leczenia zaburzeń odżywiania – na wczesnym etapie.

Chociaż nie każdy potrzebuje metody małych kroków jako etapu przejściowego pomiędzy chorobą a właściwym leczeniem zaburzeń odżywiania, a być może nawet nie każdy powinien odwlekać moment odżywienia organizmu i uzyskania optymalnej masy ciała, prezentuję oba sposoby leczenia anoreksji i innych ED w domu, żebyście mieli większe pole wyboru narzędzia do rozpoczęcia terapii.

UWAGA: NOWA STRONA!

Interesują Cię treści na temat zaburzeń odżywiania i ich skutków? Może szukasz wsparcia w wychodzeniu z zaburzeń odżywiania? Zapraszam Cię na moją nową stronę ZdrowiE oD nowa. Odtąd wszystkie nowe artykuły dotyczące zaburzeń odżywiania będą trafiać tam. Z czasem na nową stronę przeniosę również artykuły opublikowane na Living On My Own – także ten, który teraz czytasz. Zachęcam zatem do korzystania z nowej strony. To tyle. Dzięki za uwagę :)

Leczenie zaburzeń odżywiania a metoda małych kroków

W przeciwieństwie do Minnie Maud – terapii opartej na trzech jasno sprecyzowanych założeniach – technika małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania nie jest ściśle zdefiniowana. Nie ma odgórnej struktury, nie jest to żaden oficjalny sposób, jak leczyć jadłowstręt psychiczny bądź inne ED. Jej jedynym założeniem jest, zgodnie z nazwą, robienie małych kroków, a więc stopniowe stawianie czoła nowym wyzwaniom związanym z zaburzeniami odżywiania. Przykładem metody małych kroków jest reverse diet (odwrócona dieta), w której m.in. stopniowo zwiększa się kalorie.

Kiedy rozpoznaje się u siebie (samodzielnie) lub zostają zdiagnozowane (medycznie, oficjalnie) zaburzenia odżywiania, leczenie metodą małych kroków można rozpocząć zarówno w domu, jak i w ośrodku: otwartym, półotwartym, zamkniętym. Technika małych kroków sama w sobie nie określa, w jakich okolicznościach chory ma się do niej stosować. Nie określa również, czy leczenie anoreksji w domu ma się odbywać na własną rękę (bez specjalistów), czy pod okiem specjalistów. A jeżeli ze wsparciem, to kogo – psychiatry, psychoterapeuty, dietetyka, a może kogoś innego.

Leczenie zaburzeń odżywiania: metoda małych kroków

Jeśli współpracujecie lub planujecie podjąć współpracę z psychoterapeutą bądź dietetykiem, to oni pokierują was, jakie kroki w ramach metody małych kroków stawiać. Dla przykładu: psychoterapeuta da wam zadania polegające na mierzeniu się ze strachami, np. zmniejszeniem częstotliwości ćwiczenia fizycznego albo jedzeniem różnorodnych fear food, natomiast dietetyk będzie wam stopniowo zwiększał kaloryczność jadłospisów i dodawał do nich fear food. Z tego powodu niniejsza publikacja raczej wam się nie przyda – zdajcie się na ekspertów, którzy was poprowadzą.

W związku z powyższym akapitem wpis ten kieruję przede wszystkim do osób, które kategorycznie odmawiają oddania się w ręce specjalistów. Mimo iż nie jest to coś, do czego zachęcam, jestem przekonana, że da się przejść samodzielne leczenie zaburzeń odżywiania w domu nie mniej skuteczne niż z pomocą psychoterapeuty. Może to być znacznie trudniejsze niż terapia ze wsparciem specjalisty, dlatego na pewno nie jest to droga dla każdego – trzeba znać siebie i dobrze ocenić swoje możliwości. Jeśli macie w sobie chociaż odrobinę wątpliwości, choć trochę się wahacie albo nie macie jeszcze zdania, jakie leczenie anoreksji lub innych zaburzeń odżywiania wybrać, dajcie szansę psychoterapii. Tracicie niewiele, a zyskać możecie życie, zdrowie i przyszłość.

Pamiętajcie również, że metoda małych kroczków nie wyklucza wsparcia najbliższych. Prawdopodobnie każde racjonalne leczenie zaburzeń odżywiania podkreśla ogromną rolę wsparcia najbliższego otoczenia chorego. Czy to obecność partnera lub przyjaciół w dorosłym życiu, czy to bliskość rodziny i rówieśników w młodości – wyrozumiałość, zrozumienie, kibicowanie i ogólny współudział środowiska chorego są fundamentalnym elementem leczenia zaburzeń odżywiania, zwłaszcza w domu na własną rękę.

Hasła, które warto sprawdzić

Minnie Maud (Homeodynamic Recovery), Minnesota Starvation Experiment, fear food, extreme hunger, neural rewiring, pseudo-recovery (quasi-recovery), refeeding syndrome

Wskazówka: aby na pewno trafić na materiały poświęcone zaburzeniom odżywiania, do każdego z haseł można dodać in anorexia bądź in eating disorder

I wreszcie miejcie na uwadze fakt, iż nawet jeśli zdecydujecie się na leczenie anoreksji w domu bez wsparcia psychoterapeuty i wybierzecie metodę małych kroczków, nie zwalnia was to z obowiązku uczęszczania na wizyty lekarskie. Weryfikacja stanu zdrowia fizycznego przez lekarzy i wykonanie wszelkich zleconych badań to absolutna podstawa leczenia zaburzeń odżywiania, szczególnie samodzielnego, ponieważ tutaj nikt nie poprowadzi was za rękę. Na początek polecam lekarza rodzinnego, ewentualnie internistę (dorośli z zaburzeniami odżywiania) lub pediatrę (dzieci i młodzież z zaburzeniami odżywiania, wszyscy do 18 roku życia). To oni podpowiedzą wam, jakich specjalistów warto odwiedzić, a przy okazji dadzą skierowania na NFZ, abyście nie musieli płacić.

Natomiast jeśli macie środki finansowe na wizyty u prywatnych lekarzy, polecam: reumatologa lub ortopedę (może was skierować na densytometrię, aby sprawdzić ewentualną osteopenię lub osteoporozę wtórną), ginekologa (zwłaszcza w przypadku zaniku okresu lub rozregulowania cyklu na skutek diety niedoborowej), endokrynologa (skieruje was na specjalistyczne badania hormonalne, na które niestety nie może wydać skierowania lekarz rodzinny), kardiologa (jeśli na skutek anoreksji lub innych zaburzeń odżywiania macie problemy z sercem).

Leczenie zaburzeń odżywiania: metoda małych kroczków

Leczenie anoreksji i innych zaburzeń odżywiania metodą małych kroczków – zalety i wady

Leczenie zaburzeń odżywiania techniką małych kroków wymaga nie tylko cierpliwości i zaangażowania – jak każda metoda – ale także skrupulatności, systematyczności i faktycznego wykonywania kolejnych kroków. Zasada małych kroków pozwala na stopniowe wprowadzanie zmian: wyrabianie zdrowych nawyków i eliminowanie destrukcyjnych wzorców, bez presji robienia wszystkiego naraz, czyli skakania na głęboką wodę. Takie podejście do leczenia anoreksji w domu ma znaczące zalety, dlatego zdecydowałam się przedstawić je na blogu, jednak nie jest pozbawione wad i poważnych ograniczeń, stąd nie uważam go za dobry wybór na właściwe recovery.

ZALETY: zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków

1. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków jest przystępne

Czy to silny lęk przed jedzeniem, czy to paniczny strach przed brakiem ruchu, czy to paraliżująca obawa przed przybraniem na wadze, zbudowaniem masy tłuszczowej, utratą kontroli bądź czymkolwiek innym, metoda małych kroczków pozwala je wszystkie oswoić. Dzięki zasadzie małych kroków nie trzeba podejmować wszystkich wyzwań za jednym zamachem, co mogłoby przytłoczyć, przerazić i zniechęcić osoby chore do podjęcia leczenia zaburzeń odżywiania dowolnego typu. Stopniowe wprowadzanie zmian przyzwyczaja mózg, że mimo modyfikacji w stałych, dających poczucie bezpieczeństwa schematach wszystko jest w porządku.

2. Leczenie anoreksji i innych ED techniką małych kroków jest uporządkowane

Im dłużej trwają zaburzenia odżywiania, tym u chorego więcej szkodliwych nawyków, przyzwyczajeń, przymusów, rytuałów etc. Przy skoku na głęboką wodę recovery można mieć wrażenie, że nie wiadomo, za co się zabrać. Metoda małych kroków rozwiązuje lub przynajmniej minimalizuje to poczucie. Uporządkowany plan działania pozwala podejść do konkretnych niezdrowych wzorców – nomen omen – krok po kroku. Można przygotować sobie klarowną listę problemów do rozwiązania, a potem rozwiązywać je jeden po drugim. Przy okazji skreślanie pozycji lub stawianie przy nich ptaszka na znak wykonania daje satysfakcję z własnych osiągnięć.

3. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroczków jest kompleksowe

Opisane w poprzednim podpunkcie uporządkowanie pozwala zadbać o każdy problem, ponieważ kiedy ma się do zwalczenia wszystko naraz – jak w Minnie Maud – teoretycznie można o czymś zapomnieć (w praktyce natomiast chory doskonale wie, co jest jego problemem). Leczenie anoreksji i innych ED techniką małych kroków wymaga jednak uczciwego uwzględnienia na liście wyzwań wszystkich posiadanych schematów zaburzeń odżywiania, a także aktualizowania listy w trakcie recovery, ponieważ w procesie nierzadko wychodzą na jaw lub nawet pojawiają się nowe sztuczki zaburzonego umysłu.

Leczenie zaburzeń odżywiania: technika małych kroków

4. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków może pozwolić oswoić się ze zmianami ciała

Ponieważ zasada małych kroków jest przeciwstawna zrobieniu wszystkiego naraz: wejściu na dietę wysokokaloryczną i spożywaniu wszystkich rodzajów pokarmów, a do tego zaprzestaniu wszelkiego ruchu, stosowanie jej prowadzi do stopniowych zmian w ciele. Dla jednych to duży plus – preferują powolne przyzwyczajanie się do zanikających pod tłuszczem kości, zwiększającego się rozmiaru ubrań, zmieniającej się sylwetki. Jednakże dla innych to znaczący minus – przeciąganie procesu i odwlekanie nieuchronnego momentu odbudowania optymalnej wagi z naddatkiem w postaci tkanki tłuszczowej jest stresujące i odbiera siły do walki z zaburzeniami odżywiania.

Tutaj dodatkowo zaznaczam, iż metoda małych kroków nie służy temu, aby dojść do jakiejś konkretnej, akceptowanej przez siebie wagi, a następnie zaprzestać dalszego podnoszenia kaloryczności jadłospisu czy też podejmowania wyzwań z listy. Coś takiego nie jest leczeniem zaburzeń odżywiania, lecz oszukiwaniem siebie i/lub innych, że przytycie do x kg oznacza wyzdrowienie. O tym, dlaczego puszczenie kontroli nad wagą i pozwolenie ciału na zbudowanie czasowego zapasu w postaci tkanki tłuszczowej jest kluczowe dla leczenia anoreksji i innych ED, napisałam w artykule: Energy debt, energy deficit, negative energy balance – czym jest ujemny bilans energetyczny w anoreksji i do czego prowadzi długotrwały zbyt duży deficyt kaloryczny?

5. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków może zapobiec nawrotowi anoreksji czy innego ED

Na wstępnie zaznaczam, iż słowa nawrót użyłam dla uproszczenia, trudno bowiem mówić o rzeczywistym nawrocie w trakcie ED recovery, skoro chory nigdy nie wyzdrowiał. Chodzi więc wyłącznie o zrezygnowanie z leczenia zaburzeń odżywiania i powrót o starych schematów. Metoda małych kroków potencjalnie może temu przeciwdziałać, wystawiając chorego na wyzwania mniejszego kalibru w porównaniu do Minnie Maud i podejmowane stopniowo. Natomiast technika małych kroków nie eliminuje ryzyka całkowicie – chory może przecież spojrzeć na listę, przerazić się, ile pracy przed nim, a w efekcie się wycofać.

6. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków jest potencjalnie lepsze dla układu trawiennego

Leczenie zaburzeń odżywiania – zwłaszcza leczenie anoreksji – w domu wiąże się z długim okresem problemów związanych z układem trawiennym. Trzeba się przygotować na dyskomfort, czasem ból, zaparcia lub biegunki, wzdęcia, gazy, refluks – całą paletę nieprzyjemnych efektów. Wszystko to wynika z faktu, iż organizm musi po pierwsze nauczyć się z powrotem trawić grupy produktów, których nie otrzymywał na diecie niedoborowej, po drugie zaś poradzić sobie z większą objętością i częstotliwością przyjmowania pokarmów niż w tracie głodowania bądź półgłodowania (tak, nie trzeba się dosłownie głodzić, wystarczy dieta dostarczająca mniej kalorii, niż potrzebuje organizm, by odczuć negatywne skutki; polecam artykuł o eksperymencie głodowym w Minnesocie).

Metoda małych kroczków ma w tym względnie potencjalną przewagę nad Minnie Maud, bo wprowadza nowe pokarmy powoli i stopniowo, a także zaczyna od małych porcji, więc trawienne efekty uboczne – chociaż zawsze będą – mogą być mniejsze.

Leczenie zaburzeń odżywiania: zasada małych kroków

WADY: zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków

1. Leczenie zaburzeń odżywiania wyłącznie metodą małych kroków byłoby niewyobrażalnie długie

Anoreksja nie jest tylko niejedzeniem ani niską wagą. Zaburzenia odżywiania ogółem nie są wyłącznie szkodliwymi schematami zachowań związanych z jedzeniem i ruchem. To kompleksowe zaburzenia psychiczne, które wymagają pracy nad ogromem szczegółów. Jeśli leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków potraktuje się dosłownie i będzie się wykonywało małe kroki, po jednym na raz, do wyzdrowienia dojdzie za… cóż, jakieś miliony lat.

Weźmy na przykład stawianie czoła fear food. Jeśli poświęci się jeden tydzień jednemu produktowi, wykończenie listy może potrwać spokojnie do końca życia, bo ktoś, kto boi się całej grupy produktów, będzie musiał podejść do każdego z osobna. A gdzie czas na walkę z przymusem ruchu, godzinami posiłków, objętością dań, jedzeniem przy ludziach, jedzeniem na mieście, jedzeniem posiłków przygotowanych przez kogoś, mierzeniem i ważeniem się, tysiącami innych rzeczy?

2. Leczenie zaburzeń odżywiania techniką małych kroków odsuwa od odzyskania zdrowia fizycznego oraz psychicznego

Po pierwsze: Stopniowe zwiększanie kaloryczności, dodawanie produktów spożywczych i ograniczanie aktywności fizycznej sprawia, że odbudowanie masy ciała i odżywienie organizmu przesuwają się w czasie. To z kolei może być zgubne dla długofalowego zdrowia osób z zaburzeniami odżywiania, które za każdy dzień bycia w długu energetycznym płacą pogłębianiem szkód w organizmie. Każdy dzień bez okresu to dzień bliżej osteoporozy. Każdy dzień niedoboru kalorycznego to dzień żywienia się organizmu mięśniami, awaryjną tkanką tłuszczową, narządami wewnętrznymi, kośćmi, zębami. Każdy dzień w nieoptymalnym stanie to ryzyko nieodwracalnych zmian. Niestety leczenie anoreksji i innych ED metodą małych kroczków przeciąga pozostawanie w stanie uniemożliwiającym odbudowanie zdrowia.

Po drugie: Nieodżywione ciało do pewnego punktu w ogóle nie daje możliwości pracy nad psychiką (neural rewiring). Mózg fizycznie nie pracuje poprawnie, więc pozytywne zmiany nie mogą zostać wprowadzone ani utrwalone. Charakter powolnego i stopniowego leczenia zaburzeń odżywiania techniką małych kroków odsuwa w czasie moment, w którym mózg będzie gotowy – m.in. hormonalnie – na przebudowywanie połączeń neuronalnych.

3. Leczenie anoreksji i innych ED metodą małych kroczków może generować duży stres

Wykonywanie małych zadań zamiast skoczenia na głęboką wodę odwleka to, co nieuniknione – puszczenie kontroli, przytycie do niewiadomej wagi, zmianę sylwetki etc. Powolne oczekiwanie na nadejście czegoś, co uważa się za prywatny koniec świata, może wywoływać stres i skłaniać do oszukiwania, a nawet wycofania się z decyzji o leczeniu zaburzeń odżywiania.

Leczenie anoreksji i innych zaburzeń odżywiania

4. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków nie sprzyja przebudowie połączeń neuronalnych (neural rewiring)

W terapii zaburzeń odżywiania chodzi o odwagę i konsekwentne serwowanie mózgowi przekazu, że niezdrowe bariery trzeba przełamywać. Tymczasem technika małych kroków podtrzymuje umysł w przekonaniu, iż nie trzeba niczego robić zbyt odważnie. Może i dodaje się nowe produkty, ale za to można je jeść o bezpiecznych porach, w bezpiecznych ilościach i bezpiecznych naczyniach. Może i odejmuje się jeżdżenie na rowerze, ale za to można dalej biegać, pływać i podnosić ciężary. Metoda ta nie kładzie nacisku na spojrzenie strachowi prosto w oczy, sprzeciwienie mu się w całości. Niejako utrzymuje chorego w przekonaniu, że jest za słaby na duże wyzwanie.

5. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków nijak nie walczy z mechanizmami kontroli

Znaczna większość lub nawet wszystkie aspekty zaburzeń odżywiania wiążą się z potrzebą kontroli. Chory kontroluje spożycie pokarmu, ruch ciała, wagę. Tym, czego boi się najbardziej, jest utrata kontroli. Odpuszczenie jej prowadzi do przybrania na wadze, poza tym daje choremu poczucie bycia słabym. Niestety tego problemu leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków w ogóle nie dotyka. Kroki są rozpisane, zaplanowane, można je wykonywać jeden po drugim – w kontrolowany sposób. W efekcie metoda ta nie unicestwia problemu kontroli, tylko przemienia jedną formę kontroli w inną.

Co istotne, nawet korzystanie z gotowych jadłospisów przygotowanych przez dietetyka może być formą utrzymywania kontroli. Co prawda to nie chory decyduje, jakie produkty ani ile będzie jadł, ale może odetchnąć z ulgą na myśl, że dietetyk nie przepisałby mu niczego niezdrowego, a więc zbyt trudnego. Ponadto zna kaloryczność diety i wie, kiedy jest podnoszona. Może się na to przygotować, np. częściej chodząc na spacery „dla zdrowia”.

6. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków sprzyja liczeniu kalorii i ograniczaniu ich

Jeżeli w grę wchodzi samodzielne leczenie anoreksji w domu – albo innych zaburzeń odżywiania, obojętnie – metoda małych kroczków wymaga sukcesywnego podnoszenia kalorii. A skoro tak, chory musi je liczyć, tak samo jak ważyć produkty (bądź odmierzać je w inny sposób). To po pierwsze stwarza sytuację omówionego już posiadania kontroli, po drugie utrzymuje zaburzoną psychikę w przekonaniu, iż liczenie kalorii jest ważne.

Innym problemem liczenia kalorii i stopniowego podnoszenia ich w ramach metody małych kroków jest – wbrew pozorom – ograniczanie. W diecie małych kroczków nie ma miejsca na dojadanie. Nawet jeśli założenie brzmi w tym tygodniu jem co najmniej 1500 kcal, nie zaś w tym tygodniu jem 1500 kcal, chory nie będzie chętny ot tak zjeść 3000 kcal. Może pojawić się myśl, że tyle będę mógł zjeść za x tygodni, więc jeszcze poczekam.

7. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków kompletnie nie sprawdza się podczas extreme hunger

Głód ekstremalny to doświadczenie trudne do opisania osobie, która nigdy go nie czuła. Ma postać olbrzymiego i niekończącego się głodu, przez który nie sposób o czymkolwiek myśleć ani czymkolwiek się zająć. Pragnie się tylko jeść. Na domiar złego nie ma znaczenia, co ani ile się spożywa – tuż po ostatnim kęsie obfitego dania ma się potrzebę zjeść więcej.

Dla mnie extreme hunger to dokładnie ten punkt, w którym metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania ostatecznie traci sens i nie tylko przestaje być pomocna, ale także zaczyna szkodzić. Głód ekstremalny w trakcie wychodzenia z zaburzeń odżywiania trzeba przetrwać, podążając za nim i słuchając jego wskazówek. Nie ma drogi na skróty ani ścieżki dookoła.

Leczenie anoreksji w domu

8. Leczenie anoreksji i innych ED techniką małych kroków nie uczy zaufania do ciała

Samodzielne liczenie kalorii i ważenie produktów oraz stopniowe zwiększanie energetyczności diety nie tylko nie uczą odpuszczenia kontroli, ale także nie pozwalają na odbudowanie zaufania do ciała i wysyłanych przez nie sygnałów. Fizyczny głód ani psychiczna ochota na jakiś produkt lub typ produktu nie mają znaczenia. Racjonalny mózg, który z góry układa plan żywienia, staje się ważniejszy niż organizm, który w rzeczywistości jako jedyny dokładnie wie, jak duży jest dług energetyczny i czego trzeba mu w danej chwili do prac naprawczych. Ciało może krzyczeć: teraz potrzebuję więcej tłuszczu do naprawy tych organów!, ale świadomość odpowiada: nie, dostarczona ilość tłuszczu powinna ci wystarczyć, zadowól się białkiem.

Ten sam problem widzę w jadłospisach od dietetyka. Trzeba jeść, co uznaje za stosowne specjalista – ktoś, kto nie ma żadnego dostępu do wiedzy o procesach zachodzących w danym momencie w organizmie osoby wychodzącej z zaburzeń odżywiania. Nie ma znaczenia, czego faktycznie potrzebuje do prac naprawczych organizm. Jeśli przyznacie dietetykowi, że jedliście więcej lub niezgodnie z rozpiską – albo gorzej: że spożywaliście po 7000 kcal zamiast zaleconych 2000 kcal – niechybnie stwierdzi, że zaraz z anoreksji czy bulimii wylądujecie w napadowym objadaniu się.

PS Korzystanie z gotowych jadłospisów od dietetyka może być przy okazji uzależnianiem się od czyjejś – eksperckiej albo ogólnie czyjejś – ingerencji w dietę. Po zakończeniu współpracy chory może nie potrafić zacząć jeść samodzielnie. Po pierwsze swobodne odżywianie się będzie dla niego zbyt straszne, po drugie wcale nie będzie umiał komponować posiłków, jeśli tylko bezrefleksyjnie podążał za gotowymi rozpiskami dietetyka, nie zagłębiając się w szczegóły dobierania produktów, makroskładników etc. Gotowe jadłospisy same w sobie niczego nie uczą.

9. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków stwarza możliwości oszukiwania

Wolno podejmowane wyzwania, a tym samym wolno zachodzące zmiany w stylu życia i wyglądzie stwarzają możliwość uznania na pewnym etapie, że już dość, wystarczy, ani kroku dalej. Mimo iż chory nie wraca do destruktywnych zachowań (nie doświadcza czegoś, co się niesłusznie określa mianem nawrotu zaburzeń odżywiania), nie pokonuje już ograniczeń z listy. Przytył, więc fizycznie wydaje się zdrowy. Lekarze i bliscy dają mu spokój, zakładając, że wyzdrowiał. On zaś zostaje w zaburzeniach odżywiania – nawet do końca życia.

Tej trudnej i przykrej sytuacji nierzadko sprzyja słuchanie specjalistów – w tym lekarzy, nad czym bardzo ubolewam – którzy nie zajmują się stricte zaburzeniami odżywiania, tylko zdrowiem ogółem. Można od nich usłyszeć, że np. nieokiełznany sposób odżywiania w odpowiedzi na extreme hunger jest niezdrowy i trzeba go ograniczyć albo waga x jest zbyt duża do wzrostu danej osoby, więc należy czym należy wejść na dietę kontrolowaną.

10. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroczków stwarza ryzyko ugrzęźnięcia w pseudorecovery (quasi-recovery)

Metoda małych kroków wiąże się z zagrożeniem utknięcia w pseudorecovery, a więc procesie, który wygląda jak leczenie zaburzeń odżywiania, wszelako nim nie jest. Pseudorecovery to działania mające na celu utrzymywanie wszystkich – czasem również samego siebie, chociaż na ogół ma się świadomość oszukiwania – w przekonaniu, iż nadal aktywnie uczestniczy się w terapii, podczas gdy w rzeczywistości robi się wszystko, aby nie podejmować nowych wyzwań, a już na pewno nie odpuścić kontroli, nie przytyć ani grama.

Mam wrażenie, że na pseudorecovery powinni uważać zwłaszcza bliscy młodych osób, które podjęły leczenie zaburzeń odżywiania w domu. Pseudorecovery może służyć przekonaniu specjalistów i otoczenia, że odbywa się terapię, aby przestali się interesować i pozwolili choremu tkwić w zaburzeniach odżywiania. Ale nie tylko! Podczas gdy zaburzenia odżywiania alienują i dają poczucie zrozumienia i wsparcia co najwyżej w destrukcyjnym ED community, wychodzenie z nich pozwala stać się członkiem powszechnie akceptowanej i pochwalanej społeczności. Bycie zdrowym może jawić się młodej osobie z zaburzeniami odżywiania jako konieczność zmierzenia się z wielkim światem, w którym pojedynczy człowiek niewiele znaczy. To z kolei może skłaniać ją do pozostawania w pseudorecovery, gdzie ma troszczącą się o nią społeczność.

Zaburzenia odżywiania - jak leczyć w domu?

Zaburzenia odżywiania – jak leczyć techniką małych kroków?

Chociaż już o tym napisałam, pragnę przypomnieć i podkreślić, że metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania nie ma zdefiniowanej, określonej treści. Metoda ta daje jedynie ramy postępowania: wykonywanie małych kroków, czyli podejmowanie drobnych wyzwań jedno po drugim. Innymi słowy, technika małych kroków nie mówi co powinno się robić, podpowiada jedynie, jak podejść do procesu leczenia zaburzeń odżywiania.

Mimo powyższego zdecydowałam się zawrzeć w publikacji pewne zasady metody małych kroczków, a przy okazji przykłady realizacji. Są to zasady, które sama uważam za cenne i do których zastosowałabym się, gdybym cofnęła się w czasie, znów podjęła decyzję o leczeniu anoreksji w domu i wybrała technikę małych kroków. Jestem przekonana, że stanowią absolutną podstawę skutecznej realizacji metody małych kroków, bez której wychodzenie z zaburzeń odżywiania tym sposobem zupełnie traci sens. Oczywiście możecie dodać do tych zasad dowolną liczbę kolejnych, ale kiepsko widzę pomijanie którejkolwiek.

Zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków – ZASADY

1. Aby metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania była kompleksowa i uporządkowana, powinno się wykonać listę wyzwań koniecznych do podjęcia (ścieżkę kroków). O tym zresztą już wiecie, jeśli czytacie artykuł od deski do deski. Jednakże aby metoda była skuteczna i przy okazji nie zajęła stu lat, takich list w rzeczywistości powinno być kilka i wszystkie powinno się realizować jednocześnie. Osobną listę powinna stanowić rozpiska z dodawaniem kalorii, osobną rozpiska ze stawianiem czoła fear food, osobną rozpiska z ograniczaniem aktywności fizycznej etc. W efekcie w każdym tygodniu będzie was czekało nie dosłownie jedno wyzwanie, lecz jedno wyzwanie z każdej ścieżki kroków. Wyzwania mogą być komplementarne lub nie.

2. Wbrew dającej poczucie komfortu nazwie metoda małych kroków w leczeniu anoreksji i innych ED nie może opierać się na małych krokach. Jeżeli z obawy przed dużymi i trudnymi wyzwaniami będziecie stawiać przed sobą tylko malutkie zadania, np. jednego tygodnia zaczniecie jeść orzechy laskowe, drugiego orzechy włoskie, a trzeciego orzechy pistacjowe, nigdy nie dotrzecie do mety. Odżywienie organizmu i stworzenie hormonalnego gruntu do psychoterapii będziecie odsuwać w czasie, działając na własną niekorzyść. Trzeba więc dobrze zastanowić się nad wyborem kroków – muszą być na tyle duże, by faktycznie coś zmieniały (w ciele i umyśle), a jednak na tyle przystępne, by nie zawróciły chorego z właściwej drogi. Stawianie wyłącznie małych kroków to pseudorecovery.

3. Chociaż lista (ścieżka kroków) sugeruje, że zadania wykonuje się jedno po drugim, w rzeczywistości nowe wyzwania należy dokładać do poprzednich. Błędem jest zaliczyć jeden punkt, skreślić go, po czym przejść do kolejnego, do tego zaś już nie wracać. Czas na stawianie czoła jednemu wyzwaniu jest zbyt krótki, by wprowadzić realną zmianę w połączeniach neuronalnych. Przechodzenie od punktu do punktu sprawia zatem, że chociaż nie oswoiło się strachu z danego punktu, już zajmuje się kolejnym. Zresztą nawet jak pozornie uda się oswoić jakiś strach, po zaledwie kilkutygodniowej przerwie od stawiania mu czoła wpracowana odwaga zostaje utracona i wraca stary schemat. Przykład: w piątym tygodniu chcecie nauczyć się jeść pizzę bez odczuwania strachu. Zamawiacie ją więc codziennie na śniadanie i kolację, by udowodnić sobie, że jedzenie pizzy nie powoduje końca świata. Jednak kiedy tydzień piąty mija, odkładacie pizzę i zajmujecie się oswajaniem lodów. W efekcie jeśli za trzy miesiące na imprezie ktoś zamówi pizzę, wasze neurony będą preferować połączenia utrwalone w zaburzeniach odżywiania. Poczujecie znajomy lęk lub inne niechciane uczucie i nie będziecie chcieli sięgnąć po kawałek. Co zatem robić? Po prostu w każdym nowym tygodniu kontynuować stawianie czoła dotychczasowym wyzwaniom oraz stawiać czoła nowemu wyzwaniu. W podanym przykładzie byłoby to: od szóstego tygodnia jeść i lody, i pizzę, i produkty z poprzednich punktów-kroków – niekoniecznie codziennie, ale regularnie, aż nowe ścieżki w mózgu się utrwalą i pozostawią w waszej głowie wolność wyboru.

4. W nawiązaniu do trzeciej zasady metody małych kroczków w leczeniu zaburzeń odżywiania pojawia się zagadnienie czasu, jaki powinno się przeznaczyć na każde wyzwanie (krok). Niestety nie można czekać, aż ukończy się jedno wyzwanie, by przejść do kolejnego. Trzeba z góry ustalić czas poświęcany na punkty-zadania, a po jego upływie konsekwentnie przechodzić do kolejnych punktów-zadań. Gdyby bowiem czekało się do pełnej przebudowy połączeń neuronalnych związanych z zadaniem A, do zadania B przeszłoby się po kilku miesiącach. W rezultacie całe leczenie anoreksji czy innych ED trwałoby do końca życia. Racjonalny czas na stawianie czoła wyzwaniu to od kilku dni – np. trzech – do tygodnia.

5. Nie mniej ważne niż podążanie za powyższymi czterema zasadami jest pamiętanie, iż… stanowią tylko funkcjonalną podpowiedź i ich głównym celem jest pomoc w leczeniu zaburzeń odżywiania, nie zaś utrudnianie procesu. Oznacza to, że zasady trzeba traktować elastycznie. Jeżeli będziecie gotowi na przejście do kolejnego punktu, nie musicie czekać całego tygodnia, nawet jeśli tyle czasu założyliście na każde wyzwanie. Nie musicie też podejmować wyzwań w takiej kolejności, w jakiej umieściliście je na liście. Lista kroków i dotyczące jej reguły nie mogą stać się nową formą kontroli, obsesji i perfekcjonizmu. Jeśli wiecie, że postąpienie wbrew jakiejś zasadzie będzie służyło celowi: leczeniu zaburzeń odżywiania, możecie to zrobić. Elastyczne podejście wymaga dużej samoświadomości i uczciwości wobec siebie. Pochylcie się nad tym już na etapie tworzenia ścieżki kroków – dążenie, by była idealna, może stanowić objaw zaburzeń odżywiania, zwłaszcza jeśli uważacie, że nie możecie rozpocząć leczenia anoreksji czy innego ED, póki nie przygotujecie perfekcyjnej listy wyzwań.

Anoreksja - jak leczyć w domu?

***

Dodatkowe zasady/myśli warte uwagi – dotyczące nie tylko metody małych kroków! – to:

✿ leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków, tak samo jak każdą inną, pozwala na liczne oszustwa. Część jest widoczna dla ludzi dookoła, części zaś nie sposób wychwycić, zwłaszcza jeśli samemu nigdy nie miało się zaburzeń odżywiania. Dlatego oczywiście, jeśli chcecie, możecie oszukiwać do woli. Zakładam jednak, że skoro czytacie ten długi wpis, chcecie wyjść zaburzeń odżywiania. Zastanówcie się więc, kogo tak naprawdę oszukacie i co osiągniecie, nie poświęcając się procesowi w pełni,

leczenie anoreksji i innych zaburzeń odżywiania nigdy nie jest idealne. Nie musi być – najważniejsze to iść do przodu. Jeśli nie poradzicie sobie z jakimś krokiem teraz, nie szkodzi, przejdźcie do kolejnego, a tym zajmiecie się później. Jeśli już kilkakrotnie podejmowaliście leczenie zaburzeń odżywiania i ciągle wracaliście do aktywnej choroby, też nie szkodzi, każde rozpoczęcie walki o życie i zdrowie jest tego warte (nie nazywajcie go jednak próbą, słowa mają moc dla psychiki),

✿ leczenie zaburzeń odżywiania nie jest ani łatwe, ani krótkie. Zwłaszcza metoda małych kroczków zajmuje sporo czasu. Dlatego jeżeli nie doświadczycie szybkich zmian w psychice lub zdrowiu fizycznym, nie oznacza to, że robicie coś źle. Ponadto pamiętajcie, że po pierwsze zdrowie psychiczne zawsze naprawia się wolniej niż fizyczne, nawet podczas Minnie Maud, po drugie zaś aby psychika w ogóle mogła zacząć się przebudowywać, musicie odpowiednio odżywić organizm,

✿ osoby z zaburzeniami odżywiania często czują potrzebę porównywania się z innymi. Niestety podobne zjawisko zachodzi w tracie leczenia anoreksji i innych ED – chorzy porównują postępy. Mimo iż w tym wypadku przesłanki mogą być pozytywne: np. obawa, że robi się niedostatecznie dużo albo że popełnia się jakieś błędy, nigdy nie należy porównywać się z innymi. Każdy proces jest unikalny, tak samo jak każde zaburzenia odżywiania wyglądają do pewnego stopnia inaczej. Trzeba podejmować wyzwania dopasowane do siebie, a nie do kogoś innego – zwłaszcza osoby z internetu, która w rzeczywistości może tkwić w pseudorecovery – a także pozwolić ciału naprawiać się w swoim tempie,

✿ choć łatwiej przyjąć tę informację w teorii niż zastosować, trudny okres w życiu, brak sił, brak motywacji etc. nie mają znaczenia i nie mogą stanowić powodu przerwania leczenia zaburzeń odżywiania. Już na wstępie trzeba zrozumieć, że momentami terapia będzie trudna, nawet bardzo. Nieprzyjemna psychicznie i fizycznie. Pełna płaczu, złości i innych negatywnych uczuć. Jednak trzeba sobie obiecać, że cierpliwie przeczeka się każdy moment słabości. Przysięgam, że warto,

✿ a skoro o trudniejszych momentach mowa, nigdy nie jest za późno, aby poprosić o wsparcie. Jeśli zdecydowaliście się na leczenie zaburzeń odżywiania ze wsparciem rodziny, ale bez profesjonalnej psychoterapii, na dowolnym etapie recovery możecie zgłosić się do psychoterapeuty. Jeżeli postawiliście na leczenie anoreksji w domu na własną rękę bez powiadamiania bliskich, w każdym momencie możecie opowiedzieć o swoich zmaganiach partnerowi, rodzicom, przyjaciołom,

✿ na koniec warto pamiętać, iż nie tylko niepowodzenia mogą skłaniać do porzucenia terapii. Również sukcesy stanowią ryzyko przerwania leczenia zaburzeń odżywiania przedwcześnie. Chory może mieć poczucie, że skoro już tyle zrobił, na pewno jest zdrowy. (Słyszałam tę historię wiele razy!) Może też pomyśleć, że skoro tak świetnie sobie radzi, nie potrzebuje już żadnych zasad i po prostu zacznie żyć swobodnie. (Tego z kolei sama doświadczyłam). Na bazie własnej historii i rozmów z osobami cierpiącymi na zaburzenia odżywiania wnoszę, iż porzucenie zasad przed momentem, w którym jest się absolutnie pewnym wyzdrowienia i w którym najbliżsi również są tego pewni, skutkuje zatrzymaniem się i utknięciem w zaburzeniach odżywiania, po prostu w punkcie lepszym niż wcześniej.

Sposoby leczenia anoreksji w domu

Zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków – PRZYKŁADY

1. Stopniowe regularne zwiększanie kaloryczności diety

Pierwszy tydzień: minimum tyle, ile spożywacie zazwyczaj. Drugi tydzień: minimum tyle, ile spożywacie zazwyczaj, plus 200-300 kcal. Trzeci tydzień: wartość z poprzedniego tygodnia plus kolejne 200-300 kcal. I tak dalej, aż do 2000-2500 kcal. Po dojściu do jednej z tych wartości korzystnie rozważyć przejście na Minnie Maud lub po prostu zacząć traktować 2000-2500 kcal jako minimum. Pamiętajcie jednak, żeby w przypadku zaprzestania liczenia kalorii kilka razy wyrywkowo oszacować kalorie w zwykłym dniu, by mieć pewność, iż nie zaczęło się bezwiednie ograniczać.

2. Stopniowe regularne dodawanie produktów

Pierwszy tydzień: włączenie grupy produktów, którą ograniczyło się lub zupełnie wykluczyło z dowolnego powodu. Drugi tydzień: włączenie kolejnej bez wyłączania poprzedniej. Trzeci tydzień: włączenie następnej, oczywiście bez wyłączania poprzednich dwóch. Włączanymi grupami produktów mogą być także te uważane za niezdrowe, np. ciastka, czekolady czy słodycze ogółem. Neural rewiring wymaga nauczenia się jedzenia wszystkiego bez strachu. Czas nauki o potencjale odżywczym produktów przyjdzie na znacznie dalszym etapie.

Kontrowersje pojawiają się odnośnie włączenia mięsa i/lub innych produktów odzwierzęcych przez osoby, które przeszły na wegetarianizm bądź weganizm. Spotkałam się z różnymi podejściami, natomiast sama uważam, że jeśli dietę bezmięsną prowadziło się jeszcze przed zaburzeniami odżywiania, zwłaszcza z powodów etycznych, nie trzeba na siłę wracać do mięsa (ale warto to rozważyć ze względu na łatwe i szybkie odżywienie organizmu)*. Natomiast jeżeli wyłączenie tej grupy produktów miało miejsce po zachorowaniu, jak najbardziej powinno się do niej wrócić – niezależnie od motywacji. Dieta eliminacyjna nie tylko utrudnia uzupełnienie niedoborów i odbudowanie zdrowia, ale także może wynikać z zaburzeń odżywiania i jedynie ukrywać się pod płaszczykiem ochrony zwierząt.

Istotny jest również fakt, iż rzekome alergie i nietolerancje skutkujące problemami trawiennymi, które pojawiły się po zachorowaniu na zaburzenia odżywiania, nie mogą stanowić podstawy do kontynuowania diety eliminacyjnej i odmawiania włączenia jakiejś grupy produktów. Niedożywiony organizm gorzej radzi sobie z trawieniem, ponadto kiedy wyłącza się lub znacznie ogranicza jakąś grupę produktów, powrót do niej zawsze skutkuje okresowymi wzdęciami, biegunkami lub zaparciami i różnymi formami dyskomfortu. To nie znaczy, że trzeba pozostać przy niejedzeniu danych produktów. Wręcz przeciwnie, konieczne jest nauczenie organizmu ponownego trawienia ich poprzez konsekwentne jedzenie. Dla spokoju ducha można pozostawać pod opieką gastrologa.

* Uwaga: to samo nie dotyczy diety wegańskiej. Z przykrością stwierdzam, że nie widzę dla niej miejsca podczas leczenia anoreksji i innych zaburzeń odżywiania. Rozumiem kwestie etyczne, wszelako recovery to specyficzny czas, w którym na pierwszym miejscu trzeba postawić siebie.

Anoreksja - leczenie w domu metodą małych kroków

3. Stopniowe regularne dodawanie fear food

Pierwszy tydzień: intensywna praca nad jedzeniem produktu x. Drugi tydzień: jedzenie produktu x i intensywna praca nad jedzeniem produktu y. Trzeci tydzień: jedzenie produktów xy oraz intensywna praca nad jedzeniem produktu z. I tak dalej. Produkty do intensywnej walki należy uczciwie wybierać spośród indywidualnych fear food. Dla jednej osoby chorej na zaburzenia odżywiania zjedzenie czekolady to żaden wyczyn, dla drugiej ugryzienie choćby kostki jest paraliżujące. Nie sugerujcie się innymi.

4. Stopniowe regularne ograniczanie/odejmowanie safe food

Pierwszy tydzień: ograniczenie lub rezygnacja z produktu x. Drugi tydzień: kontynuowanie działania z pierwszego tygodnia i dołożenie ograniczenia lub rezygnacji z produktu y. Trzeci tydzień: kontynuowania działań z poprzednich dwóch tygodni i dołożenie ograniczenia lub rezygnacji z produktu z. Jeżeli waszymi safe food są warzywa lub owoce, rezygnacja z nich byłaby bez sensu – można je ograniczyć do minimum, ewentualnie wykluczyć na kilka miesięcy czy pół roku, a potem do nich wrócić. Natomiast jeśli wasze safe food to wafle ryżowe, produkty dietetyczne (light, keto czy wysokobiałkowe) i dowolne inne rzeczy niepotrzebne do życia, śmiało można z nich zrezygnować na rzecz pełnowartościowych odpowiedników.

5. Stopniowe regularne ograniczanie zachowań kompensacyjnych

O ile wymiotowanie czy przeczyszczanie się przy użyciu środków przeczyszczających należy przerwać natychmiast, jeszcze przed rozpoczęciem ścieżki kroków, o tyle walkę z aktywnością fizyczną wynikającą z zaburzeń odżywiania można podzielić na etapy. Pierwszy tydzień: ograniczenie liczby treningów. Drugi tydzień: ograniczenie czasu treningów. Trzeci tydzień: usunięcie jednego rodzaju aktywności fizycznej. I tak dalej, aż do momentu zaprzestania aktywności fizycznej na czas regeneracji zdrowia, np. pół roku lub rok.

6. Stopniowe regularne usuwanie złych nawyków

Pierwszy tydzień: zaprzestanie obserwowania w social media kont poświęconych recenzjom jedzenia, gotowaniu, dietetyce, fitnessowi etc. Nie polecam również śledzić mody, fryzjerstwa ani kosmetyków, na razie lepiej skupić się na wartościach innych niż wygląd. Drugi tydzień: wyczyszczenie feedu ze zdjęć jedzeniowo-sportowych poprzez lajkowanie innych treści, które uważacie za interesujące: sztuki, podróży, zwierząt, architektury etc. Trzeci tydzień: zaprzestanie korzystania z aplikacji do liczenia kalorii, odinstalowanie ich. I tak dalej.

Zaburzenia odżywiania - leczenie w domu metodą małych kroków

7. Stopniowe regularne dodawanie zdrowych nawyków

Pierwszy tydzień: zainteresowanie się tematem niezwiązanym z jedzeniem ani wyglądem, np. powrót do starej pasji. Drugi tydzień: rozpoczęcie odbudowywania utraconych relacji towarzyskich. Trzeci tydzień: wygospodarowanie większej ilości czasu na odpoczynek i/lub sen. I tak dalej. Przy czym jeśli chodzi o dołączenie do grup wsparcia osób leczących się z zaburzeń odżywiania na Instagramie, TikToku czy forach, mam mieszane uczucia. Z jednej strony można czuć się raźniej, z drugiej strony nie ma się gwarancji, że inni członkowie nie tkwią w pseudorecovery, ponadto łatwo wpaść w schemat porównywania się oraz zechcieć przerwać leczenie, gdy innym osobom powinie się noga.

8. Stopniowa regularna praca nad przekonaniami

Zastępowanie destruktywnych myśli pozytywnymi. Na przykład: kiedy pojawia się myśl od tego przytyję, należy ją zastąpić myślą ta rzecz odżywia mój organizm. Każdego tygodnia można walczyć z nowym uciążliwym przekonaniem, by nie musieć stawiać czoła wszystkim naraz. Dodatkowo można zacząć prowadzić dziennik myśli, dziennik wdzięczności etc.

9. Stopniowa regularna realizacja marzeń z listy

Wychodzenie z zaburzeń odżywiania metodą małych kroków – i nie tylko – to idealny czas, aby zacząć robić rzeczy, które zawsze chcieliście zrobić, ale zaburzenia odżywiania odebrały wam energię, siłę, czas, poczucie sensu etc. Mogą to być podróże, wyjątkowe doświadczenia, uczestnictwo w wydarzeniach czy cokolwiek innego, byle niezwiązanego z jedzeniem i sportem.

10. Stopniowa regularna realizacja strachów (niekiedy będących marzeniami) z listy

Zachęcam też do wykonania listy strachów lub „strasznych marzeń”, których realizacji podejmiecie się w toku leczenia zaburzeń odżywiania. Powinny być to strachy związane właśnie z ED. Przykłady: jedzenie wyłącznie posiłków przygotowanych przez kogoś, przygotowywanie posiłków wyłącznie na bazie zakupów zrobionych przez kogoś, jedzenie wyłącznie w restauracjach, jedzenie wyłącznie produktów uznawanych za niezdrowe, jedzenie posiłków wylosowanych rano z puli wcześniej przygotowanych karteczek. Takie wyzwania można prowadzić przez dzień, kilka dni czy tydzień.

Metody leczenia anoreksji w domu

Leczenie anoreksji w domu a zasada małych kroków – moje doświadczenie

Metoda małych kroków jest tą, którą wybrałam, gdy zdecydowałam się na samodzielne leczenie anoreksji w domu. Nie, wybrałam to za dużo powiedziane. Wtuliłam się w nią jak szczeniak w matkę, mając nadzieję, że pozwoli mi pożegnać się z okropnym stanem, jakim są zaburzenia odżywiania, i wreszcie czuć wolność. Chociaż od początku wiedziałam, że metoda małych kroków nie jest odpowiednia do przeprowadzenia właściwej terapii, nie byłam gotowa na rzucenie się na głęboką wodę, czyli Minnie Maud.

Z perspektywy czasu myślę o mniej więcej półrocznym okresie stosowania techniki małych kroków dwojako. Kiedy mam dobry nastrój, doceniam fakt, iż metoda ta pomogła mi wystartować. Po piętnastu latach anoreksji nie miałam odwagi ani gotowości, żeby z dnia na dzień porzucić wszystko, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Myślę więc o tym czasie jako o wartościowym wstępie do leczenia anoreksji. Jedynym, na jaki było mnie wówczas psychicznie stać. Wszelako kiedy mam zły nastrój, cały ten czas uznaję za pseudorecovery i naiwną próbę wyzdrowienia bez przytycia. O to bowiem chodziło – chciałam być wolna na umyśle, ale zachować niską wagę. Zabawne, iż od początku wiedząc, że tak się nie da, mimo wszystko kombinowałam.

Mnie metoda małych kroczków pomogła w osiągnięciu jednego: sprowadzeniu na siebie extreme hunger. Za co jestem sobie i jej bardzo wdzięczna! Stopniowe, konsekwentne podnoszenie kalorii – choć dziś wiem, że zdecydowanie zbyt wolne – doprowadziło do momentu, w którym organizm uznał, że skoro już jem więcej, równie dobrze może przymusić mnie, żebym jadła tyle, ile potrzebuje, by wykonać prace naprawcze. (Btw, nie pamiętam, abym robiła wiele więcej niż podnoszenie kalorii. Całkiem możliwe, iż była to jedyna zmiana, jaką wprowadzałam). Tym razem nie zabrakło mi odwagi i dałam się ponieść przytłaczającemu uczuciu. Z dnia na dzień przestałam ważyć jedzenie, liczyć kalorie i ograniczać się do safe food.

Anoreksja - sposoby leczenia w domu

Obecnie uważam, że zasada małych kroków może być dobra na start. Jeżeli ktoś nie ma siły psychicznej do rzucenia się na głęboką wodę – albo wręcz nie może tego zrobić, bo tak bardzo zagłodził się w anoreksji, że w przypadku przejścia z dnia na dzień na dietę wysokokaloryczną grozi mu zespół ponownego odżywienia (refeeding syndrome) – może zacząć od takiej formy leczenia zaburzeń odżywiania. (Przy czym w przypadku ryzyka doświadczenia refeeding syndrome leczenie należy rozpocząć w szpitalu, nie zaś w domu na własną rękę). Lepsze to niż nic. Natomiast niestety nie widzę żadnej szansy na to, żeby metoda małych kroków doprowadziła kogokolwiek do wyzdrowienia. Zaburzenia odżywiania są tak skomplikowane i wieloaspektowe, że aby stawić czoła każdemu problemowi z osobna, nie wystarczyłoby życia.

Oczywiście pamiętajcie, że to tylko moje zdanie. Nikogo nie zniechęcam do podjęcia leczenia zaburzeń odżywiania wyłącznie metodą małych kroków, zwłaszcza jeśli stoi przed wyborem: ten sposób albo żaden. Jeżeli efektem będzie wyzdrowienie, róbcie, co uważacie za słuszne dla siebie.

2 myśli na temat “Metoda małych kroków – leczenie anoreksji i innych zaburzeń odżywiania w domu (+ ogólne porady)

  1. Heh co moge powiedziec o malych krokach – gdzies prowadza. Ale najczesciej wlasnie do quasi-recovery. Tak bylo w moim przypadku, tkwilam dzieki temu w ,,zdrowszej wadze”, bez okresu, jedzac niby zgodnie z zapotrzebowaniem ALE wciaz liczylam kalorie, wciaz balam sie jedzenia wiecej i ogólnie jedzenia ( ktore nie bylo zwazone). I szybko doszlam do nawrotu gdy zmienilam prace stojaca na biurowa ( mniejsze zapotrzebowanie wiec powinnam jesc mniej – logiczne nie? xDD) i polecialo.

    Za 2 razem extreme hunger uderzyl i pozwolilam na to chcac uciszyc jape anoreksji raz na zawsze. Co moge rzec z pozytywów: jedzenie mnie juz nie rusza, czekolada czy brokul mam podejscie tak samo neutralne, wiecej przestrzeni w glowie do dzialania i myslenia. Sa tez minusy: nadwaga po EH. Czy jest to przyjemne i latwe do zniesienia? Nie. Ale to jeden minus na tysiac plusów…przewaznie bo oczywiscie, ze mam gorsze momenty. Czasem placze. Ale wciaz zyje i swiat sie nie zawalil. Idac dalej w anoreksjie juz dawno moglam sie z nim pozegnac, a teraz nawet w tych zlych dniach trzymam sie malych rzeczy. Bez wyjscia z anoreksji nie doczekalabym sie na zakonczenie serii ksiazek jaka sie jaram na przyklad :D

    1. Jestem głęboko przekonana, że nie znam ani jednej historii osoby, której same małe kroki pomogłyby wyjść z ED. Tak jak napisałaś, małe kroki prowokują do tkwienia w „zdrowszej wadze” i w miejscu, w którym człowiek się wkurza, że wcale nie doświadczył oczekiwanych efektów zdrowotnych. Tymczasem jak ma mieć efekty, skoro nadal je do dupy i rusza się do dupy? Twój „logiczny” wniosek jest mi tak bardzo znany, że aż żal pisać – każde usprawiedliwienie jest dobre dla osoby z ED, żeby tylko móc jeść mniej albo ćwiczyć więcej. No cóż…

      Extreme hunger przy całej swojej okropności jest najlepszym darem od losu, jaki może dostać osoba z ED.

      Z perspektywy czasu trudno mi uwierzyć, że tyle lat tkwiłam w żałośnie niskiej wadze, niedoborach i ciągłym samozakazie jedzenia tylko dlatego, że byłam pewna, iż mój świat się zawali i będzie absolutnie nie do zniesienia, jeśli przytyję. Nic takiego się nie wydarzyło – świat jest teraz lepszy.

Dodaj komentarz