OnlyFans – czy warto zarabiać na rozbieraniu się w internecie?

Żeby było jasne, to nie jest poradnik. Nie jest to także publikacja, która rozwieje wasze wątpliwości – o ile w ogóle je macie – co do założenia oraz prowadzenia konta na OnlyFans. Platforma do publikowania treści tylko dla osób wspierających AKA fanów budzi w Polsce ogromne kontrowersje co najmniej od 2021 roku. Nic w tym dziwnego, jako iż znaczna część polskiego społeczeństwa odbiera szeroko rozumiany sex working jako coś złego, a nierzadko także godnego pożałowania i napiętnowania.

OnlyFans mógłby ustrzec się niechlubnej patologicznej łatki, gdyby tylko – na wzór Patronite’a i podobnych serwisów – służył do udostępniania fanom specjalnych treści o charakterze niebudzącym wątpliwości moralnych. Tak jednak nie jest, bo choć zdarzają się wyjątki od reguły, OnlyFans to przede wszystkim platforma służąca do sprzedaży zdjęć i nagrań o charakterze erotycznym. (Dosadnie rzec ujmując: strona przeznaczona dla kolesi, którzy są skorzy do płacenia ulubionym celebrytkom, żeby zajrzeć im za stanik i do majtek podczas polerowania berła).

Czym zatem jest niniejsza publikacja, skoro ani krytyką OnlyFans, ani pochwałą mającą skłonić niezdecydowane osoby do założenia konta i sprzedawania swoich zdjęć lub filmów? Chyba po prostu czymś w rodzaju felietonu, w którym staram się spojrzeć na kwestię OnlyFans z kilku stron i przedstawić działalność na platformie w taki sposób, w jaki widzę ją ja. Z góry uprzedzam, że nie mam ostatecznego werdyktu, bo co innego myślę, a co innego czuję. Nie przedłużając, zapraszam do lektury!

OnlyFans a moralność

OnlyFans a moralność – moje wątpliwości

Na początek, aby nie pozostawić niedomówień, nakreślę wam nieco miejsce, z którego się wypowiadam:

  • nie prowadzę konta na OnlyFans ani nie mam w planach założenia go,
  • moje podejście do OnlyFans ewoluuje – niestety sama nie wiem, czy jest to wynikiem zadawania sobie pytań i zastanawiania się nad odpowiedziami, czy jednak ciągłego trafiania na treści dotyczące OnlyFans i osłuchiwania się z tematem. Innymi słowy: nie wiem, czy patrzę na platformę mniej krytycznie w wyniku przemyśleń, czy ulegam powolnej popkulturowej normalizacji zjawiska,
  • sex working, w tym prostytucję, uważam za fakt neutralny – temat rozwinę w dalszej części niniejszej publikacji. Najogólniej rzecz biorąc, uważam, iż skoro jest popyt, można na nim zarabiać. Dobrowolny (!) sex working nikogo nie krzywdzi, a jeśli według niektórych ludzi jest np. niemoralny, nie oznacza to przecież, że według osoby pracującej w ten sposób również. Dodatkowo fakt, iż ja nie chciałabym wykonywać jakiejś pracy, nie znaczy, że ktoś inny ma podobne granice. Ludzie są różni i mają różne standardy moralne czy spojrzenia na świat,
  • publikuję w internecie swoje nagie zdjęcia – jestem fotomodelką i biorę udział m.in. w takich sesjach, podczas których nie mam na sobie ubrań. Nie zawsze widać miejsca strategiczne, poza tym fotografie często nie mają niczego wspólnego z erotyką (przykład: naga postać z zabandażowaną głową wyłaniająca się z mroku), ale zdarzają się również akty i portrety z elementem seksualności. Nigdy jednak nie jest to pornografia, ponadto nie mam zdjęć, na których byłoby widać wszystko.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Co jest złe: rozbieranie się w internecie czy rozbieranie się za pieniądze?

Moje wątpliwości dotyczące prowadzenia konta na OnlyFans i zarabiania na ludziach, którzy dobrowolnie płacą za dostęp do nagich czy innych zdjęć o charakterze erotycznym, wynika m.in. z faktu, iż nie wiem, czym taka działalność różni się od płatnych sesji do Playboya czy CKM-u. To, że jedne fotografie są profesjonalne – wykonane przez fotografa w studiu etc. – nie jest dla mnie wystarczającym argumentem. Nie jest nim również różnica w rozpoznawalności osób ukazanych na zdjęciach, bo dlaczego nieznana dziewczyna lub celebrytka znana jedynie z tego, że jest znana, miałyby być gorzej oceniane niż aktorka?

Dodatkowo sama nie wiem, co tak naprawdę jest źródłem krytyki wobec osób sprzedających swoje materiały erotyczne na OnlyFans. Czy chodzi przede wszystkim o fakt rozbierania się w internecie, czy jednak głównie o zarabianie na tym? Jeżeli o to pierwsze, ja również – jak wspomniałam – uczestniczę w sesjach bez ubrań. Nigdy nie spotkałam się ze złym słowem. Nie słyszałam też, żeby ktoś krytykował nagie, półnagie czy bieliźniane sesje innych modelek. Natomiast jeżeli o to drugie, co właściwie rodzi problem? Dlaczego sam fakt pobierania opłat sprawia, że neutralne akty stają się niemoralnym występkiem?

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

OnlyFans – łatwe zarabianie pieniędzy

Istnieje jeszcze zarzut łatwego zarabiania pieniędzy, łatwej pracy, pójścia na łatwiznę i tak dalej. Faktycznie pstryknięcie nagiej fotki w lustrze łazienkowym i opublikowanie go na OnlyFans wymaga marginalnego wysiłku, ale czy to źle? W Kodeksie pracy nie widnieje zapis, podług którego praca musi być trudna, mozolna i dojeżdżająca człowieka, bo inaczej nie można jej nazwać pracą. Jeżeli ktoś znalazł lekką i przyjemną pracę, za którą na dodatek inni sami chcą mu płacić, good for him (her). Przykładowo ja swoj zawód wprost kocham (jestem copywriterką). Uważam, że mam łatwą i cudowną pracę.

Kwestia ambitnego podejścia do pracy także mnie nie przekonuje. Publikowanie zdjęć i filmów na OnlyFans nie jest ambitne, ale istnieje milion zawodów i prac, które również nie mają za wiele wspólnego z ambicją czy wysiłkiem intelektualnym, jednak są akceptowane społecznie, bo nie wiążą się z nagością bądź zarabianiem na nagości. Nie może zatem chodzić o brak ambicji.

Co zaś się tyczy negatywnej oceny i napiętnowania, niezrozumiały jest dla mnie fakt, że osoba posiadająca konto na OnlyFans ma łatkę w społeczeństwie, za to odbiorca już nie. To samo zresztą tyczy się szeroko rozumianego sex workingu. Śmiem podejrzewać, iż widzów filmów pornograficznych na świecie jest znacznie więcej niż aktorek i aktorów porno, chociaż społecznie obrywa się tylko tej drugiej grupie.

OnlyFans a etyka

OnlyFans – praca czy „zwykłe kurewstwo”?

Wiele osób uważa, co można dostrzec zwłaszcza w internecie, gdzie anonimowo daje się upust emocjom, iż sprzedawanie zdjęć i filmów erotycznych na OnlyFans to „zwykłe kurewstwo”. Tylko czy publikowanie nagich zdjęć w sieci i zarabianie na tym faktycznie jest formą prostytucji?

Jak podaje Wikipedia, prostytucja to: świadczenie usług o charakterze seksualnym, polegające zwykle na odbywaniu stosunku płciowego w zamian za pieniądze lub inne korzyści. […] Prostytucja, obok pornografii, striptizu i tańca erotycznego, jest jedną z gałęzi przemysłu seksualnego.

Jak wynika z definicji, prowadzenie konta na OnlyFans zdecydowanie nie jest prostytucją. (A nawet gdyby było, co z tego?) Podobnie prostytucją nie jest występowanie w filmach pornograficznych, striptiz ani taniec erotyczny. Wszystkie one składają się na szeroko pojęty przemysł seksualny, czyli po prostu – sięgając po współczesne określenie – sex working. W dalszej kolejności oznacza to, że publikowanie materiałów erotycznych na OnlyFans jest sex workingiem, ale nie prostytucją.

Jeżeli jednak ktoś uważa, że sprzedawanie się zawsze oznacza prostytucję, wobec czego posiadaczka konta na OnlyFans jednak prostytutką jest, musi nią być również każda aktorka, która choć raz wystąpiła w Playboyu lub CKM-ie albo zagrała rozbieraną scenę w filmie. Warto by też zastanowić się, czy osoby piszące powieści erotyczne bądź nawet pozycjonujące stronę internetową należącą do grupy striptizerek przypadkiem nie są prostytutkami. Gdzie leży granica uczestnictwa w sex workingu, do której jeszcze nie jest się sex workerką ani prostytutką?

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Czy prowadzenie OnlyFans to praca?

Dorzucę tutaj jeszcze jedno pytanie, mianowicie: czy publikowanie na OnlyFans to praca? Według niektórych osób nie. Według mnie jak najbardziej tak. Moralna ocena zawodu czy wykonywanej czynności ani osobista sympatia bądź jej brak nie mogą wpływać na fakt nazywania lub nienazywania czegoś zawodem lub pracą. Absurdem byłoby kwalifikowanie zjawisk na bazie osobistych odczuć.

Przykładowo ja nie lubię akwizycji i telemarketingu. Czy to znaczy, że akwizytor ani telemarketer nie są zawodami bądź osoby zajmujące się tymi działaniami nie pracują? Czy się to komuś podoba, czy nie, pracą jest wszystko, za co dostaje się pieniądze – pomijając oczywiste wyjątki takie jak emerytura, renta, świadczenia państwowe, dofinansowania, kredyty, pożyczki etc. – toteż zarabianie na OnlyFans także jest pracą. Trochę inaczej wygląda sprawa zawodu, bo nie każda praca czyni zawód.

OnlyFans a etyczność

Czy sex working jest ok?

Czas na być może najtrudniejszy, przede wszystkim zaś bardzo polaryzujący społecznie temat, czyli: czy sex working jest w porządku? (Celowo nie używam słowa dobry. Moim zdaniem żadna praca sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Zawody uważam za neutralne, a dobry bądź zły może być jedynie indywidualny sposób wypełniania zadań zawodowych).

Przede wszystkim w tym temacie – ani żadnym innym społecznym – nie istnieje obiektywna prawda. Konstrukty społeczne podlegają jedynie intersubiektywnym ustaleniom, wedle których dana rzecz jest oceniana pozytywnie lub nie. Przykładowo zabijanie ludzi nie jest obiektywnie złe, bo nie da się do niego przyłożyć obiektywnej miary. Zabijanie i wynikająca z niego śmierć po prostu są faktami. Natomiast intersubiektywnie umówiliśmy się, że zabijanie jest złe i nie zabijamy innych dlatego, że sami nie chcemy być zabici. Podobnie „umówionymi” konstruktami są np. prawa człowieka, równość ludzi, podejście do dzieci czy zwierząt, a także wszelkie dokumenty: konstytucje, prawa, regulaminy etc.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Wstyd i hańba: prostytucja i sex working

Chociaż nie zawsze i nie wszędzie tak było, obecnie sex working i prostytucja uważane są za wstydliwe, haniebne i ogólnie negatywne. Czy to dobrze, czy źle, każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Przykładowo dla mnie oba zjawiska są neutralne. Mogą być dobre, gdy służą pozytywnemu celowi i wynikają z pozytywnych pobudek, a mogą być złe, np. gdy podłożem jest przymus zewnętrzny bądź wewnętrzny.

Zupełnie nie interesuje mnie zdanie innych ludzi, ponieważ ogół nie zawsze ma rację. Ba! nawet intersubiektywne ustalenia ogólnospołeczne nie zawsze są dobre, a wręcz nie zawsze mają potwierdzenie w nauce. Doskonałe przykłady znajdują się w niedalekiej historii: niewolnictwo wynikające z uważania czarnoskórych za zwierzęta, przymuszanie homoseksualistów do leczenia ze względu na upatrywanie w odmiennej orientacji seksualnej choroby czy brak równości płci z uwagi na traktowanie kobiet jako gorszych ludzi podległych mężczyznom.

Zdecydowanie za denerwujące uważam złe ocenianie kobiet, które zajmują się sex workingiem czy stricte prostytucją przy jednoczesnym nieupatrywaniu żadnej „winy” w odbiorcach ich usług. Albo nie, inaczej. Rozumiem złe ocenianie, bo prywatnie można mieć dowolną opinię na dowolny temat (przydałoby się jednak mieć racjonalne argumenty, jeśli forsuje się daną opinię publicznie). Nie rozumiem stygmatyzowania i napiętnowania osób pracujących w branży seksualnej. Nie robią nikomu krzywdy, więc czemu nie można zostawić ich w spokoju? Mają mnóstwo klientów – weźmy chociażby wspomnianych już odbiorców filmów pornograficznych, których jest więcej niż aktorów porno – którzy są zainteresowani tą samą tematyką: seksem. Dlaczego więc jedni są krytykowani, obrażani i potępiani, a drudzy nie?

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Kogo krzywdzą prostytucja i sex working?

Jeżeli praca seksualna dowolnego rodzaju spełnia kryteria dobrowolnego wykonywania czynności seksualnych przy pełni władz umysłowych oraz bez krzywdy innych osób – naturalnie pomijając amatorów usług sadomasochistycznych – dla mnie jest w porządku. Pragnę jednak podkreślić równorzędne znaczenie dobrowolności i pełni władz umysłowych. Nie ma dla mnie znaczenia, czy przykładowo prostytutka pobiera opłaty za usługi seksualne, dlatego że bardzo lubi seks i pociąga ją różnorodność partnerów, czy po prostu jest wyrachowana i chce nachapać się kasy. Jej moralność jest jej sprawą. Nie uważam natomiast za dobre sytuacji, w której za sex working bierze się osoba z zaburzeniami psychicznymi, o chorobach nawet nie wspominając.

Prostytucja i inne rodzaje sex workingu in real life mają jeszcze jeden problem wspólny z prowadzeniem konta na OnlyFans. Otóż póki kobieta – akurat owo zagadnienie dotyczy bardziej pań niż panów, co stanowi osobny temat wart uwagi – uprawia dużo seksu z różnymi partnerami (np. poznanymi na Tinderze), tańczy publicznie na rurze (np. na pokazach tańca erotycznego) czy publikuje w internecie erotyczne zdjęcia w bieliźnie (np. na Instagramie), bywa krytykowana, lecz nie zrównywana z ziemią. Za to kiedy zaczyna robić to komercyjnie, tj. pobiera opłaty za działalność seksualną, nagle staje się wcielonym szatanem, z którym nikt nie chce mieć niczego do czynienia. A przynajmniej publicznie, bo przecież ktoś z tych usług korzysta, inaczej sex working nie byłoby opłacalny.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Seksualizacja treści – prawdziwy problem

Według mnie istnieje pewne zjawisko znacznie gorsze od sex workingu, a także związane z seksem. Jest nim powszechna i przyjmowana przez niektórych z lekkim grymasem – aczkolwiek na ogół akceptowana jako współczesna rzeczywistość – seksualizacja treści dostępnych publicznie. Przekazu medialnego, reklam, celebryctwa, popkultury, sztuki i rozrywki.

Społeczeństwo napiętnuje prostytutki i inne sex workerki, które po cichu wykonują swoją pracę na rzecz tych, którzy z własnej woli są nią zainteresowani, tymczasem nie poświęca nawet połowy negatywnej energii towarzyszącej owemu napiętnowaniu do walki z seksualizacją treści, które każdego dnia chłoną zarówno dorośli, jak i dzieci, nastolatki. Moim zdaniem seksualizacja treści medialnych jest nieporównywalnie bardziej destruktywna dla społeczeństwa niż kobiety, które chcą otrzymywać pieniądze za świadczenie usług seksualnych i mają chętnych do płacenia klientów.

OnlyFans - nie warto zakładać konta

A co, gdyby twoja bliska osoba była prostytutką?

Osobom, które uważają sex working, szczególnie prostytucję, za pracę neutralną, a tym bardziej pozytywną, czasami zadaje się podchwytliwe pytanie mające obnażyć, co tak naprawdę owe osoby sądzą o działaniu w branży seksualnej. Jak już się zapewne domyślacie, pytanie brzmi: a co, gdyby twoja bliska osoba (tu: matka, siostra, córka…) była prostytutką? (Na potrzeby głównego tematu niniejszej publikacji można by zadać pytanie: a co, gdyby twoja bliska osoba założyła konto na OnlyFans?)

Nie wiem, co odpowiadają inne osoby, ale mnie… zupełnie by to nie przeszkadzało. Gdybym wiedziała, że moja mama lub siostra chcą zająć się prostytucją, przede wszystkim upewniłbym się, że nie mają problemów psychicznych – np. są w depresji i sądzą, iż nie dadzą rady znaleźć innej pracy czy nie zasługują na inną – a także zapytałabym o pobudki (np. czy nie chodzi o konieczność szybkiej spłaty zadłużenia).

Dalej zapewne zgłębiłabym wady i zagrożenia tego zawodu, by przedstawić je bliskiej osobie i zyskać pewność, iż zdaje sobie z nich sprawę. Nie zrobiłabym tego jednak dlatego, że uważam prostytucję za wyjątkowo negatywny zawód, lecz z powodu braku powszechnej znajomości plusów i minusów. Po prostu o innych zawodach się mówi, ten zaś spychany jest na margines, by móc udawać, że nie istnieje.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Czy prostytucja jest niebezpieczną pracą?

Nie można uczciwie powiedzieć, że prostytucja czy innego rodzaju sex working nie wiążą się z wadami ani zagrożeniami, bo to kłamstwo. Natomiast inne zawody również mają wady i niosą zagrożenia – w tym poważne dla życia i zdrowia. Nie rozumiem, dlaczego nie można zaaprobować faktu, iż siostra chce zarabiać na prostytucji, podczas gdy całe społeczeństwo poważa żołnierzy idących na wojnę, górników ryzykujących życie w kopalniach czy pracowników fizycznych wdychających przez całe życie pyły i opary chemiczne, co zwiększa ryzyko zachorowania na raka.

Istnieje szeroki wachlarz chorób zawodowych, na które bardziej narażone są osoby wykonujące dany zawód. Przykładowo choroby weneryczne można byłoby uznać za choroby zawodowe prostytutki, co pozwoliłoby odgórnie ustalić środki ograniczające ryzyko zapadania na nie (np. obowiązkowe szczepienia przeciw HPV, regularne badania). Jeśli zaś chodzi o ryzyka związane z nadużyciami, gwałtami, pobiciami etc., znacznie lepsze od piętnowania prostytucji byłoby zapewnienie prostytutkom państwowej opieki i praw pracowniczych, tak samo jak przedstawicielom innych zawodów.

Jeżeli ktoś się oburzył porównaniem potencjalnie honorowego żołnierza na wojnie i „niehonorowej” prostytutki, podam inny przykład. Proszę o wytłumaczenie, czym różni się praca budowlańca narażonego na upadek z wysokości czy wdychanie pyłów od pracy sex workerki narażonej na choroby weneryczne oraz przemoc (tę drugą z powodu braku regulacji prawnych zawodu prostytutki). Pomijając prywatną moralność, ponieważ ta jest inna w przypadku każdego człowieka. Budowlaniec robi domy dla osób, które chcą mieszkać w domu. Prostytutka uprawia seks z osobami, które mają ochotę skorzystać z przygodnego seksu bez budowania relacji. W czym problem?

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Prostytucja jest zła, bo… no… jest niemoralna!

Obawiam się, że najmocniejszy argument za nietolerancją wobec prostytucji i szerzej pojmowanego sex workingu to wcale nie obawa o te biedne osoby, którym może się stać krzywda, tylko zranione poczucie osobistej moralności. Może również zawiść, że ludzie pracują ciężko, kończą studia, harują od rana do wieczora, a takie tylko rozłożą nogi (opublikują zdjęcie) i mają pieniądze. Im bardziej egzotyczne i oddalone od osobistej etyki wybory życiowe, tym gorzej z akceptacją. Warto zauważyć, że starsze pokolenia źle patrzą nawet na tatuaże, piercing czy kolorowe włosy. Dla młodszych to już coś neutralnego, zwykły element wyrażania siebie. Może z sex workingiem będzie podobnie.

Jeśli chodzi o moje poczucie moralności, jak najbardziej istnieją zawody, w których nie chciałabym, aby pracowali moi bliscy. Są to chociażby akwizytor lub telemarketer wciskający ludziom jakieś gówna okraszone stekiem kłamstw, a także pracownik ubojni zajmujący się zabijaniem zwierząt. Ponadto odradzałabym bliskim zawody, które wymieniłam wcześniej: żołnierz, górnik, pracownik budowlany czy inny pracujący z niebezpiecznymi materiałami, pyłami, chemikaliami. Tutaj oczywiście nie chodzi o moralność, lecz o obawę o tych, których kocham. Jeżeli zaś bałabym się o los sex workerki w Polsce – przede wszystkim prostytutki – to ze względu na brak regulacji, a nie pracę samą w sobie. Zwłaszcza gdy chodzi o osobę, która nawet nie spotyka się z klientami, tylko np. wrzuca filmy pornograficzne do internetu.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Sex working i prostytucja: jest popyt, jest podaż

Podsumowując, dla mnie hasło: jest popyt, jest podaż, ma sens i wystarczająco wyjaśnia powód istnienia prostytucji oraz sex workingu innego rodzaju (dobrowolnych, nie chcę się ciągle powtarzać). Niektórzy robiąc krok w stronę postępowości, mówią, by tolerować sex working, a tym bardziej nie napiętnować osób pracujących w ten sposób, ale lepiej samego zjawiska nie promować. Nie mam zdania na ten temat, jednak zastanawiam się, co właściwie stoi za tezą o niepromowaniu.

Po raz kolejny moralność nie jest dla mnie argumentem. Gdyby była, wcześniej trzeba by zaprzestać promowania akwizycji, telemarketingu czy pracy w rzeźni. Zagrożenia wynikające z pracy seksualnej też do mnie nie przemawiają, bo zagrożenie życia i zdrowia występuje także w innych, pozytywnie odbieranych zawodach, poza tym wystarczyłoby uregulować pracę w branży seksualnej, by znacznie zwiększyć bezpieczeństwo sexpracowników. Słyszałam również o zagrożeniu dla psychiki wynikającym np. z prostytucji, ale – ponownie – są inne zawody obarczone tym samym zagrożeniem, np. praca w ubojni.

Czy warto mieć OnlyFans?

Fotomodeling na OnlyFans

Wracając do OnlyFans, moje wątpliwości na temat posiadania konta i publikowania materiałów związane są nie tylko z faktem, że coraz więcej znanych kobiet zakłada profil i zarabia w ten sposób główne lub dodatkowe pieniądze, ale także ze zjawiskiem zaobserwowanym na MaxModels – portalu dla fotografów i fotomodelek/fotomodeli (przynajmniej z założenia, bo od paru lat ten serwis zmierza ku dnu). Otóż wiele modelek, m.in. z ogromnym doświadczeniem i działających komercyjnie, przenosi część tworzonych prac na OnlyFans. W efekcie na bezpłatnym MaxModels udostępniają wyłącznie fotografie portretowe, a na płatnym OnlyFans akty i nagość zakrytą.

Początkowo patrzyłam na powyższe zjawisko ze zmarszczonym czołem i grymasem na ustach, uważając je za przejaw zmierzania społeczeństwa w złym kierunku. Ponieważ jednak zaobserwowałam tendencję dywersyfikacji tworzonego contentu fotograficznego u wielu modelek, zaczęłam się zastanawiać, czy to przypadkiem ze mną nie jest coś nie tak. Być może to ja jestem frajerką, która swoje prace – niezależnie od poziomu zakrycia ciała – publikuje za darmo na portalu fotograficznym, zamiast zarabiać na dostępie do nich. Zwłaszcza że prace tych modelek niekoniecznie są erotyczne, a tym bardziej pornograficzne. Często to zwykłe akty: subtelne, bez wulgarności i wyzywającego wydźwięku.

Prawdę mówiąc, nadal nie wiem, co o tym sądzić. Moje obecne podejście przedstawię w podsumowaniu, natomiast zachęcam do przeczytania całości niniejszej publikacji bez pomijania wątków.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

OnlyFans – warto

Istnieje sporo argumentów przemawiających za tym, by założyć konto na OnlyFans:

  • łatwa kasa, o ile tylko jest się znanym lub potrafi się dobrze wypromować,
  • minimum pracy, bo zdjęcia czy nawet nagrania pochłaniają niewiele czasu,
  • wygoda pracy, jako że nie trzeba wychodzić z domu ani podlegać nikomu,
  • praca dorywcza z minimalnym wkładem, bo spróbować może praktycznie każdy,
  • wpływ na zawartość, wszak wcale nie trzeba publikować zdjęć nagich ani nawet pornograficznych, przy czym ostatecznie to rynek zdecyduje, czy dane materiały są wystarczająco atrakcyjne, by zarabiać. Jeśli nie, cóż, trzeba się nagiąć lub zmienić pomysł na zarobek,
  • dowartościowanie, zwłaszcza jeśli rozbieranie się w internecie ma wynagrodzić braki irl,
  • szansa na wybicie się, zostanie internetowym celebrytą bądź zyskanie pięciu minut sławy,
  • kontrowersja i rozgłos, jeśli danej osobie na tym zależy, lub:
  • dyskrecja i prywatność w przypadku braku pokazywania twarzy i nieposiadania znaków szczególnych na ciele, np. charakterystycznych tatuaży, znamion, urazów etc.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

OnlyFans – nie warto

Na chwilę obecną w posiadaniu konta na OnlyFans widzę więcej wad niż zalet. Jednakże muszę zaznaczyć, że są one związane głównie z odbiorem społecznym. Gdyby nie krytyka ze strony ludzi, praca ta byłaby o wiele bardziej opłacalna. Oto wady:

  • ogromne piętno społeczne, moim zdaniem nie do pokonania w najbliższych latach,
  • problemy w najbliższym otoczeniu, chociażby ze strony rodziny, sąsiadów,
  • problemy ze znalezieniem klasycznej pracy, gdy pracodawca dowie się o OnlyFans,
  • problemy z założeniem rodziny, bo OnlyFans może odrzucić potencjalnego partnera i ugodzić w dorastające dziecko,
  • zagrożenie agresją, zarówno seksualną, jak i inną fizyczną, ze strony osób, które uważają, że skoro ktoś publikuje w internecie nagie zdjęcia, nie ma prawa odmówić zbliżenia, a także takich, które po prostu nie akceptują tej formy zarabiania,
  • zagrożenie hejtem, czyli agresją werbalną w internecie, mogą też pojawić się groźby,
  • problemy psychiczne wynikające z niemożności poradzenia sobie z krytyką czy nawet odrzuceniem przez bliskich i społeczeństwo,
  • zmiana traktowania przez znajome osoby oraz specyficzne traktowanie przez nowo poznawane osoby, które mają już wyrobione zdanie na temat onlyfansiar,
  • niemożność odwrócenia skutków decyzji, co moim zdaniem jest jedną z największych wad. Jeżeli kiedykolwiek dana osoba postanowi zerwać z tą pracą, nie będzie w stanie wymazać z pamięci ludzi faktu, że prowadziła konto na OnlyFans. Na dodatek:
  • niemożność wymazania przeszłości, co stanowi drugą gigantyczną wadę. Co raz zostało opublikowane w internecie, nigdy z niego nie zniknie,
  • wycieki zdjęć z OnlyFans, które wcale nie są rzadkie,
  • działalność przeciwników polegająca np. na wykradaniu zdjęć z OnlyFans i wysyłaniu ich do rodziny, pracodawcy, sąsiadów,
  • złudna anonimowość dla osób, które spróbują publikować zdjęcia i nagrania bez twarzy. Anonimowość oczywiście jest możliwa do utrzymania, jednak nie ma na nią gwarancji,
  • brak gwarancji sukcesu, bo choć w plusach pisałam o łatwej kasieminimum pracywygodzie pracy, w rzeczywistości żadna z tych rzeczy nie jest gwarantowana. Wręcz przeciwnie, całkiem prawdopodobne – zwłaszcza przy braku gotowości do agresywnego promowania swojego konta na OnlyFans – iż profil zyska niewielu obserwatorów, co przełoży się na marginalne zarobki. Jeśli dana osoba tak naprawdę nie chce rozbierać się za pieniądze w internecie, ale uważa, że zarobki wynagrodzą jej wstyd i piętno społeczne, w najgorszym scenariuszu wyląduje w miejscu, w którym bliscy, sąsiedzi i pracodawca dowiedzą się o OnlyFans i zobaczą jej nagie zdjęcia (jednorazowo wykupią dostęp lub trafią na materiały, które wyciekły), za to inni ludzie nie będą chętni do subskrybowania i gotówka nie zacznie płynąć strumieniami. Taka osoba zmierzy się ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami, nie dostając niczego w zamian.

Wymieniając zagrożenia, miałam na myśli przykład osoby, która chciałaby rozpocząć klasyczną działalność na OnlyFans, czyli publikować treści seksualne. Wiele z nich nie ma zastosowania, gdy mowa o modelkach przerzucających część fotografii, np. aktowych, z dotychczasowych darmowych portfolio na OnlyFans. W takim przypadku głównym zagrożeniem jest chyba łatka posiadaczki OnlyFans, bo odbiorcy słysząc nazwę platformy, nie będą dociekać, co dokładnie jest tam publikowane ani dlaczego.

Zarabianie na OnlyFans

OnlyFans a etyka – moje spojrzenie na pracę na platformie

Nie chcę na koniec zaprzeczyć części tego, co do tej pory napisałam, jednak nie byłabym uczciwa, gdybym nie zaczęła podsumowania od zaznaczenia, iż moje racjonalne argumenty zaprezentowane w niniejszej publikacji nie do końca pokrywają się tym, co czuję.

Do prostytucji, striptizu czy grania w filmach pornograficznych rzeczywiście nie mam problemu. Sama nie chciałabym zarabiać na tych zajęciach, ale rozumiem i akceptuję fakt, że inne osoby mogą mieć odmienne podejście do swojej seksualności i nie czują potrzeby rezerwowania ciała dla stałego partnera. Zresztą gdybym jakimś zrządzeniem losu miała wybór jedynie pomiędzy pracą w ubojni a np. striptizem, jestem przekonana, iż poszłabym tańczyć w nocnym klubie.

Natomiast OnlyFans – być może dlatego, że jest nowe – budzi mój opór. Zrozumienia podejścia do OnlyFans bynajmniej nie ułatwia mi fakt, iż nie potrafię orzec, czy faktycznie nie chcę zarabiać na nagich zdjęciach w internecie, czy po prostu nie chcę być z tym kojarzona. Dodatkowo – choć nie przemawiają za tym logiczne argumenty – oceniam tego typu działanie gorzej niż inne rodzaje pracy. Mam wręcz przekonanie, że chociaż publikowanie zdjęć na OnlyFans nie stanowi prostytucji, jest od niej gorsze w kontekście jakościowym. Z jednej strony nie uważam, by praca musiała być ambitna, a tym bardziej ciężka czy uciążliwa. Z drugiej strony czuję, że zarabianie na OnlyFans to zawodowe pójście po linii najmniejszego oporu i splunięcie w twarz intelektowi.

OnlyFans moralność, etyczność, czy warto

Skąd się bierze (mój) emocjonalny brak akceptacji dla OnlyFans?

Raczej nie muszę nikogo przekonywać, że pstrykanie nagich zdjęć nie wymaga posiadania żadnych umiejętności (więcej energii pochłania skuteczna promocja, by faktycznie publikowanie na OnlyFans stało się opłacalne finansowo). Tymczasem uważam, że sama mam do zaoferowania światu znacznie więcej niż cycki, tyłek czy cipka. Wolę pisanie – prywatne i zawodowe – wykonywanie sesji artystycznych z przekazem, a także inne sposoby wyrażania siebie.

Skoro jednak wiem, że jest to wyłącznie moje podejście do życia, dlaczego czuję w sobie niezgodę na akceptację faktu, iż inne dziewczyny mogą mieć inaczej? Skoro nie przeszkadzają mi prostytutki i inne sex workerki in real life, z czego bierze się mój dylemat związany z onlyfansiarami?

Mój wewnętrzny rozdźwięk pomiędzy znajomością racjonalnych argumentów przemawiających za neutralnością zarabiania na OnlyFans a poczuciem niezgody na uznanie tego za coś neutralnego sprawia, że jestem w miejscu, w którym dopuszczam uczestniczenie w kolejnych nagich czy półnagich sesjach zdjęciowych, jednak bez zamiaru zakładania konta na OnlyFans i publikowania efektów. Oznacza to, że realnie nic się nie zmieni w moim dotychczasowym postępowaniu, po prostu – inaczej niż część modelek – nie skorzystam z możliwości zarabiania. I naprawdę nie wiem, czy to świadczy o moim lepszym moralnie wyborze (a jeśli tak, to niby dlaczego), czy o byciu frajerką.

***

Osoby, które zapoznały się z całością tekstu, zachęcam do kulturalnej dyskusji. Oczywiście możecie odnieść się do dowolnego fragmentu publikacji lub całokształtu, jednak przyznaję, iż bardziej niż to, co sądzicie o OnlyFans, interesuje mnie fakt, dlaczego w dany sposób patrzycie na sprawę.

Zaprezentowane zdjęcia nie pochodzą z OnlyFans, tylko ze stocka. Ikony z kolei pochodzą z Flaticon.

7 myśli na temat “OnlyFans – czy warto zarabiać na rozbieraniu się w internecie?

  1. Nie widze niczego zlego w posiadaniu only fans i nie pietnowalabym bliskiej mi osoby gdyby parala sie taka forma zarobkowa. Sama bym osobiscie tego nie zrobila, ale kieruje sie w zyciu zasada ze poki ktos nikogo nie krzywdzi to niech robi co chce. Jedynie nie zgodze sie z argumentem, iz bycie tworca kontentu na OF jest „latwa praca do ktorej nie trzeba umiejetnosci”. Moze i tak jest, jesli ktos nie ma nic przeciwko zarabianiu max kilkuset zlotych miesiecznie. Natomiast jesli ktos chce „zaistniec” i zrobic z tego swoje glowne/jedyne zrodlo zarobku jest to moim zdaniem tak samo trudna praca jak bycie modelka. Tak, pojawienie sie na sesji, zrobienie selfie czy nagranie wideo jest proste, ale prawdziwa praca zaczyna sie za kulisami. Rygorystyczna dieta, uprawianie sportu, placenie fotografom za profesjonalniejsze sesje, oswietlenie, sprzet, makijaż, stylizacja włosów, bielizna erotyczna/kostiumy, zabiegi beauty, wszelkie operacje plastyczne czy zabiegi ingerujace w cialo (botox, powiekszanie ust etc). To wszystko kosztuje i zajmuje czas oraz energie. Nikt nie zarobi duzych pieniedzy na wstawianiu amatorskich selfie w bawelnianych gaciach 🤷🏻‍♀️

    1. Słuszna obserwacja co do łatwości pracy, dlatego też w sekcji „nie warto” napisałam o braku gwarancji sukcesu. Faktycznie jeśli ktoś chce zarabiać na OF poważne pieniądze, musi się nieźle do tego przyłożyć. Jednakże z kilkoma rzeczami z Twojego komentarza się nie zgodzę. Rygorystyczna dieta ani uprawianie sportu nie są kluczowe w pracy na OF, tak samo jak profesjonalne sesje, a tym bardziej operacje plastyczne. Z tego, co mi wiadomo, siłą OF jest naturalność. Nie prezentuje się tam sztucznych ideałów poza zasięgiem odbiorcy. Kuszące jest coś przeciwnego – dziewczyny wydają się na wyciągnięcie ręki niczym sąsiadki z tego samego bloku czy osiedla. Dlatego lepiej grają fotki nieprofesjonalne, cyknięte w lustrze telefonem, niż z profesjonalnych sesji. Ostatecznie wystarczy ciało, które się ma, i bielizna erotyczna, którą można zamówić w internecie za dosłownie kilkanaście złotych.

  2. OnlyFans nie jest stricte platformą do sprzedawania gołych zdjęć, bo można sobie wpisać w Google „goła baba” i wyskoczą tysiące wyników. OF w dużej mierze bazuje na iluzji otrzymywania za pieniądze bliskości i intymności, której ludzie nie potrafią obecnie osiągnąć w normalny (tradycyjny? Trudno tu o dobre słowo) sposób. Nudesy są tylko dodatkiem.

    1. Słyszałam o tym, że niektórzy płacą za dodatkowe usługi prywatnego czatowania z posiadaczką OF (lub jej przedstawicielem marketingowym, bo nigdy nie wiadomo). Oczywiście nie mam danych, ale nie wydaje mi się, by tacy ludzie stanowili większość. Mam przeświadczenie, iż jednak większość ludzi płaci za bycie członkiem „elity” mającej dostęp do intymnych zdjęć ulubionej celebrytki czy kogoś innego.

      PS „Nudesy są tylko dodatkiem.” – Czy to znaczy, że uważasz, iż gdyby na OF nie było nagich zdjęć, a być może także żadnych erotycznych, ludzie i tak ochoczo płaciliby za dostęp tylko po to, żeby pogadać z twórczynią OF? Nie wydaje mi się to prawdopodobne. Oczywiście tacy ludzie by się znaleźli, ale nie dość dużo, aby dało się utrzymać z OF.

      1. A wrzuć sobie w Google „OnlyFans parasocial relationships/emotional connection” – jest sporo treści na ten temat.

        Oczywiście, nudesy to spory dodatek, jednak nie chodzi typowo o „ulżenie sobie”, bo to można zrobić w towarzystwie strony z filmami dla dorosłych, nie z kimś, kto da ci iluzję wejścia w bliższą relację.

        1. Poczytam, dziękuję :) Przy czym zaznaczam, iż nie neguję wspomnianego przez Ciebie zjawiska. Po prostu nie jestem przekonana, by ludzie nawiązujący tego typu relacje zastępcze stanowili większość użytkowników OF. Dostęp do czyjegoś OF zaspokaja ciekawość (zwłaszcza że tych osób na ogół nie ma na innych stronach dla dorosłych) i daje poczucie bycia w klubie premium. Przydałyby się porządne badania, zresztą może jakieś znajdę.

  3. A przez intymność i bliskość mam na myśli też kontakt z autorem zdjęć. Nie jest to tylko golizna, ale też chęć nawiązania relacji z właścicielem tejże golizny, czego pigularze z wykopu i innych chanów nigdy nie powiedzą na głos.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.