Dawniej publikowałam recenzje słodyczy bożonarodzeniowych w wakacje, a wielkanocnych zimą. Teraz przychodzę do was z muzycznym podsumowaniem pierwszego kwartału 2024 roku, mimo iż za chwilę koniec drugiego. Cóż, najwyraźniej niektóre rzeczy się nie zmieniają.
Natomiast tym, co zdecydowanie się zmienia, są utwory na moich blogowych playlistach. Dziś zaserwowałam ich dużo, co drastycznie obniża i tak małą szansę na to, iż ktoś przesłucha choćby połowę. Nie zrażam się jednak, bo nawet jeśli wy z zestawienia nie skorzystacie, skorzystam przyszła ja, kiedy będę miała ochotę posłuchać ulubionych piosenek z tego okresu. Tyle tytułem wstępu, enjoy anyway!
Najlepsze utwory muzyczne – styczeń 2024
Tribbs – Krakowski Spleen ft. Robert Wiewióra
Pana Tribbsa nie znałam do samiutkiego finału 2023 roku, kiedy to podczas sylwestrowej zabawy u przyjaciół Marcina usłyszałam kilka utworów. Krakowski Spleen – wokal i fragment beatu zaczynający się m.in. w 0:59 – spodobał mi się na tyle, iż zrobiłam zdjęcie ekranu z nazwą piosenki. Po powrocie do domu odkryłam, że artysta ma w repertuarze jeszcze kilka przyjemnych nut – również będących coverami – natomiast na blog trafiła ta, bo była pierwsza.
***
Alter. – Sad not angry.
Utwór uważam za nostalgiczny, refleksyjny i wzruszający.
***
PALAYE ROYALE – Dead To Me
Mam problem z ustaleniem, czy Palaye Royale pokazał mi Marcin, czy to ja pokazałam zespół jemu. W każdym razie słuchanie go prawie na pewno zaczęłam od utworu Closer, który jest coverem utworu o tym samym tytule stworzonego przez Nine Inch Nails. Dopiero kiedy zaczęłam zagłębiać się w dyskografię, trafiłam na utwór Dead To Me, który spodobał mi się bardziej. Oba są soczyste i świetnie się ich słucha, zwłaszcza spacerując wśród ludzi (na słuchawkach, żeby nie było).
***
Kazukii & Mr FijiWiji – Wasted
Elektroniczny mix, czyli to, co kocham.
***
LORN – YESTERDAY’S PAIN
Zanim poznałam Marcina, z repertuaru Lorna kojarzyłam może dwa utwory (jeden na pewno – Acid Rain). Na szczęście ten uroczy człowiek przybył do mojego życia wraz ze świetną muzyką, toteż obecnie śledzę nowości i Lorna, i innych zacnych artystów.
***
jaiden stylez – 2high
Tego typu muzyki – nawet nie wiem, co to za gatunek – muszę słuchać sama, bo albo nie znam nikogo, kto podziela moje zauroczenie, albo przynajmniej o tym nie wiem. Sporo jej jest na kanale dynmk na YouTubie (polecam). Uważam, że to najbardziej erotyczny rodzaj muzyki ze wszystkich, jakie znam. Gdybym miała stworzyć playlistę do seksu, szukałabym utworów właśnie wśród takich.
***
PALAYE ROYALE – Eleanor Rigby
Jak już wspomniałam, Palaye Royale poznałam za sprawą coveru starego rockowego zespołu. Jednakże wkrótce odkryłam, iż Closer nie jest jedynym utworem, który panowie pożyczyli. Zaprezentowany wyżej Eleanor Rigby to oczywiście klasyka z repertuaru The Beatles. Skądinąd jestem ciekawa, czy młode pokolenia jeszcze słuchają takich dinozaurów.
***
BAD OMENS – THE DEATH OF PEACE OF MIND
Kawałek dodaje mi energii i angażuje mnie.
***
Hucci – Horizon
Nie jestem w stanie wyrazić słowami, jak bardzo kocham tego artystę. Jak tylko go poznałam, stał się jednym z moich ulubionych. Ubolewam, że kiedy sprawdzam informacje o potencjalnym koncercie w Polsce, trafiam na pustkę. Gdybym mogła do końca życia słuchać tylko trzech muzyków, Hucci byłby poważnym kandydatem do stania się jednym z nich.
***
Tangerinecat – Ask Owl
Wokal jest tragiczny, nie mogę go słuchać. Za to melodia od 1:50 wynagradza mi te obmierzłe smęty.
***
CHVRN – Delirium
Zarówno ten utwór, jak i cały witch house mają moje serduszko.
***
MISSIO – West Coast
MISSIO to jeden z trzech zespołów, na których koncerty kupiliśmy z Marcinem w tym roku bilety (pozostałe to Carbon Based Lifeforms i Glass Animals). Kocham go od jakichś sześciu czy siedmiu lat i zawsze chciałam wziąć udział w występie na żywo. Akurat West Coast nie należy do niego – prawowita właścicielka to Lana Del Rey – ale nie szkodzi, bo jest przyjemnym coverem.
***
Sobel – To ja (prod. Deemz)
Sobla już poznaliście, jeśli śledzicie moje zestawienia muzyczne, zwłaszcza ostatnie. Utwór To ja przemawia do mnie tak bardzo, że trafił na początek poprzedniego pamiętnika (każdy pamiętnik rozpoczynam od cytatu lub cytatów z ważnych dla mnie piosenek). Artysta występuje w październiku we Wrocławiu, ja zaś mam ogromny dylemat, czy kupić bilet.* Z jednej strony bardzo chciałabym go posłuchać na żywo. Z drugiej na koncercie byłabym sama, a ponieważ publika Sobla to prawdopodobnie w większości małoletnie dziewczyny, czułabym się tam jak gwóźdź w dupie.
* Kiedy to czytacie, dylematu już nie mam, bo albo kupiłam bilet, albo wszystkie się wyprzedały.
***
Rammstein – Sonne (Skeler Remix)
W Rammsteinie zakochałam się jako dziesięciolatka, kiedy to na wakacjach obejrzałam w telewizji teledysk Sonne. Skelera z kolei uwielbiam od paru lat. Połączenie ich sił w postaci remiksu stanowi deser mleczny na moje serce. Nie obraziłabym się za więcej takich cukiereczków.
***
Jordyne – Wolves
O, proszę. Wcześniej wspomniałam o kanale dynmk, a teraz macie idealny przykład. Utwór Wolves jest dla mnie cholernie erotyczny i wprawia mnie w odpowiedni nastrój, że tak to ujmę. I nie chodzi o sam tekst, ale o całokształt. Chyba nawet bardziej o melodię.
***
Najlepsze utwory muzyczne – luty 2024
Thorgan – Why Don’t You
Pan w teledysku jest cringe’owy (byłoby lepiej, gdyby zostawił same czerwone fragmenty), za to utwór zrobił rewelacyjny.
***
Tamer, Grayson Sanders – Take the Money and Run
Świetny refren. Gdyby nie on, piosenka nie zasłużyłaby na miejsce w zestawieniu muzycznym.
***
Matt Kent – Lacrimosa
Genialne połączenie nowoczesnych wokali z chórem śpiewającym pieśń obrzędową (funeralną).
***
Haux – Waves
Przecudownie delikatny, subtelny utwór. Jest jak czuły szept do ucha i zmysłowe muskanie opuszkami palców po karku. Jak spojrzenie w oczy, pocałunek ciepłych ust w chłodnym dniu i założenie ukochanej osobie pukla włosów za ucho.
***
Sobel – Sierra Papa
Sobel jest tak genialnie muzykalny, że aż brak mi słów. Mam nadzieję, że jednak kupiłam ten bilet…
***
MISSIO – Can You Feel The Sun
Był cover w wykonaniu MISSIO, czas na utwór autorski. I to jaki! Dla mnie 10/10. No dobra, 9/10, bo melodia refrenu nieco odbiera mi zachwyt melodią i wokalem ze zwrotek.
***
Skycabin – Rude Awakening
Ten utwór polubiłam na tyle, że katowałam go w pętli. Myślałam nawet, że będzie najlepszym w dzisiejszym zestawieniu muzycznym, ale jednak nie. Kiedy słucham wszystkich jeden po drugim, czuję, iż nie zasługuje na miejsce w ścisłej czołówce.
***
aloneintokyo – Maybe In Another Life
Czasami wokal psuje dobry utwór, jak dzieje się to w przypadku Ask Owl Tangerinecat. Czasem jednak tylko wzmacnia walory melodii, co na szczęście ma miejsce w Maybe In Another Life aloneintokyo.
***
Lo Nightly – Want it Now
Może i Rude Awakening Skycabin mi spowszedniał, za to ten utwór nadal uwielbiam. Zdecydowanie trafia do topki dziś zaprezentowanych.
***
podval capella – sugar
Dobry utwór do chillu.
***
WEVLTH – HIGHER
O, a to jest rewelacyjne!
***
PaulWetz – People [Dark Rave Edit]
Nie wiem, czy alternatywną wersję oryginalnego utworu można nazwać remiksem, w każdym razie ta aranżacja jest świetna.
***
3MPTY, KINGDM, Izzamuzzic – IJWLY (Remix)
Bardzo mi się podoba i nieco przypomina mi muzykę ZHU.
***
SLUMB – Over & Done
Cudowna rzecz, ponownie w sam raz do chillowania. Nadaje się też do tańczenia.
***
YABØII – sweater weather.
Przyjemny remix piosenki, którą lubię.
***
Shyler – Baphomet
Świetny utwór, acz zwrotki uważam za lepsze od refrenu. Dodatkowo ciekawi mnie okładka: jednocześnie fascynuje i odpycha. Przedstawiona postać jest piękna, ale ohydna.
***
Brodka, Jann, Urbanski – List
Nie, nie oglądałam serialu. Tak, piosenka stanowi cover (w oryginale śpiewa ją moja ukochana Kasia Nosowska). Skoro już ustaliliśmy te kwestie, czas oddać się słuchaniu utworu, który wyszedł super.
***
Najlepsze utwory muzyczne – marzec 2024
breathe. – Heat
O ile dobrze sprawdziłam, w poprzednich zestawieniach muzycznych pojawiły się trzy utwory breathe. Czas zatem dorzucić czwarty. Ponadto możecie się spodziewać kolejnych w przyszłości.
***
Lake Turner – Arcade 55 feat. Anna Pancaldi
Emocjonujący, podniosły utwór, który trafia mi do serca melodią i wokalem. Kojarzy mi się z zapierającym dech w piersi widokiem natury: wielkim wodospadem i widzianym z dużej wysokości, rozciągającym się w nieskończoność światem.
***
Departure – Guabinesque
Do tańczenia ze słuchawkami na uszach. Tak często o tym wspominam na blogu, że wypadałoby chyba zapytać, czy wy także oddajecie się tej przyjemności, kiedy jesteście sami. A zatem: robicie to? Gasicie światła i płyniecie przez dźwięki?
***
Apovabin, TTM, Lowx – Don’t Wake Up
Ponieważ nie umiem ustalić, jakim gatunkiem muzyki zajmuje się Skeler, nie zdefiniuję również tego utworu. Jeżeli jednak wam się podoba, wpiszcie night drive w oknie wyszukiwania na YouTubie. Znajdziecie mnóstwo zajebistych składanek (Skelera i innych).
***
Sobel – Niech Boli
Melodia, wokal, tekst… kocham!
***
skeler. – For You Pt. 1 & 2
O, i jest Skeler :)
***
AleXZavesa – Lonely Campfire
Ten utwór wyjątkowo mi się podoba, mimo iż nie ma wokalu innego niż sporadyczne okrzyki i mruczenie. Nie dałabym mu może żadnego z trzech pierwszych miejsc, ale raczej jest w górnej połowie listy najlepszych piosenek pierwszego kwartału 2024 roku.
***
Saint Mesa – Auteur
Petarda, zwłaszcza refren.
***
Amanati x Roniit – Slow
Piosenka nadawałby się na kanał dynmk.
***
Mareux – Summertime
Kojarzy mi się z dyskoteką z lat 80-90. Stroboskopy, srebrne kule dyskotekowe, spodenki z lycry, natapirowane włosy kobiet i szerokie opaski. Do tego automaty do gier i usta wypełnione gumą balonową. Esencja synthwave’u, który przy okazji polecam.
***
Ren – Hi Ren
Piosenkę podesłał mi przyjaciel. W sumie jest to nie tyle piosenka, co performance muzyczny. Jako przedstawiciel tej drugiej kategorii zasługuje na zaprezentowanie światu, toteż oglądajcie i słuchajcie tekstu śmiało. Mnie zachęcił do zgłębienia dyskografii.
***
Richard Parka – Lost In Your Love (feat. Steve Cousins & Alan Watts)
Do chillu. Szczególnie podoba mi się otwarcie. Z jakiegoś powodu bardzo lubię połączenie przemów z nastrojową melodią. W tym wypadku fragment tekstu pochodzi z wykładu Alana Wattsa prawdopodobnie pod tytułem Love and Marriage.
***
WEZN – Come Alive
Ok, a tu już zdecydowanie czołówka niniejszego zestawienia muzycznego lub jej pobliże. Utwór ma wszystko, czego szukam w muzyce: piękną, przeszywającą melodię, która wyzwala we mnie różne emocje jednocześnie, i wokal z sensowym przekazem.
***
Ren – Sick Boi
Kolejna pozycja z repertuaru Rena, tym razem znaleziona przeze mnie. Póki co podoba mi się najbardziej z przesłuchanych kilkudziesięciu piosenek. Łączy świetną melodią z agresywnym rapem i kobiecymi kwestiami mówionymi. Liczą się w niej nawet takie drobiazgi jak oddech Rena czy rytm słów kobiety zbieżny z melodią w tle. Tekst piosenki i teledysk też są super.
***
Chrxs Beats – Skylight
Kolejny utwór odhaczający elementy, których poszukuję w muzyce.
***
Quibus – Nothing Is
Na koniec coś i do pochillowania, i do pomyślenia, i do posmucenia się. Nadaje się do słuchania podczas spaceru chłodnym wieczorem, może nawet deszczowym. Albo ciepłym letnim, ale samotnym, smakującym melancholią. Tak odczuwam melodię.
***
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy dotrwali do tego momentu i włączyli każdy utwór chociaż na kilka sekund (acz następnym razem musi być kilkanaście). Cała reszta zaś powinna się wstydzić i poprawić zachowanie podczas kolejnej edycji zestawienia muzycznego.
