Muzyczne podsumowanie II kwartału 2024 roku + bonus (Suno)

Muzykaach. Czymże byłby living, gdyby nie kwartalne zestawienia muzyczne, na które wszyscy tak bardzo czeka… No dobra, chyba powinnam przestać opowiadać ten sam żart w każdej muzycznej publikacji. Zamieniam się w wujka Bogdana, przez cały rok niecierpliwie wyczekującego świąt Bożego Narodzenia, żeby po wypiciu odpowiedniej ilości elektryzującego suszu uraczyć rodzinę historią, którą opowiedział także rok wcześniej. I rok wcześniej. I rok wcześniej.

Nie przedłużając, zwłaszcza że i tak nie mam słów, które przekonają was do przesłuchania całej zaprezentowanej dziś opasłej listy utworów, życzę miłego odsłuchu wszystkim rodzynkom i żurawinkom skłonnym do kliknięcia play przynajmniej kilka razy.

Najlepsze utwory muzyczne – kwiecień 2024

THEMXXNLIGHT – Ecstasy

Nie znam lub nie kojarzę tego artysty. Dodatkowo nadal nie potrafię nazwać gatunku muzycznego, którego przedstawicielami są tego typu utwory. Określam je jako typowe utwory z kanału dynmk na YouTubie, który zresztą już polecałam i polecam ponownie. Słuchanie wprawia mnie w sensualny i seksualny nastrój.

***

Two Feet – Falling to Pieces

Two Feet znam i lubię. Artysta robi muzykę, która nie tylko raduje moje uszy, ale także przepływa przez wnętrze. Porusza mnie sama melodia, nie muszę nawet wsłuchiwać się w tekst, choć oczywiście warto.

***

ZHU x BANKS x bludnymph – Praise

ZHU kocham całym sercem, BANKS znam pojedyncze piosenki – pojawiła się już na blogu w ramach zestawień muzycznych – natomiast trzeciej artystki kompletnie nie kojarzę. Utwór wyszedł świetny.

***

Thief – Apple Eaters

Ten utwór poznałam dzięki Marcinowi i jego tygodniowej liście propozycji na Spotify. O matko, jaki jest dobry! To niewątpliwie jedna z najlepszych pozycji w dzisiejszym zestawieniu muzycznym, o ile nie najlepsza. Utwór uważam za doskonały. Absolutnie kocham refren, cały podkład i te takie modulacje głosu (nie wiem, jak to nazwać; chodzi mi o e-e-e-e-e oraz o-o-o-o-o).

***

Matt Simons – Catch & Release (Deepend Remix)

Rzadko zdarza mi się słuchać muzyki w tak oczywisty sposób radosnej. Remix Catch & Release uważam za po prostu uroczy. Kojarzy mi się z wakacjami, słońcem, spokojem, uśmiechem, zabawą.

***

breathe. London. (L.A. Rose remix)

Cudowny projekt muzyczny, który znam, bardzo lubię i polecam. Jeśli mnie starcza pamięć nie myli, w dotychczasowych zestawieniach muzycznych pojawiły się inne utwory powstałe w jego ramach. Uważam, że breathe. to po prostu bardzo dobra muzyka. Świetna do słuchania na spacerze, w domu, podczas jazdy samochodem… w sumie ma wiele zastosowań. Choć pasuje do ciemnego i deszczowego wieczora, nie kojarzy mi się ze smutkiem.

***

Zombie Americana – Bad Trip

Mimo iż podoba mi się całość, szczególnie do gustu przypadł mi refren. Dodatkowo uwielbiam te skrzeczące dźwięki. Tekst również do mnie przemawia. Animacje nie odpowiadają treści w sposób dosłowny, ale przekornie do niej pasują. Btw, jeśli szukacie dobrej powieści o zombie, właśnie jestem w połowie The Living Dead. Żywe trupy George’a A. Romero i Daniela Krausa. Porządna rzecz!

***

Hucci – Cleopatra

Kolejny artysta, którego znam i kocham. Nawet w ostatnim zestawieniu muzycznym ubolewałam, iż Hucci nie koncertuje. Rozumiem to jednak – jest niszowy i mógłby nie zebrać chętnych. A może nie chce, cholera wie. Co do piosenki, Cleopatra podoba mi się mniej niż absolutnie uwielbiane przeze mnie In the Garden, that is Youzaprezentowane w przeszłości na blogu – nic w tym jednak dziwnego, skoro In the Garden~ uważam za jeden z najlepszych utworów, jakie kiedykolwiek poznałam.

***

METAHESH – Out Of Time w/ goldy

Bajeczna elektronika z wokalem, w tym przypadku przetworzonym kobiecym. Czyli wszystko, co lubię. Out Of Time mogłabym podać jako przykład rodzaju muzyki, jaki jest najbliższy mojej wrażliwości muzycznej. Oczywiście znacznie chętniej podałabym wspomniane wyżej In the Garden~.

***

Rachel K Collier – Earthquake

W zasadzie jak wyżej, choć Earthquake podoba mi się mniej niż Out Of Time. To po prostu rodzaj muzyki, który do mnie przemawia.

***

NELLO – Say My Name

Nie mam pojęcia, co to za gatunek muzyczny, ale utwór jest rewelacyjny. Określiłabym go jako połączenie typowego utworu z kanału dynmk na YouTubie z elektroniką. Podwójnie fajnie!

***

LEOWOLF – Rock My World

Podkład zaserwowany już w pierwszych sekundach roztapia moje serce. W zwrotkach jest delikatniejszy, ale zawiera elementy podtrzymujące zainteresowanie. W refrenie wraca ze zdwojoną siłą. Och! Wokal doskonale się do niego dopasowuje, choć w moim odczuciu to właśnie podkład gra pierwsze skrzypce w tym utworze. Śpiew jest dodatkiem. Melodia przeszywa mi umysł i ciało.

***

Jaymie Deville – RIGHT ON TIME

Typowy utwór z kanału dynmk na YouTubie. Ze względu na tekst bardzo długo zastanawiałam się, czy udostępnić go na Facebooku. Czułam lekkie ciarki żenady, wszelako wygrała ogromna sympatia wobec całokształtu. No trudno, ludzie słuchają gorszych piosenek o tarle – np. niedawno byliśmy z Marcinem świadkami, jak na wrocławskim Festiwalu Kolorów młodzież w wieku na oko 10-15 lat wykrzykuje tekst utworu Sexoholik Żabsona – więc jakoś zniosą moje Right On Time.

***

Above & Beyond – Blue Monday

Treściwa część utworu zaczyna się w 1:20, a energia zostaje zapodana dopiero w 1:50. Wcześniej ma miejsce coś w rodzaju muzycznego przygotowania nastroju, wprowadzenia słuchacza w część właściwą. Całość jest mocno chamskoklubowa, ale do tańczenia świetna. Gdybym mogła mieć wkład w ulepszenie utworu, życzyłabym sobie połączenia wokalu i ogólnej melodii z innym podkładem, niedyskotekowym.

***

Beneld ft. Brandon James – Make Love, Get High

Nie jest to typowy utwór z kanału dynmk na YouTubie, jednak mógłby się na tym kanale znaleźć. Zresztą może właśnie tam usłyszałam go po raz pierwszy, nie pamiętam. Uważam go za rewelacyjny i melodycznie, i wokalnie. Najlepszy wydaje mi się refren, natomiast zwrotki i reszta nie stoją daleko w tyle. Poziom utworu jest porównywanie dobry. Niewykluczone, iż ustawiłabym go w czołówce dziś zaprezentowanych.

***

Layto – Beauty

Za to tutaj zdecydowanie mowa o czołówce utworów zaprezentowanych w niniejszym zestawieniu muzycznym. Ponieważ złoty medal otrzymał Apple Eaters, do Beauty trafia srebrny. Nie pamiętam, jak na niego trafiłam, ale chyba przeglądałam dyskografię Layto, którego znam od lat, ale wcześniej nie miałam czasu przesłuchać wszystkiego, co znalazło się na jego kanale na YouTubie. Skądinąd mam listę takich kanałów do przejrzenia, które czekają na swoją kolej, i to od lat. Ileż tam musi czekać na mnie perełek… ach!

***

Kostiuchenko & gothique – TEREN

Jak dla mnie to połączenie witch house’u z ukraińskim rapem, ale śmiało możecie napisać, że się mylę, gdyż mam więcej przeczucia niż wiedzy w zakresie gatunków muzycznych i kategoryzowania utworów. Bądź co bądź utwór jest super.

***

Lithe – Facade

A skoro o kategoryzowaniu mowa, może nie zdradzę wam, przedstawicielem jakiego gatunku muzycznego jest Facade, jednakowoż stwierdzę bez najmniejszych wątpliwości, iż stanowi typowy utwór z kanału dynmk na YouTubie. Całkiem sporo ich u mnie ostatnio. Może to jakaś faza na sensualno-seksualną muzykę.

***

Shhmody – part of me misses you…

Nie znam Shhmody’ego i założę się, że wy też nie. Jednocześnie jestem pewna, że miażdżąca większość z was co najmniej kojarzy Lanę Del Rey. Zaprezentowany tutaj utwór part of me misses you… stanowi, hmm, interpretację bądź po prostu remix słynnego Young and Beautiful. Muszę przyznać, że dawniej bardzo lubiłam muzykę Lany. Ba! dalej cenię jej stare kawałki. Niestety od paru lat jest dla mnie asłuchalna przez monotonię, przewidywalność i nudę płynące z nowych numerów. Dlatego part of me~ stanowi dla mnie miłe przypomnienie tego, co było dobre i trafiało do mnie.

***

Najlepsze utwory muzyczne – maj 2024

RA-BE 333 – New Eyes ft. Swan Hil

Dobry podkład i częściowo przemawiający do mnie wokal. Co prawda utwór ustawiłabym na końcu, gdybym tworzyła z zaprezentowanych dziś kawałków ranking, jednak jest na tyle przyjemny, że musiałam uwzględnić go w zestawieniu muzycznym.

***

Mountain Bird – 5Years

Podkład jest świetny, melodia śpiewu i szeptany wokal też, a refren to mistrzostwo. Całość stanowi cudowne połączenie nastrojowej piosenki do tańca i snucia rozważań o świecie z elektroniką po prostu porywającą zmysły.

***

TeZATalks – Oxygen

Wokal do poprawy lub wymiany, tak samo refren, natomiast podkład jest rewelacyjny. Dźwięki otwierające piosenkę są bajeczne i życzyłabym sobie wykorzystania ich w innym utworze, najlepiej nastrojowo-elektronicznym. To właśnie dzięki nim Oxygen znalazł się w dzisiejszym zestawieniu muzycznym. Po prostu kocham ten dźwięk.

***

Eloy – Bad At Love (prod. D.Higgs)

Nastrojowy utwór to dla mnie taki, który przeszywa moje ciało, obejmuje umysł, zabiera… wręcz porywa w podróż, najczęściej smutną, nostalgiczną, czasem z dodatkami innych uczuć i emocji, np. miłości, bólu, erotyzmu. Bad At Love zdecydowanie jest takim utworem. W sumie to dość kijowe, że przez doświadczenia życiowe prawdziwa miłość kojarzy mi się ze smutkiem, bólem, tęsknotą, łzami.

***

PSYCHOSIS – BLACK MAGIC LOVE (feat. Eviette)

Jak zaprezentowany przed chwilą utwór Bad At Love jest dla mnie smutkiem i nostalgią pozostałymi po prawdziwej miłości, tak BLACK MAGIC LOVE jest elementem tej samej podróży, tylko leżącym po przeciwnej stronie. Stanowi początek opowieści, która kończy się Bad At Love i podobnymi utworami. W piosence Psychosis odnajduję nadzieję, ekscytację i otwarcie na wszystko, co dopiero nadejdzie.

***

Ganju – Forgive

Miałam wątpliwości, czy zaprezentować Forgive w niniejszym zastawieniu utworów muzycznych. Zawiera wszystkie elementy, które kocham w muzyce, w tym jest tworem elektronicznym, niemniej w całokształcie wydaje mi się specyficzny. Trudno mi nawet powiedzieć, czy to pełnoprawny utwór, czy raczej wydarzenie muzyczne. Na pewno jest to rzecz interesująca, więc zdecydowałam się na publikację.

***

Young Saab – shoulda coulda woulda (feat. Deem Spencer & Torii Wolf)

Nie kocham ani nawet nie lubię tego utworu w sposób szczególny, niemniej uważam, iż jest na tyle zacny, że warto było uwzględnić go w zestawieniu muzycznym. Najbardziej przekonują mnie podkład, melodia, krótka wstawka męska i refren.

***

Vanglowe – Three Feet Away

To dzieło kojarzy mi się z twórczością ZHU. Gdybym nie widziała, że za jego powstanie odpowiada ktoś inny, pewnie założyłabym, iż maczał w nim palce właśnie ZHU. Chociaż tekst pasuje bardziej do utworów z kanału dynmk na YouTubie. No cóż, ciekawa mieszanka. Przyjemna.

***

Forts – The Chemist

Do spacerowania i tańczenia w ciemności. Do myślenia raczej nie, bo od pierwszych sekund wciąga i porywa myśli. Przynajmniej ja tak mam. Mimo iż całość nie jest wybitna, utworu nie mogło zabraknąć w zestawieniu najlepszych z drugiego kwartału 2024 roku.

***

Falling Infinite – Black Math

Nastrojowe, smutne, bolesne. Utwór nie tylko wywołuje u mnie przykrość, ale mam wrażenie, że także sam w sobie brzmi smutno i boleśnie. W pozytywnym sensie. Przekazuje i generuje emocje, które dzięki niemu mogę przeżywać w kontrolowany sposób. Zresztą czasem podczas słuchania muzyki robię się smutna, choć nawet nie wiem dlaczego. Przesiąkam smutkiem piosenki. Chyba tak jest w przypadku Black Math.

***

Basshunter – Now You’re Gone (Skeler Remix)

Skeler – kolejna postać w dzisiejszym zestawieniu muzycznym, wobec której nie waham się użyć słowa kocham. Piosenka to oczywiście – chociaż cholera wie, czy oczywiście, skoro nie wszyscy czytelnicy bloga są w moim wieku – remix utworu z repertuaru Basshuntera, którego słuchałam w gimnazjum i który w tamtych czasach robił furorę. W zasadzie Basshunter miał tylko trzy utwory, które się wówczas znało (i nadal znam tylko tę trójkę): Botten Anna, DotANow You’re Gone będące niemal odgrzewanym kotletem ze względu na powielenie melodii Botten Anny. Dziś słuchanie Basshuntera na poważnie wydaje mi się potężnym cringem, natomiast remix Skelera jest zajebisty i nadaje zupełnie nową jakość kiczowatemu hitowi z 2007 roku.

***

ORYL – Lost

Po co słuchać optymistycznej muzyki i być szczęśliwym – albo chociaż radosnym – człowiekiem, skoro można słuchać smutnej i traktować ból wraz ze smutkiem jako element swojego ja? Mimo iż pytanie powinno być ironiczne, biorąc pod uwagę muzykę, jakiej słucham i jaką czuję najbardziej, wcale nie jestem pewna, czy tkwi w nim jakakolwiek ironia.

***

hexboyfriend x Ezmusgita x GrimesAI – IRL Girl

To szczególny utwór w dzisiejszym zestawieniu, a także przedstawiciel innowacyjnego… nurtu? w nowoczesnej muzyce. Wszystko dlatego, że co najmniej dwoje z jego wykonawców… nie istnieją. Ezmusgita jest postacią wirtualną, a GrimesAI to model głosowy powstały na bazie głosu rzeczywistej artystki Grimes. Jedynie prawdziwości hexboyfriend nie jestem pewna, bo jego Instagram wygląda dziwnie, niemniej zakładam, że akurat on jako jedyny z tej trójki istnieje. Kiedy usłyszałam IRL Girl po raz pierwszy, byłam przekonana, że śpiewa tu Grimes. Dopiero po spostrzeżeniu podejrzanego pseudonimu i wygoogle’owaniu go wychwyciłam, iż faktycznie słychać pewną botowość wokalu.

***

Cassie Marin – Take Care Of Me, Pt.2

Byłam pewna, że już zaprezentowałam ten utwór na blogu. Sprawdziłam to kilkakrotnie, bo nie mogłam uwierzyć, że nie. No cóż, czasem ludzie sobie coś wkręcą i są pewni, że tak było. Take Care Of Me, Pt.2 jest drugą wersją piosenki o podobnym tytule, w którym jednak znajduje się dopisek Pt.1. Drugą wersję usłyszałam jako pierwszą, poza tym podoba mi się bardziej, dlatego to ona trafiła do zestawienia. Chętnym polecam zapoznanie się z obiema i wybranie ulubionej.

***

OCCULTYA – cRusH oN yOu

Utwór jest rewelacyjny, ale wypada docenić również klip. Prosty, w części zapętlony, niemniej bajeczny. Jak oglądałam go po raz pierwszy, spodobał mi się nawet bardziej niż utwór! Teraz lubię je na równi. (Ale ten klip… no naprawdę, coś genialnego).

***

Fred again.. & Baby Keem – leavemealone

Bezsprzecznie czołówka dzisiejszego zestawienia, chociaż nie wiem, które miejsce. Zachwycona leavemealone poświęciłam czas na przesłuchanie przynajmniej części niemal każdego utworu opublikowanego na kanale youtube’owym artysty. Niestety spotkało mnie ogromne rozczarowanie, bo reszta propozycji jest nudna i nijaka. Nie polecam.

***

Mr FijiWiji – ALL MY LOVE

Słuchałam tego artysty w pierwszej pracy po studiach, czyli jakieś osiem lat temu. Jego utwory były promowane na kanale MrSuicideSheep. Obecnie na pewno nie nazwałabym się fanką, o ile kiedykolwiek bym się nią określiła, ale miło wrócić do starych przyjemnostek muzycznych. To znaczy All My Love jest akurat nowością, niemniej chodzi o mi o znajome dźwięki.

***

Jon Redfern – Mummy forever (wake up mix)

Druga zaprezentowana dzisiaj pozycja wzięta z Marcinowej tygodniowej playlisty na Spotify. Nie wiem, czy zasługuje na miejsce w czołówce zestawienia, ale na pewno znajduje się w górnej połowie. Kiedy słuchałam utworu niedługo po poznaniu, byłam oczarowana. Teraz, kiedy słucham go po innych ukazanych w zestawieniu, nie wypada już tak niesamowicie. Ot, dobra rzecz, ale nie urywa.

***

Slender Dan – Unlucky Eyes

Za to ten utwór zarówno uważałam, jak i nadal uważam za niesamowity. Jest trzecim w dzisiejszym zestawieniu wziętym z tygodniowej listy na Spotify Marcina. Co prawda ma nędzny teledysk, wydaje się okrutnie niskobudżetowy, na szczęście nie trzeba go oglądać. Muzyka broni się sama.

***

Slender Dan – A Life Unlived

Inny utwór przedstawionego wyżej Slender Dana, który wyjątkowo przypadł mi do gustu.

***

Watson – All Falls Down

Za to utwór All Falls Down pojawił się na mojej tygodniowej playliście na Spotify. Równie dobrze mógłby mieć premierę na kanale dynmk na YouTubie. Algorytm Spotify dopiero w tym roku skręcił w stronę tego typu muzyki, proponując mi jej coraz więcej. (I dobrze). Wcześniej miałam głównie ambient, bo to ulubiony lub jeden z ulubionych gatunków Marcina, a że często słuchałam jego playlisty – sama jestem na Spotify względnie od niedawna i musiałam nauczyć algorytm, czego słucham – siłą rzeczy też go dostawałam.

***

Najlepsze utwory muzyczne – czerwiec 2024

SYML – Oblivion [Live Performance]

Zauważyłam, że serwuję wam – i przyszłej sobie wracającej do archiwalnych zestawień muzycznych – coraz więcej artystów, których znam i śledzę. W efekcie utwory jednego muzyka możecie znaleźć w kilku różnych zestawieniach na przestrzeni kwartałów. SYML zdecydowanie należy do znanych mi i lubianych przeze mnie. Co prawda piosenka Oblivion mnie nie powala, wszelako jestem niezmiennie pełna podziwu dla zdolności wokalisty.

***

TENDER – go steady

Kiedy mowa o znanych, lubianych i trafiających na living nie po raz pierwszy, nie można zapomnieć o zespole TENDER. Oto nowa piosenka go steady, która w przeciwieństwie do zaprezentowanej wyżej jest świetna. Aż chce się maltretować replay.

***

STRLGHT – Relapse

I to jest właśnie ten rodzaj muzyki, który do końca zeszłego roku królował na moich tygodniowych playlistach na Spotify, a obecnie ustępuje miejsca typowym utworom z kanału dynmk na YouTubie. Przynajmniej częściowo, gdyż nadal to jego jest więcej. Zestawienie muzyczne łączące elektronikę z wokalem, elektronikę instrumentalną i utwory rodem z dynmk uważam za najlepsze na świecie.

***

Ex Habit – don’t worry babe

Całość jest dobra, ale to podbudowa do refrenu i refren trafiły mi do serca.

***

Tim Schaufert – Untouchable (Pitched Instrumental)

Elektronika instrumentalna wprost idealna do odpoczywania. Sprawdziłaby się jako muzyka filmowa.

***

Howletowl – Promise

Smutna, nostalgiczna i tak dalej. Absolutnie piękna. Elektronika z wokalem, jaką kocham. Czołówka dzisiejszego zestawienia.

***

Dreaming Of Ghosts – Not Real Anymore

Coś bym zmieniła w wokalu, niemniej podkład i melodia śpiewu są zdecydowanie do zachowania.

***

Neovaii – Float Away

Piękna melodia i dobry wokal, choć niektóre elementy wokalne bym wywaliła (np. to coś typu lalala). Bardzo mi się podoba elektronika w refrenie, być może nawet najbardziej.

***

CLANN – Unseelie

Zabawne, bo nigdy nie przesłuchałam albumu Seelie zespołu CLANN w całości, niemniej YouTube ciągle podsuwa mi pojedyncze kawałki, które rozpoznaję po grafice okładki zastosowanej zamiast klipu. Najczęściej je klikam i doceniam. Chyba po prostu muszę się poddać sugestii algorytmu i któregoś dnia dać szansę całości. (Niestety jutro i tak o tym zapomnę).

***

Golfklubb – Bakkekontakt

Świetna energia, bardzo przyjemny refren, no i oczywiście co najmniej w części elektroniczny podkład. Jak podpowiada translator Google’a, zespół jest norweski. Po języku na pewno bym nie rozpoznała, chociaż przyznam, że byłam blisko, bo celowałam w fiński.

***

Bambie Thug – Ritual

Gdyby nie moja przyjaciółka, nigdy nie zainteresowałabym się dorobkiem Bambie Thug. Po obejrzeniu jej wystąpienia na Eurowizji 2024 założyłam, że robi muzykę inną od tej, jaką lubię. Iii w sumie częściowo tak jest, bo tworzy bardzo różnorodnie. Przyjaciółkę zachwyciły jej nowsze numery, te bardziej popowe i bliższe ogólnospołecznie słuchanej muzyce, a przynajmniej takie mi podesłała. Mnie z kolei przypadły do gustu kawałki z początków kariery, dziwne i mroczne. Poza Ritual bardzo przyjemny jest Psilocybin.

***

XANU – Wanted More

Pozycja z mojej przedostatniej tygodniowej playlisty na Spotify w czerwcu. Podoba mi się w całości, choć szczególnie fajne jest nieoczekiwane przetworzenie dźwięku w refrenie. Zapętlone wideo w miejscu teledysku dopełnia całości.

***

SICKHEART – Wake Up

Lubię utwór, z którego pochodzi melodia: Sweater Weather zespołu The Neighbourhood. Tutaj została spowolniona, wręcz rozwleczona, co nadało jej rewelacyjny nastrój. Na wokalu pojawiła się kobieta, której mruczące kwestie powielone przez echo doskonale wpisują się w klimat. Całokształt wydaje mi się bardzo intymny i romantyczny.


Bonus: coś cholernie fajnego

Na koniec – zamiast pożegnania – chcę wam zaprezentować coś cholernie fajnego. Jest pewna strona… w zasadzie istnieje co najmniej kilka, ale z jednej korzystam, na której można generować utwory muzyczne tak samo jak teksty w ChatGPT czy obrazy we Freepik. Nazywa się Suno (adres to: suno.com).

  1. Żeby zalogować się w Suno, musicie posiadać konto w jednej z usług: Google, Microsoft lub Discord (wcześniej do wyboru był także Apple, ale z jakiegoś powodu zniknął, może tymczasowo).
  2. Po zalogowaniu możecie odsłuchiwać nieskończenie wiele utworów wygenerowanych przez AI w każdym istniejącym gatunku i podgatunku – służy do tego zakładka Explore. W sumie odsłuchiwać możecie nawet bez zalogowania.
  3. Natomiast swoje utwory wygenerujecie w Create. Posiadając darmowe konto, możecie generować do dziesięciu utworów dziennie (co przekłada się na pięć promptów, bo podczas każdego generowania powstają dwie wersje do wyboru). Punkty potrzebne do generowania kolejnych utworów odnawiają się po upłynięciu doby.

Na utwór, który mnie absolutnie oczarował, trafiłam już w pierwszych sekundach zabawy Suno. Znajdował się we wspomnianej wyżej zakładce Explore. Nazywa się Cosmic Echoes i został wygenerowany przez bota GROOVEBOT. Zachęcam do przesłuchania go. Dodatkowo polecam stworzoną przeze mnie playlistę, na której poza cudzym utworem Cosmis Echoes znajdują się – przynajmniej póki co – dwie piosenki wygenerowane przeze mnie: Cosmic ReflectionsDistant Hearts. Ogólnie wygenerowałam znacznie więcej utworów niż przytoczone dwa, ale pozostałe uznałam za kiepskie i wywaliłam. Skoro tworzenie muzyki jest tak łatwe, nie ma co godzić się na bylejakość.

Kombinujcie ze swoimi skarbami dźwiękowymi, miłej zabawy!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.