Co uważacie o bardzo długich włosach? Są ładne i miło byłoby je mieć? A może wiąże się z nimi więcej wad niż zalet? Chociaż w chwili pisania niniejszej publikacji mam bardzo długie włosy – do tyłka* – wcale nie jestem ich jednoznaczną entuzjastką. Ba! widzę w nich ogrom minusów, tyle że przed ścięciem powstrzymuje mnie kilka czynników. Omówię je w dalszej części. Podam też wady i zalety długich włosów, które sama zauważam i których doświadczam. Jeżeli interesuje was ten temat, zachęcam do lektury :)
* Na marginesie muszę dodać jedną rzecz, humorystyczną. Miałam poważny dylemat, czy użyć w tytule określenia włosy do pasa, czy jednak włosy do pupy/włosy do tyłka. To pierwsze jest popularniejsze, ale nieadekwatne, bo moje włosy są dłuższe. Te drugie… najwyraźniej wbrew moim wyobrażeniom interpretowane są przez algorytm Google’a niejednoznacznie. Po wpisaniu frazy włosy do pupy w wyszukiwarkę otrzymałam następującą odpowiedź od AI: „Włosy do pupy” to potoczne określenie na owłosienie w okolicy pośladków i odbytu. Jest to naturalne zjawisko, a ilość i gęstość owłosienia różni się w zależności od osoby. To samo dotyczy frazy włosy do tyłka. Fajnie wiedzieć. Na liście stron pojawiły się poradniki typu Włosy na pośladkach – jakie są metody ich usuwania? oraz Czy włosy w okolicach odbytu to normalna rzecz u kobiety? Z góry więc zaznaczam, że w dalszej części publikacji będę używała wymiennie różnych określeń długości włosów, żeby Google nie zaindeksował artykułu jako poradnika przedstawiającego wady i zalety włosów międzypośladkowych.

Dlaczego zapuszczam długie włosy – do pasa, tyłka i dalej?
Przez całe życie wielokrotnie zapuszczałam długie włosy, w tym włosy do pasa. Praktykę tę jednak trudno nazwać decyzją. Bardziej niż zapuszczanie (aktywny proces) było to nieścinanie (bierne pozwolenie włosom rosnąć). Po prostu nie myślałam o długości włosów, nie zajmował mnie ten temat. Skądinąd podobnie miałam z brwiami. Dopiero ze trzy lata temu koleżanka zapytała mnie, dlaczego nie reguluję brwi. Wtedy niejako zorientowałam się, że w ogóle posiadam brwi i że z brwiami można coś robić.
(Nadal nie reguluję, bo mi się nie chce i nie czuję potrzeby. Natomiast w tym roku kupiłam jakąś tanią kredkę do brwi w Hebe, żeby potestować. Jest całkiem w porządku).
Powód 1: bardzo długie włosy vs. fryzjer
Obecnie nie mogę powiedzieć, że nie zapuszczam długich włosów. Tym razem robię to świadomie, z ciekawością i oddaniem. Z dawną mnie łączy mnie jednak pewien szczegół – nadal nie cierpię chodzenia do fryzjera. To dodatkowy powód, dla którego w przeszłości nie myślałam o ścinaniu włosów. Dosłownie nigdy nie byłam zadowolona, że muszę iść do fryzjera. Oczywiście bywałam usatysfakcjonowania po ścięciu włosów, ale nawet nie wiem, czy w większości przypadków. Do dziś mam przekonanie, że fryzjerzy są – nomen omen – do bani i trzeba ich unikać jak ognia, póki się da. I to jest pierwsza przyczyna, dla której również obecnie mam bardzo długie włosy.
Powód 2: bardzo długie włosy a genetyka
Drugą przyczyną, dla której mam bardzo długie włosy i nadal zapuszczam, jest ciekawość moich możliwości genetycznych. Pisałam o tym już w zeszłym roku: Jak szybko rosną włosy i jak długo zapuszcza się włosy? Istnieją pewne powszechnie występujące zakresy wartości po pierwsze tempa wzrostu włosa (0,5-1,7 cm na miesiąc), po drugie okresu wzrostu włosa (2-7 lat). Konkretne wartości są jednak indywidualne i zależne od genetyki. Nawet gdyby perfekcyjnie dbało się o włosy, nie przeskoczy się genów – można tylko osiągnąć swoje maksimum, które niekoniecznie pokrywa się z powszechnie występującym maksimum.
Moje włosy zawsze rosły bardzo szybko i bez problemu osiągały pokaźne długości, dlatego szalenie interesuje mnie, gdzie jest ich granica. Ów test genetyczny, na który wpadłam chyba dwa lata temu, stanowi pierwszą z dwóch kluczowych przyczyn, dla których zdecydowałam się na zapuszczanie włosów do pasa i dalej – aż do naturalnej granicy.
Najdłuższe włosy – lipiec/sierpień 2026?Wedle moich obliczeń najdłuższe włosy do tej pory osiągnę w wakacje 2026 roku, mniej więcej w lipcu bądź sierpniu. Będzie to ta sama długość, którą miałam w 2018 roku i którą w efekcie już znam. Najbardziej interesuje mnie, co się stanie później – chociażby w 2027 roku. Czy to moje genetyczne maksimum, czy jednak nie? Poprzednim razem, mniej więcej w połowie 2018 roku, ścięłam włosy na krótko, toteż nie miałam okazji się przekonać. A jeśli chodzi o to, ile włosy urosły mi od poprzedniego roku, oto zdjęcie porównawcze sprzed dwunastu miesięcy – z lipca 2024 roku. Moim zdaniem wynik jest całkiem przyzwoity. |
Powód 3: bardzo długie włosy na ślub i wesele
Trzeci powód – i zarazem drugi z dwóch najważniejszych – to nadchodzące ślub i wesele. Jeżeli nie wykończą nas sprawy związane z nowym mieszkaniem, weźmiemy z Marcinem ślub w 2026 roku. Podczas tego szczególnego dnia bardzo chciałabym… nie, wprost muszę mieć bardzo długie włosy.
Po pierwsze będą wyglądać wyjątkowo. Po drugie bardzo długie włosy, do pasa i dłuższe, stanowią dla mnie symbol dawnych lat, sprzed zaburzeń odżywiania. Chociaż najdłuższe w życiu osiągnęłam właśnie w okresie anoreksji, to jednak włosy po pas towarzyszyły mi w najbardziej szalonych, beztroskich, zdrowych latach. Kojarzą mi się z prawdziwą mną, a podczas ślubu pragnę być najbliżej prawdziwej mnie, jak tylko mogę. Nie wiem, czy potrafię to dobrze wytłumaczyć, ale podczas gdy w krótszych włosach się sobie podobam, w dłuższych jestem sobą.
Powód 4: bardzo długie włosy a estetyka
Przyczynę numer cztery stanowi estetyka. Co istotne, bynajmniej nie chodzi o to, że bardzo długie włosy są ładne. Wcale nie jestem przekonana, że są (więcej o tym w dalszej części). Uważam je jednak za zjawiskowe, wyjątkowe, interesujące. Są jakieś i wyróżniają się z tłumu wielu podobnych fryzur, zwłaszcza gdy pozostają rozpuszczone. Oczywiście to moje odczucie.
Powód 5: bardzo długie włosy… bo szkoda pracy
I wreszcie piąty powód, być może trywialny, ale bardzo długie włosy oznaczają bardzo długie czekanie na ich zapuszczenie oraz bardzo długie znoszenie wszystkich wad z nimi związanych. Ścięcie zaprzepaści całą pracę i niejako pozbawi istotności wszystkie momenty irytacji, wkurzeń i niedogodności. Na domiar złego gdyby mi się odwidziało i np. po roku od ścięcia znów wzięłoby mnie na zapuszczanie włosów do pasa, musiałabym ponownie tyle czekać, męczyć się i frustrować. Póki co przerasta mnie ta myśl.
Zalety długich włosów: włosy do pasa, włosy do pupy
Na pierwszy ogień musiały pójść zalety długich włosów, jako że moim zdaniem jest ich znacznie mniej. Może to brzmieć kuriozalnie w ustach osoby, która ma bardzo długie włosy i nadal zapuszcza, lecz w rzeczywistości jedno nie wyklucza drugiego. Mimo iż zalety długich włosów zajmują skromniejszą listę niż wady, moje prywatne powody posiadania bardzo długich włosów po prostu przeważają długi spis minusów.
Długie włosy do pasa, a nawet dłuższe, są ładne i seksowne – przynajmniej do pewnego momentu. Oczywiście jednocześnie muszą być zadbane, dobrze wypielęgnowane. Nie mogą sterczeć na wszystkie strony, powinny być gładkie, błyszczące, zdrowe. To jednak tyczy się wszystkich włosów, niezależnie od długości. Zniszczone, suche, połamane wyglądają tak sobie.
Długie włosy stanowią symbol kobiecości, przynajmniej w naszej kulturze. Kobiety z długimi włosami prezentują się bardziej kobieco od tych, które mają krótkie. Naturalnie włosy to tylko element większej układanki, na którą składa się szereg cech przypisywanych kulturowo kobiecości.
Niewątpliwie bardzo długie włosy są rzadko spotykane – im dłuższe, tym trudniej znaleźć ich posiadaczkę, zwłaszcza z fryzurą w pełni naturalną (bez przedłużania, doczepiania etc.). To czyni bardzo długie włosy unikalnymi, oryginalnymi i wyróżniającymi się z tłumu. Tę specyficzną cechę określam zjawiskowością, co mniej więcej stanowi połączenie interesującego wyglądu z rzadkim występowaniem (ale niekoniecznie byciem ładnym).
Wszystkie powyższe zalety składają się na fakt, iż długie włosy do pasa i dłuższe świetnie prezentują się na zdjęciach. Mam na myśli zarówno typowe zdjęcia instagramowych influencerek, jak i fotografie z sesji zdjęciowych o różnej tematyce, w tym dramatycznej, mrocznej, emocjonalnej etc. Po prostu długie włosy dają dużo ciekawych możliwości kreowania postaci.
A skoro już o dużej liczbie opcji mowa, bardzo długie włosy pozwalają również na dużo różnych upięć i stylizacji. Proste, falowane, kręcone, karbowane, rozpuszczone, w kitce, warkoczu, koku… możliwości jest wiele. Co prawda zapuszczanie włosów do pasa i dłuższych generuje pewne ograniczenia stylizacyjne, ale o tym potem. Na razie same zalety długich włosów.
Moją prywatną zaletą długich włosów jest brak konieczności chodzenia do fryzjera. Po pierwsze dzięki temu można zaoszczędzić pieniądze. Po drugie brak wizyt u fryzjera to brak potencjalnego rozczarowania taką wizytą. Zaznaczam jednak, że brak konieczności nie oznacza wcale, że każda osoba posiadająca bardzo długie włosy nie będzie mogła lub nie będzie musiała odwiedzać fryzjera, żeby zadbać o kondycję włosów. Żadna długość włosów nie wyklucza możliwości odwiedzania salonu fryzjerskiego np. celem pielęgnacji.
Długie włosy, a tym bardziej bardzo długie włosy, mogą być powodem dumy z pracy, jaką włożyło się w ich długość i jakość. Z kolei w przypadku osób takich jak ja, którym poszczęściło się w loterii genowej i nie włożyły zbyt wiele starań w zapuszczanie włosów do pasa, posiadanie ich może stanowić powód do zadowolenia z własnej genetyki.
Ostatni punkt, zamykający zauważane przeze mnie zalety długich włosów, wiąże się z ogrzewaniem ciała w zimie. Długie włosy nie tylko zatrzymują ciepło przy samej głowie, ale także sprzyjają ogrzewaniu korpusu. Wystarczy wpuścić je pod kurtkę lub płaszcz, aby stały się dodatkową warstwą ochronną. Na dodatek naturalną, a natura całkiem nieźle wymyśliła metody ogrzewania organizmu.

Bardzo długie włosy – wady
Zalety długich włosów w postaci ośmiu punktów to całkiem niezły wynik… chyba że porówna się go z dziewiętnastoma wadami, i to poważnymi. Jeśli rozważacie, czy warto zdecydować się na zapuszczanie włosów do pasa, potraktujcie to jako uprzejme ostrzeżenie.
Bardzo długie włosy sprawiają, że mycie i suszenie staje się problematyczne. Zacznijmy od suszenia, które trwa w nieskończoność. Jeżeli postawicie na naturalne schnięcie, możecie spodziewać się siedzenia z mokrą głową przez kilka godzin. Jesienią i zimą to byłby jakiś koszmar. Suszenie suszarką wcale nie jest lepsze. Nie dość, że również długo trwa, to jeszcze niszczy włosy (można używać zimnego powietrza, ale wtedy suszenie się wydłuża, ponadto zimny powiew jest mało przyjemny).
Teraz przejdźmy do mycia włosów, które w przypadku złego spłukania kosmetyków powoduje swędzenie lub pieczenie skóry głowy. Jak wyjaśniła mi dermatolożka, osoby posiadające długie włosy muszą być uważniejsze podczas mycia od tych posiadających krótkie. Szampon, odżywka i inne specyfiki mają tendencję do zbierania się w dolnej części głowy, dlatego długie włosy powinno się myć i spłukiwać w pozycji z głową w dół (co z kolei sprawia, że do nosa leci woda, okropieństwo).
O ile tylko używacie do pielęgnacji włosów czegoś więcej niż szamponu, przygotujcie się na wydawanie większej ilości pieniędzy i zastawienie szafki zapasem kosmetyków pielęgnacyjnych typu odżywka. Bardzo długie włosy sprawiają, że jedna odżywka wystarcza na zaledwie kilka razy i już opakowanie jest puste.
A to wcale nie wszystko! Posiadając bardzo długie włosy, prędzej czy później będziecie musieli zainteresować się dodatkowymi kosmetykami, chociażby ułatwiającymi rozczesywanie. W mojej kolekcji pojawiły się spray termoochronny do suszenia włosów (nie jestem przekonana, czy działa; na pewno więcej go nie kupię), jedwab w sprayu do rozczesywania i wygładzania włosów po myciu (kocham ten produkt!), odżywka w sprayu jako zmiennik jedwabiu (taka tam ciekawostka; wolę jedwab). Testowałam również peeling do głowy i mam w szafce jakąś maskę do włosów po Marcinie, ale bardzo nie chce mi się tracić pieniędzy ani czasu na zabiegi pielęgnacyjne, więc trzymam się tego, co funkcjonalne (szampon, odżywka, jedwab).
W przypadku braku pomocy takiej jak wspomniany wyżej jedwab czy też braku posiadania odpowiedniej szczotki czesanie bardzo długich włosów to horror. Poplątane i pełne kołtunów długie włosy potrafią nieźle zirytować – rozczesanie ich zajmuje wieczność, a przy okazji połowę się wyrwie, pozostawiając głowę w pulsującym bólu.

Rozpuszczone długie włosy po pas plączą się jak nawiedzone. Zawijają się pod pachy podczas kąpieli, przeszkadzają w myciu naczyń i wykonywaniu innych prac domowych, rzucają się jak wściekłe na twarz podczas wiatru. O wszystko się zaczepiają, wobec czego można je łatwo wyrwać, nie zauważywszy zahaczenia. Nierzadko również są przypadkowo przytrzaskiwane przez innych, na przykład narzeczonego, co sprawia, że mając bardzo długie włosy, trzeba być w ciągłym trybie czuwania nad lokalizacją włosów. Parę lat temu, kiedy miałam bardzo długie włosy – najdłuższe w życiu – przez ciągłe plątanie się tak ich nie cierpiałam, że zaczęłam je nazywać lianami i zdecydowałam się na ścięcie nieco krócej niż do ramion. Ależ poczułam ulgę!
W nawiązaniu do powyższego zupełnie nie rozumiem, jak można mieć bardzo długie włosy – albo nawet długie włosy do pasa – i nosić je rozpuszczone. Moje doświadczenie pokazuje, że jak się ma włosy po pas i dłuższe, trzeba je związywać, nie ma zmiłuj. Rozpuszcza się je do zdjęć, na szczególne okazje lub określony, niezbyt długi czas. Gdybym obecne włosy do tyłka nosiła przez cały dzień rozpuszczone, wieczorem czekałoby mnie bolesne rozczesywanie połączone z wyrywaniem.
Ale, ale! Nie każde upięcie bardzo długich włosów jest możliwe. Dla przykładu: moją absolutnie ukochaną fryzurą jest wysoka kitka. Czuję się w niej zarówno ładnie, jak i – co najważniejsze – komfortowo. Nic się nie plącze, nie pałęta po twarzy, fryzura jest okiełznana. Czy jednak mogę nosić moją kitkę, mając bardzo długie włosy? Guzik. Próba związania ich na czubku głowy albo spełza na niczym, bo i same włosy szybko spełzają, albo kończy się bólem głowy, i to już po chwili. Tak oto posiadanie bardzo długich włosów implikuje u mnie konieczność wyboru pomiędzy rezygnacją z ulubionej fryzury a zgodą na ból skóry głowy.
Wracając na moment do niedogodności obcowania z bardzo długimi włosami i włażenia przez nie w różne miejsca, w których nie powinno ich być, mam jeszcze jeden przykład, który jest tak abstrakcyjny, iż zasługuje na bycie odrębną wadą zapuszczania włosów do pasa i dalej. Otóż kiedy siada się na toalecie – zwłaszcza mając rozpuszczone długie włosy – trzeba je najpierw złapać i podnieść, a potem trzymać. Jeśli się tego nie zrobi, włosy do tyłka lub dłuższe wpadają do muszli klozetowej i można je przytrzasnąć pośladkami, po czym ochlapać spłukiwaną wodą (połączoną z cząsteczkami zawartości muszli).
Czas na garść wad estetycznych. Pierwszą niech będzie fakt, że długie włosy smętnie zwisają i nie stanowią ozdoby dla twarzy. Krótkie włosy ładnie lub przynajmniej ciekawie oprawiają buzię, podczas gdy długie włosy… cóż, przypominają dwie zasłony. Pół biedy, jeśli ktoś ma okrągłą twarz, bo takie luźne zwisy mogą mu ją trochę wyszczuplić. Gorzej mają posiadacze szczupłych i pociągłych lic.
Długość włosów bezpośrednio wiąże się z ich wagą, a bardzo długie włosy są jednocześnie bardzo ciężkie. O ile nie odczuwa się tego fizycznie – chyba że postanowi się zrobić wysoką kitkę, o czym już napisałam – o tyle daje to o sobie znać wizualnie. Długie włosy do pasa, a tym bardziej dłuższe, stają się oklapnięte, bardzo przylegają do głowy, boleśnie brakuje im efektu lekkości i puszystości. Myślę, że żadna stylizacja tu nie pomoże, chyba że ktoś ma ochotę chodzić z sowicie polakierowaną głową przywodzącą na myśl niemiecki hełm.
Co zaś się tyczy samej stylizacji, podejrzewam, że sensowne estetycznie ułożenie długich włosów zajmuje dziesięć godzin. O ile w ogóle jest możliwe. Jeżeli tak, zapewne trzeba do niego wykorzystać tonę lakieru, po której powraca problem efektu hełmu. Ponadto trzeba albo zdobyć niezłe umiejętności stylizowania długich włosów, albo płacić fryzjerom.
Warto też zauważyć, iż bardzo długie włosy są piękne… do momentu, w którym przestają. Po przekroczeniu pewnej granicy długości stają się dziwne, kuriozalne lub wręcz brzydkie. Wow, ale włosy! słyszane niegdyś od bliskich i nieznajomych zamienia się w wow, ale… włosy. I faktycznie, w pewnym punkcie bardzo długie włosy nie różnią się od bardzo długich paznokci, które zaczynają się zawijać i jedyne pozytywne doświadczenie, na jakie można w związku z nimi liczyć, to wpis do Księgi rekordów Guinnessa.
Bardzo długie włosy potrafią być niczym strach na wróble – zewsząd wystaje słoma (czyt. krótkie i półdługie włosy). Podczas gdy ścinanie włosów u fryzjera i utrzymywanie ich w konkretnej długości pozwala cieszyć się mniej więcej równą fryzurą, zapuszczanie włosów do pasa na dziko sprawia, że każdy osobnik żyje swoim życiem i znajduje się na innym etapie wzrostu. Aby mieć równe włosy po pas przynajmniej na końcu, trzeba się przemóc i iść do fryzjera.
Do fryzjera za to nie można pójść w przypadku chęci koloryzacji bardzo długich włosów do tyłka, chyba że akurat ma się wolne kilka tysięcy złotych. Mniej więcej osiem lat temu, kiedy miałam najdłuższe włosy w życiu, zamarzyło mi się pofarbowanie ich na różowo. Uśmiechnięta fryzjerka wyceniła takową przyjemność na ponad tysiąc złotych. Osiem lat temu! Nawet nie chcę wiedzieć, jaką kwotę podałaby dziś. Całe szczęście, że istnieją farby do koloryzacji w domu oraz szamponetki, które pozwalają uzyskać preferowany efekt za dychę lub dwie.
Bardzo długie włosy do pupy potrafią także przynieść udrękę gorącą wiosną i latem, zwłaszcza gdy człowiek chce zaprezentować się ładnie na randce. Stopień spocenia karku i pleców oraz ogólnego zgrzania się woła o pomstę do nieba. Nawet hydraulik tak się nie poci, majstrując w odmętach odpływu i sukcesywnie zwiększając widoczność rowka nad spodniami. Latem chyba najczęściej fantazjuję o tym, by ściąć bardzo długie włosy na zapałkę.
Nie myślcie jednak, że jesienią i zimą jest bezproblemowo! Chociaż w zaletach długich włosów wymieniłam naturalne ogrzewanie, cieszenie się tym plusem wymaga schowania włosów pod kurtkę. Jeżeli zaniechacie tejże czynności, długie włosy do pasa będą wesoło wkręcały się w zamek błyskawiczny oraz czepiały wszelkich rzepów w kurtce. Oba te elementy zadziałają jak bezwzględny fryzjer ciachający na oślep.

Ostatnich dwóch wad długich włosów nie doświadczam, ale przyszły mi na myśl, więc w ramach przyzwoitości informacyjnej postanowiłam je zaprezentować. Pierwsza to czas potrzebny na zapuszczanie włosów do pasa. Jeżeli wpadniecie na ten pomysł na początku drogi, będziecie mieli przed sobą kupę lat. Przed osiągnięciem pożądanego efektu możecie się sto razy rozmyślić, zniechęcić, poddać, rozczarować etc. Może się wydawać, że zapuszczanie włosów do pasa to nic takiego, bo wystarczy czekać. W rzeczywistości jednak jest to prawda wyłącznie w przypadku osób, które nie przywiązują wagi do długości włosów. Jeśli marzycie o tym, by mieć bardzo długie włosy do pasa czy pupy, zapewne będziecie odliczać każdy dzień, co w przypadku konieczności czekania np. pięciu lat może być bardzo demotywujące.
I wreszcie długie włosy do pasa oraz bardzo długie włosy do tyłka są kwestią genetyki i po prostu nie każdy może je uzyskać w sposób naturalny poprzez zapuszczanie. Jeżeli trafiły wam się niefortunne geny i włosy rosną wam bardzo wolno albo macie krótki cykl życia włosa, zawsze możecie skorzystać z nowoczesnych rozwiązań i spróbować przedłużania w salonie fryzjerskim.
***
Jestem ciekawa, jak zapatrujecie się na długie włosy: do pasa lub inne, a tym bardziej bardzo długie włosy – do pupy, a nawet sięgające dalej. Oceniacie je raczej jako ładne lub przyjemne estetycznie, a może jako dziwne bądź brzydkie? Jakie macie przemyślenia związane z długimi włosami u kobiet i mężczyzn? Sekcja komentarzy jest wasza!

Masz przepiękne, przecudowne włosy, na filmikach są tak zjawiskowe, że ciężko oderwać wzrok! Chociaż też mam długie, to raczej ten tradycyjny „do pasa” lewel, dotyłkowego, a tym bardziej międzypośladkowego jeszcze nigdy nie udało mi się osiągnąć i nie wiem czy kiedykolwiek uda, co najwyżej ten z definicji ai będzie mnie dotyczyć. Większość wad, które wymieniłaś, jest mi jednak znajoma, szczególnie to smętne, zasłonowe wiszenie, chociaż z moją okrągłą twarzą właśnie fakt schowania się za włosami jest poniekąd celem, wszelkie pryszcze też są trochę mniej przerażające dzięki fryzurze na dziewczynkę z ringa. Jak słyszę od kogoś ile to mam opcji fryzur na takie długie włosy to myślę o tych swoich dwóch, czyli typowym warkoczu lub wysokiej bolącej kitce, która jest bardziej znośna jeśli włosy z samego dołu po prostu ignoruję, polecam. :P Mam na myśli fryzurę, którą w internecie nazywają extra high ponytail czy coś takiego, chodzi o to, by robić dwa kucyki w ten jeden i trochę włosów zostawić, mniej boląca głowa jest atutem zwykle niewymienianym w tutorialach, niemniej bardzo przeze mnie cenionym.
Co do zalet, zjawiskowość i wyjątkowość są na pewno największymi, tu nie chodzi o piękno co tyle wyróżnianie się. :D I taką jakby świadomość, krótkie włosy masz dosłownie na wyciągnięcie zaopatrzonej w nożyczki ręki, a w drugą stronę już tak to nie działa. :) Szczególnie z takim potencjałem genetycznym jak Twoim, wyglądasz ślicznie również w krótszych włosach, ale takie długie a robią po prostu niesamowite wrażenie! Poza tym to oczywiście wymieniona przez Ciebie zaleta dodatkowego szaliczka w zimę, niestety nieściągalnego latem but well.
Wszystko co napisałaś o genach oczywiście jest prawdziwie, ale mam wrażenie, zupełnie niepotwierdzone żadnymi badaniami, że jednym z powodów, dla którego tak wiele kobiet nie może zapuścić włosów jest po prostu to, że za szybko je ścinają; kiedyś interesowałam się tzw. 'włosomaniactwem’, i mnóstwo jest tam mówienia na różnych forach i po prostu wśród osób interesujących się pięlęgnacją włosów, że konieczne jest podcinanie przynajmniej raz na trzy miesiące, i jak w domu to nożyczkami jaguara czy czegoś tam, które kosztują parę tysi, a w ogóle najlepsza metoda to jakieś wypalanie u fryzjera koszt jednorazowy kilkaset złotych, szalone po prostu, obsesja jak anoreksja tylko dziedzina inna. Anyway, wielokrotnie słyszałam od spoglądających spod wydłużonych u kosmetyczki rzęs koleżanek, że moje długie włosy są zniszczone i że koniecznie powinnam je podciąć, bo końcówki widocznie się wykruszają i w ogóle niedługo tak się wykruszą, że będę wyglądać jak Ed Harris, jeszcze mnie to jakimś cudem nie spotkało, w sumie to rosną sobie dalej i nowe długości osiągają, podczas gdy one wciąż nie mogą zapuścić swoich poniżej ramion. Może i mają zdrowsze włosy niż moje, ale jeśli nie jestem w stanie tego zauważyć, a przynajmniej osczędzam pieniądze na fryzjerze, to naprawdę nie widzę powodu by siać tę propagandę podcinania, bo większość osób z naprawdę długimi włosami, które znam, to właśnie takie, które po prostu tego zbyt często nie robią.
Trochę się rozgadałam, nigdy nie komentuję, choć wszystko czytam, więc mam nadzieję, że jakoś przebrniesz. :* Może to głupie pytanie, ale przy Twojej niechęci do fryzjerów, zastanawiam się czy na fryzurę ślubną się przełamiesz, podejmując ryzyko ewentualnego efektu niemieckiego hełmu, chociaż jak to mówią, ładnemu we wszystkim ładnie.
Dziękuję za docenienie moich włosów! Długość do pasa jest bardzo przyjemna – już dostatecznie pokaźna, żeby zwrócić uwagę, ale jeszcze nie wpada do WC (aczkolwiek nie umniejszam pozostałym problemom, których już doświadczasz). Winszuję, iż potrafisz nosić fryzurę na dziewczynkę z Ringa – ja wprost nie cierpię, kiedy włosy włażą mi do twarzy oraz haczą się o wszystko dookoła. Jeśli zdecyduję się na rozpuszczone np. w celu wyglądania uroczo na randce, opłacam to wieczornym gigakołtunem. Tym bardziej podziwiam za wytrzymywanie w bólogennej kitce. Chyba nie do końca wiem, jaką masz na myśli. Widziałam tylko taką robioną z dwóch lub nawet trzech mniejszych, ale nie było tam żadnej taryfy ulgowej dla dolnych pokładów. Co zaś się tyczy potencjalnego wyhodowania włosów międzypośladkowych – nie martw się, na pewno znajdziesz dla nich sensowne zastosowanie. Może są w stanie osłaniać odwłok od wiatru podczas załatwiania się pod chmurką w trakcie pieszej wycieczki lub mają inną podobną zaletę.
„I taką jakby świadomość, krótkie włosy masz dosłownie na wyciągnięcie zaopatrzonej w nożyczki ręki, a w drugą stronę już tak to nie działa.” – O to, to! Trzeba mieć dużo cierpliwości, żeby znosić znoje długich włosów i nie skusić się na znożyczkowanie ich w przypływie frustracji. Szybko po takim zrywie nie odrosną. A doczepy mnie nie interesują. Chociaż może powinny, wtedy – jak zauważyłaś – mogłabym ratować się latem przed tym nieznośnym podążającym za mną wszędzie szalikiem, po prostu go odczepiając.
Mam taką samą obserwację! Uważam, że sporo kobiet – choć nie pokuszę się o szacunek procentowy – narzeka, że nie może zapuścić długich włosów, jednak wynika to wyłącznie z faktu, iż nie potrafią się oprzeć wizycie u fryzjera. Włosy nigdy nie będą rosnąć równo, a każde podcięcie po prostu usuwa odcinek, który udało się wyhodować. Co do nożyczek, tego jaguara trzeba wcześniej samodzielnie upolować czy można pójść na łatwiznę i kupić gotowe (bardziej nożyczki niż jaguara, ale może być to i to)? Wypalanie włosów, dzizas. To brzmi jak konchowanie uszu (znasz?). Prawda jest taka, że na każdą partię ciała znajdziesz kogoś, kto będzie zszokowany, że czegoś nie robisz. Nie dbasz o paznokcie u kosmetyczki? Nie pielęgnujesz włosów? Nie robisz zabiegów kosmetycznych na skórę twarzy lub czegoś innego? Powinnaś zacząć! A przy okazji pilnuj wszystkich zaleceń od lekarzy wszelkich specjalności i tak dalej.
Rozgaduj się śmiało, dziękuję za zaangażowanie ;* Niemiecki hełm może nie byłby taki zły, jako że jestem born and raised we Wrocławiu, niemniej mam jakieś takie przeczucie, że jednak owa spektakularna fryzura średnio pasowałaby do mizernej na jej tle sukni ślubnej. Na ślub zamierzam wynająć fryzjerkę, ale do ułożenia włosów – z nożyczkami ani jaguarem nie pozwolę do siebie podejść! Będę miała dodatkowy rok na zapuszczanie, bo najprawdopodobniej ślub przesuniemy właśnie o rok. Przeprowadzka pochłonęła nasz czas, budżet, siły fizyczne i psychiczne, dodatkowo mam inne perypetie życiowe obecnie. Nawet się za niczym nie rozglądamy, a wiadomo, jak to jest – trzeba rezerwować dziesięć lat przed, chyba że chce się zrobić ślub i wesele u pana Janusza w stodole. To znaczny problem, bo trzeba wówczas zaprosić wszystkie konie, krowy i świnie.
Twoj wpis jak zawsze trafny i z humorem :) Podzielam Twoje zdanie, ze dlugie wlosy moga byc zarwno piekne, jak i wymagające. Pielęgnacja takich wlosow to kolosalne wyzwanie, ale mysle ze dla wielu warte poswiecenia. W koncu takie wlosy to tez mega ozdoba wlasnej osoby.
Ja zawsze marzylam o wlosach do pasa, ale niestety moje sa cienkie i slabe, wiec ciezko je zapuscic – szybko się rozdwajaja, kreca w dziwny sposob i nie chce mi sie ich ciagle prostowac. Dlatego wiecznie nosze koka. Mimo ze nadrobilam ( a raczej nabilam na fest) wage po anoreksji, wlosy wciaz sa strasznie oslabione.
Dzięki ;* Moje włosy też rozdwajają się na końcach, zawsze to robiły. Z uprzejmości dla nich zakładam, że każde włosy, które są po prostu zapuszczane – bez specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych – ulegają rozdwojeniu. Może jestem w błędzie, nie dbam o to. Bądź co bądź nie zważam na rozdwojone końcówki i zapuszczam dalej.
Co do jakości włosów w ED i po, w ubiegłorocznym artykule napisałam, że moje włosy zawsze były porównywalnej jakości, niezależnie od okresu życia (brak ED/ED). Niedawno odkryłam, że byłam w błędzie. Po przeprowadzce do nowego domu robiłam porządki w starych pierdołach i znalazłam warkocz z czasów ED. Okazuje się, że chociaż nie miałam żadnego problemu z osiągnięciem pokaźnej długości, warkocz ów jest zauważalnie cieńszy od obecnego! Czyli jednak odżywienie ciała poprawiło mi włosy, po prostu nie pod względem długości – tutaj prym wiodą u mnie geny. Piszę ten przydługi i przynudny wywód, żeby dać Ci otuchę – po pierwsze możesz nie zauważać zmian na lepsze (ja bym nie zauważyła, gdyby nie zostawiony na pamiątkę stary warkocz), po drugie zmiany mogą być wolne (cholera wie, w jakiej kondycji będą moje włosy za kolejne trzy lata, może w jakiejś wyjątkowo zjawiskowej). Niestety po ED na wiele rzeczy trzeba czekać upierdliwie długo. U mnie na przykład trawienie nadal leży, choć może to być przyczyną SIBO lub jakiegoś innego dziadostwa. Miałam nawet w lipcu kolonoskopię, ale fizycznie wszystko ładnie. Tylko czynnościowo coś cały czas nie gra, a sama odbudowa masy ciała i zmiana diety na „ludzką” nie pomogły.